Tak we wtorek pisała do mnie Sylwia:"
Zakochaliśmy się w kami od pierwszego wejrzenia
Byłoby dla nas zaszczytem gdyby u nas zamieszkała"
" Moja Ala to jest super . Mamo będę kupki zbierała na spacerku i będę się do karmy dokładała i nawet się nauczę tabliczki mnożenia . Zuzia właśnie zamiata , albo usiłuje , żeby piesek miał czysto , wyczesały nawet kota na jutro.Ja wierze się dogadają, że będzie przyjaźń między zwierzakami"
I jeszcze kilka słów z wczoraj wieczorem i dzisiaj, aż serce rośnie: " Kami lubi nasz ogródek. Na razie nie piszczy i chętnie weszła do domu bez oporów po spacerku... Tak się cieszymy ze ją mamy...
Ten zwierz jeszcze nie śpi . Szaleje z dziewczynami, normalnie rządzi !
Każdy kąt jej. No oprócz garażu bo tam jest samochód i gdyby niespostrzeżenie weszła pod auto jak wyjeżdżam to koniec świata. Tam ma zakaz
Oczywiście cała kanapa jej. Cała...
I jak się coś dzieje , to przy mojej nodze zaraz. Wiec zamieniła Pana na Pańcię.
I właśnie jej tłumaczyłam ze moja poduszka to moja poduszka a ona ma swoją
Poszła spać ze mną , wstała ze mną . Nawet mnie zachęcała bym się położyła w końcu bo była zmęczona. Śpi w pobliżu mnie . Nie piszczała , nie była niespokojna , tylko może spała tak płytszym snem. Właśnie wróciłyśmy ze spaceru. Mamy tu taką łąkę dziką.
Kupa na spacerze tez była. Dostała smaczka za dobrą robotę :) Jeszcze z Bibim się poznają , ale odległość się zmniejsza... Dałam jej zabawkę jej na noc. Ma takiego ludka swojego ale zaniosła go z powrotem do zabawek Piłki w domu zanosi pod poduszki a na ogródku piłkę chowa w doniczce i myśli ze jej nie widać Tak wiec się okazało ze pod poduszkę moją schowała piłeczkę tenisowa . Śmiałam się z godzinę . Wiesz co ? Na niektóre dźwięki samochodów reaguje na zasadzie czy to nie jej pan czasem, ale na niektóre się kuli w sobie . Co to zwierze przeszło to tylko ono wie ... No dobra. Ze piłki nakrywa poduszkami, to kumam ale ze mnie próbuje nakryć poduszką to już nie kumam
Pokój na dole to taki pokój w którym i Bibi i Kami bardzo lubią i to jest ich teren . Zauważyłam ze tam się nie za bardzo tolerują .A u góry jakoś idzie
Bo teren dla nich obojętny
... adaptujemy i przyzwyczajamy je do wspólnego życia u góry ...