Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. No, czyli nic się za bardzo nie zmienia. Szkoda, bo tam jest/był dobry wybór
  2. Nie no, super. Kami81 już wszystko wie - następnym razem zamiast zgarnąć podrzuconego na klatkę schodową psa, po prostu zatrzaśnie drzwi i zadzwoni po hycla. To rzeczywiście znacznie prostsze rozwiązanie... Trochę Wam temat zmeandrował :D
  3. [quote name='Tasha'] I mam pytanie do Filodendrona, bo nie zrozumiałam posta. Bo jak się doczytałam, to oni oddali tego biednego yoreczka, bo w ciągu tygodnia wyszła przepuklina? No mogli zoperować![/QUOTE] Dlaczego do mnie, a nie do Walker? No mogli zoperować - owszem - to podobno prosty zabieg. Kupując psa z pseudo można gorzej trafić niż tylko przepuklinę. Nic dla mnie nie wynika z podlinkowanego wątku. Osobiście wolałabym sama socjalizować szczenię, w swoim środowisku, wg swoich potrzeb i wymagań. Nie wyobrażam sobie hodowcy, który "prowadzi" cały miot pod kątem kilku całkiem odmiennych nabywców.
  4. [SIZE="1"]Equus, poprawię Ci tę literówkę w banerku, chcesz? :D[/SIZE]
  5. [quote name='Malunia']Naprawdę? Często kupujemy mięcho z kawałkami kości i chrząstkami, i to też idzie do gara....[/QUOTE] Chrząstki mogą iść do gara. Kości lepiej nie, bo po ugotowaniu są niestrawne - jest ryzyko, że któraś w końcu zaczopuje jelita, a w przypadku kości długich - może je skaleczyć/przebić. Na surowo nie są tak groźne, a poza tym są wtedy bardziej wartościowe dla psa.
  6. I są jakieś wieści? Śledzę sobie ten wątek od początku. Przyznam, że nie sądziłam, że ten pies trafi do domu z dzieckiem (13-latek to dziecko). Mam nadzieję, że ci ludzie wiedzą, jakie to były "ugryzienia", że było podbite oko i dziesięć szwów. No i czekam na dobre wieści.
  7. Walker, dziwny z Ciebie człowiek. Ja już parę rzeczy widziałam, ale żeby żona hodowcy kotów rasowych=rodowodowych pisała takie rzeczy: [QUOTE]Poza tym, chcę wziąć pieska bez papierów, fakt, co nie znaczy, że popieram pseudohodowle, bo sama w zyciu bym takiego psa nie płodziła. Ale skoro już jest na świecie jakiś, to trzeba się nim zająć, bo trafi gdzie? Do schroniska.[/QUOTE] To pierwszy raz :roll: Jak Wy potraktowalibyście klienta, który zwróciłby Wam kupione kociątko z przepukliną jak wadliwy towar twierdząc, że został nabity przez Was w butelkę?
  8. [quote name='Walker']Miałam robione badania na pot, ślinę i odchody psa. Oprócz sierści. I wyszła sierść. I póki co, sprawdza się. Natomiast co do kota, wyszło na ślinę.[/QUOTE] Wciąż nie bardzo rozumiem - badania na wszystko (pot, ślina, odchody) oprócz sierści, a wyszła sierść. To z czego ta sierść wyszła?
  9. [quote name='Walker']To już nie tylko sierść. Są i odchody i ślina.[/QUOTE] Odchody i ślina były od dawna. Nie było sierści, jako takiej - w sensie: składniki włosa. Było sierść = naskórek Teraz jest cos nowego, jakieś nowe badania? Można być uczulonym na składniki włosa? Masz wyniki, które określają że NIE jesteś uczulona na naskórek, odchody, ślinę, łzy, wydzielinę gruczołów łojowych ale jesteś uczulona na sierść? Jeśli tak, to ja bardzo poproszę o link do laboratorium, które wykonuje tak zaawansowane badania - przydałoby mi się.
  10. [quote name='Walker']Oj, mylisz się, filodendron. Ile ja się nachodziłam w swoim życiu do alergologa to głowa mała. Sierść jak najbardziej uczula i to jednak w większości przypadków u psów. U kotów jedynie bardziej niż sierść uczula ślina. I patrz, dziwne, bo miałam robione testy miliony razy i to profesjonalnie i na żadną ślinę ani na kał nie wyszło, tylko na sierść, co się sprawdza, bo przy włosowatych, typu York nie kicham, za to przy Goldenkach po 10 minutach dostaję duszności. A to ci paradoks, nie? Prawda jest taka, że u psów uczula głównie sierść.[/QUOTE] Walker, poczytaj trochę o alergii na psa. Idziesz do alergologa i robią Ci test albo panel pod tytułem "sierść". I potem dostajesz wynik - uczulenie na sierść. Mówią - uczulenie na sierść kota, a to przecież uczulenie na białka z jego sliny, które zostają na sierści, gdy się wylizuje. Tak samo, jak robią Ci test/panel pod tytułem "roztocza" - a przecież nie roztocza uczulają, ale białka w ich odchodach. Nie pyłki traw uczulają same w sobie, tylko białka w nich zawarte. Każdy pies, KAŻDY, ma sierść - tylko różnie jest z jej strukturą i wypadaniem. Jeśli nie kichasz przy psach nieliniejących, to być może masz alergię na naskórek. Tyle że to jakby temat całkiem oboczny.
  11. Nie ma alergii na sierść. Jest na naskórek, ślinę, mocz, łzy. W surowicy i naskórku psa zdefiniowano 29 antygenow uczulających człowieka. Sierść jest tylko ich biernym przekaźnikiem. Włosy, sierść, to jedno i to samo - sierść to zbiór włosów. Rasy różnią się pod względem rodzaju włosów, częstotliwości ich wypadania, czyli mniejszego/większego/prawie żadnego linienia. A jak ktoś myli cel hodowlany z zyskiem, to ja już tracę wiarę w cokolwiek :/ Może tak trzeba, kto wie.
  12. Posiedźcie sobie jakiś czas na oddziale traumatologii dziecięcej w jakimś dużym, wojewódzkim mieście. Obejrzyjcie zespół chirurgów i anestozjologów pracujących przez dwie, trzy, cztery godziny nad dzieciakiem w narkozie. Albo i więcej - jak np. trzeba przeszczepiać skórę, żeby uzupełnić ubytki. Może wtedy łatwiej będzie Wam dostrzec różnicę między warknięciem, pokazaniem zębów a zakładaniem szwów w ilości nieograniczonej na własne dziecko.
  13. Mi tu coś nie pasuje. Jest hodowla ragdolli - czy te koty są takie tanie jak barszcz? Ja tam się nie znam na kotach, ale generalnie - jak dotąd - sądziłam, że jeśli ktoś jest świadom czegoś takiego, jak cel hodowlany, to z zasady nie wspiera pseudo? W dodatku mowa tu o doświadczeniu w wystawach - dużym. I mowa jest o świadomości wydatków, i o tym, ile kosztuje hodowla kotów. I nagle: [quote] Nie wyobrażam sobie jednak przeznaczenia sumy 2500zł na psa. Nie chodzi o to, że mnie nie stać. Mam milion innych wydatków. Trzeba spłacać mieszkanie, itp. Chcę się zaopiekować, ale w takim wypadku, nie stanowi mi, czy ma on papiery, czy nie, naprawdę. [/quote] No sorry, ale sądziłam, że hodowcy myślą innymi kategoriami. Do ragdolli też podchodzicie w podobny sposób? Chciałabym się w tym połapać
  14. Walker, w końcu chcesz grzywka czy pudla? [url]http://www.dogomania.pl/threads/198948-Moje-kroczki-w-kierunku-posiadania-pudelka.?p=15995008#post15995008[/url] I w końcu to Ty masz alergię (już stwierdzoną), czy boisz się o córkę, że się jej nabawi?
  15. To chyba czytamy inne forum - rozwydrzona, napalona bestia?? :D Weźmiesz szczeniaka, to nie będzie nauczony czystości - szczeniak sika i już. To nie jest śmiertelne dla ludzi ;) Jeśli boisz się "zarazków" z psa, to przemyśl sprawę - pies to pies - mocz, ślina, łzy (wszystko alergizuje w określonych przypadkach), czasem choroby związane z brudzeniem w domu, brudne łapy itp. Kompromis (zdrowy kompromis) jest konieczny. Nie ma takiej rasy, która gwarantowałaby, że alergia się nie pojawi. Pies nieliniejący jedynie ogranicza ryzyko wystąpienia reakcji alergicznej na naskórek. Ale bilans wychodzi na zero - pies nieliniejący przynosi do domu i przechowuje na swoim długim futrze mnóstwo innych alergenów - pyłki traw, roztocza. W dodatku pies z niesprawdzonego źródła znienacka może zacząć linieć... Poza wszystkim - dwuletnie dziecko wymaga jeszcze bardzo dużo zachodu - upewnij się, że Twój układ rodzinny rzeczywiście pozwala na luksus wzięcia szczeniaka, który wymaga go nie mniej.
  16. Oczywiście. Na dogo są wyłącznie dobre pieski i źli właściciele - a w szczególności dzieci wpychające psom kredki do oczu przy każdej okazji - raz go czekoladką, a potem dziab, dziab kredką :evil_lol: [B]Kami81[/B], masz agresywnego psa, który Was atakuje. Jeśli nie stać Cię finansowo i emocjonalnie (co wcale by mnie nie zdziwiło ani nie zgorszyło) na diagnozę tego psa i dalszą z nim pracę (która jest absolutnie niezbędna, choćby nie wiem jak optymistyczna była ta diagnoza), to go uśpij. Szukanie nowego domu dla agresywnego psa może się zamienić w szukanie nowych jego ofiar.
  17. Pozdrowienia poświąteczne dla Nelki i reszty Towarzystwa :)
  18. A ja już tak poświątecznie ale jeszcze z życzeniami wpadam - wszystkiego dobrego!
  19. Sachma, po prostu dzwoń i ustalaj warunki w wybranym pensjonacie. Startując ze Szczyrku połazicie oficjalnie na legalu aż pod korek. Nam tam jest fajnie. Z pensjonatów nie korzystamy, ale przez cztery i pół roku (a wyjeżdżamy średnio cztery razy w roku) nigdy nie mieliśmy problemu z pudlowatym - ani w restauracjach, ani w schroniskach. (Niemniej mamy nawyk ustalania telefonicznie spraw noclegowych podkreślając, że idziemy z psem).
  20. Ostatnio znalazłam taki ciekawy tekst: [url]http://www.piesprzyjaciel.pun.pl/zywienie-10.html[/url] Ja czasem mrożę przygotowane porcje.
  21. Przecież nie ma alergii na roztocza, tylko na białka zawarte w ich odchodach :) Jeśli ktoś kogoś wprowadza w błąd, to w pierwszym rzędzie ci, którzy uparcie i w nieskończoność powielają mit ras hipoalergicznych jako tych, które jakoby mają "włos" zamiast "sierści".
  22. [quote name='behemotka']Jeżeli córka jest uczulona na sierść - czyli na włosy, bo przecież sierść składa się z włosów - to współczuję :-(. Jest uczulona na siebie, na Ciebie, na wszystkich ludzi, jakich kiedykolwiek spotka, każde owłosione zwierzę... Swoją drogą gratuluję odwagi lekarzowi, który stwierdził alergię na keratynę. To chyba pierwszy taki przypadek na świecie. Jednego nie rozumiem: Co właściwie ma lenistwo psa (napisałaś, że alergia jest zwłaszcza wtedy, gdy pies się leni) do objawów uczulenia? :crazyeye: [/QUOTE] Nie wiem, po co ta ironia. W naskórku psa i surowicy zdefiniowano 29 antygenów alergizujących ludzi. Trwają wciąż badania nad tym, które źródło tych antygenów jest najbardziej alergizujące (czy naskórek, czy mocz, krew, ślina, odchody). Sierść jest ważnym biernym źródłem alergenów i całość testu, czy to skórnego czy z krwi nosi zazwyczaj nazwę "sierść psa". Czy to jest semantycznie słuszne czy nie, to już inna sprawa - faktem jest, że większość gabinetów oferujących testy alergologiczne tak właśnie je nazywa i po ich wykonaniu wychodzi lub nie wychodzi "uczulenie na sierść". Chyba tylko raz spotkałam się z nazwą panelu po prostu "pies". A "leni się" zamiast "linieje" to chyba specyfika krakowskiej mowy potocznej i niestety nie ma wpływu na zmniejszenie objawów choroby ;) Definicja labradoodla też jest mocno nieścisła - tzn. taka "swojska", polska - niekoniecznie jedyna, a nawet na pewno nie oficjalna dla australijskich labradoodli. A ze sprzątaniem długiej sierści to fakt - sprząta się znacznie łatwiej niż krótką.
  23. [quote name='GATUSO']Taką z puszki karmę to jak zostanie,zawsze mozna na kanapki przeznaczyć jak zapach dobry to ok;)[/QUOTE] Śmiech śmiechem - animonda pachnie jak tzw. mielonka z czasów PRLu i gdy przyjeżdżał senior rodu (78 lat) to starannie tłumaczyłam, że to dla pieska :) (Pewnie by się nie struł, no ale pies by się obraził, gdyby mu ktoś wyżarł kolację :D)
  24. Można też dawać mielone wyparzone skorupki z jajek jako źródło wapnia. Idą święta, ludzie ciasta pieką - jest okazja zrobić zapas skorupek ;)
  25. [quote name='ssylwia'][URL="http://www.dogomania.pl/threads/6128-hodowca-poleca...-pedigree-!/members/87795-filodendron"][B][COLOR=#4444ff]filodendron[/COLOR][/B][/URL] dokładnie mam to samo na myśli. Czy takie badania rzetelne istnieją. Czy ktoś odważył się przebadać grupę psów żywionych np. zwykłymi karmami suchymi, BARFem, gotowanym, zlewkami ze stołu(co czesto ma miejsce na wsiach a psy dożywają w świetnej formie długich lat) i opisac jak sposób żywienia ma się do chorób czy jakaś grupa jest bardziej narażona na powstanie konkretnej choroby.[/QUOTE] Nie wiem, a bardzo jestem ciekawa. Raczej nie przypuszczam, żeby to przebadano, bo - po pierwsze - takie badania się nie opłacają (żaden producent oliwy z oliwek nie zasponsoruje szeroko zakrojonych badań nad tą przykładową dietą śródziemnomorską). Po drugie - jak wyłonić grupę badawczą? To musiałoby być chyba sztucznie stworzone środowisko, bo w normalnych warunkach jest zbyt wiele wariacji tematu spowodowanych różnym trybem życia (kwestia np. przekarmiania lub niedokarmiania, ilości ruchu) oraz kwestia doboru mniej lub bardziej naturalnego czy szans na przeżycie potomstwa (mieszańce, których skolko ugodno, który przeżyje, ten wygrany - kontra rasowe, które - często ratuje się za dużą cenę, czyli cesarki, leczenie noworodków, a także - ostatnio słyszałam - podtrzymywanie ciąży). Żeby było jasne - niczego nie wartościuję w tym momencie, zastanawiam się czysto teoretycznie. Tylko jedno jest pewne - warto inwestować w dobre geny - no ale ta koncepcja, że tak powiem, nie jest nowa ;)
×
×
  • Create New...