Pyza w piątek dostała jeszcze zastrzyki. W weekend sama podawałam jej żel z antybiotykiem do uszek (gratis od pana doktora). I dzisiaj rano idę z nią na kontrolę. Mam nadzieje, ze to już będzie koniec.
A poza tym Pyza ma nieziemski apatyt. Je okropnie dużo :crazyeye: Nie mam pojęcia gdzie jej się to mieści... Je 3x więcej niż Miś. Troszkę przytyła :oops:
Wychodzi na spacery już bez smyczy. Biega sobie, załatwia sie i ogląda za siebie co chwila żeby sprawdzić, czy aby na pewno idę za nią. Jak idę wolniej niż ona, to zatrzymuje się i czeka na mnie. Przeważnie to ona sama prowadzi mnie pod drzwi klatki.