Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Dla jednych za mała, dla drugich za duża, a dla trzecich... będzie w sam raz! ;) :)
  2. Takich anonimów bo my baaaaaaaaaaaardzo lubimy :D Jaki kontenerek macie... KOSMICZNY! ;) Super, że tak pięknie poszło i kicia już zapomniała o swojej "krzywdzie" :)
  3. A dopiero co Ziutka siedziała u nas z Olem w brzuchu i naszym Gapiszonem na brzuchu ;) Olo widać szczęśliwy, że ma psa! I pies szczęśliwy, że ma takiego kumpla. Fajnie :D
  4. Klawe Fancioszkowe życie :) I pędzę na wątek labci!!!!!
  5. Kingo, to ja zarezerwowałam Wiewiórkę z obawy, że znów się nie uda. Mam nadzieję, że do czasu transportu wszystko się powyjaśnia...
  6. Też myślałam nad chili, ale Sławek mnie przestrzegł, bo po takim "daniu", Lili gotowa wyjść.... OKNEM! :( Wczoraj była próba nadgyzienia przybitych do zniszczonych drzwi paneli - przy samej podłodze. Ale jakoś nie za bardzo szło chyba. To trzeba było innej rozrywki poszukać! Udało się (nie wiem jakim cudem!!!) otworzyć szafę i wyciągnąć z niej taki plastikowy pojemnik ze skarpetami.... Dziś popsikałam drzwi od pokoju i od szafy męskim dezodorantem o dość ostrym zapachu. Będę w domu ok. 14ej i od razu jadę z dziewczynami na sterylkę. Tak sobie myślę, że na te 2-3 godziny albo zostawię Lili na dworze, albo spróbuję ja zamknąć w Czetkowej klatce. Choć chyba do klatki to jednak powinnam ją trochę "przyuczyć", bo tylko tak się wydaje, że 2-3 godziny to niedługo... Czetka dzielnie spaceruje. Wczoraj doszłyśmy do ujadających ONków i z powrotem, po czym trochę w drugą stronę. Początkowo szło opornie, ale już przy drugiej rundce szła właściwie bez oporów. Przedwczoraj spacerek nie za bardzo nam się udał, bo wyszłyśmy w porze powrotów do domów. Ruch był spory i trafił nam się nawet TIR, który chyba pomylił drogę, bo nie wolno takim wielgachnym jeździć po naszych dróżkach!!! Gdy widzę nadjeżdżający samochód, maksymalnie skracam smycz i odwracam uwagę smaczkiem. Czetka na szczęście nie ma zapędów ucieczkowych w panice. Raczej ze strachu przywiera do podłoża. Teraz będziemy miały ze 2 dni przerwy po zabiegu, ale w sobotę spróbujemy się wybrać na łąki - tam będzie spokojnie. No i będzie widno! A Helcia to jest mała zadziora!!! Już chyba doszła do wniosku, że w naszym stadzie same pierdoły są i postanowiła wprowadzić swoje rządy, a właściwie dobitnie pokazać, że coś jej się nie podoba ;) Małe to, ale charrrrrakterne! :D Na kanapę i kolanka przychodzi nadal tylko zaproszona. Za to często zamienia chodniczek w przedpokoju albo w salonie na kącik w psim pontonie.
  7. Ja tak mam, patrząc codziennie na pałętające się przy mijanych ulicówkach psiaki. Tyle, że one od małego wychowane przy drodze, gdzie prawo jest jedno: jesteś ostrożny, mądry i sprytny - przeżyjesz. Jeśli nie, zginiesz, a ludzie bez żalu wezmą następnego psa.
  8. Jak to nigdy nie można od razu przesądzić jaki jest pies... po przejściach. Proszę jaka się z Nelci zrobiła zabawowa i towarzyska psina :D
  9. Powiem Ci, że zanim poznałam Złotego Doktora bywało, że bałam się iść z psem do weta... Teraz nie masz wyjścia - musisz się z nią spotkać. Oczywiście może Ci pies zwiać np. przy pakowaniu do samochodu ;), tylko wtedy zostaniemy z problemem same, bo mój "kontakt" na to nie pójdzie...
  10. Ale co nam to da? Co zrobimy ze zrzekniętą starą boksią? Nie lepiej pomóc kobicie i niech psina zostanie w swoim domu, jeśli chodzi "tylko" o pieniądze?... A gdyby tak nam się trafiło nie mieć kasy na leczenie naszych psów? I ktoś by nam zaproponował tylko jedno wyjście - zrzeczenie się? Ale spytać zawsze można i taką wersję wydarzeń też wziąć pod uwagę.
  11. Czyli jednak wersja, że pani może być nie stać na leczenie... Musisz kobitę zobaczyć i po pierwszych wypowiedziach ocenić czy warto od razu na nią najechać z góry, postraszyć TOZem, zgłoszeniem na policję itp. czy jednak lepiej będzie subtelnie zaproponować pomoc... Fakt, że kobita szukała tak starego i chorego psa rzeczywiście przemawia na jej korzyść. Stan psa może wynikać z jakiejś choroby i z tego, że pani się boi pójść do weta z obawy o koszty, a nie stać ją na leczenie (już się boi, że będą koszty, skoro pod wetem się umówiłyście...). A nie każdy ma takich wetów jak my, że można wziąć na zeszyt, a psa trzeba ratować. Mówiłaś, że pani ma przyjechać z książeczką zdrowia. Też ważne co w niej jest, choć stawiam, że jeśli są aktualne szczepienia na wściekliznę, to i tak dobrze będzie :( W każdym razie, tak jak wczoraj ustaliłyśmy, wet musi sporządzić obdukcję, tak na wszelki wypadek. Trzeba kobitę spisać z dowodu osobistego i podjechać za jakiś czas, sprawdzić stan psa. Dopytać czy mieszka w domu... Niestety, żeby móc skorzystać z pomocy, musiałyśmy zgłosić znalezienie psa. A szkoda, bo za kilka dni mogła już być całkiem gdzie indziej. A może się jednak okaże, że nie szkoda?... Oby!
  12. Już się poszczęściło, bo jest bezpieczna i zaopiekowana. Teraz zobaczymy czy poszczęści jej się od razu jeszcze bardziej, czy też poszczęści się Wiewiórce ;) Do jutra powinno się wyjaśnić...
  13. Zawsze mówiłam, że Bogusław to pies na wskroś niebanalny :D
  14. Dotąd tylko podczytywałam, a dziś się UCIESZĘ oficjalnie, a co?! :D
  15. Odebrałam, dzięki :) Dzwoniłam, ale póki co nie odbiera ;) Oczywiście będę próbowała dalej! Dzięki za wyjaśnienie. Może tylko warto i tu wspomnieć kto, gdzie i na jakiej zasadzie jedzie, kto zarezerwowany itp. Byłoby łatwiej ;)
  16. A bo wczoraj to była gorąca linia Kraków-Warszawa ;) Bo musiałam odwołać to i owo w związku z (nie)cudownym odnalezieniem "właścicielki" :(
  17. Oj tam, tyle hałasu o jakąś kupę! ;) Mam nadzieję, że dzieci będą miały odpowiednią siłę przebicia i nie będą się chciały widywać z Aresem tylko w ogrodzie. Szczególnie, że nadchodzące miesiące temu nie będą sprzyjać... A dług spłacimy wspólnymi siłami. Najważniejsze, że dalej nie rośnie ;)
  18. Jeszcze choć tu można się tym cieszyć... Oby jak najdłużej!
  19. I ciałka nabrał chłopak - ma warstewkę grzewczą na zimę ;)
  20. I bardzo dobrze, bo za zakrętem czeka na Silvera jeszcze lepszy dom - ja Nutusia Wam to mówię :D
  21. W dodatku na wydarzeniu nie ma podanego kontaktu telefonicznego, więc nawet nie można zadzwonić w sprawie adopcji. Za to nr konta do wpłat jest ;)
  22. No, niestety, "właściciel" szukał i... znalazł...:( A skoro szukał, to mu na psie zależało (?!). Powstały na szybko plany A i B, w zależności od tego jak się "właściciel" zachowa.
  23. To ja mam pytanie... Chciałam zabrać Żabkę do DT z opcją DS, zadzwoniłam do schroniska, żeby zarezerwować i usłyszałam "jutro jedzie". Zrozumiałam, że do DS i nawet mi do głowy nie przyszło, żeby spytać! DT z opcją DS proponowałam dlatego, że pani szukała pieska z DT (zadzwoniła z ogłoszenia mojej Czetki). Ma bowiem wnuki, którymi często się zajmuje, a jej syn ma psa. Dlatego chciała wiedzieć jak najwięcej o psinie. Udało mi się ją namówić na wzięcie suni ze schroniska i umówiłyśmy się tak, że jeśli sunia "się przyjmie" będzie miała DS. DT miało być bezpłatne. Pani się w Żabce zakochała i zapewniała, że zrobi wszystko, by mała mogła z nią zostać. Gdyby stało się inaczej, zobowiązałam się, że ja ją przejmę na BDT. Po informacji uzyskanej telefonicznie, napisałam pani, że Żabka znalazła dom. A teraz się okazuje, że Żabka jest... W HOTELU! (https://www.facebook.com/events/559954640818516/) i zbierane są na nią pieniądze. To nie lepsza była oferta BDT z opcją DS?... Ja oczywiście mogę zaproponować pani Wiewiórkę, tylko nie chciałabym znowu wyjść na głupa! :( Dodam, że pani nie zna wszystkich "mechanizmów" i adopcję kojarzy tylko z moją osobą...
×
×
  • Create New...