Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='mala_czarna']No nie rozpędzajmy sie tak ;) Wszystko jest kwestią zasobności portfela. I to samo w odniesieniu do hodowli - szczenięta z pseudo są o niebo tańsze od tych z hodowli renomowanych, i póki nie zmieni się mentalność przeciętnego kowalskiego, psy z pseudo cieszyć się będą zainteresowaniem[/QUOTE] To był wyjątek z postu KrzysiekM - używa rozumu, żeby kupić taniej markowe rzeczy. I bardzo dobrze. Trzeba tylko wiedzieć, jak tę "markowość sprawdzić i wierzę, że KrzysiekM wie. Jednak w przypadku psów bez papierów jest ona niesprawdzalna w przeciwieństwie do towarów jak najbardziej markowych ale sprzedawanych w dyskontach, z mniejszą liczbą pośredników. Kupując garnitur możesz obejrzeć metki, kupując psa z pseudo możesz posłuchać dowolnie zmontowanej bajeczki i na tym wiedza o "towarze" się kończy.
  2. KrzysiekM, ten kto używa rozumu kupuje markowe rzeczy i wie jak sprawdzić, czy są one rzeczywiście markowe a nie bierze pierwszy lepszy garniak tylko dlatego, że mu sprzedawca powiedział, że to Vistula jest, panie, tylko metkę zapomnieli doszyć. Na pewno metkę sprawdziłeś, a co sprawdzasz w przypadku psa bez udokumentowanego pochodzenia, zwłaszcza gdy mowa powiedzmy o szczenięciu?
  3. Wagens, jesli komuś nie zależy na wystawach i papierze, to chowa metryczkę do szuflady i niech sobie zarasta kurzem. Dla mnie w pseudo złe jest przede wszystkim to, że z naddatkiem pokrywają zapotrzebowanie. To jest więcej niż popyt kształtujący podaż. Ludzie odprawieni z kwitkiem z hodowli rodowodowych (mniejsza w tej chwili o powody - jedne są lepsze, inne gorsze) robią w tył zwrot, a tam z otwartymi ramionami czeka oferta psów do wszystkiego - psa do dziecka - ależ proszę, do stróżowania - nie ma sprawy - jak się skończy bawić (z) dzieckiem to postróżuje, do obrony - no pewnie, że do obrony! Wszystko staje się proste, jasne, przyjemne i Kowalski wraca ze szczeniorem do domu, a tam produkcja może ruszyć od nowa.
  4. filodendron

    Barf

    [quote name='gops']ja polecam acana w podobnej cenie i naparwde bardzo dobra :)[/QUOTE] Kiedy karmiłam jeszcze suchą karmą i kiedy Acana była w swojej wcześniejszej wersji to bardzo fajnie psu wchodziła wersja premium i lamb&rice. Potem firma wszystko pozmieniała - zamiast premium weszła Acana adult, zamiast lamb&rice - lamb&apple i parę innych. I na tym skończyła się nasza przygoda z Acaną - za skarby świata nie ruszył nowych wersji, prędzej umarłby z głodu chyba :)
  5. filodendron

    Barf

    Dzięki, [B]Panbazy[/B]l, obie karmy są w sklepach internetowych, Josera nawet w tym, w którym czasem kupuję i to w bardzo przyzwoitej cenie i chyba właśnie tej przyjrzę się w pierwszej kolejności, bo coś suchego warto jednak mieć w zapasie na czarną godzinę. Wypoczynek dopiero w maju, ale już teraz dziękuję :)
  6. filodendron

    Barf

    Hi, hi, takie różne skale odporności żołądka na różne zleżałe rzeczy to można i u ludzi zaobserwować - znam taki model, co strasznie nie lubi wyrzucać jedzenia. On to potrafi zjeść niczym wilk ;) [B]Panbazyl[/B], wspominałaś tutaj na wątku, że jeśli musisz psy przestawić na suche, to wybierasz karmy niemieckie. Mogłabyś podpowiedzieć, jakie? Planujemy w maju wyskok w góry świętokrzyskie i tam raczej tylko suche będzie wchodziło w rachubę (pensjonat). Muszę coś znaleźć i wypróbować w domu zanim tam pojedziemy.
  7. Ja się na hodowli nie znam i raczej nigdy znać nie będę, ale w żadnej dziedzinie nie podobają mi się próby rozwiązania problemu na zasadzie "zabieram zabawki i idę na inne podwórko". Rozumiem, że ZKwP nie jest kryształowy, że są inne konkurencyjne (o lżejszym regulaminie) organizacje, podczytuję od czasu do czasu dyskusje o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy - rozumiem, że niektóre rzeczy mogą wkurzać, że być oszukanym przez "prawdziwego" hodowcę jest boleśniej niż dać się nabić w butelkę przez panią Mariolkę (to już chyba wejdzie do kanonu ;)) Więcej - mogę nawet trochę zrozumieć panią Mariolkę i pana Przemka, którzy na dogo nigdy nie byli, za to mają bardzo fajowego weta na osiedlu, ktory ma rozwiązanie na ich problemy. Jeśli jednak ktoś czyta dogo, ma odwagę zaglądać na PWP i jakieś marzenia związane z hodowlą, to proszę zapisać się do wybranej organizacji, postulować, zmieniać zarządy, może brać udział w sądach koleżeńskich, naprawiać, pisać artykuły, jak trzeba to pikietować, reformować, działać, a przede wszystkim - świecić przykładem. A nie popierać cichodajstwo po kątach i żerowanie na ludzkiej naiwności i niewiedzy.
  8. [quote name='michal_sm']Ci powiem co dolegało może nic.Może właściciel miał to gdzieś,może zdrowie czy sytuacja życiowa nie pozwoliły mu na wyjazdy na wystawy,może stracił pracę i nie stać go nawet na ten wydatek,może nie znalazł repa za którego usługę w rozliczeniu byłby szczeniak.Powodów może być wiele.I ten kto twierdzi,że wszystkie szczeniaki po rodowodowych rodzicach to odpady ten grubo się myli.[/QUOTE] I co, wszystkie te powody są dobre, żeby mieć przymus powołania do życia kolejnego miotu? Jest jakiś obowiązek rozmnażania psów, czy co?
  9. [quote name='isabelle30']zakladam ze wymeczenie hodowlanki to koszt okolo 1000-1500zl o ile mamy samochod, mieszkamy w duzym miescie i obskakujemy wystawy w najblizszej okolicy[/QUOTE] I z powodu takiej sumy (w skali życia psa) warto robić tumult o cenę szczeniaków z metryką? To mnie się wydaje, że jakby ktoś mógł tę hodowlankę "wymęczyć", to by to zrobił - bo to całkiem niezła inwestycja, skoro już była mowa o cenie szczeniąt takich i takich. Ekonomicznie inwestycja uzasadniona. A z drugiej strony - jeśli komuś się te ceny nie podobają, to przecież może sprzedawać taniej "dla dobra sprawy", jeśli już ktoś ma takie przekonania. Cóż stoi na przeszkodzie, żeby te uprawnienia zdobyć, jeśli pies piękny i ma dobre geny? I cała dyskusja byłaby z głowy. Skoro tak, to jeśli ktoś sprzedaje psy bez metryki "po rodowodowych rodzicach", to pierwsze pytanie powinno brzmieć - a co dolegało mamusi/tatusiowi, że tej hodowlanki nie wymęczyli?
  10. [quote name='isabelle30']roznimy sie tylko brakiem kosztow zwiazanych z wystawami - ale nie oszukujmy sie , wiekszosc osobnikow hodowlanych ma tylko tyle wystaw na karku zeby jakos uprawnienia dostac i sie sprzedac. kazda wystawa ponad to to nie dbalosc o dobro szczeniat tylko koszta zwiazane z kosztownym hobby - ponosi je kazfy kto ma jakiekolwiek hobby. [/QUOTE] Tak od innej nieco strony - czy ktoś praktycznie zaznajomiony z tematem może napisać, ile kosztuje "wymęczenie" takiej hodowlanki dla suki o prawidłowym eksterierze i charakterze w stopniu sprawdzalnym na wystawach? Czy to są koszty, z powodu których trzeba rozdzierać szaty i wołać "nie wezmę w tym udziału!"? I robić bajzel, bo "chcę szczenięta, ale nie chcę wystaw"? Już tak lecąc po minimalce - ile to kosztuje, ile trzeba "pożałować", żeby tej hodowlanki nie wymęczyć? Ile kosztuje czyste sumienie i nie wdawanie się w takie smętne dyskusje? Tak pi razy oko uwzględniając koszty związane z przynależnością do związku (niech będzie jakakolwiek organizacja, pal sześć - cokolwiek, co jakoś tam kontroluje).
  11. A to nie jest jeden i ten sam producent? Jeśli tak, to ja wybrałabym droższą, czyli chyba Orijen. Trochę wierzę w ekonomię również w tym sensie, że u tego samego producenta cena odzwierciedla jakość.
  12. [quote name='wagens']Zgadzam się z Tobą w 100% być może dla mnie problem burków wydaje mi się większy gdyż te rasowe są szybko wyciągane i ich nie widzę w schronisku jednak kiedyś rozmawiałam z pracownikiem schroniska i mi powiedział że jak się pojawiają jakieś małe rasowe (w typie) psy to znikają jak świeże bułeczki.[/QUOTE] No właśnie - i zabierają domki tym, które dalej gniją w schronie, bo nie wyglądają jak trzeba. Tak to już jest. Jest nawet jeszcze gorzej - wyciąga się ze schronów problematyczne, agresywne, stwarzające zagrożenie psy w typie jakiejś, obojętnie jakiej, rasy, bo są na nie chętni. A "brzydsza" bieda, przytulaśnia bieda, co w życiu na człowieka nie warknęła zostanie tam pewnie na zawsze. Ilość osób, które chcą adoptować psa jest ograniczona w przeciwieństwie do liczby psów, który przybywa w nieskończoność. Można wybierać jak w ulęgałkach - szkoda, że ten wybór taki wielki.
  13. [quote name='Alfa1'] [COLOR="blue"][B]filodendron[/B][/COLOR]To nasza najmniesza gabarytowo RosaBella,(11cm-700g)ale największa rozrabiaka,przystrzyzenie jej graniczyło z cudem :) Jej siostry mają po 900g i 12cm wzrostu ,jedna z nich to ta z zieloną obróżką,druga ma czerwoną,jeszcze nie wstawiłam jej zdjęcia.[/QUOTE] To ja już trzymam za maleństwo kciuki pod każdym względem - pudelki rozrabiaki są najsłodsze. Nomen omen - piękności :)
  14. To pierwsze zdjęcie - jakie królewiątko:loveu:
  15. Saganka, a czy to nie jest po prostu tak, że wśród mieszańców selekcja naturalna jest bardziej skuteczna? Czy w takim samym stopniu, w jakim psy rasowe, są odchuchiwane nawet z pogranicza śmierci, leczone za wszelką cenę? Czy to nie jest podobnie, jak z ludźmi - śmiertelność noworodków i małych dzieci z epoki na epokę jest coraz mniejsza, za to mamy relatywnie bardziej schorowane społeczeństwo ogółem rzecz biorąc? (Tylko niech nikt nie pomyśli, że tęsknię za średniowieczną selekcją naturalną wśród dzieci - zastanawiam się po prostu, jakie środki, chęci, możliwości techniczne i medyczne stosuje się w przypadku ratowania szczeniąt psów rasowych a jakie - porównywalnie - mieszańców)
  16. No to nie wiem, czy to jest dobre porównanie. Zapalony myśliwy raczej nie pracuje z ONami, nie wiem, jak tam jest z wymagającymi rolnikami ale zasadniczo to chyba nie o to chodzi w liniach użytkowych ONów. Tak mi się wydaje.
  17. Czy rzeczywiście owczarek niemiecki z uznanej linii użytkowej będzie tańszy?
  18. Jedna rzecz mnie zastanawia (bo kwestie chorób Brutusa i jego przyszłych a niedoszłych uprawnień hodowlanych itp., to już przerobiono) - w którymś wątków Isabelle opisywała swojego pierwszego psa, mieszańca, który krył suki do późnej starości. Można było przymknąć na to oko, bo młode wtedy dziewczę było, bez wiedzy i doświadczenia, czasy inne i w ogóle. Ale tu się okazuje, że to młode dziewczę było jednak w owym czasie na tyle bystre i obiecujące, że psa wyprowadziło samodzielnie z traumy, agresora i pieniacza zamieniło szkoleniem we własnym zakresie w przytulankę i najlepszego towarzysza życia. Ba - nawet mamy prekursora agility w tej samej osobie. A jednak tej bystrości i samoświadomości nie wystarczyło, żeby nie dopuścić do kopulacyjnych eskapad psa przez całe jego życie. I dodając jedno do drugiego myślę sobie, że taki właśnie jest cel - że Brutus wcześniej czy później zostanie tatusiem niezależnie od schorzeń prawdziwych i domniemanych oraz prawdziwych lub domniemanych uprawnień. Już przecież nawet zostało powiedziane, że szczenięta po nim będą rasowe - bo po papierowych rodzicach.
  19. [quote name='Bura'] Ale na przykład na czarnym to biały puder nie bardzo chyba...[/QUOTE] Tak jak i na białym nie bardzo maść nagietkowa - nie polecam ;)
  20. Oczywiście, że robią to dla kasy i tu pojawia się kolejne pytanie - skoro opłaca się sprzedać szczenię za 500 zł, to jakie koszty zostały poniesione w związku z karmieniem ciężarnej suki, bezpiecznym prowadzeniem ciąży, karmieniem, odrobaczaniem i szczepieniem szczeniąt? Zapewne tak niskie, jak to tylko możliwe. Książeczki zdrowia szczeniąt z pseudo są nagminnie fałszowane, weci potrafią przehandlować naklejki ze szczepionek za flaszkę.
  21. Salamandrina, przemyśl to, co Karjo2 napisała, przynajmniej spróbuj jej tę dietę urozmaicić, żeby się przekonać, czy problem nie jest prostszy, niż się wydaje. My przechodzilismy to samo i w podobnym wieku - wszystko na spacerze nadawalo się do zjedzenia, regularny koszmar, bo trawa jest pełna śmiecia wszelakiego. Dawałam witaminy, dawałam rumen-tabs (ten akurat był skuteczny jeśli chodzi o zjadanie kup), podrzucałam skóry z kurczaka nafaszerowane pieprzem i przywiązywałam puste puszki po coli do podrzuconego żarła (takich "fajnych" rad wet mi udzielił). Udało mi się nauczyć niepodejmowania pokarmu w domu - na zewnątrz zupełna porażka. Pies był wtedy na najlepszej-na-świecie-karmie-dla-juniorów ;) Z czasem zaczęłam karmić psa prawie wszystkim - skoro wykradał kapustę pekińską, to uznałam, że może ją dostawać w charakterze gryzaka. Skoro chciał dać się pokroić za ugotowanego ziemniaka czy ogórek, to dostawał je jako smakołyk. Zaczęłam trochę gotować dla niego - dużo chrząstek, różnych warzyw i owoców, różne mięsa, czasem ryby z puszki, z czasem przekonałam się do surowych kości i tak krok po kroczku przeszliśmy w końcu na barf :) Problem zżerania śmieci na spacerach zniknął samoistnie. Owszem - jeśli znajdzie kawałek kiełbasy czy mięsa to jeśli nie zdążę zawołać "nie rusz" ZANIM weźmie do pyska, to zeżre - z paszczy już dobrowolnie nie wypuści, ale to dotyczy tylko takich smakowitości. Wszystko inne, co kiedyś pochłaniał, nie jest już zagrożeniem. Oczywiście nie ma dowodów na to, że on zwyczajnie z tego pożeractwa nie wyrósł, że nie przeszło z wiekiem, ale tak sobie myślę, że gdyby nie rygorystyczne trzymanie się zalecanej przez weta monodiety, to nasze "wspólne szczenięctwo" mogło być dużo bardziej bezstresowe.
  22. [B]Mada[/B], są tu na forum osoby, które łączą suche z barfem - musiałabyś prześledzić wątek barfowy, żeby je znaleźć, bo ja już nie pamiętam nicków. Z tego wynika, że niektóre psy tolerują to całkiem dobrze, jedynie trzeba pamiętać o odstępie jakichś 8 godzin między surowym a suchym, bo jedno i drugie inaczej się trawi. Sucha karma musi w psie dlużej "poleżakować" w jelitach, żeby organizm wyciągnął z niej, co potrzebne i jeśli na suchą zbyt szybko poda się surowe, to albo ta sucha karma zostanie za szybko wymieciona i pies z niej nie skorzysta albo surowe zostanie w brzuchu za długo i zacznie nieprawidłowo fermentować. Więc jeśli już łączyć, to chyba tylko na zasadzie że są to dwa odrębne i odsunięte w czasie posiłki.
  23. Jakie już puchate kuleczki:loveu:
  24. [quote name='Equus']A jeszcze mi się przypomniało, że do pudla po goleniu polecano mi to: [URL]http://www.krakvet.pl/bayer-vetriderm-sensiwet-spray-nawilajcy-sk%C3%B3ry-wraliwej-250ml-p-519.html[/URL] Może w Twoim przypadku też się sprawdzi? Bardzo dobre do stosowania miejscowego. Wypróbowane na wielu pudliszonach w celu łagodzenia skutków maszynki.[/QUOTE] A ja do tych celów używam czasem zwykłej maści nagietkowej (firmy Ziaja - ona jest taka półpłynna) - można czy są jakieś przeciwwskazania?
  25. Jaka wysportowana przyszła mamusia :)
×
×
  • Create New...