Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Ojej, smutna wiadomość... Na szczęście Bobiś nie wie jaki był plan i co się stało ;) Powtarzam wciąż i do znudzenia - nigdy nie ma tego złego, co by na LEPSZE nie wyszło :)
  2. Ojej... faktycznie u Was już wiosna! A u nas powrót zimy zapowiadają :( A było już tak pięknie...
  3. A, no to wszystko jasne :) Bo ja zrozumiałam, że sprawdzicie "na miejscu" ;)
  4. Wawerku - cudnie, że jesteś - DZIĘKUJĘ :) Jolu - nie bądź taka skromna - nie przyśpieszyłaś, ale po prostu SPRAWIŁAŚ, że album powstał, bo bez zdjęć nie miałby przecież sensu ;) A to właśnie Jola je tak pięknie oprawiła - dziękuję, Kochana :)
  5. I tak Go trzeba w ramki oprawić, tego naszego Doktora. Bez niego nasza pomaganie już dawno byśmy musieli zawiesić na kołku... Dziękujemy za mizianki - przekażemy ku radości zainteresowanej :)
  6. Tak jest! Nadzieja umiera przecież ostatnia! Naszej Beci szukamy od listopada. I NIKT jej nie widział od dnia zaginięcia (a właściwie porzucenia) :(
  7. No ja też nie dostaję "na wynos" takiego nie do końca wybudzonego. Ale wejść mogę i zagadać ;)
  8. Ojejciu... to strasznie długo :( Ja to się zawsze cieszę, że mogę od razu wejść do mojego psiaka, bo gdy tylko ów słyszy mój głos, choć jeszcze w narkozie - ogonek zaraz o stół uderza i wie, że jestem przy nim. Merlisiu - jutro już będzie o wiele lepiej!!! :)
  9. Z wielkiej radości to i Fraszka śpiewa. Np. gdy wracamy do domu albo idziemy na spacer... na smyczy ;)
  10. Dziękuję, Jolu :) A wieści z Lupusowego domu są takie: Lupus miewa się baaardzo dobrze, nabrał ciałka. Choć wcina dietetyczną karmę, ciężko utrzymać wagę. Pewnie jest to efekt dość późnej kastracji. Edyta stara się zapewnić mu jak najwięcej ruchu. Mają już swój rytm dnia i nikomu niestraszne są pobudki o 6 rano, by wyruszyć na poranny spacerek ;) Podobno Lupi czasami... wkurza swoją Panią (no cóż, ma charakterek), ale bardzo, bardzo go kocha i kompletnie nie wie, jak to było, zanim się pojawił w jej życiu... Są już ze sobą ponad rok, więc zdążyli się dobrze poznać - Edyta wie, na co Lupina stać, on wie, że może jej w pełni zaufać. Wszyscy chwalą Lupusa, a Edytka pęka z dumy! Nasz Wilk ma dwóch prawdziwych fanów - sąsiada oraz pana, poznanego na spacerach. Nasz piękny, jedyny Lupus, czyli Wilk Kampinoski! :loveu:
  11. Hopka bis nam jakoś tak... wysubtelniała - nie macie wrażenia? ;) A Motuś... no po prostu... Moteusz! :)
  12. Pieniądze za paliwo już na moim koncie - bardzo dziękuję! Życzę Bobisiowi szczęścia i miłości. Czasami zasady są lepsze niż ich brak ;) Powodzenia, Psiaczku :)
  13. Dzięki, Magduś... :)
  14. No i tak ją znienawidzi na wstępie, że potem przyuczenie jej do klatkowania będzie niemożliwe.
  15. No dobra, to w wolnej chwili założę jeszcze raz. To znaczy rozumiem, że będę mogła przekleić posty ze zdjęciami? Czy przeklejenie spowoduje ten sam problem na nowym wątku?...
  16. Oj, jak to dobrze, że tatuaż nieczytelny ;) Aqsa, na rzadkie kąpiele jest tylko jedna rada - nie brudzić się i nie "pachnić" ;)
  17. O rety :( Sorry - słowo harcerza, że już się więcej do żadnego postu z portretami nie dotknę!!! Wszystko przez moją upierdliwość - zachciało mi się zachować odstępy i wyśrodkowania :( Może w związku z tym, o czym pisałaś mi na PW, jeszcze raz od początku wątek założyć, co?... Z Lupusem to chyba jest problem techniczny na imageshack. Muszę to wyjaśnić z jola_li.
  18. Wniosek - gdy potrzebny będzie Merliś spokojny - wystarczy go przegłodzić ;)
  19. Ale do klatki trzeba psa przyzwyczaić - nie da się sprawdzić w pięć minut jak na nią reaguje. A raczej się da - zapewne będzie reagował niezbyt pozytywnie...
  20. Antonino, czy Ty już byś mogła się przeprowadzić pod inny adres? Bo wiesz.. inne bidy czekają i doczekać się nie mogą...
  21. Zgodnie z planem, wczoraj byliśmy w lecznicy. Scenariusz ten sam, tzn. wesoły pies węszący po trawniczkach i hamulec czteronożny przed drzwiami lecznicy ;) W poczekalni już jest absolutnie niezdolna do samodzielnego poruszania się! Na rączkach też nie za pewnie i niezbyt bezpiecznie... Doktor wczoraj miał pecha i przy wszczepianiu chipa tak trafił, że się krew polałaaaaaaa.... No po prostu UBRUDZIŁ mi świeżo wykąpanego, CZYŚCIUTKIEGO psa! Złożyłam reklamację i musiał doczyszczać do ostatniej plamki :mad::evil_lol: Po wyjściu z lecznicy, znowu wesoły, ciekawski i zadowolony pies. Ponieważ Sławek w czasie naszych zabiegów pojechał zatankować, wyszłyśmy mu naprzeciw. Fraszka na smyczy chodzi bardzo dobrze - momentami sprawdzałam czy wciąż jest na drugim końcu, bo całkiem nie czułam, że psa prowadzę. Szła dziarsko i zdecydowanie zarówno po chodniku, jak i po trawniczkach, na które bez obawy zbaczała. Nie było problemu z załatwieniem się. Przemaszerowałyśmy tak pół miasta powiatowego! Szłyśmy zarówno bardzo blisko ulicy i przejeżdżających z dużą częstotliwością aut, jak i trochę dalej. Napotkane pieski Fraszencja kompletnie ignorowała - ani nie uciekała ani w najmniejszym stopniu nie była zainteresowana nawiązywaniem znajomości. Jedyny problem był z wejściem do przejścia podziemnego, ale tu nie mam pewności o co chodziło - o tunel, o schody w dół czy o... podpitego faceta, który akurat się z owego przejścia wytaczał. Tu była chwila paniki. Wzięłam więc na ręce i zniosłam po schodach, po czym od razu puściłam i dalej było ok. Po schodach w górę już weszła bez problemu. Oczywiście była baaaaaaardzo zadowolona, że wróciła do domu! Ponieważ nasze ogony na czas naszego wyjazdu zostały w ogrodzie (i zdążyły wyryć pokaźną dziurę w ziemi!!!) - po wpuszczeniu do domu od razu padły. A Fraszka - z braku towarzystwa do zabawy - zabrała się za ogryzanie starej kosteczki ;)
×
×
  • Create New...