Jak zdrowie? Dużo lepiej. Niestety już boję się pisać dobrze, bo jak to robię, to za chwilę nie jest dobrze. Więc tfu, tfu, musi być dalej dobrze. Bary coraz mocniej obciąża łapkę, mniej kuleje, nawet biega, sam potrafi zejść i wejść po schodach, otwiera sobie drzwi, kotom nie odpuszcza, morduje piłki moich synów i ma apetyt. Zdarzyło mu się pobiec kilka metrów nie kulejąc, ale to chyba adrenalina. Nie ma to jak porządny kot na wabia :)