Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Dzięki Ryss! Po dwóch dniach wolnego ;) donoszę jak poniżej: Taszka ma się świetnie, a w kontaktach z Laufrem i z Zuzią obserwuje się coraz większą zażyłość. I jak mówi p. Adrianna - pomimo, że z uporem maniaka gryzie buty i Zuzinkowe zabawki, jest baaaaaaardzo słodka ;) I jak pięknie wygląda - błyszczy się jak zapastowana! I z Laufrem
  2. No nareszcie udało mi się "taczkę załadować" ;) i mam wieści od Taszki i od Szyszki, a nawet od Tośki! Taszka ma się świetnie, a w kontaktach z Laufrem i z Zuzią obserwuje się coraz większą zażyłość. I jak mówi p. Adrianna - pomimo, że z uporem maniaka gryzie buty i Zuzinkowe zabawki, jest baaaaaaardzo słodka ;) I jak pięknie wygląda - błyszczy się jak zapastowana! I z Laufrem Na fotki Szyszuni czekam (mam obiecane). P. Aneta podejrzewa, że Szyszka jest psim wcieleniem jej ukochanej, nieżyjącej kociczki, bo dogadują się bez zbędnych słów! Ogólnie nuuuuuudaaaaa, bo o Szyszolinie można mówić tylko w samych superlatywach, a w skrócie: pies idealny. No, jedną małą przywarę jednak ma - jest spacerkowym śmieciarzem. Najchętniej zjadłaby wszystko co znajdzie, a p. Aneta z obawy żeby się psina nie struła, udaje że się na nią wtedy gniewa. Udaje, bo przecież nie sposób się gniewać, spoglądając w "te moje piękniste oczyska" :) Maila od p. Renaty tu zacytuję, bo streścić się nie da :D Dawno się nie odzywałam, ale większych zmian w Tosi nie zauważyłam. Proszę zerknąć na zdjęcie.. zbliżenie.. i te oczy:) Z ostatnich wydarzeń - Tosia została persona non grata u lokalnego weterynarza… zdjęcia na drzwiach z komentarzem „tej pacjentki nie obsługujemy” jeszcze nie powiesili, ale jestem przekonana, że to wyłącznie kwestia czasu.. :D Niestety popełniłam błąd i z braku czasu zamiast pojechać tradycyjnie do ukochanego weta Roberta, wybrałam opcję szybszą czyli lokalnego weta. Skądinąd bardzo sympatycznego człowieka! Uznałam, że zaszczepić Tosię to można wszędzie.. I tu błąd. Tosi wcale nie można szczepić... i w ogólne nic nie można robić.. Szczepienie zabrało nam ok. 30 minut. Tosia uciekła 3 razy, mnie ugryzła dwa razy, doktora trzy razy, biegała z igłą w grzbiecie i chciała zjeść kota. I porwała „kaganiec”.. Ogólnie udało się za 6-tym podejściem. A doktor wpisując szczepienia do książeczki zauważył, że wszystkie poprzednie wpisy pochodzą od Roberta (znają się ze studiów) i uprzejmie stwierdził:” Wie Pani, nie chciałbym być jakiś niegrzeczny albo nieuprzejmy, ale jakby w przyszłym roku pojechała Pani z Nią na szczepienie do Roberta, to ja bym się wcale nie obraził…” I w ten sposób już wiemy, że lokalny wet nie dla Tosi;) Odpisałam, że Tośka jest baaaardzo mądra, bo przecież powszechnie wiadomo, że i człowieka i zwierzaka powinien "prowadzić" jeden lekarz :D A oto mądra Tosinka we własnej osobie (i te oczy!!!) :) Mam też wieści od Zuzi. Jest przekochana, na spacerkach bardzo się pilnuje i biega jak rakieta. Domowników kupiła już wszystkich (albo na odwrót? ;)). Ala Panią kocha najbardziej i gdy ta wychodzi, Zuzka czuje się porzucona i osierocona. Znosi wtedy w jedno miejsce wszystkie rzeczy, które są Pani albo których Pani dotykała. Nie niszczy, ale szaleje po domu... Viola się dziś z Panią skontaktuje i poradzi jak pomóc, by Zuzka zrozumiała, że te 3-4 godziny samotności to naprawdę nie jest żadna tragedia...
  3. Do postu rozliczeniowego wpisałam KalmVet (zacznę podawać Czetce w listopadzie, ze 2 tygodnie przed wyjazdem i dam resztę p. Kasi na czas aklimatyzacji), a także koszt 2 tabletek Cestalu na odrobaczenie Helci, szczepienia Czetki na wściekłość i Czetkowy chip.
  4. No niestety, nie ma komu ukrócić tych jej rządzicielskich zapędów! No, może Kresia czasami... próbuje ;)
  5. Pewnie, że byłoby lepiej! Mamy z p. Kasią nadzieję, że z tego... wyrośnie. Bo z niej jeszcze szczenior jest - to widać po zachowaniu, po ruchach, po... "pomysłach" ;)
  6. Raczej niech ona... skona! :( U mnie stać nie trzeba. Za to trzeba czekać - teraz już ok. roku od wizyty u lekarza zlecającego zabiegi :( Czyli pierwsze wersja lepsza - ta 27 grudnia - 3 stycznia ;)
  7. W dzisiejszych czasach młodym ludziom jest chyba trudniej, bo znajomości zawierają i podtrzymują głównie wirtualnie... Kiedyś człowiek miał kilku, kilkunastu dobrych znajomych. Teraz ma znajomych tysiące, ale na fejsbuku, a nie w realu.
  8. A zaśmiecajcie sobie ile chcecie - szczególnie, że omawiacie sprawy niezwykle istotne. Alfo - jakże miło Cię wreszcie... poczytać! :D P. Kasia mówi, że w Finlandii psy mają chodzić na smyczy i mogą być spuszczane tylko w wyznaczonych i bezpiecznych miejscach. Natomiast druga p. Kasia (ta od Helki) ma rodowodową yorczkę, którą kupiła dużo taniej, bo był problem z jej zbyciem. A mianowicie taki, że hodowca zawarł w umowie kupna-sprzedaży obowiązek sterylizacji, jeśli właściciel nie będzie prowadził zarejestrowanej hodowli. Telefonów o szczeniaka było sporo, ale nikt nie chciał podpisać takiego zobowiązania, choć hodowli prowadzić nie zamierzał... Wracając do bohaterki tego wątku ;) Z Czetuni robi się coraz większa przylepka! Pcha się do głasków (choć trudno jej się przebić przez kordon "wyspecjalizowanych pchaczek" i czasami muszę jej pomóc :D). W łóżku się przytula do mnie i wykłada na plecki, żeby głaskać ją po brzuszku. Po kilku bezdziurnych nocach, dziś znowu wygryzła 2 dziury w narzucie... Dobrze, że p. Kasia zabiera ze sobą teraz duży zapas koców i narzut, w których wygryzienie dziury będzie puszczone płazem ;) Aha, i zapomniałam napisać, że Czetka zostanie Czetką. P. Kasia uznała, że to świetne i bardzo oryginale imię, które do szczoty bardzo pasuje :)
  9. A nie udałoby się córki Kulki tak samo jak Helki? ;)
  10. Bambino... no ja się zastrzelę! :(
  11. Dziękuję :) Dziś dopiero czwartek - do niedzieli jeszcze dalekoooo.... Dobrze, że jestem mocno zajęta i nie mam czasu za dużo myśleć ;) A Imka jest drań - wymyśliła, że Czetka będzie jej... "podwładną"! Gdy Czetunia chce wskoczyć do mnie na kanapę - Imka jest pierwsza. Mała rezygnuje więc i chce się położyć na dużym pontonie - Imka jak błyskawica pędzi i włazi do pontonu przed nią, a Czetusia się wtedy boi wejść. Wczoraj była tak okropna dla Czetki, że musiałam interweniować! Patrzcie ją, jaka się zrobiła z niej... jedynaczka-przytulanka! ;) :D
  12. Trzymaj, trzymaj, bo cuda się zdarzają, ale czy aż takie się zdarzą, to się zobaczy...
  13. Chwilę poczekaj, Jolu, to może i numeracja się... naprawi ;) A Ty Usiatko wstawaj z kolan, bo Ci nóżki ścierpną :D A gdybyś się gdzieś "nadziała" na jakąś malusią psinkę, to mam już listę społeczną domków, więc czekam na "oferty" ;)
  14. Jeszcze kilka takich wyjazdów i Neśka będzie miała formę i kondycję co najmniej... olimpijską! ;) :D
  15. Chciałam napisać co i jak, ale chyba się nie odważę... Poproszę tylko zatem o magiczne i serdeczne trzymanie kciuków w niedzielę, za I etap "przedsięwzięcia" ;) Jestem życiową, niepoprawną optymistką, ale czy aż taką?... Zobaczymy! :)
  16. "Moja" Czetka zamieszka w Helsinkach. P. Kasia zamierzała nawet adoptować psiaka z jakiegoś lokalnego schroniska, ale gdy już takie znalazła, okazało się, że są w nim...4 psy! Wszystkie duże, a p. Kasia szukała malucha, który będzie mógł podróżować z nią w kabinie samolotu... W Polsce wybór miała niestety przeogromny :(
  17. Słynny częstochowski McDonald :) Gdy nasz Tomek i Piotrek mojej Uli byli mali i jeździliśmy na narty do Szczyrku, przystanek w tym właśnie McDonaldzie był rytualnie OBOWIĄZKOWY! :D Z Ursynowa to chyba trzeba liczyć te 3 godzinki, choć droga teraz jest luksusowa! Już prawie nic nie zostało z dawnej "gierkówki" ;)
  18. Na szczęśliwość Filipka są niezbite dowody! Na nieszczęśliwość suni niestety też :(
  19. Jakie leżycie - pracują za dwóch! ;) :D
  20. Zacznij negocjacje już dziś - do Świąt powinnaś zdążyć odpowiednio urobić "miejscówkę" ;)
  21. Baaaaaardzo się cieszę, że Fantusia tak dobrze trafiła. I nawet stolicznyj park jej nie onieśmiela :D
  22. Trzymam kciuki, żeby poszła o ten jeden krok dalej! ;) :)
×
×
  • Create New...