Jump to content
Dogomania

PapryczkaChili

Members
  • Posts

    1398
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PapryczkaChili

  1. [quote name='Arwilla'][B]Agmarek [/B]piszesz,że ludzie zaczęli masowo oddawac psy do schronisk, bo media zrobiły nagonkę na daną rasę... To nie jest prawda... Jeśli ktoś oddaje psa do schroniska TYLKO dlatego,że usłyszał w telewizji,że "jego" rasa jest agresywna to jest IDIOTĄ....:roll: Ja mam rozum i po obejrzeniu reklamy "sok, mleko i kanapka z nutellą - pełnowartościowe śniadanie" nie biegnę od razu do sklepu i nie kupuję zapasu tego specjału,żeby moje dziecko rozwijało się prawidłowo...:evil_lol: Wiesz ilu ludzi sądzi,że blondynki są głupie, a Elvis nadal żyje?...:lol: Po to człowiek ma rozum,żeby go używac...:cool1:[/QUOTE] no niestety takich idiotów jest naprawdę dużo. kiedyś czytałam, że u naszych niemieckich sąsiadów to była plaga oddawania psów ras agresywnych do schronisk, masowo je usypiano (niestety nie pamiętam źródła). a u nas też ostatnio jest wysyp astów w schroniskach... niedobrze jest być modną rasą, bo ludzie bezmyślnie kupowali jak była to rasa popularna - bez wiedzy o rasie, bez zastanowienia, a później w tv usłyszeli, ze to mordercy i nagle pies był fuj... ale myślę, że prawdziwy miłośnik danej rasy wie, na co się decyduje kupując psa, wie, jak prowadzić daną rasę i to nie takie wychuchane psy stanowią zagrożenie.
  2. [quote name='karjo2'] Spodziewalam sie w watku pomocy, jak ukarac skutecznie bezmyslnego wlasciciela niebezpiecznego psa, jak spowodowac, by taka sytuacja sie nie powtorzyla, a wychodzi na to, ze to kolejne bicie piany...szkoda.[/QUOTE] dokładnie, to byłoby najlepsze, bo niestety życie pisze smutne scenariusze czasem, również chciałabym wiedzieć, co robić w takiej sytuacji. nie mam czasu przeczytac teraz całego wątku, ale o tej sprawie jamniczki pierwszy raz usłyszałam - przeczytałam chyba (z tego, co pamiętam) w piśmie Mój Pies, jako przykład nieodpowiedzialnych właścicieli...
  3. ale jakie znaczenie ma czy to był briad czy nie?? rozumiem, ze to boli miłośników rasy, naprawdę, ale po co dyskusja nad tą rasą i czy był rodowodowy?? z pewnością rodowodowe mają większą szansę trafić w odpowiedzialne ręce, bo i weryfikacja hodowcy i niemałe pieniądze są pewną selekcją, ale przecież z fajnego psa każdej rasy można zrobić agresora - psy są jak plastelina w rękach ludzi... nie rozumiem tylko, że skoro pies już wcześniej rzucał się na inne psy - a tak wyczytałam z części wątku (całego nie miałam czasu jeszcze czytać), to dlaczego nadal chodził po ulicy??? kocham psy i strasznie to przykre, że to one muszą płacić za głupie zachowania ludzi, ale nie może też tak być, że giną słabsi... właściciele psów muszą zdawać sobie sprawę z tego, że są odpowiedzialni za swoje psy, może to zmusi niektórych do myślenia... a swoją drogą jak się toczy ta sprawa? myślę, że wiele pogryzień wogóle nie jest zgłaszanych, bo i tak w naszym państwie prawa trzeba mieć dużo nerwów i pieniędzy, żeby coś zdziałać... ps. uwielbiam briady, naprawdę, pierwsze słyszę, żeby to takie bestie były. dlatego uważam, że w takich przypadkach rasa nie ma żadnego znaczenia, tylko właściciel był głupi...
  4. [quote name='*Daria*']Ja jestem zdania, że każdy właściciel psa (obojętnie, czy małego, czy dużego) powinien go pilnować jak oka w głowie i nie dopuszczać do podobnych sytuacji. Żaden pies nie ma prawa wybiegać zza uchylonych drzwi i atakować co popadnie. Tu wystarczy odrobina tresury, bądź zwykłej ostrożności. Właścicieli małych psów również [B]obowiązują[/B] smycze, kagańce. To, że pies ma z 5 kg nie znaczy wcale, że nie może zrobić krzywdy. Mój pies przez długi czas miał 3cm bliznę pod okiem po spotkaniu z jamnikiem sąsiadki pod windą (miała smycz rozciąganą i nie zdążyła zwinąć - jamnik jak zobaczył Kira od razu rzucił się mu na głowę). Wiem, że mój pies się nie broni i jak by znów doszło do podobnej sytuacji to jestem w stanie zrobić użytek z moich nóg i przyłożyć agresorowi. Wtedy również nie wiadomo czy ten "mały i nieszkodliwy" piesek wyszedł by z tego cały - podobnie jak gdyby mój pies się odgryzł i choć raz kłapnął pyskiem w jakieś niefortunne miejsce. Jak widzimy spuszczonego psa to po prostu omijamy. Niestety u mnie w mieście nie ma takiego luksusu jak pilnowany mały pies na smyczy ;) Wszystkie podbiegają. Raz próbują gryźć, raz nie. Jakiś czas temu teoretycznie miły york ugryzł mi psa w jądra i zaraz spieprzył pod krzaki. Przestrzegając prawa (prowadzając psa [B]zawsze [/B]na smyczy w miejscach publicznych) liczę na spokojny spacer bez atrakcji w postaci yorków gryzących mi psa w genitalia. Dziwne, że później jeden z drugim się odgryzie i już tragedia murowana. Ja nie jestem pewna, czy taki york by przeżył nadepnięcie mojego psa, a co dopiero jedno ostrzegawcze odgryzienie się. Są pewne zasady które właściciele psów powinni przestrzegać. Spuszczenie psa nie powinno być zależne od wielkości psa (wszystkie małe latają luzem, duże tylko na smyczy) a od jego posłuszeństwa.[/QUOTE] całkowicie się z Tobą zgadzam. sama nie raz bardziej wolę zejść z drogi małemu psiakowi, niż wielkiemu. chociaż jestem za tym, aby właściciele nie prowadzili tylko psów na smyczy, bo co to za życie na uwięzi i tak bez socjalizacji z innymi psami. ale do tego potrzebna jest świadomość zachowań psów i dużo wyobraźni. a faktycznie ludzie potrafią z fajnego psa zrobić ujadającego agresywnego potwora każdej wielkości, bo czy to york czy ast to nie ma różnicy, poza tą, że yorka koniec końców dużo łatwiej pokonać i nie ma 3,5 tony uścisku w szczękach... osobiście strasznie się boję takich nieodpowiedzialnych właścicieli. a każdy pies ma też swój 'rasowy' charakter, jak np. jamniki, które omijam szerokim łukiem, tak samo jak asty na spacerze. i to przede wszystkim dlatego, że nie ufam ich właścicielom. jeśli widzę (wczoraj) asta na rozwiniętej maksymalnie lince i moje psiaki (ufne, bez traumy na szczęście, witające się z wszystkimi, ale nie nachalne) idą w jego kierunku, ja je odwołuję i pytam, czy ten ast nie zrobi krzywdy, a właściciel odpowiada mi z rozbrajającym uśmiechem: 'nie wiem' i uważa to za świetną sytuację, to następnym razem kolejnego asta ominę jeszcze większym łukiem... ze względu na właściciela!
  5. [quote name='Arwilla'] I jeszcze raz napiszę [B]Nie istotne jest,że zagryzła suka tej konkretnej rasy - czy też w typie... Istotne jest to,że zagryzła, a nie powinna miec takiej możliwości...[/B][/QUOTE] dokładnie. jeśli komukolwiek była smycz potrzebna to temu psu, który atakował. gdyby nie on nie byłoby wogóle tego wątku. bo chodzić na paluszkach koło takiego agresywnego psa, który terroryzuje otoczenie to jakieś nieporozumienie!! każdy ma prawo do normalnego życia i wychodzenia z domu po klatce bez strachu, że coś go po drodze pogryzie i/lub zagryzie!!! swoją drogą dziwię się, że ktoś ma wogóle jakieś wątpliwości co do tej sytuacji, to dokładnie tak, jak napisałaś: ofiara gwałtu miała prawo zostać zgwałcona, bo prowokowała strojem/zachowaniem/tym, że wogóle miała pecha być w miejscu zdarzenia, zapominając zupełnie o tym, że nikt nikogo nie ma prawa gwałcić...
  6. [quote name='bebcik']W pierwszym poscie jest napisane " Pieski sa male i boja sie schodzic ze schodow, wiec jak zawsze Ania wziela je na rece, zeby je zniesc na dol. Do sasiadow mieszkajacych na parterze przyjechala rodzina; kobieta z mezczyzna. W momencie gdy Ania byla na parterze rodzina sasiadow wchodzila do mieszkania. Nagle niespodziewanie z mieszkania wyskoczyl wielki pies rasy American Stafordshire Terrier - Amstaff i zaatakowal moja siostre. Ten pies sasiadow to okolo 2 letnia czarna suka o imieniu Saga. Saga skoczyla na moja siostre Anie, byla bardzo agresywna i warczala. Ania bardzo sie przestraszyla i upuscila pieski aby sie zaslonic. " Na bazie tej informacji (swiadka, uczestnika) wynika moje podejrzenie ze piesek mogl doznac uszczerbku na zdrowiu przy upadku, a nie tylko od ugryzienia psa. Zreszta to niewazne. Istotne jest to ze sa ludzie nieodpowiedzialni a konsekwencje ponosza inni. Ten post plus dzisiejsza informacja o pogryzieniu dziecka przez amstaffa dla mnie oznacza ze znowu beda omijali lukiem (z tego akurat sie ciesze bo kazdy pies powinien byc traktowany z szacunkiem czyli bez zbednego zaczepiania) i komentowali "pies morderca". Staram sie byc odpowiedzialnym wlascicielem- pies nosi kaganiec, sprzatam kupki, w parku biega tylko na lince, nigdy nie biega swobodnie przed blokiem. Moja sunia jest od szczeniaczka socjalizowana pod moja pelna kontrola. Ale ciagle slysze "pies morderca"... i stad ten moj poprzedni post- przewiduje poprostu nagonke na bullowate a zarazem na ich wlascicieli. Nie na inne rasy, nie na nieodpowiedzialnych ludzi tylko na ta wlasnie grupe. Bede ponosila przykre konsekwencje stereotypow i nieswiadomosci tylko dlatego ze kocham amstaffke... :([/QUOTE] tak, to schody zagryzły maltańczyka... wszyscy właściciele borykają się z jakimiś stereotypami, ja mam małe psy, więc pewnie ujadają (nie daj Boże, żeby szczeknęły na spacerze - powinny chyba miauczeć albo wogóle się nie komunikować z innymi psami) i są noszone na rękach, a asty to mordercy - fakt, jest to duże uproszczenie, ale w tym przypadku nie chodziło o rasę ogólnie, tylko o konkretną sytuację, gdzie właściciel ewidentnie zaniedbał opiekę nad swoim agresywnym psem i naruszył zdrowie i wolność innej osoby - a do tego nie ma prawa. bardzo cenię właścicieli, którzy szanują inne osoby (sprzątając po psach, szkoląc je, w miejscach publicznych dbając, aby nie zaczepiały - atakowały inne osoby czy ich psy, wyprowadzając na odpowiednio długie spacery, aby psy nie wyły z nudów pozostawione same w domu itd...). ale w moim odczuciu tacy właściciele to mniejszośc, w zdecydowanej większości właściciele nie radzą sobie ze swoimi psami i prowadzają ce całe życie na krótkiej smyczy na krótkich spacerach czy kupujac sobie beagla, nad którego energią póxniej nie są w stanie zapanowac.... przepraszam, ze tak dopisuje po czasie, ale po mojej dzisiejszej porannej przygodzie żywo mnie ten wątek poruszły, zwł. że sama mam dwa małe psiaki...
  7. [quote name='mala_czarna']Po co zaraz spluwa? Pies na smyczy i gra gitara ;) Moja malutka sznupka jak tylko widziała jakiegoś psiaka większego od siebie to przystawała, patrzyła się na mnie i to był znak żeby brać ją na ręce :) A jak już była bezpieczna to dziamgała ile sił w tych małych płuckach było.[/QUOTE] ale widzisz, to nie jest rozwiązanie - psy mają prawo do kontaktów z innymi psami i sama mając dwa małe shih tzu chodzę na psie spacery z owczarkami, haskimi i labradorami i tego typu olbrzymami, bo nawet owczarek kaukazki się zdarzy i wszystko jest ok - o ile właściciele są ok. fakt, że jak się nie zna psa lepiej zejść z drogi, ale przy 2 psach branie na ręce odpada, a poza tym to źle uczyć takiego nawyku. chociaż po mojej dzisiejszej sytuacji z nachalnym szczeniakiem sznaucera chyba olbrzymiego, bo był mojego wzrostu a ja choć filigranowa jestem, to uważam, że pies był z tych dużych ras, zaczęłam czytać, czym następnym razem pogonić psiaka, skoro właściciel nic a nic nie reaguje jak krzyczę, żeby ściągną ze mnie psa bo na mnie wskakuje i nie chce odejśc, broniąc przy tym dwie moje suczki.... :angryy:
  8. [quote name='Martens']W momencie kiedy rzuca się na Ciebie obcy agresywny pies prawnie dozwolone jest praktycznie wszystko, gaz i kop oczywiście też. Ja bez gazu pieprzowego już się z domu nie ruszam. A niefrasobliwych właścicieli najlepiej straszyć policją - jak nie pomaga zgłaszać policji, że agresywny pies stróżujący jest niedopilnowany, wybiega na ulicę, i najlepiej, że atakuje ludzi :diabloti: bo że jakiegoś pieska obszczekał, zwykle niewiele się przejmują.[/QUOTE] ja miałam podobną sytuację rano. ze szczeniakiem chyba sznaucera olbrzymiego, bo jak na mnie skakał to przednimi łapami opierał mi się na moich ramionach!!! tyle tylko, ze to szczeniak - nie był (PÓKI CO) agresywny, tylko napalony - mam dwie suczki, widocznie mu się spodobały, a najbardziej mała - też szczeniak, 8 miesięcy... :mad: musiałam odpierac ataki skaczącego po mnie psa i momentami kopulującego, trzymając małego szczeniaka w jednej ręce, a drugiego psiaka broniąc przez dużym intruzem, podczas, gdy jego właściciel spokojnym tonem pouczał mnie, że jak suki mają cieczkę to są na smyczy (oczywiście cieczki nie mają - zresztą, to nie im smycz była potrzebna, ale temu psu) i wygłaszał mowę, że pies sobie odejdzie zaraz.... byłam brudna i roztrzęsiona i zupełnie bezradna, aha jak wspomniałam (drąc się w niebogłosy żeby zabrał psa ze mnie) o policji, to mi powiedział, żebym go policją nie straszyła... zabieram się za kupno tego pieprzu w sprayu (cokolwiek - nie znam się, ale zgoogluję to, o czym piszecie tutaj), kocham psiaki, jakoś nie miałam przekonania do tego typu broni, ale dzisiaj przysięgam - użyłabym wszystkiego. pierwszy raz spotkałam się z taką ignorancją właściciela (strach pomyślec, jaki to będzie pies, jak podrośnie). trochę się też boję zemsty z jego strony. i w sumie nei wiem, co z tym zrobic - znam gościa tylko z widzenia, zawsze z tym psem są problemy, bo skacze na wszystkich, ja go omijam szerokim łukiem, dzisiaj wyszedł mi niespodziewanie zza winkla :angryy: i już nie miałam jak się wycofac. a koleś gwiżdże sobie na psa gwizdeczkiem, który on perfekcyjnie ignoruje - książkowy przykład palenia komendy (o ile wogóle można tutaj mówic o komendzie...). a propos, mieszkam w Warszawie na gocławiu, jeśli ktoś jeszcze miał przygodę z tym psem (czarno - srebrny chyba sznaucer, duży szczeniak) od grubego zarośniętego gościa z wielkim brzuchem, to ja chętnie o tym porozmawiam. Pozdrawiam serdecznie
  9. [quote name='PaMa']Strasznie mi przykro !! Tym bardziej że sama mam i hoduję briardy .I naprawdę briardy to nie potwory -moim nigdy nie zdażyło się zaatakować mniejszych ras.Kobita ewidentnie ma problem i to duży -ale przede wszystkim ze sobą powinna coś zrobić bo nie jest to normalne że jej pies rzuca się na inne psiaki a ona nie reaguje.Na pewno nie możecie odpuścić- nawet jak by miała dostać tylko karę finansową -to może wreszcie puknie się w głowę i zastanowi co wyprawia jej pies !!!! Tak jak ktoś tam napisał powinniście podać ją o zapłacenie wszelkich kosztów oraz za straty moralne i za to że straciliście sunię. Ktoś napisał że psa trzeba uśpić -może fakt, ale jak kobita jest walnięta- to tylko patrzeć kiedy będzie mieć jakiegoś kolejnego psa -który będzie zabijał małe psiaki .Myślę- że bardzo dobre szkolenie mogło by go wyprowadzić na prostą w relacjach z innymi psami ,a i tak nie zwalnia to kobity od zakładania takiemu psu kagańca i smyczy !!!!!!! Jeszcze raz bardzo mi przykro !!!!!!!!!:placz:[/QUOTE] a ja tak sobie myślę, bo skoro ten briad już nie raz się rzucił na psiaka, to przecież są też inni poszkodowani - dlaczego nadal nic się nie dzieje, a kobieta bezkarnie chodzi i stwarza zagrożenie. jak nic nie pomaga to używając zdjęcia kobiety i jej psa oplakatowałabym całe miasto ze stosownym ostrzeżeniem!!!! a pies, który ma takie nawyki to niestety.... przykro mi, ale jestem za uśpieniem :( to nie może tak byc, że cykająca bomba chodzi po chodnikach i terroryzuje otoczenie. dla kobiety też powinna byc odpowiednio dotkliwa kara, bo jeszcze sobie asta kupi... a maleńkiej jamniczki bardzo mi żal... sama mam dwa małe psiaki i nie wyobrażam sobie, jak musicie cierpieć... :( straszna tragedia. słyszałam o tym wcześniej, ale dopiero dzisiaj zobaczyłam ten wątek. trzymam kciuki, żeby sprawa się skończyła konkretnymi i dobrymi rozwiązaniami, chociaż maleńkiej to życia nie przywróci...
  10. [quote name='Sylwia K'][B]zerduszko[/B] kolejny przykład: idziemy sobie wieczorową porą z mym zabijaką bullterierm po wsi i nagle zza rogu wybiega ogromny czarny pies, gdy dostrzegł Borysa od razu zaczął biec cały nastroszony w nasza stronę -nie wiele myśląc mąż wziął naszego klocka na ręce nie czekajac na dalszy rozwój wypadków... tamten pies stanął tuż przed nami ale nie odwarzył się na nic innego oprócz warczenia... widzisz, jak się chce to można... oczywiście wszystkoz zależy od przypadku...[/QUOTE] ja dzisiaj rano miałam taką sytuację i zachowując się tak samo, jak Twój mąż (może z tą różnicą, że jestem raczej filigranową osobą) musiałam odpierac ataki skaczącego po mnie psa i momentami kopulującego, trzymając małego szczeniaka w jednej ręce, a drugiego psiaka broniąc przez dużym intruzem, podczas, gdy jego właściciel spokojnym tonem pouczał mnie, że jak suki mają cieczkę to są na smyczy (oczywiście cieczki nie mają - zresztą, to nie im smycz była potrzebna, ale temu psu) i wygłaszał mowę, że pies sobie odejdzie zaraz.... byłam brudna i roztrzęsiona i zupełnie bezradna :angryy: co do asta to mój narzeczony ma takiego, na szczęście z nami nie mieszka, a ponieważ zdarzyło mu się już złapać jakiegoś psiaka (na całe szczęście nic poważnego się nie stało), to pies bez kagańca nie wychodzi z domu, drzwi zawsze !!! są zamknięte - wogóle nie ma możliwości, żeby wchodzący goście mogli wypościć psa. pies nie był na profesjonalnym szkoleniu, dlatego podlega ścisłemu nadzorowi, a i tak zdarzyło mu się niestety złapać psiaka wchodzącego na 'jego' teren. w domu psiak jest kochany, ale co z tego - ciężko go uśpic, a mimo nadzoru zdarza mu się skrzywdzic innego psiaka, na szczęście nikomu nigdy nic poważnego nie zrobił, ale i tak uważam, ze tak nie powinno byc. to niestety nie mój pies, więc niewiele mogę zrobic, a nikt z nim na szkolenie nie pójdzie, zwł. że pies przy ludziach chodzi jak w zegarku... ale fakty są takie, że zdecydowana większośc włascicieli psów ras agresywnych to ograniczone umysłowo osoby, którym brakuje wyobraźni do tego z mnóstwem kompleksów... rzadko kiedy widzę takiego psa w kagańcu, a przecież o nieszczęście tak łatwo... nasuwa mi się jeszcze jedna rzecz, bo właścicielka tego psa mordercy (tak, mordercy!) wspomina coś o smyczy, której nie miały maltańczyki - a gdyby miały to co, psiak do dzisiaj by żył??? jakaś głupota!!!! sama mam dwa małe pieski, które chodzą bez smyczy, bo są po szkoleniu i chodzą bez smyczy lepiej niż większość psów na smyczy - przy tym oszczędzam im ciągnięcia na siłę smyczą i duszenia obrożą. a prawo tego nie zabrania, bo psy ani nie stwarzają zagrożenia, są pod kontrolą i są puszczane w miejscach, gdzie ani nikomu nie przeszkadzają, ani dla nich nie ma zagrożenia w postaci np. ruchliwej ulicy. niestety zagrożenie w postaci agresywnych psów i ich niestabilnych emocjonalne właścicieli jest wszędzie.... kocham psy, ale dla bezpieczeństwa jestem za usypianiem takich, które mogą zrobić komuś coś złego, choć to wina ich właścicieli, psy są takie, jakie z nich zrobimy psy... aha, mam tylko jedno pytanie: jak się ta sprawa skonczyła, bo moim zdaniem, choc nie jest łatwo walczyc w takich sytuacjach z wiatrakami, to trzeba, bo w przeciwnym razie nic się nie zmieni a tacy właściciele jak ta pani z tego wątku ,zawsze będzie uważała, ze to nie jej wina, ani jej nadagresywnego psa, tylko maltańczyka, który przecież sprowokował...
  11. zdjęcia jak zwykle piękne :) niestety pogoda nie służy i spacery takie mokre... :( może jednak wreszcie lato do nas zajrzy? u nas tak samo pada i pada, a jak nie pada to zaraz będzie padać, a jak pada psiaki w domu nudzą się ;)
  12. o, widzę, że znów pieski S. wypływają na forum. no niestety te serduszka to nowa nazwa hodowli, bo pani została usunięta z ZK za przekręty typu dwa psy miały ten sam numer tatuażu... i ona od zawsze mówi, że rodowód możesz mieć za 400zł więcej, więc jeśli nie chcesz wystawiać to nie musisz go mieć. a prawda jest taka, że metryczkę ma każdy pies (dostajesz ją od hodowcy) a rodowód wyrabia już przyszły właściciel - jeśli chce. na tym drugim forum są dziewczyny, które też zostały oszukane przez s. - tam zresztą są informacje na temat całej sprawy. nauka na przyszłość: trzeba dobrze dowiedzieć się co i jak, zanim się zacznie szukać psa - wtedy wiadomo, kiedy 'hodowca' wciska nam ciemnotę. niestety przeważnie uczymy się na swoich błędach :( szkoda tylko, że szczota nadal zarabia na tym nie małe pieniądze, bo za takie pieniądze to spokojnie mogłabyś mieć psiaka z dobrej hodowli z metryczką.
  13. łał przepięknie wygląda w tych promieniach słońca :) :loveu: jęzor do pasa ;) ale widac, że zadowolona ;) a u nas pada, pada i pada.... a rodziną się nie przejmuj, to co dorcia napisała - trzeba żyć własnym życiem, zawsze się znajdą tacy, którzy będą krytykować. jeśli jesteś szczęśliwa - to czego chcieć więcej ;) Pozdrawiam serdecznie
  14. [quote name='Siamensis']tylko problem w tym,że społeczeństwo jest dość odporne na wiedzę...czasem człowiek powtarza 10 razy w kółko to samo...i nic....:angryy: napisałam osobny temat,ale zapytam jeszcze raz może znacie: [url=http://www.tibetan-stars.de?]Tibetan-Stars[/url][/QUOTE] nie znam, a co?? bo na stronie rodowód ma tylko piesek, a na tych nędznych zdjęciach szczeniaki wyglądają jak hybryda shih tzu i maltana - sądząc po hodowanych tam rasach.
  15. [quote name='Qti']Moje zdanie jest takie - dopóki jest popyt dopóty będą rozmnażalnie. Popyt jest i będzie dopóki ludzie nie zrozumieją, ze zwierze nie jest rzeczą czy sezonową zabawką. Zmienić to można w jeden sposób - uczyć od noworodka szacunku do zwierząt. Problem w tym - kto ma tego uczyć ... tych z właściwym podejściem do zwierząt jest wciąż mało, dużo za mało :-([/QUOTE] oj tak... ja mam dwie małe maskotki: ciche, merdające ogonami, wyczesane, a i tak się zdarza, że matki z dziećmi przechodzą na drugą stronę mijając nas. Czytałam kiedyś tutaj na forum, że dziewczyna uratowała psiaka, który się topił, a obok Pan z dzieckiem karmił kaczuszki zupełnie ignorując psiaka... straszne to. Ja już pisałam, że miarą rozwoju cywilizacyjnego społeczeństwa jest jego stosunek do starszych, dzieci i zwierząt, więc u nas jeszcze z tym kiepsko...
  16. [quote name='michal_sm']Kiedyś się zmieni ale odpowiedz czy tobie w ogóle chodzi o dobro zwierząt czy jedynie polskich zwierząt?Bo prawo nie jest takie najgorsze tylko ktoś musi choćby nieświadomemu niczego Kowalskiemu uświadomić,że3 zwierzęta powinny być chowane we właściwych warunkach bo inaczej jest łamane prawo.Co do pseudohodowli to mam takie zdanie,że ogólnie zwierząt jest za dużo ale te pseudorasowe jednak rzadziej trafiają do schronisk,ą jak trafią to szybciej mają szanse na dom.Natomiast bezmyślność posiadaczy już do niczego niepodobnych kundli i beztroskie puszczanie ich luzem po osiedlach i wioskach doprowadza do tak ogromnej bezdomności.Ja działam u siebie i za moją namową wielu wysterylizowało już swoje kotki i uwolniło psy z łańcuchów.Pilnują aby zwierzęta miały wodę.Rozmnażać im nie jestem w stanie zakazać,ale gdy im mówię,że tylko co x kundelel będzie miał dom do końca swoich dni ,a większość wyląduje pod kołami ,w lesie czy schronisku to zaczynają myśleć i coraz mniej szczeniaków widzę w swojej okolicy.Uświadamiaj też wokół siebie jedź do pseudo w twojej okolicy zwróć grzecznie uwagę na brak wody czy wystające druty itp i nadmień mimochodem ,że to jest łamanie prawa i mogą im nawet odebrać zwierzak ,a zobaczysz w przyszłości będzie już lepiej.Nie szukaj w internecie czegoś daleko .Ci na miejscu też działają i na pewno nie z niechęci a raczej braku czasu i ludzi nie są w stanie sprawdzić wszystkiego.[/QUOTE] masz całkowitą rację. staram się tak właśnie postępować, ten przypadek, o którym wspomniałam - to był przypadek, jednak chciałam zareagować. jestem przeciwna pseudohodowlom rozmnażającym psy w typie, bo choć tak, jak piszesz - to one rzadziej trafiają do schronisk i szybciej znajdują domy, to jednak niejednokrotnie rozród jest w gorszych warunkach niż u tych przysłowiowych burków - psy w klatkach całe życie, powyciągane sutki do ziemi i taka bezcelowa egzystencja od szczeniaków do szczeniaków. ale masz rację, zdecydowanie bezdomność zwierząt to problem niepotrzebnego rozmnażania psów - bo kastracja to barbarzyństwo, a suka powinna przynajmniej raz mieć szczeniaki...
  17. [quote name='goska i zwierzyniec']Witam. zdjęcie robiłam z zaskoczenia, podobno ja spałam z perła "morda w mordę" i jeszcze ją obejmowałam reką. Możliwe ze mi się z dzieckiem pomyliła. Byli moi rodzice, kupa roboty bo w takich wypadkach chcę nadgonić całe lata w zaległych pracach domowych, ale zostawiłam ich z Perłą. Wypuścili ją na wór- co nie jest trudne, a pies stał pod drzwiami wiec chciał wyjść....ale potem nie mogli jej złapać do domu.... uciekała po całym podwórku, pomiędzy thujami, sosnami, rózami, w końcu.....dwoje dorosłych osaczyło pieska, tata go podniósł z ziemi i pies go pogryzł. no jakoś musiał sie bronic. nadmienie, ze pojechałam na misje z dzieckiem, trwało to godzine..... pies jest benadziejny, a ze jeszcze kupe robi w domu albo posika ...... po co mi to było. koty tez sa beznadziejne, łażą po podwórku....no kto to widział... no dobra, doła mam... nie dlatego zebym nie wiedziała po co i dlaczego mam psa , ale dlatego ze musze wybierac. Albo bede zyła swoim życiem odtrącajac rodzine, albo mnie zatrują w toksycznym związku.... U perły ok. większośc razy załatwia sie na dworze, musze ją bardzo zignorowac, zeby w domu załatwiła swoje potrzeby, wytrzymuje calą noc bez pieluchy....tzn, wkładka jest zawsze sucha, co jest sympatyczne. No jednym słowem, trzyma coraz lepiej. i wcina co popadnie, swoje Rc, marchewki, papryki, ogórki, jabłka, kurczaka( oczywiscie też) kocie jedzenie, kolekcjonuje psie jedzenie, kolekcjonuje kości, koraliki , słomki, kasztany, wszystko co znajdzie. Jesienią bedzie super, mamy kasztana na podwórku. pozdrawiam,[/QUOTE] haha no to wszystko z grubsza dobrze ;) Fajnie, że Perełka nie sprawia takich dużych problemów, tylko że sobie radzi - te suche wkładki to zawsze duże pocieszenie - tak sobie myślę. A z rodziną - najlepiej na zdjęciu i to nie za bardzo z boku, żeby nie wycięli :diabloti: sama wiesz najlepiej, ale nie ma co się przymilać rodzinie, tylko w myśl zasady: 'bo trzeba mieć jakaś rodzinę"... ja rad dawać nie będę, bo wybrałam życie na swój rachunek kosztem rodziny i sama w wyboru czuję się taką czarną owcą ;) ale jestem szczęśliwa i mam mnóstwo znajomych i co najważniejsze, przyjaciół :)
  18. [quote name='Agnes']wiele razy pisano, ze lapanie kleszczy przez psa nie oznacza, ze preparat nie dziala! Kleszcze moga lazic biegac i skakac na psie - nawet moga sie wbic i nadal nie mozna powiedziec, ze preparat nie dziala. Dopiero jak sie wbije to wtedt zaczyna fiprex dzialac i zabijac kleszcza - w efekcie, po jakims czasie staje sie on wysuszony. Chyba, ze znajdujesz wielkie i zyw napite kleszcze to faktycznie - u Was nie dziala. Co do tej kropli - coz, nie wiem czego oczekujesz ;) 4 ml to 4 ml i mniej go nie masz u siebie niz inni ;) tyle go jest i koniec ;) jeszcze jest 5,5 ml dla psow od 40 do 60 kg - moze ten lepszy dla was? 4 ml dla psa 40 kg spokojnie moze wystarczyc[/QUOTE] dokładnie, to nie jest preparat odstraszający ;) najgroźniejsze jest wysysanie się opitego kleszcza, a przed tym preparaty mają chronic. jak uschnięty kleszcz zbity w ciało, to preparat działa :)
  19. [quote name='Agnieszka K.']Suka moze tez sie drapac w miejscu, gdzie ma wbite kleszcze. Moje boorki tak własnie robia - jesli po powrocie ze spaceru, sprawdzeniu itp. drapia sie w jakims miejscu lub próbuja gryźc to koniecznie musze to miejsce sprawdzic - zazwyczaj rzeczywisci jest tam wbity kleszcz.[/QUOTE] zgadza się. wogóle lecę do psiaka od razu jak się tylko drapie i przeszukuję gęste kłaki (2 x shih tzu), bo drapanie od razu jest podejrzane - przeważnie znajduję kleszczora.
  20. [quote name='puzzle']A jak wyglada uzywanie obrozy przy dwoch psach? Czy targajace sie za szyje nie potruja sie tymi obrozami?[/QUOTE] ja również nie kupuję obroży. miałam preventic, ale strasznie śmierdziała, w całym domu było czuć, a trzeba ją non stop nosić - mnie bolała od niej głowa. teraz mam dwa psiaki, więc obroże odpadają - psy się bawią, gryzą, a te obroże są toksyczne. stosuję teraz Fiprex, wcześniej Frontline. w zwierzaków nie widzę raczej zmian, chyba im te preparaty pasują. drapią się tylko więcej ostatnio, ale to przez komary i sama nie wiem, ale chyba takimi ludzkimi preparatami będę je jeszcze 'obsikiwać' zarówno po Frontline, jak i Fiprex zdarza się, ze kleszcz się wgryzie, ale usycha. i takie jest działanie tych preparatów, one nie są odstraszające. natomiast najgroźniejsze jest, jak kleszcz się opije krwi i wysysa - wtedy dochodzi do zakażenia i tego trzeba unikać. aha, czytałam, że preparat spot on + obroża to dużo chemii jak na jednego psiaka. bo jednak to nie są perfumy, ale w jakimś sensie trucizna. tak samo zbyt częste używanie tego - typu co tydzień, albo dwa - to trochę za dużo faszerowania psiaka chemią...
  21. ja również nie kupuję obroży. miałam preventic, ale strasznie śmierdziała, w całym domu było czuć, a trzeba ją non stop nosić - mnie bolała od niej głowa. teraz mam dwa psiaki, więc obroże odpadają - psy się bawią, gryzą, a te obroże są toksyczne. stosuję teraz Fiprex, wcześniej Frontline. w zwierzaków nie widzę raczej zmian, chyba im te preparaty pasują. drapią się tylko więcej ostatnio, ale to przez komary i sama nie wiem, ale chyba takimi ludzkimi preparatami będę je jeszcze 'obsikiwać' :diabloti: zarówno po Frontline, jak i Fiprex zdarza się, ze kleszcz się wgryzie, ale usycha. i takie jest działanie tych preparatów, one nie są odstraszające. natomiast najgroźniejsze jest, jak kleszcz się opije krwi i wysysa - wtedy dochodzi do zakażenia i tego trzeba unikać.
  22. no właśnie.... handel żywym towarem :angryy: i smutne, że nawet jak się już chce coś zrobic, to natrafia się na opór i niemoc wszystkich... czy wiadomo coś, kiedy może się zmieni prawo w Polsce w tych kwestiach?
  23. zaznaczam wątek! trzymam mocno kciuki, żeby Kundzia znalazła nowy kochający domek.
  24. [quote name='Dogo07']Tak sobie jeszcze myślę jeśli chodzi o hotelik, że w Lednicy miałby fajnie ale czy nie lepszy byłby jakiś dogomaniacki hotelik który prowadzi schroniskowe biedy ? To ślepy psiaczek, i potrzeba mu stałej opieki, nie tylko siedzenia samemu w boksie. Np. u Murki , u Wiosny, u Ani w Brodnicy czy jeszcze gdzieś indziej.[/QUOTE] och, tak byłoby cudownie!!!! ja na razie nie pomogę finansowo :( mam nadzieję, że w przyszłym miesiącu będę się mogła dorzucić. ale teraz bardzo mocno trzymam kciuki.
  25. strasznie szkoda... w swojej naiwności nie wierzę, że nie ma psów, których nie można wychowac, choc faktycznie często trzeba na to poświęcic wiele... znam kaukaza sąsiada, bezproblemowy psiak, pozwalam się mu bawic z moimi mopami, choc są wielkości jego ogona - nie mam żadnych obaw, ale to tak wiele zależy od właściciela i socjalizacji :( :-(
×
×
  • Create New...