-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by filodendron
-
No i jak tam? Już po czy jeszcze przed?
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Sybel'] Druga chciała tego psa, bo do mebli by jej pasował - miała biało-czarny wystrój[/QUOTE] Widziałam ludzi w galerii sztuki współczesnej, którzy szukali obrazu pod kolor ścian, ale to jest mocniejsze :crazyeye: -
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
filodendron replied to Energy's topic in Już w nowym domu
Biedna psina :( -
O niczym innym nie pomyślałam - dokładnie o tym filmie :)
-
Ale jesiennie się zrobiło po tym pierwszym obrazku...
-
Traktuj to jako komplement ;) Dziś już nie łatwo o mieszańca z najprawdziwszego zdarzenia - oby była zdrowa i dlugo żyła jak niegdysiejsze prawdziwe kundle :) A serio, to się nie martw - to dopiero kilka dni. Mama się zakocha i przestanie mówić takie rzeczy, zwłaszcza jeśli - jak mówisz - sunia ma wspaniały charakter. Sunia jest śliczna, ma piękne miodowe oczy a niejeden hodowca kombinuje co tu zrobić, żeby psu tak uszy stały.
-
[quote name='Paulina_mickey'] Warunki mają dobre to nie powiem, do spania mają takie miniaturowe łóżeczko, zabawki i takie tam, no ale co z tego jak to są pseudo szczeniaki...[/QUOTE] Nie wiem, czy to są dobre warunki. Są jak rybki w akwarium, tuż przy dużej szybie. Niby jest napis, żeby w szybę nie pukać, ale jak jest dużo ludzi obsługa nie jest w stanie nad tym zapanować - gapie stoją i od strony szyby i wewnątrz przechylają się przez płotek i wszyscy ciumkają. Szczenięta bywają wyraźnie wystraszone. Ja ten sklep bojkotuję. Tam jest brudno, w akwariach bywają chore ryby albo nieodłowione ich trupki. Z braku miejsca bywa, że przetrzymują ryby w plastikowych, białych (!) wiadrach bez jednego kawałka rośliny. A ta biedna papuga, to już nie wiem ile lat tam siedzi...
-
[quote name='Joanna G'] JOE BLACK'a w domu !! [/QUOTE] Jakie fajne imię :) Tylko zaczęłam się zastanawiać, czy pudel jest czarny (bo Black), czy blondyn (bo Brat Pitt)?
-
I ja dziękuję :) Mi zawsze uszy wychodzą za duże w stosunku do reszty - jakoś tak nieśmiało je strzygę ;)
-
To czemu o tym nie napisali w składzie na opakowaniu Orijena? Przecież to plus dla karmy. Mam Orijena i sprawdziłam skład w j. ang, bo polskie tłumaczenia są czasem o kant d* rozbić - deboned chicken, chicken meal (meal, nie meat) turkey meal i dalej już ziemiaki itd.
-
Ale Pies Pustyni ma z kolei rację w tym, że czasem stuprocentowy kundelek wygląda prawie jak pies rasowy ale używanie do niego określenia "pies w typie", jest o tyle nieuzasadnione, że po pierwsze i zasadnicze - geny, a po drugie może mieć całkiem inny charakter. :evil_lol: Moja mama miała pieska, który wyglądał jak papillon - rozmiar, szata, kolory, te uszyska, no papillon (tyle że wtedy żadna z nas nie wiedziała, że istnieje taka rasa ;) Na dogo to by go wadoptowano migusiem i ze świstem papillonowych uszek. Jednak matka tego papillonka wyglądała całkowicie odmiennie - miała budowę ratlerkowatą i króciutką sierść w kolorze czarno-białym ale nie były to łaty, tylko taki deseń, który u koni nazywa się hreczką. (Niektóre wyżły takie są).
-
Ja wezmę Evl w obronę o tyle, że sama wiem jak dokuczliwi bywają właściciele labów - są przekonani, że posiadają rasę tak łagodną, tak bezkonfliktową i tak ukochaną przez wszystkich, psy, dzieci i dorosłych a nawet papier toaletowy, że zachowują się często jakby byli zupełnie bezkarni. Ich nie obowiązują przepisy o smyczy, ich psy mogą podbiec do dziecka, a nawet je przewrócić, bo to są labradory. Przecież wszyscy kochają labradory. No i jak się dzień w dzień spotyka takiego właściciela z labem, który żyje w niepodważalnym przekonaniu, że ma autentycznego psa przewodnika i dogoterapeutę w jednym, to mogą nerwy puścić ;)
-
Jeśli w składzie uwzględnia się ilość suchego mięsa to każdy się tym chwali - i jest wyraźnie napisane tyle a tyle procent suszoneg (dehydratyzowanego) mięsa. Z Orijenem kłopot z obliczeniem jest taki, że w składzie jest mięso oraz mączki mięsne. I nie wiadomo, ile czego. Mączki są odwodnione, ale to nie to samo co suszone mięso. Chyba - tak mi się wydaje ;)
-
Czy to się w ogóle da tak choćby mniej więcej policzyć? Bo w składzie na pierwszym miejscu jest mięso a zaraz potem zaczynają się mączki mięsne - i nie wiadomo, ile czego. Co nie zmienia faktu, że mój psiak miewał się na Orijenie całkiem dobrze.
-
Nie śmiej się, Panbazyl - jak dawno, dawno temu, za górami, za lasami ;) pierwszy raz w życiu zobaczyłam czarnego labradora, to myślałam, że to letko skundlony rottweiler :D
-
[quote name='Fundacja Medor']podobno dzis juz ktos przyjeżdza do schroniska go adoptowac na stałe[/QUOTE] Tego małego, który miał być na kwarantannie do 17 października? :roll:
-
Ale fajny upiaszczony nosek :)
-
[quote name='Sonya-Nero'][B]Gru[/B] Swoim pudlom, które strzygę na "jeżyka" ;) od spodu wygalam całkowicie włos z ucha, a na zewnętrznej stronie zostawiam włos maksymalnie do 2 cm :)[/QUOTE] Żeby poprawić wentylację? Zrób zdjęcia koniecznie - też chciałabym zobaczyć.
-
[quote name='Pies Pustyni']Prosze o inny zestaw pytan ;) - nie bardzo Cie rozumiem...[/QUOTE] Tak sobie kombinuję (ale czysto hipotetycznie) że pozycja psa w "wielkim mieście" jest mocno niedookreślona. Poza domem/mieszkaniem nie ma czegoś takiego, jak terytorium - a jeśli jest, w rozumieniu jakiegoś psa, to jest ono nieustannie zawłaszczane przez inne psy. U mnie na osiedlu miało miejsce dość nieprzyjemne pogryzienie suki przez inną sukę. Znały się z widzenia po sąsiedzku i jedna nie za bardzo lubiła drugą. Właściciele jakoś to brali pod uwagę w bezpośredniej bliskości miejsca zamieszkania. Ale doszło do przypadkowego spotkania na terenie pobliskiego spacerniaka. Duży teren, psy na ogół puszczane luzem. Suka, która nie lubiła, wyhaczyła tę drugą z odległości kilkunastu/kilkudziesięciu(?) metrów - wystartowała, zaatakowała i pogryzła w tempie błyskawicznym, mimo, że "ofiara" była w towarzystwie innych, nieznanych agresorce psów. Oczywiście to przejaskrawiony przykład, ale każdy z nas chodzi z psami mniej więcej w te same miejsca, pies obwąchuje te same słupki, zostawia swoje ślady, spotyka tysiące innych - skąd mamy wiedzieć, kto komu spasuje? Nam się może wydawać, że to pierwsze spotkanie, a one może już dawno mają "na pieńku"? Może nieoczekiwana z naszego punktu widzenia reakcja psa to nie kontynuacja, ale zwieńczenie trwającej od tygodni rozmowy, która całkiem nas ominęła, bo była poza naszymi możliwościami percepcji? Tak się tylko zastanawiam w sferze wyłącznie poznawczej :) Bo w praktyce to się zawsze sprowadza do tego samego - nie ma gwarancji na to, jak pies się zachowa. Można mieć tylko bardziej lub mniej uzasadnioną nadzieję, że się wie, jak.
-
Zdaję sobie sprawę z tej zasadniczej różnicy. Ale czy aż mega schizy? Bo jakoś na spacerniaku tego nie widać (oczywiście ja nie dostrzegam tych niuansów typu napięcie mięsni czy błysk oka). Czy z punktu widzenia psa, który wychodzi na spacerniak obsikany i zawłaszczony przez setki - dosłownie - psów, kontynuacja "rozmowy" zawsze ma uzasadnienie?
-
Jeśli są psy, które ostrzegają w sposób dla człowieka niezauważalny, to w praktyce wychodzi na to, że nie ostrzegają (już mówiłam, że lubię praktykę ;)). Niuansowanie stopnia napięcia mięśni i błyśnięcia okiem, które można - być może, nie wiem - nabyć przez dłuższy czas przebywania z jednym psem, a które dla osób postronnych jest widoczne jedynie na filmie puszczonym w zwolnionym tempie, ma oczywiście jakąś tam wartość poznawczą, ale praktycznie w żaden sposób nie poprawia poczucia bezpieczeństwa zwyczajnych zjadaczy chleba, którzy ze swoimi psami muszą na co dzień wychodzić między ich pobratymców. A od trochę innej strony - rozmowa - jeśli dobrze rozumiem - dotyczy relacji w ramach tego samego gatunku. Podejrzewam jednak, że większość miała okazję zobaczyć psa, który przypuszcza atak na potencjalną ofiarę (kota, gołębia itp.). Bez ostrzeżenia, bo przecież głupi nie jest. Czy rzeczywiście trzeba jakiejś mega schizy, niezwykle rzadkiego przypadku choroby psychicznej, żeby takie zachowanie zostało przeniesione na inne osobniki tego samego gatunku? Bo gatunek dość zróżnicowany jest...
-
Jeżeli są wyjątki od reguły, to już nie można mówić ZAWSZE. A napięcie mięśni - no cóż - nie napinając mięśni to się nawet tyłka z fotela nie da ruszyć, a co dopiero zaatakować ;)
-
Dzięki za opinię. Popytam jeszcze weta, jak wygląda sytuacja w okolicy, czy mają dużo zachorowań i może faktycznie odłożę to jeszcze o rok.
-
Muszę na moją Zochę (córkę) spróbować wołać Nika - może jej się słuch poprawi, jak wołam czy lekcje odrobione :D Na psa wołam najczęściej po imieniu ale "chodź tu psie jeden" też jest dość skuteczne ;) W jakichś poradach dotyczących wychowywania psów czytałam, że wiele psów żyje w przekonaniu, że mają na imię "Nie!" ;)
-
Nierefolmowalny uciekinier czyli pies który jeździ autobusami!
filodendron replied to marra's topic in Wychowanie
[quote name='marra']o matko, a to jadalne jest?[/QUOTE] No jadalne. Przynajmniej w teorii, a czy normy europejskie spełnia, to nie wiem. Takiej "kości" z prasowanej skóry też przecież nie przetniesz nożem - na tym polega zabawa, że pies musi memłać, memłać aż zmiękczy i będzie się dało ugryźć.