Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. A co za różnica, czy karczek, czy antrykot, czy sushi? Mięso to mięso - je się albo nie. Flaki sojowe albo flaki z boczniaka też nazywają się niezbyt fajnie :) Dagos1, mnie się wydaje, że reakcja na odstawienie mięsa jest osobnicza - są różne organizmy. Ja nie jadłam mięsa przez jakieś trzy kwartały - samo przyszło, samo poszło, bez żadnych ideologii. Widocznie organizm z jakichś powodów zaordynował sobie taką zmianę. Teraz nie jadam wędlin - bo mi nie smakują. A mięso mi smakuje, owszem, ale nie jakoś kosmicznie. Są natomiast rzeczy, bez których byloby mi się bardzo trudno obejść - np. nabiał. Jak karmiłam córkę, która miała poważną alergię na krowie mleko, musiałam odstawić wszelkie produkty mleczne na dwa lata - było mi bardzo ciężko - przechodząc obok stoiska z nabiałem odwracałam głowę, jak pies, który wie, że nie wolno mu się skusić :D. Dla mojego męża odwrotnie - dla niego sery i jogurty mogą zniknąć z powierzchni ziemi - nawet się nie zorientuje, że ich nie ma. Są różne smaki i różne potrzeby - niektórzy twierdzą, że to zależy m.in. od grupy krwi ;)
  2. Z tym się zgadzam :) Może nie użyłabym słowa "nienawidzę" ale hipokryzja i neofityzm w wydaniu "nawracamy wszystkich włącznie z kotami za wszelką cenę" pasuje jak najbardziej. W ogóle wydaje mi się, że ideowy wegetarianin nie powinien mieć psow/kotów - to takie marnotrawstwo. Czy też może - tworzenie rynku zbytu. Alternatywą dla tego rynku zbytu są próby skarmiania np. kotów białkiem roślinnym. Czy to jest ok?
  3. A jakieś feromony? Kalm aid?
  4. [quote name='Bura'] Właśnie przywiozłam 3 kilo lotek kurzych, będzie wyżerka :P[/QUOTE] Lotki to te końcówki skrzydełek? Zdrowe to? Pytam, bo mój bardzo je lubi - zawsze je dla niego odcinam od kuraka.
  5. A masz z psiakiem jakieś problemy wychowawcze, że masz takie obawy, czy tylko tak na zimne dmuchasz? ;) Bo jak pies normalny, zrównoważony, to nie powinno się nic złego dziać. My ze swoim pimpkiem trochę jeździmy, nocujemy w różnych miejscach, czasem zatrzymujemy się na dłużej - nie ma żadnych problemów z zaaklimatyzowaniem się w nowym miejscu ani z ludźmi, których tam spotyka - zachowuje się zupełnie normalnie i "po swojemu". Ale swego czasu mieliśmy trochę problemów wychowawczych związanych z zostawianiem psa samego w domu i to do teraz właśnie w takich sytuacjach wychodzi - w nowym miejscu nasz pies gorzej znosi rozstanie ze "swoim" stadem. Więc mimo pozorów całkowitego spokoju i akceptacji nowego, coś tam jest na rzeczy i "katalizuje" zachowania, które w domu są już oswojone. W związku z tym ja bym zwróciła uwagę na to, co ewentualnie na co dzień sprawia Wam jakąś trudność (o ile jest coś takiego) - bo tu - hipotetycznie - może tkwić jakieś ryzyko (ale równie dobrze - może to być szansa ;)).
  6. [quote name='evl']Ja też nie rozumiem, dlaczego są ludzie, którzy zzieleniałą (pewnie wyjątkowo pyszną) wędlinkę zamiast umieścić w śmietniku wolą pizgnąć przez okno... [/QUOTE] No coś Ty - oni tam świeżutkie rzucają. A jak tak pilnujecie swoich psów to potem zielenieje. Sami do siebie miejcie pretensje ;) Trzeba na świeże przyprowadzać ;) *** A tak całkiem serio, to u nas jest masa gawronów i kawek - stada, które potrafią niebo przyciemnić. Przylatują żerować w śmietnikach i to one częściowo są winne temu "syfkowi" na trawnikach - wynoszą wyrzuconą żywność w bezpieczniejsze niż śmietnik miejsce. A potrafią daleko - u mnie po jednej stronie spacerniaka rośnie orzech obrabiany przez gawrony i tylko ten jeden, a łupki z orzechów można znaleźć w promieniu kilometra i więcej.
  7. Oj, moi weci też jęczeli i niejeden mi głowę zmył, że mam psa czymś podtuczyć, bo nie ma warstwy tłuszczowej. Dopiero jak trafiliśmy do ortopedy to mi się kazał klupnąć w czoło i dać psu spokój, bo szczupły pies to zdrowy pies. I że miałby o połowę mniej roboty, gdyby ludzie pozwolili psom zachować taką linię.
  8. filodendron

    Barf

    O żółtym serze też słyszałam. I o wędzonych smakołykach - że pies traci od nich węch. Ale Bogiem a prawdą, osobiście odnoszę wrażenie, że po żółtym serze faktycznie następuje chwilowe upośledzenie pracy nosa ;) Ale chwilowe - wtedy, gdy się go w zabawach węchowych stosuje jako smakole-nagrody za znalezienie czegoś znacznie mniej aromatycznego. Może psa tak ciąąągnie do tego sera, że się miga od pracy ;)
  9. Super jest! Ekstra nogawki :) I nie podciągają się jak biegnie?
  10. [SIZE="1"]Ja skarmiłam worek Josery festival - ok w tym sensie, że żadnych sensacji nie było ze skórą, sierścią, koopami. Tyle, że sie trochę namęczyłam, żeby go skarmić - bo też nie chciał jeść - ale u mojego to norma.[/SIZE]
  11. My mamy oryginalny kong - jest faktycznie niezniszczalny, wytrzymuje wszystko. Kiedyś można było kupić takie gryzaki z preparowanej skóry w kształcie piłki tenisowej, puste w środku - samo w sobie to było tak średnio atrakcyjne ale można było nawiercić w tym otwór i do środka napchać pasztetu. Pies musiał się bardziej napracować niż z kongiem, bo musiał najpierw trochę tej "piłki" rozmemłać i zjeść, żeby dobrać się do zawartości. No i suszaki - jest tego teraz mnóstwo - od świńskich uszu po wołowe penisy. Są też kule-smakule - na drobne i suche smakołyki, które wysypują się z niej podczas turlania. Kula powinna mieć w środku "labirynt", żeby nie wysypywało się zbyt łatwo.
  12. Bardzo proszę - to rada "ściągnięta" od pudlomaniaków na pudlowym podforum :) Konkretnie od Gosi. U nas też się sprawdziła.
  13. [quote name='sachma']no tak, tylko że Lenny to 7kg szczeniak i powinien jeść więcej...[/QUOTE] No, ja właśnie w tym kierunku zmierzam. Mój już nie rósł, dorosły, nie robiłam mu postów. On się wymykał wszelkim kalkulatorom barfowym - jadł po prostu znacznie więcej niż wynikało z obliczeń. A Ty masz szczylka który ma zdrowo na tym urosnąć. Szczylkowi nie robiłabym postów - ale to tak "na chłopski rozum", nie znam się.
  14. 350-400 g dziennie dawałam swojemu dorosłemu, 9,5 kilogramowemu, bez dni postnych.
  15. Opiekunka mojego dziecka (wege od 10 lat) zwykła była tak mawiać prowadząc dla mnie agitatorskie pogadanki, ale właśnie widzę, że to nieprawda. Możliwe, że jest dokładnie odwrotnie :D
  16. Ciekawe, że niektórzy wege agitując twierdzą, iż wykluczenie mięsa z diety zmniejsza poziom agresji u ludzi... :roll:
  17. [quote name='whitewestie']Zasmaczam moim terierkom suchą karmę Animondą. Jedzą nawet chętnie (tzn chętnie Animondę, z suchym różnie). Jednak do zasmaczania bardziej sprawdzała się mokra karma Bozity, była łatwiejsza do wymiesznia z suchym, miała też przyjemniejszy zapach i po zasmaczeniu nią psiaki chętniej wyjadały suche z miski.[/QUOTE] Spróbuj zmieszać Animondę (z puszki) z wodą i podgrzać - łatwiej zmieszać z suchą i efekt bardziej dla psa pociągający.
  18. [quote name='Berek']Wracam na moment na dawno nieodwiedzane Dogo i... taka mię refleksja naszła... że chyba się tutaj nawet pogorszyło od mojej tu bytności. [/QUOTE] Nie odchodźcie, ludzie, to było takie dobre forum, jak zaczynałam się w nie wczytywać. Please.... **** Evl, posyłam Ci pv w spawie woj. lubelskiego ;)
  19. Słuchaj Martens - święte słowa. Jak mówi mój ulubiony taksówkarz - dobrze jest, nie trza psuć. Gdyby to był wybitny przedstawiciel rasy z cenną pulą genów wartą przekazania potomności, to raczej mama by o tym wiedziała.
  20. [quote name='sosnowiec90'][B]Piesek ma metrykę[/B] :) Ale w sumie to chyba macie racje :) Kilka rasy słyszałam taka opinie ze lepiej jest dopuścić psa chociaż raz itp. Ale w sumie jest grzeczny i niech lepiej tak zostanie :) Dam sobie spokój z dopuszczaniem go bo to chyba jednak nie potrzebny kłopot by był.[/QUOTE] Nie tylko kłopot, ale zapewne także ogromna przykrość dla hodowcy Twojego psa. Jeśli pies może uzyskać uprawnienia hodowlane - to zrób to i wtedy ew. myśl o kryciu.
  21. Może tę sunię z Sopotu tutaj podrzucić? [url]http://www.dogomania.pl/threads/193350-Sprawdzony-domek-dla-psa-w-typie-pudel-lub-sznaucer-mini-ew.-%C5%9Bredni-[/url])
  22. Jeżeli jest możliwość udania się do p. Boczuli, to ja bym się nie wahała i próbowała. Na forach spotyka się na jej temat przeróżne opinie, ale od osób, które z nią pracowały można usłyszeć tylko dobre rzeczy - z indywidualnym podejściem do przypadku na czele. Znam osobę, której psa Boczula wyprowadziła z agresji i jakiejś tak totalnej neurozy, że właściwie był zakwalifikowany do uśpienia. Pożył sobie potem jeszcze całkiem fajnie przez 9 lat.
  23. [quote name='Bogarka']Ja tez juz nioe raz widziałam kłaki na wybiegu, i raz chyba nawet na chodniku. Ludzie nie chca szczotkowac w mieszkaniu zeby sie mieszkanie nie zakłaczyło[/QUOTE] Jak ja tego nie znoszę :/ Też mam takich empatycznych zdolnych inaczej na osiedlu, którzy upiększają krajobraz. Człowiek ma psa nieliniejącego a wraca ze spaceru z kłakami na portkach. A jak jest sucho i wietrznie to i we włosach można je potem znaleźć.
  24. Trzeba głosować portfelem - omijam takie sklepy szerokim łukiem. Nawet karmy dla rybek ani gryzaka za parę złotych u nich nie kupuję. To jest żerowanie na ludzkiej naiwności. I to brutalne. Zapytałam kiedyś sprzedawcę, czy psy mają metryki - odpowiedział: "TAK, mają książeczki zdrowia". Ilu, którym gdzieś coś dzwoni, ale nie wiadomo w jakim kościele, złapie się na takie hasełko? Przecież sprzedawca powiedział, że pies papier ma.
  25. [quote name='Korenia']Moherowy beret :P[/QUOTE] To by dla grzywka albo pudla pasowało :D Bardzo marketingowe. I bez polskich znaków :D
×
×
  • Create New...