TERESA BORCZ
Members-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by TERESA BORCZ
-
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
nareszcie jestem, nie mam ani minutki czasu, bo przecież trzeba było jakoś zaradzić na problem Tionkowego ogonka/ Leczenie bardzo pracochłonne i kosztowne trwało już za długo, rana idealnie czysta i ziarninująca, tale była rozgryzana przez pieknotę, po przywiezieniu do dt w G oglądałymy wszelkie ubytki na jego zdrowiu i ranka na ogonie , za ładna nie była, ale kładliśmy to wszyscy na karb problemów poważnych ze skórą , właściwie nic nie zostało zaniedbane w leczeniu tej dolegliwosci wszelkimi dostępnymi środkami niezaleznie od kosztó, nie muszę wam pisać co wszyscy przeżywalismy, ostatni stale nosiłam torbe z lekami Timona i dopytywałam cały staf naszej kliniki czy jeszcze coś zostało zapomniane a mogłoby pomóc, Lekarki dały jeszcze ostatnie 10 dni na zastosowanie tych samych środków, lepszych już niestety nie ma ale z dodatkową opieką, opatrunki, leki specjalna dieta normalnie w jego ds plus ja jeżdziłam tam codziennie ,rana idealnie czysta, sucha a wygryzal coraz bardziej, walka trwała już za długo a okres zimowy nie za bardzo sprzyjałby dalszym próbom, decyzja zapadła taka jak na początku, skracamy ogonek, Na szczęście tylko ok 15 czy 20 centymetrów, co dla mnie i tak było powodem do ogromnej rozpaczy, odchorowałam tę decyzje ale musiałam sie podporządkować/ własciwie to w trójkę odchorowalismy to porządnie i Jadzia i małżonek i ja / Tim ma dosc spory ogonek, własciwie nie bardzo będzie widać ubytek, oby tylko sie uspokoił/ W piątek, aby wszystko zrobić jak należy, za jednym zamachem pod jedna narkozą został Timon wykastrowany i pozbawiony tego nieszczęsnego kawałka, Nic nie mogłam napisać bo zabrałam Timona mimo absolutnego braku miejsca do siebie do domu, aby go poprostu pilnować dzień i noc, od piątki siedzę przy ni całymi nocami i dniami ale poczyniłam nowe obserwacje bardzo istotne BARDZO JESTEM ZMĘCZONA BO NIE MA MNIE KTO ZMIENIĆ, A KAŻDA CHWILA NIEUWAGI PRZY NASZYM MĄDRALI TO ROZERWANE SZWY I ZDJĘTE OPATRUNK! przypuszczam ze po tym co zobaczyłam u siebiew domu że to rozgryzanie to chyba bylo spowodowane kojcem??? przecież on się zachowuje jak typowo domowy, kanapowy pies, Decyzji o zabraniu bardzo sie bałam bo mam wiele pacjentów i obawiałam się agresji i hałasu, ale nie bylo wyjścia nie mogłam zostawić go po zabiegach w kojcu Miejsce miałam tylko w łazience!!! Juz postanowilam że bedę tam z nim siedzieć do skutku, ale on sam rozwiązał problem!!! Było mu za ciepło, więc spróbowałam kładąc na jedną kartę wszystko, zabrałam do do dużego pokoju, powędrował prosto na wersalkę, tak jakby nigdy przedtem się z nia nie rozstawał!!! po drugie wogóle nie reagował na moje tymczaski!!! a one oceniając własciwie najpierw jego gabaryty a potem charakter, odeszły na bezpieczna odległosć i był spokój, już mi nie grozi eksmisja!! ale trzymam psiaka w tajemnicy, dobrze że sie da!!! Otworzyłam na ten ziąb okno i balkon, by Timo miał odpowiednią temperaturę , on przestał ziajać , wtulił sie we mnie i tak owinięta w koc i przykryta Timonem dotrwałam do rana/ Rano koszmarny spacer, bo on mimo środków nieco oszałamiajacych ciągnie ogromnie (owijam sie w poł jego linką!!) no i dzień taki sam, noc powtórka itd, ale Timon jest spokojny, nie rusza ogonka, trochę zamierza zrobić porządek z szewkami po klejnotach , pilnuję jak mogę, bardzo to ciężkie zadanie, nie mogę nigdzie iść, nie mam nawet zakupów, dobrze że choc dla psiaków mam zapas a jeszcze dostałam Royale z kliniki, na pocieszenie po tych potokach łez, ubrałam timowi podkoszulek szyjką na ogon rękawy krótkie na łapy i pasek gumkowy, na wszelki wypadek, wczoraj byliśmy na sprawdzeniu nie jest żle, nieco opuchnięta moszna ale to normalne, dziś zaaplikuje arnikę, opatrunek zmieniała pani doktor, ale dał czadu żałowałamże nie zrobiłam tego sama , bo u mnie leży spokojnie i mam superowe środki, darł sie i szarpał tak jakby mu zabieg robiono beż znieczulenia a to chyba ze strachu, bo mnie leży spokojnie, już będę robić sama by zaoszcżędzić mu stresu muszę powklejać wszelkie opisy, diagnozy itd ale nie mogę nigdzie wyjść, może ktoś wpadnie na fotki i poproszę o tę przysługę, ma apetyt spory, dogadzam mu jak mogę i ile się da, ważyliśmy go w piątek było 38,5 kg, Mam nadzieje że teraz wszystko wróci do normy/ zdejmowanie szwów w poniedziałek o ile nie da się wczesniej, i tak pani doktor dała najwczesniejszy termin, biorac pod uwage środki bardzo dobre służące gojeniu, JEST TO WSZYSTKO DLA MNIE PRACA PONAD SIŁY ALE tIMONOWI NICZEGO NIE DA SIE ODMOWIĆ!! wytrzymam jeszcze te kilka dni dla jego dobra Wygląda na to że problem nie w ranie i nieumiejetnym leczeniu o co już sama siebie podejrzewałam, choć właściwie nieskromnie muszę przyznać że nie zdarzylo mi sie jeszcze nigdy aby nie udało się wyleczyć, najgorszej rany w ekspresowym tempie ae problem w samym Timonie ktory moze w ten sposób reagował na zmiany w jego polożeniu, po wyleczeniu jeszcze dokladnie popytam czy nie mogło to być jakieś miejscowe zwyrodnienie w kości ogonka / Najważniejsze jest to że Timon daje sobie zrobić wszystko, pięknie ma wyczyszczone uszy, łapule i miedzy palcami wypucowane , odkażone i nasmarowane, pedicure pełen, wyczesany z podsierstka, puszysty i błyszczący, a rano mu zmieniałam opatrunek na ogonku, bo wczorajszy był nieco słaby, bez problemu, jest przepiękny i bardzo kochający, mam całą wylizana twarz, kocha sie przytulać i najbardziej lubi leżeć z łebkiem na kolanach, najpiękniejsze jest to że na wersalce mieszczę się z nim i moimi jamnirami, NIE REAGUJA NA SIEBIE WOGÓLE!!! TO JAKIŚ CUD, ALE DO KOTÓW NIE DA SIE PRZEKONAĆ!! Dlatego niewiele mogę pisać, w komputerowym mam 2 koty, niech sobie żyja w spokoju, tych by nie zostawił! Wniosek, jak niebosa dadzą że upilnuje i nie padnę na nos szukamy mu domku nadzwyczajnego, najlepiej nie w kojcu ale w domu z ogrodem, tak by mógł spać wewnątrz, boję się kojca, by sie historia nie powtórzyla, choć po wygojeniu zobaczymy jak sie bedzie zachowywał u pani JADZI, ona też już za nim tęskni/ Narazie piszę nieco chaotycznie bo się denerwujeże Timo jest sam, wprawdzie śpi i pochrapuje ale po nim się można wszystkiego spodziewać, pędzę do niego na iwszczoty do wieczora, byle tylko był spokojny, postaram sie może choć komórka królewicz ufocić/JESTBARDZO TRUDNO, ALE WARTO DLA TAKIEGO CUDA!!! Jeszcze muszę opisać poczynania z Guciolkiem ale wpierw sprawdze Timona/ Mam nadzieję że wybaczycie to opóżnienie, ale siła wyższa, aby były dobre wiadomości do opisania najpierw trzeba sie naharować! Juz bardzo niedługo Timon bedzie gotów do adopcji! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kubuś uwielbia wieczorową porę bo mam wtedy czas usiąsć, nie odpuszcza, stale jest przy mnie i zrobił sie jeszcze bardziej przylepny, nie zapomni nigdy chyba tej tułaczki, trzeba z nim jechać do nowego domku wKATOWICACH ale ponieważ uzbieralismy fundusz na cały komplet psikowych świadczeń musi się to nieco odwlec w czasie, idziemy jutro już do kliniki na kolejne etapy zabezpieczania Kubulkowej zdrowotnej przyszłości! -
Lisa musi byc nieco zdezorientowana brakiem jej forsycjowego krzaczka do którego się przyzwyczaiła, myk ze schodów, pod krzaczek i dalej już nie bardzo, dlatego trzeba będzie dokładnie zmyć wodą z płynem i spora iloscią octu jej miejsce zaznaczone na dywanie, aby do niego nie wracała, wytrzeć następnym razem o ile się zdarzy inne miejsce podkładem i położyć najbliżej wyjścia do ogrodu, pokazać Lisuni jak szczeniakowi, może się zreflektuje, ma teraz dużo przestrzeni stąd dekoncentracja, może też się przyzwyczaić w czasie pobytu w ogrodzie z BENIĄ, mój dymiński tymczasek Foksik dawal popalić bo on ze strachu podsikiwał wsio, ale zabierałam go na spacer łeb w łeb z moim wyszkolonym jamniolkiem i naśladował go w każdym geście, problem zniknął, mimo że psiak był zupełnie wydziczały i oszalały ze strachu/
-
Buraj za TM :-( na zawsze w naszej pamięci!
TERESA BORCZ replied to ihabe's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Poszła deklaracja odemnie i Joasi, zaraz będzie na koncie/ -
Bardzo się cieszę że sunia zaskarbiła sobie serduszka domowników, do beni też sie przyzwyczai z pewnością bo na ogół miała do czynienia z wszelkimi gabarytami psiaków, z naszą onką była w dobrej komitywie, a nawet jej czasem podjadała z michy, wiedząc ze nie spotka ją nic za to ze strony szaruni, siusianie to chyba oznaka stresu, bo w domu nie okazywała w tej dziedzinie jaikichkolwiek oznak niepokojących, trzeba tylko by miała zawsze w pobliżu miseczke z wodą, mozna jej tez czasami dodać na wszelki wypadek nieco prawdziwego soku z zurawiny gdyby stan trwał, ona sie musi do nowych warunków przyzwyczaić, jednym psiakom zabiera to kilka dni innym jak np mojej lubelskiej łysej perełce zabrało to kilka miesięcy, ale to przypadek szczególnie drastyczny od trzech dni jestem szczęśliwa bo sunia się przemogła i nagle zupełnie niespodziewanie znormalniała!! Obserwacja kilkumiesięczna i wszelkie wysiłki nie wróżyły na to żadnych szans !! Ona była zabrana z rachowa w stanie nadzwyczajnej, skrajnej depresji i przerażenia niewyobrażalnego! Szczepienia trzeba koniecznie zrobić, najlepiej taką francuska chybą szczepionką kombi, na wszystko no i wściekliznę aktualną aby mozna było założyć aktualna ksiażęczkę/ odrobaczam psiaki zazwyczaj co pół roku, ze względu na to że pojawiaja sie nieraz nowe, więc wtedy dostają wszystkie hurtem, luizka może dostać dobra tableteczkę ale narazie nie jest to konieczne, natomiast szczepienia tak, po króciutkim przystosowaniu do nowych warunków, zauważyłam też że trzeba przyciąć pazurki, w takich domowych pieleszach i trawnikowych spacerach nadzwyczaj szybko odrastają/ a nie mają szans na starcie/ nie wiem jak szybko uda się ją odzwyczaić od przytulania do domownikow w łóżku, bo ja nie miałam sumienia jej wyganiać, była u mnie na bardzo szczegółnych warunkach rozpieszczana do granic możliwości, a sama odchodziła tylko jak jej było za ciepło, na swój fotelik ale musiał być ustawiony tak by mnie mogła widzieć! Ogromnie się cieszę że znalazła tak ciepłych ludzi, widać tak miało być, zawsze czekałam na te jej cudowne pięć minut i nadeszło/ lisa to przekochane stworzenie i nie wierzę że można jej nie kochać, dlatego ufam że ten domek to będzie właśnie ten szczególny, który nigdy nie zapomni tego co to stworzenie przeszło, a zrobi wszystko by ona zapomniała i wierzyła że jest kochana u siebie w domku na zawsze! Dobrze że benia ją dobrze przyjęła, w końcu to ona miała prawo być zazdrosna, to już duża część sukcesu! Chyba gabaryty beni nieco zdziwiły lisunie ale będzie dobrze, nasza oncia o połowę chyba mniejsza od beni! To nie złe skojarzenia ona chyba takiego olbrzymka nie widziała, żle może kojarzyć sie czasem człowiek ale najgorzej ten las, na widok lasu kładzie się płasko na ziemi i trzęsie jak osika, wierze że z czasem zapomni! Woziłam ja na działkę, ale przestałam , teraz nie mam lizuni a działka moja i jeszcze 8 innych została spalona w niedzielę, sledztwo trwa ale niewiele sie po tym spodziewam/takie to juz uroki żle pojętej demokracji/ bardzo pani dziękuje pani Karolino, za wybór i opiekę nad naszym cudeńkiem i prosimy o fotki i wiadomości o niej , chyba ucieszą wszystkie wspomagajace ten watek osoby i dodadzą nadziei i wiary że każdy psiak uratowany znajdzie dla siebie miejsce w jakimś sercu , uwierzą ze każdy grosz poświęcony ratowaniu biedulki nie został zmarnowany a i ona sama też dostarczy ludziom wiele radości tak jak mnie!! Trzeba koniecznie zmienić tytuł wątku na tryskajacy optymizmem lisa ma kochajacy dom a nawet dwa!!! Jeszcze uzupełniam małą uwagą, wiele osob widzialo u mnie Lisunię, ale żadna nie zauważyła braku łapki, sunia sobie świetnie radzi a ma tyle uroku że nikt nie zwrócił na te niepełnosprawność uwagi!
-
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
No właśnie, my tez do niego mówimy ile się da, może ta zmiana miejsca mu posłuży, łobuziak jest bardziej zainteresowany otoczeniem, narazie mu się poprawił apetyt, ale pech ten chyba tez miał meneslkich opiekunow, a teraz ma jak w raju!juz mu nawet nie dajemy tych tableket na stress bo ilez mozna, teraz mu daje malutkie tableteczki melatoniny, przynajmniej nie zaszkodzi! -
nie jestem pewna czy wóeczek będzie naprawdę potrzebny, po zabiegu, i niedługim leczeniu pies może zacząć chodzić, seria novalinu i melgamme , oraz ćwiczenia rehabilitacyjne robia cuda, mó guciolek koniński z paraliżem już zaczyna się podnosić na 4 łapule mimo ze jestem narazie po zaleczeniu koszmaru odleżyn na etapie odbudowy mięśni, w Orzeszu jest gabinet rehabilitacyjny z bieżną wodną i innymi zabiegami, może dostaniemy zniżke dla multum dogo psiakow, rozmawiałam z właścicielem, Mamy tez pania Halinke w Katowicach, JAKBY NIC NIE POMOGŁO TO MAM NAMIARY NA INNEGO PRODUCENTA!
-
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
no nareszcie mam dobra naprawdę wiadomość!!!! chce mi sie podskakiwać z radości, chyba jestem na dobrej drodze!!!! Mała skrzatka sama poszczekiwała by jej otworzyć drzwi, zrobiłam to i przyszła jak zwykle opierając się o wersalkę przednimi łapkami, została poczestowana jak zwykle i ona sama z własnej woli wskoczyla na wersalkę, od razu dostała następną porcje herbatników z masełkiem, i wylądowała zabrana przeze mnie na kolanach, nie uciekała!!! to nareszcie ten cud na który czekałam, zostawiłam wszystkie sprawy bieżące i siedziałam z nią zwiniętą w spokojny kłębuszek, na moich kolanach a ja tylko marzylam ze słowami na ustach chwilo trwaj! Sunia widocznie odpoczywała, nie miała już tego wytrzeszczu oczu i szalonego oczopląsu jak zwykle, głaskałam ją nieustannie, ale nie zasypiała, patrzyła spokojnie co się dzieje, i trwała na kolanach, !!! Z została na natychmiast przyniesionej poduszce z dodatkowym jasieczkiem na wersalce i tam sobie zamieszkała!! spała też w nocy w tym samym miejscu, podgłaskiwana i obserwowana z piątku na sobotę, w sobotę też, po posiłkach sama wraca na to samo miejsce!! w sobotę została wykąpana w fajnych szamponach, z dziegciu sosnowego i drugim siarkowym, zielarskim, zawinięta w ręcznik kapielowy wróciła na to samo miejsce i tak trwa, daje się głaskać, spokojna i cicha , widać że jest jej bardzo dobrze, nie pozwala sobie zaanektować tego miejsca innym tymczaskom a ja jestem ogromnie szczęśliwa/ Nareszcie jakiś wynik ciężkiej pracy, chyba mi zaufała/ Niedziele spędziła tez u mnie na kolanach w sporej cześci dnia a nawet ogladała tv!! Kudełki na udach wzmocnione i błyszczące, pojawia się narazie meszek też na brzuszku i reszcie dotąd łysej, te wzmocnione starsze kudełki są dość mocne i błyszczące, nie ma narazie tego paskudnego łojotoku a skóra jest bardzo czysta, jasniejsza ni nie ma ani jednego wyprysku/ kąpiel nie pozostawia po sobie tego dziwnego czarno bordowego koloru, nie ma też łupieżu, chyba bardzo pomocny jest ten olej kokosowy, konopny, omegi i miód manuka w diecie/ JESZCZE SŁABY TEN MESZEK NA ŁYSEJ DOTĄD GŁÓWCE ALE JEST JUŻ CIEŃ NADZIEI NA TĄ TAK DŁUGO OCZEKIWANA PRZEMIANĘ PEREŁKI W MIARE NORMALNAĄ SUNIĘ!!! -
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
codziennie jestem u Timona, stąd mniej tutaj, na szczęście ma apetyt, dokarmiam dodatkowo czym mogę z mięsiw by chociaż napchany spał, pan domu zrobił mu dodatkowa bude w miejscu niemal że publicznym, przy bramie wjazdowej Pani Jadzia wyścieliła po królewsku i ma willę z widokami na sasiadów, jest nieco lepiej, nie obija się tak jak w boksie, chyba mu boks nie służy, ale i tak nie utrzymuje za długo opatrunku/ coś mi sie wydaje ze szykuje sie domek, wszystko sprawdzimy oby to był ten jedyny, zwłaszcza że nie jest daleko, może w domku Timo lepiej sie poczuje? ręceęmi opadają, wlaściwie ten jego ogon przesłania nam wszystkim cały żywot codzienny/ dobrze że to jest na końcu ogona i nawet , przed czym bronię go ogromnie jak by trzeba było ogonek skrócic to nie przyniesie ujmy jego czarowi Boże to pierwsza w mojej psikowej karierze amputacja, i oby ostatnia a najlepiej jakby do niej nie doszło/ pierwszy raz nie udaje mi się mimo wszelkich możliwych środków niezależnie od kosztów, zapanować nad małą w końcu raną, a leczylam już okropniaste nowotwory, totalnie jestem załamana / walczymy dalej!! a rezultat taki że Timo ogromnie polubiał wszelkie pieszczoty i domaga sie ich w każdej sytuacji, sprawia nam tym ogromna radosc bo tak pieęknie je przyjmuje, i nie za bardzo chce aby je przerywano, mądrala! -
cioteczki sprawdzcie czy doszła wpłata 250 zł przelana z wątku zabezpieczonych juz KSIĘŻNICZEK, dziewczyny przesłały a nie znalazłam tu potwierdzenia co do grzybic wszelkiego typu to zawsze to leczę bardzo szybko, i nie zdarzyŁo mi się żeby inny tymczasek się zaraził, nie ma się co obawiać mimo że podobno(?) zarażliwe, szkoda też czekac na wyniki badań trzeba już zaczynać konkretne leczenie/
-
wczoraj nie miałam już siły opisać wizyty pani Karoliny z mężem i śliczną córcią u nas/ trochę było ruchu bo moje psiaki a bardzo ruchliwe i ogromne pieszczochy z Lizunią na czele, nie dały nam nawet w spokoju porozmawiać/ Pani Karolina bardzo ładnie została zaakceptowana przez Lizunię, poleżała obok niej , przytulała się i uśmiechała szeroko, zwłaszcza że poczęstowana została gryzakiem, / Sunia już napewno zapomniała o wszelkich żalach do ludzi, którzy zgotowali jej to o czym wszyscy wiemy, dosć długi okres w cieple i miłości, zrobił z niej bardzo milutką, przytulaśną suneczkę, tulącą się zwzięcie do każdego, strachy dopiero się objawiają w pobliżu lasu, ale i ta trauma pewno minie/ pani Karolinie też sunia się spodobała, jest taka miękka, puszysta i miła że trudno by było spodziewać się braku sympatii dla niej, no i oczywiście mamy jej już sporo więcej niz w tytule wątku, pięknie się "powiekszyła" przytyła i "zmężniała" Oczywiście rodzina bardzo sympatyczna i znająca się na postępowaniu z pieskami, a dziewczynka też raczej przyzwyczajona do zwierzaków/ Zapadła decyzją że sunia pojedzie do domku z nimi, ale z opcją że gdyby coś nie wypalilo tak jak planowane dla suni jak najlepiej to zawsze może do mnie wrócić, wiadomo co przeżywałam, jak zwykle przy rozstaniu z tak wypracowanym, ukochanym stworzeniem, ale ja zwsze mówie jeśli bedzie mieć domek lepszy od mojego to muszę się z rozstaniem pogodzić/ U nie miała raj ale brakowało jej ogrodu, no i też bym chciała by miała tego domownika bardziej dla siebie niż u mnie, ja mam pacjentów zbyt wiele, choc i tak poświęcam im cały swoj czas/ Odnosiłam ja do samochodu, już siedząc na kolankach u pani KAROLINY sunia jakby się wahała, ale pani KAROLINA przytulała ja bardzo fajnie w kocyku i jakoś to rozstanie mińeło, Przeżyłam koszmar bo nie mogłam się dodzwonić z zapytaniem czy szczęśliwie dojechali i jak minęła podroż, juz miałam okropne wizje w rodzaju, sunia zwiała albo cały szereg innych, wielka ulgę przyniósł wreszczie telefoniczny sukces, dojechali szczęśliwie, sunia zrobiła już w ogrodzie co trzeba, pojadla bez kłopotu i wstępnie zapoznała się z benią/ Nie było agresji jak narazie suńki się obwąchały i dajemy im czas na zaprzyjażnienie, nie sądzę by był z tym problem ze strony Liski bo jest przyzwyczajona do koegzystencji z dość liczną z zrożnicowaną sforką/ Narazie trzymam kciuki by wszystko się powiodło i LISKA została ukochaną suńcią pani KAROLINY, i całej rodzinki, no i może dostaniemy jakięśszczegółowe opisy zachowań Lisuni z jakimiś fotkami jako plaster na serce
-
Księżniczki już w DS! Wszystkim dziękujemy za pomoc! :)
TERESA BORCZ replied to Lili8522's topic in Już w nowym domu
dzięki, tam sytuacja krytyczna bo ktoś się wycofał, a sunie zabrane nie moga być pozostawione! -
Igor-CHORY ONEK ZABRANY ZE SCHRONISKA MA DOM !!!
TERESA BORCZ replied to joteska's topic in Już w nowym domu
advocata daje si na szyje, grzbiet i okolice nad ogonem, nie na zaatakowane miejsca łapek, zaraz muszę pędzić ale napiszę po powrocie co robić z tą skórą dokładnie, wyleczycie jeszcze zanim nadejdą wyniki badań, nie ma co czekać!! -
dziś piękny dzień, już wiem napewno że mi się nie wydaje!!! Guciolek stał przy mnie na czterech łapulkach w czasie rozmowy telefonicznej, przyszedł sam dość spory kawałek, a ja sądzilam że to co stoi obok mnie tak pięknie to szczenior, o takim samym wyglądzie i kolorze, on przyleciał za ptakiem pięknym i kolorowym który wpadł przez uchylone okno kuchni, Gucio poszczekiwał na mnie, chciał sie dostać do ptaszka! opadł na kolanka po dość długim czasie, pędzę go dalej dokarmiać, ten nowy zapas mięśni daje rezultaty jeszcze przed zabiegami!!!!! Wczoraj mi dał Gucio popalić, biegał rozmaitymi sposobami za mną, szczekając i piszcząc aby go wpuścić do łazienki, sam łapeczkami sobie otwierał uchylone drzwi, co mi gdzieś zniknał, znajdowałam go w łazience, podskakiwał przezabawnie przy wannie, chcąc się tam dostać, w końcu dałam mu 2 poduszki i włożyłam do tej wanny, ale nie za długo posiedział, a potem zaczynał od początku!!! to dziwne, może mu brakowało wody?? chociaż przy ostatniej kapieli naraobił alarmu co niemiara, co raczej o sympatii do wody nie świadczy, dziś wieczorem popróbujemy nowego mycia!!
-
wczoraj dość długo i konkretnie rozmawiałam z panią KAROLINĄ,nie ukrywam że zrobiła na mnie dobre wrażenie, i wszelkie przygotowania na przyjęcie suni idą w dobrym kierunku, to że benia jest dominantką nie za bardzo ma znaczenie bo nasze złoto jest bardzo spokojne i uległe więc tu raczej problemu nie ma, LIZUNIA jest bardzo słodkim stworzeniem i spokojnym, ale jak ja coś niepokoi, w tym konkretnym ostatnio przypadku szalony szczeniak z ADHD to lekko powarkuje marszcząc pyszczek, Dla beni która jest nieco zawiedziona mniejszym niż od początku dopieszczaniem przez domowników, LIZUNIA może być antidotum na jej lekką depresję, jeśli oczywiście dobrze wprowadzona uzyska z benią dobry kontakt, u mnie ma super kontakt z kazdym psiakiem dużym i małym, nie wykazuje agresji zupełnie, uważam że skoro pani KAROLINA zapewni stopniowe przyzwyczajanie beni do nowej przyjaciółki, najlepiej na zewnatrz domostwa, w ogrodzie czy ganku, i na czas przyzwyczajania będą w osobnych częsciach domu,, co pani KAROLINA ma już zorganizowane, mogłoby się przedsiewzięcie adopcji udać , a małe złotko może stać sie rehabilitantka beni/ Muszę przyznać że pokochałam sunie bezgranicznie i myśl o adopcji nie jest dla mnie łatwa, ale jak sie tak kocha psiaka to chciałoby się zapewnić jeszcze lepsze warunki niż ma u mnie/ i tylko to może być jedynym warunkiem adopcji lepsze warunki a miłosć ta sama, oto uczucie dla Lizuni sie nie martwię bo jej nie da się nie kochać abolutnie/ Pozostawanie w domu pod nieobecność domownikow nie jest problemem, bo sunia jest bardzo spokojna, nie szczeka, nie niszczy, nie gryzie, czeka cierpliwie podsypiając na ogromna ilość pieszczot po powrocie, grunt że ma miejsce do wyjścia, i miękkie legowisko a najlepiej fotel lub kanapę!! W domu zawsze ktos jest, także nieobecnosc pani Karoliny i meża jakos sie rekompensuje/ Miałam taki przypadek adopcji psa po ogromnych przejściach i strasznej chorobie, byla u mnie długo i tez nie wyobrażałam sobie jej adopcji w obawie że coś pójdzie nie tak, a z drugiej strony chciałam by było jej jeszcze lepiej niz u mnie, przeżyłam to trumatycznie ale ryzyko i moje cierpienie się opłaciło, bo moja onka Gracja jest w raju, i to niedaleko nas, wszystkich cioteczek które ja ratowały/ dlatego może warto spróbować, czy nie zdarzy sie i dla Lizuni taki raj/ nie byłaby tam dalej kolejnym 5,6 psiakiem chociaż kochanym, no i miałaby ogród a nie obsiusiany skwer/ na działkę nie za bardzo mogę ja zabierać bo pozostał jej koszmarny strach przed lasem, kojarzy się jej z cierpieniem we wnykach!!! Pani KAROLLINA z mężem przyjada tu z Trzebnicy w niedzielę, zapoznać się z nasza damą, zobaczymy jak spotkanie wypadnie, sunia naprawdę robi wrażenie na każdym kto ją widział/pozostaje problem relacji dzieciaczka z psiakiem, ale ponieważ dla dziecka to nie będzie nowosć, nie spodziewam się kłopotów/ Pani KAROLINA zna przeszłość Lizuni i wie że trzeba jej zapewnić maksimum szczęścia, dlatego bardzo prosiłam o przemyślenie sprawy, czy bedzie mogła jej zapewnić tak mało i tak wiele jednocześnie miejsce szczególne w sercu swoim i rodziny dla tej cudności, / Ja zawsze bedę się bać, w przypadku każdej adopcji, tyle cierpienia zniosła ta sunia, a ja włożyłam w jej ratowanie ogrom pracy i serca, a z drugiej strony nie może taki strach zamykać drogi suni do własnego szczęśliwego domu, Jaka jest wasza opinia cioteczki??? Pani Karolina oczywiście zaprasza na wizyte do suni, jeśli decyzja o adopcji zapadnie, NARAZIE , NA WSZELKI WYPADEK GDYBY ADOPCJA DOSZŁA DO SKUTKU A COS NIE BYŁO TAK JAK TRZEBA TO POPROSTU SUNIA WRÓCI DO MNIE, A RACZEJ DO SIEBIE W KAŻDEJ CHWILI bo przecież my nie chcemy sie pozbyc suneczki za wszelka cenę, a jedynie zapewnić jej jak najlepszy byt i milosc człowieka który doceni jej wspaniale walory!
-
Igor-CHORY ONEK ZABRANY ZE SCHRONISKA MA DOM !!!
TERESA BORCZ replied to joteska's topic in Już w nowym domu
wielkie dzieki doroto1 za akceptacje propozycji przeniesienia deklaracji, super, co do advocata to ja u nas kupuje normalnie bez recepty ale trzeba dopasować konkretnie do wagi, to bardzo ważne podać mu dokąd nie wiemy dokładnie co się dzieje advocate jest wszechstronny, a z leczeniem skory bedzie łatwiej , napwno nie bedzie sie drapał i dolewał oliwy do ognia, a wszelkie dolegliwości się uspokoją dając czas na konkretne leczenie tylko nie dawajcie przed kąpielą!przy najblizszej wizycie u weta kupcie! -
no super Lobario że napisałaś to co już wczesniej próbowałam wyjaśnić cioteczkom mającym delikatne pretensje do Klaudus, ale wszystko chyba ok, większość wie ! A propos Kubusia w podobny krąg pomocy psiakom weszła cioteczka ewu, (własnie transportuje psiaka do Łodzi!!)a miałam nadziejĘ ze pomoże mi dowieżć KUBĘ na szybkie wyleczenie ran i co gorsza problemu krwawienia z odbytu, to musi być zrobione jak najszybciej, ale ktoś by musiał dowieżć psika do mnie, a dojazd do panów opiekunów już mogłaby może załatwić cioteczka ewu po jakimś czasie, gdyby nie stan Kuby sama bym pojechała autobusami, ale w jego stanie to nie jest realne ze względu na cierpienie i grożbę zakażenia, czy ktos pomoże zaraz po konsultacji z dr Olender??
-
wczoraj za póżno się wczytałam w maila przesłanego przez cioteczkę erkę, póżno wróciłam od Timonka,dzisiaj zadwonię do Pani chętnej do adopcji LIZY, zasiedziała isię to prawda ale jest tak cudownym psem że wogóle nie narzekam, wręcz odwrotnie, to cudownie ją mieć przy sobie, zgadza sie też z innymi psiakami niezależnie od wielkości, może akurat będzie to dobre wyjscie, zwłaszcza że domek z ogródkiem/
-
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
spróbuje małej dawać codziennie przez jakiś czas sok z polinezyjskiego noni który działa bardzo dobrze wzmacniająco i antystresowo, antydepresyjnie, wypróbowane na sąsiadce! dostaje tez ten olej kokosowy stale do jedzenia, staram sie ja przygotowac do zabiegu w miarę wszechstronnie, ale przyznam się że odwlekam ze strachu przed reakcją! -
Gucio to fajny filigranowy psik, zaczynam z nim wszystko już z wyższej półki, bo juz i waga się podniosła, dotąd wszystkiego się bałam by nie zaszkodzić, dziś już dostał odrobaczonko, nareszcie, za bardzo krótko będzie kompleksowe szczepienie, bo boję się jeżdzić do terapeutów z nieszczepionym , bardzo jeszcze wrażliwym , o osłabionej odpornosci psiakiem, w przypadku Dropsa polecił wrocławski spec podawanie kwasu hialuronowego, pytałam po aptekach i cena fiolki była zawrotna, a pani aptekarka nic mi nie poradzila, wczoraj przypadkiem trafiłam na lek z duża zawartością kwasu hialuronowego i innych składników zbawczych dla wszelkiego rodzaju schorzeń stawów i uszkodzeń kregosłupa, a przy tym wspaniale wpływa na odnowę komórek no i stan skóry, TA FIOLKA PRZEZNACZONA CHYBA DLA AMATOREK CUDOWNEJ CERY BYŁA A 1000 ZŁ, WIADOMO, RĘCE MI OPADŁY !!! Dzis posprawdzam ten nowo odkryty lek , szczegółnie pozostale składniki , i jeśli wszystko ok to kupię dla obu psiaków!! Narazie ogromnie sie cieszę, przyda sie czasem poszperać w tych aptekach!!! to samo było z hmb, weterynaryjne bardzo drogie a OLIMP za ok 10,60 duża porcja, substancja identyczna tyle że trzeba dzielić dużą kapsułkę na małe porcje, nie problem a oszczędność kolosalna/ Bardzo sie cieszę że to konińskie schronisko nie ułatwia sobie sprawy jak wiele innych i nie usypia psiaków, ale szuka ratunku, Guciolek zrobił się bardzo sympatyczny, nareszcie się przekonał że od człowieka też coś dobrego może się zdarzć, i odplaca wielkim uczuciem, bezustannie za mna biega jeszcze na kolankach, ale coraz cześciej wstaje, no ten tydzień będzie już bardziej aktywny, sprawdze za 2,3 dni o ile przytył, juz jest co pogłaskać!!!Zrobił się hiperaktywny!! On narazie jeszcze musi być poleczony, adopcja bardzo mile widziana za jakiś czas, a jest śliczny, muszę mu zrobć nową sesję komórkową bez tych ran i z "nowym grzbietkiem," jest naprawdę filigranowy i delikatny, bardzo gładki i błyszczący, będzie pięknym towarzyszem nawet dla innego jamniolka/sam jest dziwnym psiakiem do określenia taki mini jamniorek na dłuższych łapkach/ Ja dalej mieszkam na Śląsku, ze względu na duże bardzo mieszkanie, co ma znaczenie dla moich podopiecznych, no jest dla nich wielka działka ekologiczna, poza tym nie wyobrażam sobie bycia w najcudowniejszym mieście ale z ograniczeniem dostępu do najfajniejszego schronu, gdzie mamy szanse pomagać dużej ilości zwierzaków (Gliwice)
-
Igor-CHORY ONEK ZABRANY ZE SCHRONISKA MA DOM !!!
TERESA BORCZ replied to joteska's topic in Już w nowym domu
to nie zawsze alergia powoduje te sprawki między palcami łap, ale najrozmaitsze paskudztwa żyjace na i pod skórą psiaka (ludzi też) ,zastosowałabym przede wszystkim oryginalna tubeczke odpowiednią do wagi Wigora oryginalnego advocata, firmy BAYER jest wszechstronny i zapewnia pomoc na długo, ale na to co już się pojawiło proszę kupić oryginalny olejek z drzewa herbacianego, który jest bardzo efektywnie działającym naturalnym antybiotykiem/ wnika bardzo glęboko w skórę, można to rozetrzec z kokosowym olejem który jest sam w sobie wielkim lekiem i takim smarowidełkiem posmarować oczyszczone i osuszone miejsca między palcami i wogóle na wyłysieniach na skórze, to super lek, popryskać też obłokiem ekstraktu propolisu w areozolu, to powinno pomóc, szkoda psiaka faszerować antybiotykami/ wilgoć tez jest jedna z powaznych przyczyn, bo wilgotnych miejscach, niezbyt czystych a ciepłych, a tak jest między palcami namna zaja sie drożdzaki i nie tylko! po wyjściu ze schronu koniecznie odbudujcie mu florę bakteryjna właściwą dla przewodu pokarmowego, podając nutriplant forte z apteki zielarskiej, pro plus prebiotyk wzmocniony substancja uaktywniająca i wit C) taki porzĄdek w jelitach pozwoli broniĆ sie psiakowi przed drożdzakami demolujacymi cały organizm stopniowo, od skóry począwszy!