-
Posts
52252 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
381
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tola
-
Jeśli ktoś chciałby wesprzeć oba psiaki, poproszę wpłaty na konto ZEA Zamojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska ZEA Konto: 97 2030 0045 1110 0000 0200 1700 Z DOPISKIEM "Jeżynka" Pomoc dla Jeżynki: DS zamojskiej Bezy vel Moli - 30 kg karmy MikAga - 50 zł (24.09.) limonka 80 - 50 zł (27.09.) Anula - 100 zł (27.09.) Nesiowata - 20 zł (27.09.) Bogusik - 100 zł (29.09.) MikAga - 50 zł (04.10.) Inna pomoc : Nadziejka - 64 zł (11.10.) bazarek Razem: 434 zł Wydatki: 460 zł - hotelowanie (faktura str.) 460 zł - 434 zł = 26 zł - dopłata ZEA
-
Jeżynka ma ok. roku i bagaż wspomnień o tym, że człowiekowi zaufać nie można; jest skulonym, przerażonym stworzeniem, które przy kontakcie z człowiekiem najchętniej chciałoby przestać istnieć. Sunia jest jednym z 6 psów u rodziny, która nie radzi sobie z własnym życiem, więc tym bardziej zwierzakom jest tam ciężko żyć. Gmina zadbała o sterylizację suczek, siostrze i bratu Jeżynki udało się znaleźć nowe rodziny, a Jeżynka została, wbita w głąb budy, niewidzialna. Dostałam jej zdjęcie i już nie mogłam przestać myśleć o małej i o tym, że bardzo chciałabym zabrać ją z tej tej posesji i dać szansę na inne życie, bez strachu i poniżania, bez głodu i cierpienia. Ze zdjęcia popatrzyły na mnie przerażone psie oczy, ale gdzieś tam na dnie zobaczyłam nadzieję na lepszy los? ciekawość świata poza deskami budy? A może tylko to sobie wymyśliłam. Udało się zarezerwować miejsce u szafirki i jutro około 6 rano Jeżynka wyrusza w drogę. Czy da sobie pomóc i pokona demony, które ją prześladują? Mam ogromną nadzieję, że tak. Jeżynka jest zaszczepiona, wysterylizowana na koszt gminy; tuż przed wyjazdem na moją prośbę udało się ją zaszczepić p/wirusówkom (na koszt ZEA). Zapraszam cieplutko na wątek tego maleństwa, bo chorą psią duszę najlepiej jest leczyć wśród bliskich ludzi, a tych jak dotąd Jeżynka nie miała. Wiem, ze problemów będzie sporo, natomiast nie wiem co strasznego musiało się stać, że ta mała sunia jest najbardziej przerażona z całej tej 6 psów:( Jednak gdzie jak nie na dogomanii jest nadzieja na pomoc malutkiej.
-
Buda jest za mała i to niewypał, jest cała przegniła od dołu no i mała. Szkoda, że nikt jej wcześniej nie widział, bo na miejscu okazało się, że szkoda było czasu i paliwa na taka drogę. TZ zadzwonił z posesji, że wraca, ale poprosiłam, aby jednak podjechał i zostawił chociaż narzuty. Zakopał się na tej posesji, bo to bardzo podmokły teren, chodził po pomoc, a gdy wrócił buda była już wstawiona do busa. Z narzut p. Marzena ucieszyła się, bo psiej rodzinie trzeba często zmieniać posłania, a te są duże i ciepłe. Dostaliśmy je z bursy - wymieniali wyposażenie i zadzwonili, czy się nie przydadzą dla zwierzaków.
-
-
Kicia jest nadal w lecznicy:(. Jak stan się polepszy to wetka w sobotę ją zaszczepi i dopiero przyjedzie. Fb żyje własnym życiem, ale jak upublicznia się grupie nakręconych ludzi czyjś adres, to zaczyna być niebezpiecznie. Myślę, że dziewczyna wszystko to wie, ale jednocześnie poczuła się bezbronna wobec takiego kłamstwa i hejtu.
-
Nie byłam aktywna na wątku Meli, ale podczytywałam i pamiętam moment adopcji, więc tytuł o zwrocie suni był dla mnie szokiem, a to wszystko, co działo się potem to jakiś niewyobrażalny koszmar - psa i opiekunki:(. Mam nadzieję, że Mela po raz kolejny, przy wsparciu tych, których kocha, zapomni i będzie mogła zaufać na nowo. Życzę jej domu takiego na zawsze, miłości prawdziwej i trwałej i żeby stała się dla kogoś całym światem.
-
Mam bardzo dobrą informację - jak wszystko się uda, to w piątek Jeżynka wyrusza w długą drogę do szafirki! Jutro postaram się założyć wątek, żeby malusia miała coś własnego.
-
Właśnie skończyłam rozmawiać z Bogusik, bardzo dziękuję Jej i Anuli, że chciały pomóc, ale sprawa od paru godzin nieaktualna - rano zgłosiła się właścicielka. Okazało się, że piesek ma 11 lat, chore serce i pokonał właściwie całe miasto i jeszcze kawałek i znalazł się w miejscu, gdzie został znaleziony. Właścicielka w rozmowie przyznała, że staruszek chodzi sobie gdzie chce, czyli pozostaje bez opieki, że nie szukała go nigdzie więcej tylko na FB, natomiast wet potwierdził, że staruszek faktycznie jest leczony w jego lecznicy. W godzinach południowych pies został wydany w asyście policji, bo mąż właścicielki bardzo "emocjonalnie" podszedł do całej tej sytuacji. Dla mnie - kogoś, kto ma bardzo mały kontakt z FB, przerażający był hejt, jaki wylał się na kobietę, która psa zabrała z ulicy(musiała zablokować konto) i nie chciała go oddać od razu, tylko poprosiła fundację o zweryfikowanie właścicieli. Nikt z komentujących nie próbował zrozumieć, że gdyby nie uważność i wrażliwość dziewczyny, pies prawdopodobnie już by nie żył, bo to bardzo ruchliwa ulica w Zamościu, nikogo nie zastanowił też fakt, że stary, z chorym sercem pies przemieścił się przez całe przedmieście i miasto, nie mając adresatki i że całe to zajście wynika wyłącznie z niedopilnowania psa przez właścicieli. Cała ta sprawa ma jeszcze jeden bardzo smutny finał - dziewczyna przyznała, że po tym, co ją spotkało nigdy już nie pomoże żadnemu bezdomniakowi - z obawy o swoje bezpieczeństwo.
-
Maryś, nie wiem co się dzieje, mam nadzieję, że żyją... Byłam umówiona w schronisku w piątek, ale mieliśmy kocię w bardzo ciężkim stanie i znalezionego nad Wieprzem psa, nie dałam rady. W sobotę i w niedzielę bardzo padało, nie było sensu jechać, nie zastałabym nikogo w boksach. Wybiorę się na pewno, bo też o nich myślę i pojadę tam ze ściśniętym ze strachu sercem, na razie muszę ogarnąć transport Jeżynki i załatwić "kocie" sprawy na miejscu.
-
Gabrysiu, Feluś z tego co wiem, to też ma takie zapędy do kotów, to chyba rodzinne... A kotów u nas dostatek, dzisiaj kolejne dwa trafiły:( Były w lecznicy, zdrowe, testy ujemne. Tylko co dalej z nimi:(. Dzisiaj jestem przygnębiona i zmęczona bardzo:(
-
Potrafisz to wszystko przekazać w zdjęciach, fajnie się ogląda; czuć spokój, radość, stałość:)
-
Dzisiaj przy US w Zamościu został wyrzucony z auta taki piesek, są świadkowie, natomiast nikt nie zapisał nr rejestracji. Piesek jest awaryjnie zabezpieczony u jednej z pracownic, ale to bardzo awaryjne zabezpieczenie, może na dogomanii znajdzie pomoc, sprawa pilna! Piesek był u weta, ma ok. 7 - 8 ;lat, waży 7,90 kg. Mieszkał chyba w domu, bo bardzo poprawnie się zachowuje, jest łagodny, przyjazny do suczek. Kto może pomóc???
-
Sunia jest niewielka, dlatego już parę tyg. temu rozmawiałam z Hanią, bo wcześniej zarezerwowałam miejsce. Teraz Hania potwierdziła, że przyjmie sunię, a jak będzie z jej otworzeniem, to czas pokaże... Jeżynka jest bardzo przestraszona, na widok nowych ludzi na posesji od razu ucieka do budy i nikt nie wie, dlaczego z tych 6 psów tylko ona jest tak przerażona. Formalnie też właściwie wszystko już udało sie ustalić po długich rozmowach - dzisiaj Monika z tamtych stron potwierdziła, że zajmie się odebraniem dokumentacji i sunia może jechać!
-
Piękna, a jednak nikt jeszcze nie zwrócił na nią uwagi:( Już wcześniej pisałam, że zawsze mam problem z wyadoptowaniem czarnych kotów, musi być miłośnik takiego umaszczenia, a obecnie, po wyjeździe kawy, zostało jeszcze dwa. Nasze pierwsze zwierzę w rodzinie to też była czarna kotka Magia. Dziękuję pięknie
-
Nie, Kawa to Kawa, ma ok. 1,5 roku, zielone oczy. Negri jest młodziutka, ma ok 4 mies. Mamy jeszcze czarną Lunkę, ma ok. 3 lat, miodowe oczy.
-
-
Wczoraj Hana, wystrojona w piękne szelki, była na pierwszym spacerze, bo trzeba uczyć ją chodzenia na smyczy. W tym ważnym wydarzeniu uczestniczyła dogomaniacka cioteczka beka i zamojszczaki - Dyzio i Fiszka :). Nie było podobno źle, Hana też zadowolona;)
-
Helli wpłaca systematycznie co miesiąc 50 zł od stycznia 2020, pięknie dziękujemy Hana zostanie już prawdopodobnie u Jo37 do końca swojego życia, bo trudno szukać domu kilkunastoletniej suczce. Zlikwidowałam ogłoszenia rok temu, po pobycie Joasi i Hany u nas, bo zobaczyłam, jak bardzo Hana przeżywa każdy moment wyjścia swojej opiekunki. Hana spędziła w schronisku 8 lat, 8 długich lat w betonowym boksie; nie zna innego życia niż to schroniskowe. Teraz ma dom, ukochaną pańcię i swoją kanapę;) Nie chciałabym jej już nic zmieniać, odbierać, bo jest teraz bardzo szczęśliwa.