Takie info z ds Tomiego i Jerego
dostałam od Isabel,bo to ona była na wizycie przed i po adopcyjnej
tak bardzo cieszę się z takich domów
Dzień dobry,
przesyłam link do folderu ze zdjęciami Huntera (większy) i Bidena (mniejszy), bo tak ostatecznie nazwaliśmy Toma i Jerry'ego: https://www.dropbox.com/sh/px4bfjey8fx6qbn/AACs1Z4d48i3FuvqjHYbVR3Ka?dl=0
Chłopaki mają się bardzo dobrze, zadomowili się przez te kilkanaście dni u nas już solidnie. Właściwie od samego początku także dogadują się dobrze z naszymi starymi kocurami. Biden nawet - gdy już poczuł się zupełnie swobodnie - zaczął wybierać (szczególnie do popołudniowych drzemek, które widać na kilku zdjęciach) naszego najstarszego kota, 16-letniego Bobruja.
Każdy ma oczywiście swoje upodobania - Hunter bawi się przede wszystkim sznurkiem, Biden - piłeczką kłębuszkową; Hunter woli zabawy na małej przestrzeni, Biden raczej biega („aportuje” swój ulubiony kłębuszek). Często oczywiście wybierają także zabawy między sobą.
Chłopaki są już po odrobaczeniu i szczepieniach; na 1 lutego mamy umówioną kastrację.
Jedyny deficyt, jaki chyba mieli (oprócz czasem lękliwości na jakieś nieoczekiwane domowe wydarzenie - ale w takich sytuacjach zawsze szukają siebie i wszystko szybko wraca do normy), to nawyk ssania (chyba za wcześnie byli odstawieni od mamy). Biden liże i podgryza nasze palce (ale już z dnia na dzień coraz mniej), a Hunter ma swoją specjalną różową szmateczkę (na jednym zdjęciu także uwiecznioną), którą - najlepiej wtuliwszy się w nas - lubi solidnie (dwa/trzy razy dziennie) wyssać.
Bardzo dziękujemy za przekazanie nam tych cudownych chłopaków i mamy nadzieję, że w najbliższym czasie na własne oczy będzie Pani mogła ich u nas zobaczyć (bo czeka nas chyba jeszcze załatwienie adopcyjnych formalności).
Pozdrawiamy serdecznie -