-
Posts
8476 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by iwna5702
-
Bylam,wczoraj,u,Dakoty,jest,w,b,zlym,stanie,dodatkowo,zaczely,jej,sie,robic,zmiany,skorne, Ma,na,nosie,niegojaca,sie,rane,Opiekunka,zrobila,jej,poslanko,na,zewnatrz,pawilonu,zeby,mogla,sobie,polezec,na,powietrzu,w,ciagu,dnia, Niestety,sunia,nie,dala,rady,przejsc,paru,kroczkow,na,spacer,i,trzeba,bylo,z,nia,wrocic,na,poslanie. Piotr,nie,moze,pojechac,z,Amantem,a,APSA,sie,nie,odzywa,Jestem,w,kropce,bo,nie,chcialabym,trzymac,miejsc,w,nieskonczonosc.
-
Iga uciekła z DT! Pomocy-Suchy Bór, Opole ratujcie!
iwna5702 replied to Paula95's topic in Już w nowym domu
Jak,dobrze,ze,juz,tak,nieiwiele,brakuje-na,pewno.sie,uda. -
Cezar najsmutniejszy ze smutnych onków...odszedł [***]
iwna5702 replied to joteska's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tez mam swojego schroniskowego Cezara.........W bardzo oplakanym stanie cierpi z powodu staowow biodrowyh, ledwo chodzi - ze mna spacer raz wtygodniu na 20 min. Postaram sie zalozyc mu watek w przyszlym tygodniu. -
Okazuje sie ze Sambo rozsylala tylko informacje od wolontariuszki, ktora zajmuje sie Tosia w naszym schronisku - jak na reazie jest podobno osoba, ktora chce ja zabrac do siebie na dozycie - ale jak na razie ciagle nie realizuje obietnicy zabrania suni. Jestem umowiona na telefon i tak mysle, ze jak do konca tego tygodnia nie bedize decyzji musze sie zabrac za zalatwianie transportu dla Amanta. Amant nie bedzie tak zaborczy mysle - on lubi poszczekac i na tym sie konczy, w schornisku mieszkal w boksie z samcem i sunia. Jesli Tosia mialaby jechac transport dla niej i Amanta bylby zapewniony - bez Tosi musze sama to organizowac. Znam Dakote i Bube oraz ich wolontariuszki - sprobuje ejszcze z nimi porozmawiac, moze ktoras z tych sun zamiast Tosi ? (Zwrot pieniazków dostalam natychmiastowo - dziekuje bardzo zrobilam wpis na watku)
-
Kasiu, to ze nie ma juz naszej kochanej Sarci - jest dla nas strasznie smutne, ale dla Ciebie podwojne. To Ty bylas z nia przez jej ostatnie miesiace i jej odejscie Ciebie najbardziej dodtknelo. Jesli chodzi o moje wspomnienia zwiazane z Sarcia, to Sara byla jednym z moich pierwszych psiakow w schronisku z ktorymi zaczelam spacery. Mieszkala dluzszy czas z wielkim mieszncem, ktory kosztowal mnie pol zdrowia bo spacery z nim to byla moja wielka gonitwa. Ten wielki pies na szczescie dla niego i zarazem dla mnie znlazl dom. Byli zgrana para, potem Sara dostala innego towarzysza, ktory podjadal jej jedzenie, bardzo wychudla - jak przychodzilam brac je na spacer Sarcia lezala glownie w budzie i smutno patrzyla. juz zaczynala sie choroba jej nozek. Ale udalo jej sie wyjsc ze schronisk o wlasnych silach i przezyc jeszcze kilka dobrych miesiecy.KAsiu jestesmy Ci za to bardzo wdzieczne, Wracajac do domku, ze nie ocieplany mialam na mysli dodatkowe ogrzewanie - ale powiem szczerze nawet nie wiedzialam, ze ma ocieplenie scian z tej waty szklanej . Moze byc w nim calkiem niezle zima. Pozostalaby tylko kwestia zorganizowania przewozu - napisalam pw. do Sambo w sprawie drugiego psiaczka - (bo z naszej strony mysle oczywiscie o Amancie) ale jeszcze nie mam odpowiedzi. Co do rozliczen - ja w ub. tygodniu przelalam 110 zl za dojazdy , badanie krwi i Galcean - sprawdz prosze czy doszedl ten przelew na konto - wtedy troszke sie zmieni stan rozliczen.
-
Rozmawialam z Kasia . Pusto w domku Sary. Pewnie kolejna bieda znajdzie tam swoj prawdziwy dom. Najbardziej chcialabym, zeby to Amancik pojechal do Kasi. Jemu jest potrzebna bardziej indywidualna opieka, a moze zamieszkalby w domku razem z jakas starsza sunia? . Domek Sary byl budowany najpierw z mysla o Zoranku, bylo to wiosna . Domek nie jest specjalnie ocieplany - ale Kasia na pewno zadbalaby o to zeby psiakom bylo cieplo w nim zima. Gdyby zamieszkaly dwa - moglyby wzajemnie sie ogrzewac, spiac razem.
-
Dziekuje za zaproszenie - im wiecej nas tym wiecej pomyslow moze bedzie - ja tez pomyslalam o podaniu w jedzonku Sedalinu mimo wszystko bo z opisu wynika ze dzikosc straszna jest u psiakow - nawet jak u mamusi mniejsz to malutki jest zupelnie nieoswojony i normalne metody lapania raczej moga nie dac tu rezultatu . :(
-
Dzis zobaczylysmy sie z Amantem. Pojechalysmy z Hania do miejsca, gdzie piesio przebywa na kontynuacji leczenia - własciwie chodzi juz o wyleczenie ran pozabiegowych oraz jednej odlezyny. Ponizej zdjecia. Niestety teraz szybko zapada zmrok i chociaz bylo okolo 19.00 kiedy robiłam zdjecia to niestety juz zrobilo sie zbyt ciemno i w zasadzie niewiele na nich widac. Amant w swietnej formie - rana pozabiegowa wlasciwie juz zarosnieta - nie ma czerwonego placka na kosci ogonowej tylko swieza szara skorka, ktora jest na okaglo smarowana masciami a miejsce z gojaca sie odlezyna oblewane stale woda utleniona. Amant na razie jeszcze chodzi w kołnierzu. Poki co ,oswaja sie z terenem i kolegami z podworka, ale jeszce razem z nimi nie wychodzi. Ma swoje wydzielone,ogrodzone miejsce z duzym terenem do spacerow i na razie poznaje sie z towarzystwem przez ogrodzenie, jak dojdzie do lepszej sprawnosci bedzie mogl sie blizej poznac z kumplami, Ma apetyt, quu.. unormowane. W ciagu dnia moze schowac sie do budki ew. do "namiotu" obok - z duzym wygodnym materacem. Ze wzgledu na chlodne juz noce Amant bedzie spal w murowanym pawilonie Zawiozlysy zapas wody utlenionej, "Biotyk" - preparat wzmacniajacy, ktory dostalam od Ani (od kotkow paluchowych) oraz olej z pestek z winogron, ktory jest dodawany do karmy naszego raczego dziadulka :) Hania miala tez drobne przekaski/przysmki dla Amanta i jego kumpli.
-
U Amanta niezle, sprawy sie potoczyly szybciej niz to bylo planowane i psiak we czwartek opuscil szpitalik. Ze względu na niezbyt w tej chwili sprzyjająca sytuacje nie moge pisac zbyt szczególowo - postaram sie wyslac wszystkim uczestnikom tego watku na pw informacje. W kazdym razie stan pieska jest dobry - mial ostatnio biegunkę, poniewaz dostal sie do miski z mlekiem dla kotow - a działanie mleka na psy (i dorosle koty zreszta tez) jest znane. Nowe zdjęcia Amanta z jego rekonwalescencji podeślę we wtorek lub środę.