Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Biduś, w takim upał mu się trafiło, no... :( Ale jutro już będzie śmigał, jak gdyby nigdy nic :) Sharcia, wytrzymaj jeszcze trochę ;) Boksio ze schronu prześliczny... Dajcie znać Olly albo Kapslowi :razz:
  2. Charrrrrraterny chłopak! Ale i karny - SUPER!
  3. Wczoraj odebrałam od Ellig karmę dla Kajtka - przez dłuższy czas będzie miała czym napychać swój punio! :eviltong: Ellig - DZIĘKUJEMY!:loveu: Wczoraj też odwiedziliśmy naszego Doktora. Zamieszania było co niemiara, bo byliśmy ze wszystkimi 4 ogonami, wszyscy się pchali do gabinetu, do głasków i całowania, a Kajka nie wiedziała o co ten szum, dopóki nie dostała smaczka! :evil_lol: Doktor zapytał "a to co nowego?" i spokojnie przyjął do wiadomości, że... świnka morska :diabloti: Przegląd techniczny wykazał co następuje: - Kajtek nie ma więcej niż 5 miesięcy, co zostało ustalone na podstawie oględzin szczerbatego pysia :razz: - na wojnę z robalami zostało wyciągnięte działo w postaci 3 x pratel przez 3 dni i obserwacja kto i w jakiej postaci wywiesi białą flagę :mad: - za ok. 2 tygodnie będziemy się szczepić na wściekłość - oby to coś pomogło...:cool3: - drugi raz na wirusówki się nie będziemy szczepić, bo pierwsze szczepienie było wykonane po 12 tyg. życia - Kaja ma problem z oczami - grudki pod powieką, które powodują łzawienie, ropienie i zaczerwienienie; w prawym oczku jest gorzej - grudek jest sporo i tworzą "malinę"; na razie będziemy walczyć farmakologicznie; wczoraj Doktor zapuścił kropelki, a od dziś będziemy 2-3 x dziennie zakrapiać lek, który dziś wykupimy w aptece; skontrolujemy efekt leczenia przy szczepieniu za 2 tygodnie. Za "wizytę zapoznawczą" tradycyjnie nic nie zapłaciliśmy. Wieczorem podam cenę leku. Za transport nic nie liczę, bo były i moje zwierza. Kajcia się bała wsiąść do samochodu, ale w środku była grzeczna i nie panikowała. Nie chciała też wysiadać pod lecznicą i zapierała się przed wejściem. Ale w gabinecie już było OK. Na stole siedziała wtulona we mnie, ale dała sobie zmierzyć temperaturę, pozaglądać tu i ówdzie bez użycia resztek ząbków :) No i około kwadransa podróży wytrzymuje bez haftowania :razz: Za to po powrocie, chętnie wyskoczyła z auta, zadowolona, że wróciła do domu :loveu:
  4. [quote name='Betbet']Będzie miała jak będą wszystkie wyniki ,żeby wiedzieć czy malusi cos nie dolega. No i sterylka potrzebna hmhm[/QUOTE] Dzięki za info. Najbardziej mnie martwi uciekający czas.
  5. Plan jest, gorzej z realizacją :(
  6. [COLOR=purple]Lilcioch wczoraj odwiedził swojego ulubionego Doktora - radości i całusom nie było końca! Szczególnie, że byliśmy z wszystkimi 4 ogonami, więc była konkurencja i trudno się było do Doktora dopchać - tylko Kajtek siedział zdziwiony o co tyle zamieszania - oczywiście do czasu, aż zahaczyła smaczka :) Z Lilciowym bioderkiem jest OK, wystuperczenie krętarza powoli się opuszcza. "Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej" - jak powiedział Doktor. Kreśka została zaszczepiona na wściekłość (przedwczoraj dziabnęła naszego sąsiada!!!!), Lesio pozbył się czopów w gruczołach przyodbytniczych, a Kajka przeszła "przegląd techniczny". Dobrze, że nie było kolejki, bo trudno zapanować nad nimi wszystkimi w poczekalni - szczególnie, że w klateczce pomieszkuje psina przywieziona z interwencji SM :( W gabinecie z kolei pełza dziecko yorka i nikogo się nie boi - nawet czterech wbitych w nie nosów :) Ale po powrocie wszyscy radośnie wyskoczyli z auta, zadowoleni, że wrócili do domu :) [/COLOR]
  7. Chora tarczyca to nie koniec świata. Moja zagłodzona Tosia też była chora - miała niedoczynność. Ale wystarczy ustawić dawkę hormonu, badać co parę miesięcy jego poziom w organizmie i już. Tyle tylko, że psina już do końca życia będzie przyjmować hormon. Na szczęście lek nie jest drogi, na hormon dla Tosi wydawałam miesięcznie ok. 30 zł, ale one była duża (ONka) i przyjmowała wyjątkowo dużą dawkę, bo niedobór był baaaardzo duży (7 tabl. dziennie). Tak więc nawet jeśli choroba tarczycy się potwierdzi - oby się nie objawiło nic gorszego, bo z tym da radę żyć.
  8. Gibson - też coś!!!! Jakieś takie... alergiczne to imię...:eviltong: King, Król, Kinio, Kiniol, Kiniuś i reszta odmian - to jest NASZ BOHATER!
  9. W ostatecznej ostateczności ja podjadę. Co prawda mieszkam pod Warszawą, a pracuję na Woli i moje psy zostają same na 10 godzin (na szczęście przy takiej pogodzie są w ogrodzie) ale nie może tak być, żeby pies nie mógł jechać do domu, bo nie ma komu tego domu sprawdzić...
  10. O matko - jeszcze jak trzymam!!!!!
  11. Kolejny krok ku zdrowiu i normalności zrobiony - brawo! Oby się szybko domek znalazł, ostatni zabieg, a potem już tylko niczym niezmącone psie szczęście, za co mocno trzymam kciuki!
  12. O matko, ale pech :( No tak, upał może jej się potężnie dawać we znaki - szczególnie w jej stanie...
  13. Więcej optymizmu! :) Mamusia nie może trafić przecież gorzej... :) Z taką ekipą na pewno się uda!
  14. Po prostu cud, miód i mamałyga!!!! :)
  15. Mój Boże, taki stres, tyle pracy na nic... Biedna psina...
  16. Pewnie "bo lubi". Mój strzelał TEORETYCZNIE do puszek, a że czasem mu ręka na kacu zadrżała i trafił we wróbelka albo w moją Nockę, to... mała szkodliwość czynu, przecież! :(
  17. Jak się miało fafluniastą przez 13 lat, to się ma zobowiązania po życia kres! I wiem co mówię! :)
  18. Ooooo... "lotna kontrol" się szykuje! :) Tak jest - najwyższą formą zaufania jest kontrola! :)
  19. Niewidomy psiak nie musi być sam. Nawet jest wskazane, żeby miał w domu psiego "przewodnika". Tym bardziej, że w swoim domu też nie była jedynym psiakiem. Jak tylko pozna teren, będzie sobie świetnie radzić! Oby się udało!!!
  20. Czy są już wyniki badań krwi? Można prosić o ich wstawienie na wątek?
  21. Nie ma za co - cała przyjemność i satysfakcja po mojej stronie! :loveu: Zresztą, tak na marginesie, mam swoje "zobowiązania", nie?... ;)
×
×
  • Create New...