[quote name='Jasza']Też myślałam o "pomponiku" ale do tego długa droga jak widać...
Przemywanie ryvanolem udało się tylko raz.:roll:
Od dzisiejszego ranka każde moje oględziny misiowej dupki kończą się powarkiwaniem. Mała siada zakrywając to co zostało z ogona i tyle.
Ma już dosyć chyba. Nawet Reksio zrozumiał i już przestał ją ciągle niuchać.
Na szczęście na dwór wychodzi normalnie.
Pogoda świetna więc szaleją na śniegu ile wlezie, wracają obklejone na biało i muszę je a szczególnie Misię - odśnieżać pod klatką schodową.
I fajnie, że rana się nie ma prawa zabrudzić, bo wszędzie tylko biało i czysto.
Za to dzisiaj w nocy zrobiła mi pobudkę o 1.17:placz:
A zasnęłyśmy ( ona na fotelu, a ja opatulona szlafrokiem, na podłodze) gdzieś przed piątą.:placz:
Masakra.:placz:
Wiało i dmuchało, wiatr wył w kominie na tym naszym czwartym piętrze, jak w jakimś zamczysku...Misia się trzęsła jak osika, oczy szeroko otwarte jak spodeczki i szczekanie, warczenie, szczekanie, warczenie - i tak w kółko...:placz:
Jestem padnięta.
Zobaczymy dzisiaj.
Jestem o krok od decyzji, żeby jej weterynarz przepisał coś na uspokojenie...[/QUOTE]
O Wy bidulki, obydwie zestresowane:shake: