Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. filodendron

    pudelkowate

    Cóż ja mogę powiedzieć. Kupiłam raz, pierwszy i ostatni. Nigdy więcej nie popełnię tego błędu. Nie masz pojęcia, co dzieje się w pseudohodowlach. Nawet weci biorą w tym udział sprzedając naklejki ze szczepionek za flaszkę wódki. To jest horror i masakra, a dla Ciebie ruletka - jajko niespodzianka, bo nie masz żadnej pewności, na co wyrośnie szczenię, które kupisz. A dzieci chociaż mają porobione testy (skórne, z krwi i prowokacyjne)? Bo wiesz, pudelek nie daje gwarancji, że alergia się nie pojawi. Na dodatek bez rodowodu nie ma też gwarancji, że ten "pudelek" nie znacznie linieć.
  2. filodendron

    pudelkowate

    Raczej wątpię, że ktoś ma podobne zdanie i sądzę, że zaraz Cię zjedzą. Ja mam psa w typie pudla. Jest moim oczkiem w głowie, co nie zmienia faktu, że jest mi szalenie wstyd, że przyłożyłam rękę do procederu zwanego pseudohodowlą i nabiłam kasę oszustowi. Kiedy się zorientowałam, czym są pseudohodowle wpadłam w panikę, ciągle mi się wydawało, że mój pies jest chory, niedożywiony, że ma sfałszowaną książeczkę zdrowia. Wet już rozpoznawał mnie po głosie w telefonie. Wiesz, że pudle obciążone są genetyczną chorobą - PRA, postępującym zanikiem siatkówki? Wiesz, że badania genetyczne praktycznie pozwoliły weliminować tę chorobę wśród polskich pudli rodowodowych? Nie wiesz. Ja też nie wiedziałam. No to teraz będziemy czekać razem - bo ta choroba pojawia się w późniejszym wieku. Wejdź sobie na wątek "pudle w potrzebie", w dziale z grupą IX, podforum "pudle" - tam same takie bidy w typie.
  3. Kraków ma coś pecha ostatnio. Po wypadku małej Noemi radni krakowscy zakasali rękawy i jakby wzięli się do roboty: [URL]http://krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/28067,radni-krakowa-grozn*****-beda-pod-wieksza-kontrola,id,t.html[/URL] Jak będzie więcej przypadków pogryzień, to kto wie - może radnym się udać. Niektórzy właściciele psów ciężko pracują na takie zaostrzenie przepisów.
  4. Będzie duży. Warto przy żywieniu i spacerach/zabawie brać pod uwagę ochronę stawów. Jest śliczny :)
  5. filodendron

    Spacery

    O ile zdołałam się dowiedzieć to nie. Jedynie w Słupsku.
  6. Fajne komentarze do newsa. A potem jest oburzenie, że ludzie generalizują i swoją niechęć do amstafów przenoszą na ich właścicieli. A może odwrotnie - niechęć do właścicieli przenoszą na amstafy :roll:
  7. [quote name='loll_i_pop'] filodendron, mam pytanie: w jakiej sytuacji u ciebie pojawil sie problem z wyjacym psem? (po przygarnieciu/kupieniu, przeprowadzka?) czy pies przy tym jest bojazliwy? ile z nim pracowalas, by bylo tak jak jest teraz?[/QUOTE] Pies rzadko zostaje sam, a jeśli to góra na 4-5 godzin. Nigdy nie sprawiał problemów - zostawialiśmy podsłuch. Dostawał coś dobrego do jedzenia, zjadał i kładł się spać. Z czasem zrezygnowaliśmy z nagrywania tego, co się dzieje w domu. Potem nasza córka miała wypadek, to się stało w domu, przy psie - było mnóstwo krwi i krzyku - w panice wyjeżdżaliśmy do szpitala. Pamiętam tylko, ze pies był przerażony, wczołgał się pod półkę i kiedy mąż wrócił ze szpitala po paru godzinach, podobno nadal tam był. Zostałam z córką w szpitalu na 6 dni z krótkimi przyjazdami na prysznic i takie tam. To była pierwsza taka rozłąka. Myślę, że to wtedy się stało, choć nie od razu się zorientowaliśmy i nie od razu podjęliśmy działania. Potem stosowałam się do rad Z. Mrzewińskiej. Odczulałam wyjście, wystawałam na klatce schodowej. Nie pamiętam, ile to trwało dokładnie - wydaje mi się, że do 20-30 minut ciszy doszliśmy w jakiś tydzień - 10 dni, z tym że pies w tym czasie nigdy nie zostawał sam w sposób niekontrolowany. Później zaczęliśmy już wychodzić na dłużej zostawiając podsłuch. Zaliczyliśmy kilka wpadek, więc zainwestowałam w kilka zabawek na żarcie. Jego stres nigdy nie był aż tak duży, żeby odmawiał jedzenia, więc na tym się skupiliśmy. Zostawiamy go zmęczonego i głodnego, ze sporym zapasem jedzenia, z włączonym radiem i światłem. Nie podsłuchuję go już non stop, dzwonię do niego co 20-30 minut (telefon odbiera "się" automatycznie). Pytałam sąsiadów - nic nie słyszeli. Ale wciąż mam wrażenie, że gdybyśmy go zostawili bez tej całej inscenizacji i przygotowań, to wyłby tak, jak przedtem. Nie mam odwagi spróbować, żeby nie zepsuć tego, co już jest. Poza wszystkim on po prostu rzadko ma okazję być sam, więc nie ma nadziei na rutynę. Nie wiem, co dokładnie oznacza "pies bojaźliwy", więc nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Boi się dużych psów, które biegną wprost na niego, nie znosi psów, które po nim skaczą. Do obcych ludzi też podchodzi z dystansem jeśli próbują go dotknąć, ale szybko nabiera zaufania jeśli może pobyć z taką osobą choć krótki czas. Boi się krów. Boi się zabiegów u weta. Nie boi się hałasów, fajerwerków, burzy, deszczu, psów, które nie biegną wprost na niego i nie skaczą po nim, nie boi się dzieci, rowerów, ryczących tuningowanych samochodów. Nie wiem, co jeszcze.
  8. A może kantarek doraźnie rozwiązywałby problem u weta? Nawet jeśli to nie jest lekarstwo na całe zło, to nieco łatwiej odzyskać kontrolę nad psem.
  9. W porządku - przyszłaś, powiedziałaś, co czujesz i już. Może spodziewałam się za dużo, jakichś newsów w sprawie - bo widzisz, mam ten wątek zasubskrybowany i zaglądam tu, ponieważ wciąż oczekuję nowych, konstruktywnych rad dotyczących problemu, któremu ten wątek jest poświęcony, dotyczących psa, który wyje. Jeśli są to dobre rady, to jest mi obojętne, w jakiej tonacji emocjonalnej są napisane.
  10. Zaraz, zaraz - napisałam przecież, że sama borykam się z problemem wycia. Chwilowo jest spokój, ale nie ma gwarancji, że problem nie wróci pod wpływem jakiegoś nagłego stresu/cieczek suk/innych niekorzystnych okoliczności. Przeczytałam cały ten wątek - nie uważam że jest od rzeczy, choć może i oschły. Przeczytałam podlinkowane materiały i szczególnie cenne uwagi pani Mrzewińskiej. Swego czasu też przedzierałam się przez inne wątki na ten temat (powstałe w czasach, gdy Z. Mrzewińska jeszcze udzielała się na forum) i wydaje mi się, że generalnie ten wątek w skrócie przypomina najważniejsze metody radzenia sobie z wyjcem i nauki zostawania w domu - jeśli nie bezpośrednio, to przez podane linki. Z wypowiedzi loll i pop wynikało, że coś przegapiłam - coś, o czym nie było mowy w tym wątku ani w wątkach podlinkowanych. I byłam tego ciekawa, bo bezpośrednio mnie to dotyczy. Pewnie, że loll i pop niczego nie obiecywała, ale byłoby miło, gdyby krytyka była konstruktywna - jeśli nie tak, jak tu piszą, to jak?
  11. Loll i pop, pytanie do Ciebie, jak najbardziej, lub też prośba o cytat albo link do tych wątków, w których znalazłaś interesujace i wyczerpujace wypowiedzi zamiast niemerytorycznego jadu tu panującego. Przydadzą się.
  12. U mnie też yorki są w porządku. Normalne psy, dużo częściej na smyczy niż inne. W szczekliwości też nie biją rekordów (powiedziałabym, że z ONami bywa dużo gorzej). Większość należy do rodzin z dziećmi. Widuję na spacerach zarówno dzieci (takie w "późnym" wieku szkolnym) jak i ich rodziców - jedni i drudzy wyglądają całkiem normalnie, nikt nie biega po trawie w szpilkach. Tylko na dogo ciągle czytam o tych tipsach, różowych sukienkach i torebeczkach...
  13. [quote name='loll_i_pop']ten watek wrecz ocieka jadem. [/QUOTE] No coś Ty. To jeszcze mało poczytałaś dogomanię. Tu jest bardzo spokojnie i w dodatku na temat. [quote name='loll_i_pop']tak wiec sadze, ze ta twoja wypowiedz w tym watku jest nie na miejscu. obrazasz w ten sposob autorke watku. moze niektorzy ogladaja za duzo disneya, ale inni z kolei zagalopowali sie za daleko w druga strone. dobranoc[/QUOTE] Ciekawe, że jak się zacznie pisać na dogo, to od razu "wchodzi się w rolę". Proszę jak grzecznie, miło i ze znajomością tematu :evil_lol: A jakieś uwagi na temat radzenia sobie z wyjcem poza tym, co już zostało powiedziane?
  14. Idę sobie dzisiaj z moim 9-kilogramowym psem na labradory i widzę z daleka dwie "znajome" panie, jak zwykle pogrążone w rozmowie, jak zwykle ich psy bez smyczy kotłują się po trawie i w przeciwieństwie do swoich pań zaraz nas zauważą i przybiegną się "witać" i "zaprzyjaźniać". Więc obmyślam strategię - wycofać się czy skręcić za krzaki. Nagle panie nas zobaczyły i - o cudzie! - podeszły do swoich psów biorąc je na smycz. Rozpromieniłam się od ucha do ucha i o mało nie wyrwałam do przodu z podziękowaniami, ale pies mnie szarpnął, więc odwróciłam się do tyłu i co zobaczyłam? Paręnaście metrów za nami szedł mężczyzna z ogromnym amstafem. A ja naiwna myślałam, że się kobiety nawróciły...
  15. [quote name='Daga & Maks']na wystawach się przecież nie farbuje psów.Pies ma być zgodny z wzorcem rasy.A jak na razie w żadnym wzorcu nie widziałam czegoś typu : mile wydziane różowe pasemka :evil_lol:[/QUOTE] Ja bym za to głowy nie dała. Może nie na różowo, ale... :razz: No ale jak pofarbowany na czarno albo maska poprawiona, to tak w oczy nie kole i nie ma komu protestować :evil_lol:
  16. My kupowaliśmy podkłady higieniczne dla ludzi firmy Seni, wychodzi dużo taniej niż podkłady "specjalnie" dla psów, więc można bez bólu częściej wymieniać.
  17. [quote name='marta23t']ksiądz go nie zostawił zabrał do leśniczego i zapytał czy leśniczy potrzebuje psa. jak ten powiedział, że nie to ksiądz kazał psa zabić i leśniczy zastrzelił:angryy::angryy: czy leśniczy ma takie prawo??? [/quote] Niestety wydaje mi się, że leśniczy wykorzystał prawo do odstrzelenia psa błąkającego się po lesie i zapewne stwarzającego wielkie zagrożenie dla zwierzyny łownej. A że tę bestię przyprowadził ksiądz dobrodziej, to tym lepiej dla leśniczego - można strzelać i mieć rozgrzeszenie na miejscu. Kto by z dobrodziejem dyskutował. :angryy: Nawet gdyby znalazł się taki, który przyczepiłby się w tej sprawie kwestii formalnych, to ksiądz powie, że na własne oczy widział, jak ten pies się zasadza na zająca. Biedny św. Franciszek przewraca się w grobie. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Widać zbieranie datków na schronisko to dla księdza konkurencja, która odbija się na niedzielnej tacy.
  18. Jeżeli nawet rajstopy nie były uszkodzone, to znaczy że on je po prostu nie ugryzł - nikt nie prowadzi obserwacji psa pod kątem wścieklizny z powodu obślinienia nogi. Jeśli tak było, to poniekąd dając jej pieniądze za szkody, których nie było, utwierdziłaś ją w przekonaniu, że może wyszarpać więcej. Być może ona w ogóle nie była z tym u lekarza, nie ma wyników obdukcji i nie będzie się włóczyć po PZU, bo nie ma z czym tam się włóczyć. Moim zdaniem powinnaś zgłosić na policję, że ci ludzie Was nękają i grożą rękoczynami mimo, że dopełniliście obowiązków wynikających z tego, co się stało a nawet więcej - zapłaciliście za szkody, których nie było.
  19. [quote name='dorobella']Podam przykład: dziewczynka przychodzi do domu koleżanki, której nie ma ,a le jest jej brat- kiedy brat sprawdza czy siostra jest w pokoju- dziewczynka głaszcze psa, a ten ją gryzie. Art. 78 KW drażnienie psa poprzez głaskanie, wina jest dziewczynki- nie głaszcze się cudzego psa pod nieobecność właścicieli, na jego terenie- bo może w obronie ugryźć. Tak wypowiedzieli się eksperci.[/quote] Czy możesz bliżej przybliżyć tę sprawę, zwłaszcza opinię ekspertów - z czyjego ramienia oni występowali i jaką funkcję pełnili?
  20. [quote name='zuza:D']Wiesz.. Pofarbowany to on jest tylko na wystawie (zazwyczaj) Nie wiadomo co właściciel robi z nim później.:mad::diabloti:[/quote] Pewnie filcuje przy użyciu szarego mydła i gorącej wody, jak na pokazach ginących zawodów. Z premedytacją :evil_lol:
  21. Jeśli zdjęcia są Twojego autorstwa, to moim zdaniem jest to kradzież - konkretnie naruszenie praw autorskich. W dodatku - jeśli na zdjęciu jest inny pies niż ten oferowany w ogłoszeniu - wydaje mi się, że jest to także oszustwo. Może przenieść ten wątek do działu prawnego? Póki co zrób print-screeny - na wszelki wypadek
  22. Zapytajcie groomerów, co to jest przesada. Wydaje mi się, że wolą podkolorowane od święta yorki niż tę polską codzienność - biedne chodzące kołtunki, z którymi nie wiadomo co zrobić - próbować rozczesać, wycinać filce czy od razu golić na łyso. Najlepiej na głupim jasiu bo pies na widok szczotki i grzebienia dostaje palpitacji serca. A te złośliwe włosy nie chcą przestać rosnąć i za sześć miesięcy a piać na nowo :mad:
  23. [quote name='dorobella']Filodendron podejrzewam, że to prokuratura postanowiła tak - czyli umieścić psy w schronisku do czasu zakończenia postępowania. Z tego co pamiętam dziecko było w szpitalu. W sytuacji, gdy pies ugryzie, a nie był szczepiony, a należy np. do starszej osoby, która sobie z nim nie radzi - praktykuje się zabranie psa. Ale nie powiem ci na podstawie jakich przepisów. [/quote] Dzięki - czyli to różnica pomiędzy sprawą karną a cywilną. W przypadku karnej wszystko jest możliwe.
  24. [quote name='Szamanka'][B][COLOR=DarkGreen]Dziewczyny, nie offujcie :cool1:[/COLOR][/B][/quote] Nie jestem pewna, czy to był do końca taki off? Jeśli jest przepis lub mogą wystąpić okoliczności, w których jakieś służby (prokuratura, schronisko, policja - nie wiem, kto jeszcze) mogą psa zatrzymać i - mimo oceny behawiorysty - nie oddać go właścicielowi, to ja chciałabym znać ten przepis/okoliczności. Jestem ciekawa, co powoduje, że pies Dorobelli szczęśliwie pojechał do domu stałego, a psy z Krakowa są w schronie, mimo, że właściciel chce je odzyskać? Bo przecież chyba nie decyduje o tym liczba szwów, tylko - mam nadzieję - jakieś przepisy. Gdzie jest granica i co ją określa?
  25. U nas to się ostatecznie skończyło bez skalpela. Wet nr 3 zalecił zawiesinę do uszu:crazyeye: - w naszym przypadku owszem sterydową - Panalog. Trochę byliśmy zdziwieni, ale mieliśmy ją stosować tylko 5 dni, więc postanowiliśmy spróbować. I faktycznie po 5 dniach została tylko łysa, zupełnie gładka plamka skóry, która szybciutko zarosła sierścią. To już prawie 4 miesiące temu, jest ok. Weta nr 3 znalazłam w necie poprzez wygooglaną galerię ziarniniaków.
×
×
  • Create New...