elinka
Members-
Posts
3582 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by elinka
-
ADOPTOWANY !! Border Colli - MARLEY - na Paluchu !!!
elinka replied to Agaszka's topic in Już w nowym domu
[U].................. [/U] -
Hmm....z tym przemieszczaniem się Miauczerka w transporterku to bardzo zagadkowa sprawa. :hmmmm: Co do odrobaczania to moja Kicia dostaje właśnie takie same tabletki jak psy (Pratal, o ile dobrze pamiętam nazwę?). A z tymi kropelkami na grzbiet to chyba jednak chodzi o pasożyty zewnętrzne. Dodo, a wet nie powiedział na co to?
-
[quote name='Iza i Avanti']Asiorku! Ależ ja nie biorę wszystkiego do siebie ;-) To, jak i co piszę, zawsze jest przesiąknięte nutką hmmmmmmm.... autoironii? Czytam... może nie sprawdzam wszystkich informacji, ale staram się być na bieżąco. W miarę... Ale jakoś bardziej mam zaufanie do pediatry Zuzki, niż do tego co wyczytam. :-)[/quote] A ja u pediatry goszczę dopiero wtedy, gdy zachoruje moja córka. A że w poczekalni zawsze dłuuuuuuuga kolejka, nawet nie można co za dużo o coś panią doktor pytać. Dlatego chętnie czerpię informacje z książek, czasopism, netu, a nawet z Biblii. Wypytuję inne matki - koleżanki, wszystko weryfikuję i dopiero na końcu słucham tego co ma do powiedzenia pediatra. Jeśli chodzi o moje dziecko nigdy nie ufam żadnemu człowiekowi, nawet pediatrze. Moja córka mając dwa latka bardzo ciężko chorowała. Będąc z córką w szpitalu widziałam nienaganne starania lekarzy i poświęcenie pielęgniarek. Była nawet chwila, że rozpłakałam się z powodu beznadziejności sytuacji. Jednak zauważyłam, że zawsze potrzebna była ta weryfikacja ze strony matki. Instynkt macierzyński pomagał mi wybrać te najsłuszniejsze rozwiązania. Dlatego wcale nie uważam zdrowia dziecka za zabawny temat. Naprawdę, nie ma co tu żartować, że się jest niedouczonym. Zresztą kto z nas jest? Oczywiście, nikogo tutaj nie oceniam, każdy niech robi to, co uważa dla siebie za najwłaściwsze. Wątek jest poradnikowy, a więc rozumiem, że tylko o porady tu chodzi. Ktoś coś napisze, ja coś napiszę i na tym to wszystko tu polega. A jeśli jeszcze ktoś trzeci na tym skorzysta to świetna sprawa. W końcu wszystkie tutaj jesteśmy dla naszych brzdąców, prawda? :loveu::loveu:
-
[quote name='Iza i Avanti']To wychodzi na to, że jestem niedouczoną i wyrodną matką... Eeeeeeeeeech... A ja naprawdę uważam, że można wszystko, ale bez przesady... I to się tyczy wszystkiego- karmienia dziecka, żywienia mnie i TZ-ta czy też sierściucha... Jedyne, czego w domu nie jemy to słodyczy... I fast food'ów.[/quote] Iza nie znam Ciebie, ale przypuszczam, że jesteś dobrą i troskliwą mamą. ;) Jednak czy jesteś pewna, że można wszystko, ale bez przesady? Jeśli by tak było to skąd te wszystkie choroby, po co te wszystkie badania i ostrzeżenia specjalistów, wreszcie po co nasze osobiste doświadczenia? Życie to najlepszy tester. Zwróć uwagę, że nawet zwierzęta wszystkiego nie jedzą (za wyjątkiem Sierściucha, oczywiście ;):loveu:). Ludzie jedzą wszystko i na wszystko chorują.
-
Czyli to prawda, że mleko krowie jest dla cieląt, a kocie dla kociąt. Wszystko zgodnie z gatunkiem. Dla nas świetną alternatywą może być mleko sojowe. Jeśli chodzi o mleko krowie to bezpieczne jest mleko skwaszone. [SIZE=1]Asior, o tym, że robisz świetne banerki to już dawno wiedziałam. Ale skąd Ty bierzesz te linki??? [/SIZE]:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
[quote name='Iza i Avanti']Zanim cokolwiek podawałam dziecku, za każdym razem kontaktowałam się z naszą pediartą, która jest diabetologiem w Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Dlatego też, nie pisz mi o ignorancji!!! Wspominając o szczepionce, nie miałam na myśli tego, że załatwi wszystko... Dotyczyło to różnych przedstawianych tu opinii n.t. szczepić czy nie szczepić. Również jej dzisiejsze menu jest konsultowane.(...)[/quote] Izo, a odpowiedz mi, proszę, dlaczego w parkach na ścieżkach zdrowia świeci pustkami, natomiast w przychodniach panuje powszechny ścisk i tłok? Czy nie jest to popularne zjawisko, że leczymy objawy, a nie eliminujemy przyczyn? Dlatego ta szczepionka jest dla nas wygodnym rozwiązaniem. Ignorancja króluje pośród nas na dobre. Pisząc o tym nie chodziło mi osobiście o Ciebie, to nasza zbiorowa przywara. :wink: Oczywiście, sprawy mają się trochę inaczej, jeśli chodzi o szczepienia ochronne dzieci, zarówno te obowiązkowe jak i dodatkowe. Córkę zaszczepiłam na wszystko. Jedynie miałam wątpliwości co do MMR II (MMR I na szczęście już nie stosują). Jeśli chodzi o lekarzy to niejeden już zachęcał do lampki wina dziennie, że to niby dobre na krążenie. Osobiście zachowuję dystans nawet w gabinecie lekarskim, co nie znaczy, że uchybiam medycynie. Przykładowo: piszesz, że dajesz wodę Żywiec swojej Zuzi. A co na to diabetolog z Centrum Zdrowia Dziecka? Przecież wszystko to, co pisały tu dziewczyny o Żywcu nie jest wyssane z palca, sama widziałam program w TV na ten temat. Widzisz, lekarze czasami idą na rękę pacjentowi, oni mają na uwadze również naszą psychikę. Nawet weterynarz kiedyś mi powiedział, że większy problem ma z właścicielami niż ze zwierzakami. Zresztą co tam lekarze, skoro nawet gotowe zupki w słoiczkach dla tych najmłodszych są ze schabikiem. Ale o tym cioteczki pisały już kilka stron wcześniej. :-) [quote name='Iza i Avanti'] A Ty jesteś/będziesz/ byłaś pewna tego, co Twojemu dziecku podadzą w żłobku/przedszkolu/szkole? Jeśli tak, to gratuluję...[/quote] Moja córka od września zaczęła uczęszczać do przedszkola i już w sierpniu na zebraniu organizacyjnym zaznaczyłam w ankiecie, czego moje dziecko nie je (zaznaczam, że moja córka jest zdrowa, nie ma żadnych alergii pokarmowych). Codziennie dokładnie czytam menu, byłam nawet gotowa donosić zamienne potrawy dla córki. Ale po rozmowie z dietetyczką robi to przedszkole. Gdy jest schabowy, córka dostaje pierś z kurczaczka. Gdy jest galaretka dla córki mają kisiel. W grupie jest jeszcze jedno takie dziecko. Czyli jeśli się bardzo chce i w przedszkolu można przypilnować dietę.
-
[quote name='Iza i Avanti']Tak se czytam i czytam ;-) I wiecie co? Zuzka od 6 miesiące wpierdziela Danonki i Danio... Wodę pijała i pija Żywca... Kubusie również. Zaszczepiona na pneumokoki i inne takie... nie dajmy się zwariować! Wszystko, ale z umiarem :-)[/quote] O, błoga ignorancjo! Pewnie, robić i jeść to co się lubi. Kto by tak nie chciał? Przecież szczepionka załatwi wszystko. [quote name='Iza i Avanti'](...)A teraz (ma 2,5 roku) jest na etapie zup, w których zje wszystko, makaronów i kotletó schabowych, ew. piersi kurcząt zrobionych jak schabowe, ew. ryby zrobionej jak schabowy...[/quote] No tak, można jeść i robić wszystko, ale po to mamy rozum, aby wybierać to co dobre dla nas i naszych dzieci. Przecież to na nas, rodzicach ciąży ta odpowiedzialność. Takie małe dziecko nie potrafi dokonać wyboru, zje to co mu mama na talerzyku poda. Skąd wiesz, czy ta wieprzowinka nie odbije się w dorosłym życiu Twojej Zuzki jakimiś powikłaniami metabolicznymi czy chorobą wzroku (że nie wspomnę o wysokiej kancerogenności wieprzowiny)? Palacze też palą papierosy i twierdzą, że im papieros nie szkodzi no bo trzymają się przecież dobrze. Ile to już razy słyszałam stwierdzenie, że dym dobrze konserwuje.
-
No i mamy kolejną historię malowaną nieszczęściem ludzkim i zwierząt pod jego panowaniem. :nonono2: PS. Dodo, pytałaś się o ceny karm dla kotów. Obiegłam dzisiaj wszystkie supermarkety, byłam wszędzie. :mdleje: Sprawdziłam ceny w Tesco, Lidl, Carrefour, Kaufland, Netto i wychodzi na to, że najtańsza karma jest po 3,38zł za kilogram w Carrefourze ("Koci przysmak" z kurczakiem, z jedynką w paczkach 2kg po 6,75zł).
-
[quote name='fiorsteinbock']Która dla nas lepsza, gazowana czy niegazowana? ostatnio znajoma czytala, ze wg. najnowszych zalecen jednak gazowana :crazyeye:[/quote] Fiorst, ja bym jednak pozostała przy wodzie niegazowanej. Ta zwykła, oczywiście dobra woda nigdy nie może zaszkodzić. Natomiast co do gazowanej trzeba chociażby czekać na zalecenia, zawsze są jakieś wątpliwości. [quote name='clockwork']:crazyeye::crazyeye:musicie tyle gadać??? kiedy ja to poczytam ??? :mad::cool1:[/quote] hi, hi.... to prawda. :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [quote name='Asior']dziewczyny uczulam Was też, żebyście jako pierwsze mięsne danie dla dziecia nie dawały kurczaka... tylko indyka.. Znajoma mi tak tłumaczyła, ze kurczaki są pasione sterydami i innymi uzdatniaczami.. A indyki ponoć są zbyt delikatne i nie mogą im podawać sterydów, tylko po prostu je pasą, znaczy tuczą... ale żadnych chemicznych substancji....[/quote] Asior, od dzisiaj kupuję tylko indyki. :eating:
-
[quote name='moana'](...) [COLOR=DarkGreen]Swoją drogą śmiem twierdzić, że jedzenie w polskich sklepach, w porównaniu z irlandzkim rynkiem jest świetne! Irlandczycy nie produkują już razowych chlebów (na szczęście operatywni Polacy się za to zabrali)[/COLOR][COLOR=DarkGreen]. (...) Jak przyjeżdżam do Polski, to jem i jem i jem... :evil_lol:[/COLOR] (...)[/quote] Tak, tak. Będąc to tu, to tam byłam, niestety, zmuszona do kupowania czegoś białego i dmuchanego, nielitościwie klejącego się do zębów. Trudno było to nazwać chlebem. Teraz sama sobie piekę chleb (no chyba, że mi się nie chce to wtedy idę do sklepu). A jak pachnie w domku, ech...:saint1:. Mąkę pszenną i żytnią z pełnego przemiału (razową, graham) można bez problemu kupić w młynach, a więc nie ma z tym problemu. Dodatkowo kupiłam sobie od rolnika ziarno pszenicy i mielę je w zwykłym młynku do kawy. Polecam taką alternatywę. Pieczenie chleba nie jest trudne. A jaki pyszny jest taki chlebek. Tylko uprzedzam, później ten ze sklepu już nie smakuje. ;) Zresztą teraz, jeśli ktoś nie je mięsa, a przynajmniej wieprzowiny, to trzeba by się pytać w sklepach piekarniczych o chleb wegetariański. :fadein: :evil_lol::evil_lol: Chleb żytni zachowuje swoją wilgotność, ale chleb z mąki pszennej już nie. Dlatego do pieczywa pszennego trzeba dodać jakiś tłuszcz. No, a wiadomo, margaryna jest zbyt droga. Piekarnie sięgają po tańsze rozwiązanie, po....smalec. :-o Swojego czasu z racji wykonywanej pracy miałam okazję odwiedzić kilkanaście piekarni w naszym województwie. Wszędzie na zapleczach widziałam ustawione beczki smalcu. Dlatego nie kupuję już żadnego pieczywa pszennego, żadnych drożdżówek czy pączków. W sklepach sprawdzam etykietki na ciastkach, paluszkach, herbatnikach. Jeżeli w składzie jest tłuszcz piekarniczy, a nie roślinny to tego też nie kupuję. Kupując chleb w piekarni pytam się wprost, czy do wypieku chleba dodawano smalec? Zresztą wieprzowina w postaci tłuszczu, żelatyny czy białka wieprzowego dodawana jest obecnie niemal do wszystkiego. Można ją znaleźć w wędlinach i parówkach drobiowych, w jogurtach, a nawet w serkach, które tak chętnie podajemy swoim maluchom. A przecież znając szkodliwość wieprzowiny nie karmimy nią nawet naszych psów. :shake:
-
[quote name='olga7'](...)Teraz dzięki dobrym ludziom -jak rodzice czy udzial sąsiadki w karmieniu-mają az 2 razy dziennie karmienie.(...)[/quote] już prostuję "...mleko i biały ser kupiony od gospodyni (ale innej)...". Niestety, żadna sąsiadka ze wsi nie pomaga nam w karmieniu kotów.:shake: [quote name='olga7'] A kocie trofea -te prezenty dla domowników upolowane przez domowe koty-to głównie chyba celem pochwalenia się są przynoszone-jako powód dumy kota wobec ich właścicieli-nie tylko celem dokarmienia pani czy pana domu;):evil_lol:. A być może jedno i drugie.:evil_lol:[/quote] Olga7, doceniam Twoje próby usprawiedliwienia tego myszowatego zamachu Kici na moja mamę, ale upieram się przy tym, że kotka nas jednak dokarmia.:kociak::evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
BURKA- czeka na dom 2 lata- nareszcie znalazła dom! :)
elinka replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Burka jest wspaniała i znalazła wspaniały domek. :eviltong: :multi: -
Szczytno- potrzebna pomoc dla suni!!! Za TM.
elinka replied to martynaOlsztyn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='gazzy']Dalia siedzi w schronisku z drugą sunią i szczeniaczkiem. Przytyła i ma się bardzo dobrze.(...) Suńka je jak słoń. A może ona jest szczenna? -
[quote name='olga7']Elinka,czy ja dobrze rozumiem,że te koty jedzą suchy chleb /czy rozmoczony/ ..? chyba b.glodne są faktycznie....:( żal tych wszystkich bezdomnych kotow ..:([/quote] One są tak głodne, że nawet suchy chleb jedzą. Wykradają go sobie kto pierwszy, ten lepszy. Gospodarz jak ma suchy chleb, to wiem, że moczy im go we wodzie, coś tam dodaje (prawdopodobnie resztki od obiadu), czasami doda też im trochę mleka od tej swojej jedynej krowy. Jak ktoś mu da ryby, to kotom przypadną wypatroszyny (ale jest jeszcze konkurencja, tzn. psy). Jednak chleb suchy stanowi tam podstawę jedzenia, dlatego potrzebne są jego jak największe ilości. Wtedy wiadomo, że koty dostaną coś jeść. Inaczej zostaje pasza dla kaczek i kur, a i tej nieraz zbraknie. W sezonie, gdy są wczasowicze, porcje te są bardzo skąpe, czasami nawet i tego nie ma. Ale dopóki jest tam moja mama, to przygotowuje kotom jedzenie dwa razy dziennie. Moczy im chleb w jakimś tłuszczu, daje resztki od obiadu, mleko i biały ser kupiony od gospodyni (ale innej), to co nie zje nasza rozpieszczona Kicia, złowione przez ojca ryby i wszystko inne, co tylko ma, a może im dać. Ogólnie nie nadąża z ich karmieniem, bo są stale głodne i nie dają rodzicom żyć. A swoją drogą zawsze mnie dziwi, że koty te nie polują na myszy (przynajmniej tego nie widać patrząc na ich głód). Nasza wypasiona lelusia potrafi nieraz kilka razy dziennie przynieść na sam środek pokoju upolowaną mysz, a tamte koty jakby tylko czekały na pomoc ludzi. A ile razy taka mysz jeszcze żyła i uciekła!!! Raz wieczorem, kiedy mama leżała już w łóżku to Kicia podrzuciła mamie taką żywą mysz na poduszkę (chciała mamę nakarmić). Chyba nie muszę opisywać co to się dalej działo. :eek2: :evil_lol: :evil_lol:
-
Futrzaki z Tomaszowa Maz. - NOWE ZDJĘCIA! Przepełnienie w schronie!
elinka replied to GrubbaRybba's topic in Już w nowym domu
[B]NusiaiJa[/B], zdjęcia dotarły. Są świetne, chociaż nie wiem czy to jest odpowiednie określenie biorąc pod uwagę miejsce i bohaterów fotek.:p -
[LEFT]No to dziewczyny, byłam dzisiaj u dwóch weterynarzy, którzy biorą udział w akcjach sterylizacji dzikich kotów w naszym mieście z zapytaniem o te wiejskie koty. Obydwaj odpowiedzieli mi to samo, że kota do lecznicy przynosi opiekun, który kota złapie. Również opieka rekonwalescencyjna nad wysterylizowanym kotem pozostaje w kompetencji opiekuna. Owszem, zakładane są szwy rozpuszczalne, ale dobrze by było, aby taki kot był przynajmniej przez tydzień, dwa pod nadzorem, bo trzeba sprawdzać, czy szwy nie pękły. No, a drugi raz taki dziki kot już się nie da złapać, aby mu ponownie szwy założyć. Natomiast jeśli chodzi o klatki - łapki to można to zrobić o wiele prościej po prostu szybko narzucając worek na kota. Ale natychmiast trzeba by go dostarczyć do lecznicy, bo w takim worku kot długo nie wysiedzi. Trzeba też się liczyć z tym, że taki dziki kot to nie Miauczer, on będzie się rzucał, gryzł i drapał. Już samo wyjęcie go z klatki lub worka może stanowić trudność. A więc ciągle tkwię w przekonaniu, że najlepszą metodą byłby zastrzyk usypiający. Ale o to zapomniałam się już zapytać. Zresztą wydaje mi się, że takie techniki to możemy pooglądać sobie, co najwyżej, na Animal Planet. No i jeszcze jedno. Akcja refundowanej sterylizacji dzikich kotów w Inowrocławiu dotyczy kotów miejskich, nie zajmują się kotami wiejskimi. Ale wet kazał mi przyjść w przyszły czwartek, bo wtedy już będzie wiedział coś konkretniej. Prawdopodobnie za trzy tygodnie zaczną się u nas takie sterylizacje. Co do fundacji kocich to nic takiego w Inowrocławiu nie ma, najbliższa znajduje się w Toruniu. I coś czarno to widzę, bo Toruń leży jeszcze dalej od tej wioski o jakieś 40km (czyli razem już 75km). No, ale dostałam namiary na Animalsów w Inowrocławiu. Po niedzieli udam się do nich, może przynajmniej wyżebrzę jakiś suchy chleb lub zapas karmy dla dzikusów? Tak więc wychodzi na to, że zanim by się przystąpiło do jakiegokolwiek łapania kotów trzeba najpierw znaleźć im tymczasowy dom przynajmniej na tydzień po zabiegu sterylizacji. No i to musi być ktoś taki, kto jest gotowy trzymać u siebie zdziczałego kota. Oczywiście, przede wszystkim chodzi tu o kotki, bo kocura można ewentualnie po kastracji wypuścić. Nie wiem, ja nie widzę szans na znalezienie takich osób. Ale, oczywiście, jeżeli chcecie możecie próbować. Druga sprawa to wyjazd na łapankę. Jak pisałam już wcześniej, mogło by to zająć trochę czasu, a więc musi być to zorganizowana akcja. To musi być ktoś, kto będzie chciał, jak pisała Doda, siedzieć w tych krzakach aby obserwować klatki-łapki i przekładać ew.już złapane koty do większych kenneli na samochodzie lub od razu zawozić je do miasta (czyt. weta). Dziewczyny, a może pomożecie mi poszukać sponsorów na karmę lub chociaż dawców suchego chleba? Za tydzień jedziemy po rodziców. Fajnie by było gdybym już mogła gospodarzowi coś dla tych kotów podrzucić. [/LEFT]
-
Futrzaki z Tomaszowa Maz. - NOWE ZDJĘCIA! Przepełnienie w schronie!
elinka replied to GrubbaRybba's topic in Już w nowym domu
A to ci niespodzianka!!! :lol: Leni, gratuluję, że zostałaś przez Kudłatą wybrana.:evil_lol: Masz teraz w domu dwa piękne kudłacze.:loveu::loveu: -
Futrzaki z Tomaszowa Maz. - NOWE ZDJĘCIA! Przepełnienie w schronie!
elinka replied to GrubbaRybba's topic in Już w nowym domu
NusiaiJa, a czy możesz mi je przysłać w oryginalnym rozmiarze na e-mail? Chciałabym to zdjęcie, oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko temu (no wiesz, prawa autorskie, itp.;)), zapisać sobie w moim archiwum. A nóż może kiedyś się przyda do jakiegoś plakaciku? -
Zaadoptowana! PEPI jak welsh corgi, miłość w wersji mini. Gdynia.
elinka replied to pinkmoon's topic in Już w nowym domu
To super wieści!!! :cunao: Zaraz w sobotę, jak przyjdą do mnie znajomi, przekażę im w pierwszej kolejności tą wiadomość. Olga bardzo się ucieszy.:fadein: Wyślę również PW do wszystkich cioteczek z wątku [COLOR=Purple]szukam psa dla znajomych[/COLOR], które były zainteresowane losem PEPITKI. A czy można liczyć na zdjęcia PEPI z nowego domku? :loveu: PS. Niestety, w/w wątek zniknął. Ale jedną osobę pamiętam, już do niej piszę PW. -
Dodo, zobacz co znalazłam w necie: [URL="http://www.canis.org.pl/porady/wolnozyjace.htm"]Fundacja Opieki nad Zwierzętami CANIS[/URL] (szczególnie punkt #11) PS. Do Tych to mam za daleko, ale może komuś się przyda ten link: [URL="http://www.za0.pl/za0/auction.php?action=viewAuction&auctionId=15188"]za0.pl: oddam "karma dla kota" [/URL]
-
Futrzaki z Tomaszowa Maz. - NOWE ZDJĘCIA! Przepełnienie w schronie!
elinka replied to GrubbaRybba's topic in Już w nowym domu
[url]http://img202.imageshack.us/img202/3347/78547128.jpg[/url] Zdjęcie plakatowe! Bardzo wymowne.:-( -
Widzę, że Miauczerek ma już świetnie zorganizowaną opiekę. Dodo i Caragh, tworzycie idealny team. Należą Wam się za to buziaki :buzi:. [quote name='Doda_']Pamietaj, ze nigdy bym Cie nie zostawila bez pomocy:loveu:[/quote] Dodo, nie chodzi mi o sprawy organizacyjne, nie chodzi mi o mnie, pomoc potrzebna jest kotom. Ale to zdanie mnie urzekło. Potwierdziłaś moje podejrzenia, że jesteś wrażliwą i życzliwą osobą. A więc jeszcze raz buziaki :buzi:. [quote name='Doda_']A może poprosić grzecznie tego faceta, zeby dokarmiał koty zimą? Nie wiem czy już zrobilas jesli ta to przepraszma.[/quote] Gospodarza nie trzeba pytać, bo jest już sprawdzony. Chociaż jest "prostym chłopem", zawsze się cieszy, gdy ktoś podrzuci mu suchy chleb czy karmę dla zwierzaków. I otrzymaną karmę zwierzakom daje, sama widziałam! :fadein: Jedyny problem jest w tym, by dawał ją częściej i więcej. Być może stara się, aby jedzenia starczyło na dłużej, nie wiem? Do sklepu po karmę dla kotów nie pojedzie "bo to wynalazek ludzi z miasta. Jego koty, jeśli chcą jeść to niech idą łowić myszy". Zapytany o koty wprost odpowiada: "Ja je tam pier...ę"(przepraszam za cytat:oops:). W każdym bądź razie przerażają mnie zapadnięte boki tych kotów. Dlatego wszelkie zapasy jedzenia dostarczone gospodarzowi mogą poprawić tamtą sytuację. No, a w takim układzie, Dodo, nie musiałabyś się już tam przeprowadzać na stałe.;) :evil_lol: :evil_lol:
-
[quote name='Doda_']Zawsze myśli się ze to tak trudno będzie, a potem działanie moze okazac sie łatwe i szybkie-sama tak miałam i dlatego nigdy nie myśle czy to bedzie trudne czy nie[/quote] Obyś miała rację. Ale pamiętaj, że na takie działanie potrzebne będą fundusze, i to spore. Same dojazdy z kotami na sterylkę do weta i powroty na wieś już pochłoną sporo kasy. Ale to wszystko starałam się przedstawić już w poprzednich postach. Ty działałaś na miejscu, a więc nie miałaś tego typu problemu. Mój portfel jest zbyt skromny, abym mogła się tym zająć. [quote name='Doda_']7 kotów to nie dużo, ja myślalam ze jakieś 20.[/quote] Co za różnica siedem czy dwadzieścia. I tak wszystkie żołądki są puste. A do tego są jeszcze gdzieś maluchy, bo widać, że jedna z kotek niedawno się okociła. [quote name='Doda_']Pisałaś, ze wczasowicze powyjeżdzali. To koty nie trzymają się już razem w tym jednym miejscu? jeśli nie, to myśle ze najlepiej byłoby wszystko zaplanować i na następne lato tzn. w 2010 roku zadziałać. Spróbuj.. ja mocno wierzę w to ze wam się uda ;) A jeśli teraz, bez wczasowiczów, koty dalej koczują się w tym samym miejscu to można teraz.[/quote] Teraz, tzn. w październiku jest najlepsza pora na łapanie kotów, bo wczasowiczów już nie ma i koty gromadzą się w jednym miejscu, tj. koło moich rodziców, nie rozłażą się po okolicznych kempingach. Później jest zimowa głodówka. Gdzie koty wtedy przebywają nie wiem? A od drugiej połowy kwietnia zjeżdżają się już kempingowicze i natychmiast pojawiają się koty. Ale moi rodzice wracają już za tydzień, nie pozostało więc zbyt wiele czasu. Wątpię, aby coś się udało teraz załatwić. Jak piszesz Dodo, sprawa musi być odłożona do 2010 roku. Czyli cały ten długi off na wątku Miauczera był niepotrzebny, bo jak napisałam w jednym z pierwszych postów, na obecną chwilę realną pomocą dla tych kotów jest jedynie ich dokarmianie. I ewentualne nagromadzenie zapasów karmy na zimę. Ale tutaj też jest potrzebna pomoc z zewnątrz, sama nie jestem w stanie tego sfinansować. [quote name='Doda_'] A czy koty mają się gdzie schronić w zimie? [/quote] Z tego co wiem, mają jakąś kryjówkę na strychu nad chlewikiem. Ale czy wszystkie tam mają wstęp to nie wiem bo nawet na dworzu dochodzi do walk pomiędzy nimi. Nie wiem, jak to jest, jakie układy panują w takiej dzikiej kociej społeczności? Dlatego nie odpowiem Ci na to pytanie. Reasumując będę szukać fundacji, ale i tak te koty zimą będą głodne. :sad:
-
No to ja wrócę jeszcze do sprawy wiejskich kotów. [quote name='Doda_']Gdyby udało sie załatwić darmowe kastracje,sterylizacje dla tych kotów, to musimy je złapać - klatka łapka jest dla kotów, z tego co wiem to postawia się ją na trawie i w klatce połozyć jedzenia, kot poczuje zapach i jak będzie tak głodny to sam wejdzie i klatka się zamknie. Nikt nie musi być przy klatce, ale z dala obserwować [/quote] Dodo, no tak, a kto tam pojedzie, aby w ukryciu oczekiwać na kota? I nie załatwi się tego w godzinę. Przecież one nie przyjdą na zaproszenie, nawet nie wiadomo by było, gdzie taką klatkę-pułapkę zastawić? Łapanie kotów piwnicowych w mieście to co innego, te chodzą przynajmniej tymi samymi ścieżkami. No, gdyby klatki były już na teraz, to może by się jeszcze jakoś te koty połapało bo podchodzą cały czas po jedzenie do rodziców. Ale na współpracę gospodarza tutaj to raczej bym nie liczyła. No i co dalej, jak już się koty połapie? Kto je odbierze? Jak długo miałyby siedzieć w tych klatkach? Sama widziałaś, że nawet dla oswojonego Miauczera taka klatka była traumą, a co tu mówić o kotach dzikich? Naprawdę czarno to wszystko widzę. Być może jakaś fundacja mogłaby to zrobić, ale musiałaby być szczerze oddana sprawie, gotowa nawet na kilkudniową akcję. No i zasobna w fundusze! :fadein: Być może mają szybkie i skuteczne metody łapania kotów, o których nie wiemy? Z naszej strony możemy tylko pomóc dokarmiając te biedaki. A byłoby jeszcze lepiej, gdyby ktoś pomógł w zakupie zapasów karmy dla tych kotów na zimę. PS. Przed chwilą rozmawiałam z mamą, kotów jest już siedem. :-(