-
Posts
1398 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by PapryczkaChili
-
[quote name='zula131']Co tu jest grane??!! :shake:[/QUOTE] dobre pytanie.... nie chce stawać, po żadnej ze stron, bo za mało jestem w tym temacie - wiem tyle, ile wyczytałam na wątku, ale wystarczyło wysterylizować suczkę przed adopcją i to ucięłoby wszelkie wątpliwości... mam nadzieję, ze dalszy ciąg wydarzeń rozwieje wszelkie wątpliwości i wszystko się dobrze ułoży, przede wszystkim dla Azji...
-
40% Sznaucera, 100% Przyjaciela szczęśliwy w nowym domku.
PapryczkaChili replied to MARCHEWA's topic in Już w nowym domu
no właśnie, halo?? co u czarnego??? -
[quote name='nika100']najśmieszniejsze jest to,że ja kocham jej charakter :loveu: jest bardziej dominująca niż zazdrosna, ale zazdrość też jej się zdarza... Azja słonko dla Ciebie już jutro zaświeci mocno !!! Trzymam kciuki za Ewę..za CAŁOKSZTAŁT...jak to ładnie napisała :lol:[/QUOTE] jak się ma takie suczydło, to zwyczajnie trzeba z nią odpowiednio postępować. wszystko ma jakiś powód, moja pewnie za wcześnie była odłączona od mamy i nie socjalizowana na początku. od małej kulki mocno żądała tego, czego w danym momencie chciała. a dzisiaj jest bardzo ładnie ułożona, chociaż zdarza jej się zawarczeć jak dzika hiena :diabloti: trzeba zwyczajnie wiedziec, jak ją traktować. ale to nie Azja, z opisu wynika, że to łagodna sunia, chociaż może pokazać pazurki - trzeba psu wytłumaczyć na ile sobie może pozwolić. no i pewnie sunie też będą ustalać pozycję. ta rezydentka ma rok, więc dopiero zaczyna dojrzewać. ale lepiej, żeby sobie wszystko ustaliły między sobą, człowiek musi miec na to oko, ale dac im się dogadac. ale równie dobrze może byc tylko tak nudno cukierowo :evil_lol::loveu:
-
[quote name='Ania!']Moja co prawda dominantką nie jest ale jak potrzebujecie wsparcia to możecie na mnie liczyć :evil_lol: Ewa nie zabiera suńki z powodu presji, sama jej powiedziałam, że jeżeli będzie chciała suńkę zabrać to ja się wycofam. Po tym co się okazało nie miałam najmniejszych wątpliwości, że Azja będzie z nią szczęśliwa. Na razie briardka pojedzie do hotelu ale nie tak jak było pisane na kilka miesięcy, a potem prosto do nowego domu. A to co jest w tym najważniejsze to to, że Azja nie zniknie nagle ze schroniska, zabrana nie wiadomo przez kogo, gdzie i po co. :multi: [B]A powiem Wam, że świadomość, że suńka jest niewysterylizowana i może trafić w łapy rozmnażacza była straszna i dosyć realna.[/B][/QUOTE] niestety...
-
[quote name='nika100']ja mam zazdrośnicę z charakterem silnie dominującym, jakieś rady ? :evil_lol: ale to nie ten wątek, hihi... Azja buziaki dla Ciebie kudłaczu ! :loveu:[/QUOTE] też taką mam :D możemy stworzyć grupę wsparcia ;) :diabloti: no to ciesze się, że wszystko wygląda, że się ułoży cudownie. mam nadzieję, że to, że 'Pani z Opola' :lol::p zabiera jutro Azję to nie z powodu presji :razz::diabloti:
-
[quote name='nika100']również cieszę się,że wszystko się wyjaśniło... już jutro Pani Ewa pozna Azję i miejmy nadzieję że adopcja się uda. wiadomo że czasem takie adopcje są trudne, szczególnie że w domu jest drugi pies i dzieci, a czasem przebiegają zupełnie gładko i tak jakby pies był w danym domu od zawsze ! i tego drugiego z całej mocy życzę Pani Ewie i gratuluję zdrowego podejścia do sprawy ;) Azja trzymaj się ! to już niedługo ![/QUOTE] no właśnie. a czasem - jak np. w moim przypadku, gdzie suczka rezydentka jest zazdrośnicą z charakterem, trzeba być przygotowanym na wszystko i przeważnie to wszystko się właśnie wydarza ;) więc naprawdę bardzo cenię w tej adopcji rozsądek i to, że decyzja jest podejmowana ze świadomością. mam nadzieję, że wszystko się dobrze potoczy, środa już jutro więc niedługo.
-
cieszę się, że wszystko się wyjaśniło. i żeby o inne psiaki biło się też tyle osób chętnych... również bałam się tego, że my sobie tutaj będziemy rozmawiać, a sunia zniknie ze schroniska... to są mimo wszystko watki publiczne, a te rozmowy widzą inne osoby zupełnie obce. dogomania jest dobrze pozycjonowana w wyszukiwarkach, więc trafić na ten wątek nie jest ciężko. już się tak zdarzało, że ktoś znalazł psiaka w schronisku, na dogo trwało szukanie dt albo ds, a w między czasie ktoś znajdował poprzez wątek psiaka i jechał do schroniska... życzę Azji jak najlepiej, sterylizacja jest priorytetem :) no i skoro sunia nie ma być ciągana z miejsca na miejsce celem sprawdzenia - przepraszam, ale tak to na początku niefortunnie wyglądało ;), to bardzo się cieszę i mam nadzieję, że szybko znajdzie się w nowym domku :) i że dzieci i psica szybko i bezproblemowo przyjmą nową współlokatorkę :multi:
-
[quote name='Ania!']Trzymaj, żeby nie brała to Azja dostanie taką samą tylko czerwoną. :loveu: A ta druga suńka, to Beza, teraz trochę z nami mieszkała. Ale już wraca do siebie.[/QUOTE] no to trzymam, żeby nie brała ;) trochę mi się takie sprawdzanie nie podoba, psa się bierze na dobre i na złe, choć rozumiem, że przy dziecku i drugim psie można mieć wątpliwości... uwielbiam patrzeć na takie zagryzające się kudłacze, ja mam takie same tylko w wersji mini bo shih tzu ;) jeden kudłacz, to super sprawa, ale dwa - cud, miód i orzeszki ;)
-
[quote name='Ania!']Jeżeli ta pani jej nie zabierze to biorę sukę na stałe. Nie ma co zwlekać, bo w końcu nam zniknie z oczu.[/QUOTE] tego się właśnie boję, to piękny psiak - łatwy kąsek... a nie chcesz od razu na stałe ;) ja tych kudłaczy to bym mogła mieć całe mnóstwo w domu ;) ale realnie mam dwa i koniec... póki co ;)
-
ale słuchajcie... załóżmy, ze Pani nie weźmie suni, to mała pojedzie gdzieś w świat i odciągnie się jej ewentualna adopcja o kolejne miesiące... ja nie mówię absolutnie, ze to zły pomysł :) ale zastanawiam się... trzeba porozmawiać z ta panią, żeby jej nie wydać psiaka i mieć nadzieję, że będzie dobrze :) po wakacjach to kolejne 3 miesiące - to bardzo długi czas :(
-
[quote name='zula131']Nie, jestem z woj. śląskiego, ale na kilku wątkach czytałam o opolskim schronie, nawet widziałam fotki. Gdyby wszystkie polskie schroniska tak wyglądały, ehh... Z Opola, o ile pamiętam, chyba są Maksiorek i Madziek.[/QUOTE] no to przynajmniej trzeba by wypytać Panią, dlaczego psiak musi czekać, skoro może go nawet codziennie odwiedzać- może się Pani przeprowadza, to wtedy nie ma problemu, jednak przewiezienie psiaka do innego schroniska w przypadku, gdyby Pani się jednak rozmyśliła to nie wiem, czy to dobre rozwiązanie, zwł. że wstrzymuje adopcję na kolejne miesiące... mocno trzymam kciuki, zeby wszystko się dobrze ułożyło :loveu:
-
[quote name='olalolaa']ja tak samo mam dwie suki.. w mieszkaniu w bloku sluchajcie napisała do mnie maila Pani z Opola, ktora chciałaby ją adoptowac ale.. dopiero po wakacjach:shake: mowi ze sunka moglaby byc przewieziona do schroniska w Opolu, ona tam opłacałaby jej pokarm leczenie itd. brałaby tez ją na specery z jej briardką roczną. co o tym myslicie? ja sadze ze sunka powinna jaknajszybciej znalezc stały dom, takie przewiezienie do innego schroniska mogłoby ją jakoś zrazić[/QUOTE] przepraszam, że się wtrącę, ale dla mnie, to bardzo dziwna propozycja... nie wyobrażam sobie przewozić psiaka do innego schronu, przychodzić do niego i odwiedzać, a później zostawiać w boksie... a jeszcze na koniec może się rozmyślić... potrzeba osób zdecydowanych na psiaka, bo jeśli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, to najpierw niech się z nimi upora, a dopiero później decyduje na psiaka, żeby historia się nie powtórzyła... a sunia jest przepiękna, kudłate włochate szczególnie chwytają mnie za serce. niestety w domu mam już dwa kudłacze, więc trzeciego nie mam jak upchnąć :( muszę pomyśleć, czy w ogóle znam kogoś, kto mógłby być chociaż dt. do tych psiaków to powinna byc kolejka chętnych a nie na odwrót :( sunia jest przeurocza :) będę śledzić wątek i wysyłać pozytywne fluidy, żeby się dla niej znalazł cudowny domek.
-
[quote name='fizia']Ta Pani mówiła mi, że Ich sunia nie jest wysterylizowana, ale nie mają nic przeciwko. Podobno pytali się weterynarza, ale nie namawiał Ich, a sunia nawet, jak ma cieczkę, opędza się od psów, więc uznali, ze nie ma takiej potrzeby. Natomiast nie była przeciwna[/QUOTE] śledzę ukryta wątek suni i trzymam kciuki, zeby się jak najszybciej znalazł kochający dla niej domek. tylko chciałam powiedzieć, że sunia odpędza się na początku i przy końcu cieczki, a w środku - gdy jest płodna, bardzo chętnie lgnie do chłopców ;) to taka naturalna prawidłowość, więc jednak dobrze byłoby przeprowadzić sterylkę, zwł. tej adoptowanej suni :) ale Wy to już najlepiej wiecie :)
-
[quote name='Yanni']No i tak trzymać. Na żadnej wystawie nie udało mi się zauważyć Yorka 1,2 kg a tylko ostanio w Katowicach było ich 107 !!!! Ja nie wierzę że te psy dostają rodowód .[/QUOTE] no bo to nie są te rodowodowe... tam jest jasno okreslony wzorzec i w przypadku, gdyby taki 1,2 kg piesek miał brac udział w wystawach, to chocby z powodu niezgodnosci ze wzorcem nie zostanie dopuszczony, ale takie psiaki dostają wpis w metryczce niehodowlany i wogóle nie ma mowy o wystawach. jak wiadomo są one po to, aby wyłonic te najlepsze z rady, które przekażą dalej swoje geny. w miocie to normalne, że zdarzają się jakieś mniejsze albo większe pieski, ale wtedy są to takie 'na kolanka', nie do hodowli, aby przypadkiem nie przekazywac tych złych genów. niestety czarny rynek kwitnie i każda rasa lepiej się sprzedaje jako miniaturka... Moje psiaki to 1 rok i 8 miesięcy i 6,8 kg, oraz 7 miesięcy i 4,8 kg :) obie to suczki :)
-
JUZ W NOWYM DOMU!!! SZCZENIAK - wyłowiony za pomocą gałęzi.
PapryczkaChili replied to Madallena's topic in Już w nowym domu
ja po wczorajszym odkryciu byłam w szoku do rana... naprawdę. to, co było w reklamówce to szkielecik wraz z rozkładającym się ciałem i to raczej niekompletnym, bo poza reklamówką leżało dużo sierści... :-( straszne to, co normalni ludzie nie wyrzucają tak zwierząt, nawet jeśli odejdą śmiercią naturalną. nie miałam sił nic z tym robić i pewnie tam nie wrócę zrobić zdjęć, bo też i po co... dzwoniłam do Emira, to zostałam upomniana, że już jest późno, a dzwoniłam po 20-tej, a straż dla zwierząt nie odbierała... w sumie to nie wiem, może to mógł być też kot... na królika czy coś takiego to kości były za duże, ale niestety nie znam się tak... ale moje znalezisko było z dala od jeziorka, bo od strony trasy siekierkowskiej, jakby na tyłach promenady jest osiedle i ogródki działkowe, pomiędzy nimi takie trawiaste boisko, a ta reklamówka leżała obok tego boiska w jednej z dróżek, tam dużo psiarzy na spacery chodzi, więc raczej nie byłam pierwsza, która to znalazła, zwł. że to leżało na widoku, idąc tą ścieżką trzeba było przez to niemalże przejść... :( dla mnie ta sytuacja z maleństwem jest wstrząsająca, choć wszędzie znajdą się ludzie bez serca... najgorsze, że to się tak mocno odcisnęło na psychice maluszka, Bóg jeden wie, co ono tam przeżyło... -
JUZ W NOWYM DOMU!!! SZCZENIAK - wyłowiony za pomocą gałęzi.
PapryczkaChili replied to Madallena's topic in Już w nowym domu
od niedawna mieszkam na gocławiu, więc chyba wiem, o które jeziorko chodzi, choć kilka ich tutaj... straszne to, nie raz chodzę tutaj na spacery z moimi psiakami, ale nie przypuszczałam, że prawie w centrum miasta dzieją się takie rzeczy... :( nie chcę myśleć o tym, że pewnie było więcej tych piesków, chcę myśleć o tym, że tej małej się udało - to cud, naprawdę. przeleję pieniążki, choć tak trochę mogę pomóc. a maleńkiej trzeba w takim razie czasu i dobrego serca obok, żeby znów zaufała. ja bym jej do nie sprawdzonego domku nie dawała, może się okazać, ze po jej przejściach długo będzie dochodzić do siebie, dlatego nie można jej narażać na jakieś dodatkowe stresy i lepiej szukać osoby doświadczonej, gotowej do pracy z takim psiakiem... mała miała tyle szczęścia, że napewno znajdzie się dla niej wspaniały domek... tak czy siak kolejny raz jestem wstrząśnięta tą historią... wczoraj znalazłam w reklamówce w trawie, szczątki jakiegoś zwierzaka, myślę że to był mały piesek. w sumie moja sunia to znalazła... :-( -
Terierkowata Milka MA DOM :)
PapryczkaChili replied to .::Blue_Lagoon::.'s topic in Już w nowym domu
ogonek jak od psa długowłosej rasy ;) a malutka faktycznie kochana, mam ogromną słabość do kudłatych psiaków is strasznie szkoda, tego straconego czasu na łańcuchu, ale z dobrym właścicielem szybko mała odżyje :) tylko trzeba takiego znaleźć koniecznie. jak wygląda teraz sytuacja malutkiej, co jest potrzebne? -
to ja tylko dopiszę, bo widzę, że nikt nie napisał... to, ze już nie czeka, to dobrze. gorzej, gdyby czekał.byłaś jego dobrym sercem na jego drodze do normalności i teraz trzeba się cieszyc, że wszystko jest na dobrej drodze, żeby mały był szczęśliwym i beztroskim psiakiem :) z pewnością już kolejna bieda czeka, żebyś jej pomogła :cool3: bardzo się cieszę, że maluszek znalazł nowy dom, mam nadzieję, że kochający i najlepszy na świecie :multi:
-
[quote name='asia_929']najmniejszy york miał 7 cm i ważył 120 gale to kiedyś były takie małe , według mnie 1.2 to nie jest jakas tam przesadna miniaturka ...[/QUOTE] widziałam takiego psa wielkości świnki morskiej, nawet ciężko do tego smycz przyczepić, nie mówiąc o tym, że nie dało się z tym pobawić, bo właściciel krzyczał, że psiak ma problemy z sercem i może to się źle skończyć... smutne życie tego psiaka, niestety nie trwało długo... a ze starych hodowli Yorki mają normalną wagę, niestety moda i miniaturyzacja rasy doprowadziła do tego, że teraz wielu osobom waga Yorka na poziomie 1,2kg nie jest szokująca... pies musi być przede wszystkim zdrowy, a nie mały, warto o tym pamiętać.