Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Się do modłów dołączam, choć nie bardzo umiem ;)
  2. O rety, się wzruszyłam... Wczoraj rozmawiałam z Doktorami, bo była kwestia czy Szewcio się odnajdzie w domu z dziećmi (2,5 roku i 6 miesięcy). Doktorzy głowy nie dają, bo bardzo trudno przewidzieć jak on się w ogóle w domu będzie zachowywał, ale nie ma w sobie agresji, jest spokojny, więc ustaliliśmy, że spróbować warto. Tym bardziej, że dom jest w Warszawie, na Białołęce, więc praktycznie rzut beretem od lecznicy i w razie czego, biorąc pod uwagę, że bezpieczeństwo dzieci jest sprawą nadrzędną, psiak wróci do lecznicy. Szewuś mnie wczoraj rozczulił do łez. Zaczęliśmy o nim rozmawiać, rozważać wszystkie za i przeciw, pani Doktor mówiąc o nim, co i raz zaglądała pod biurko, gdzie Szew ma swój tapczan, a on jakby wiedział, że o nim mowa. Zaczął sobie pomrukiwać, mościć się, przeciągać, złapał piłeczkę i zaczął się bawić - po prostu się lansował!...;) Zgodnie z umową, zadzwoniłam wczoraj do zainteresowanej Pani, ale nie odebrała i nie oddzwoniła. Nie traciłam nadziei - i słusznie, bo odezwała się dziś rano, że bardzo długo wczoraj usypiała Dzieciątko, a potem uznała, że nie wypada już dzwonić ;) Podałam jej numery telefonów do Doktorów - będzie do nich dzwonić i umawiać się na wizytę u Szewcia i na zabranie go do domku. Zamieszkałby w bloku, ale na parterze, gdzie do mieszkania przynależy malutki ogródeczek. Do rodziny należy również przygarnięty kilkumiesięczny kotek. Państwo świadomie zdecydowali się na adopcję kalekiego psa. I tak, jeśli wszystko dobrze pójdzie, ten wyjątkowy psiak spędzi święta w SWOIM WŁASNYM DOMU, ze SWOJĄ WŁASNĄ RODZINĄ! Kończę, bo znów mi się oczy szklą...
  3. O matko, ale ta "radość" produkuje postów! :) Isadoro, mam nadzieję, że mojego posta o "tajemniczości" nie odebrałaś opacznie i nie odniosłaś do swojej osoby, bo absolutnie nie było to moim zamiarem! Doskonale rozumiałam dlaczego trzeba było czekać, nic nie mówić i mocno wierzyć, że się uda. Ja też pisałam tak raczej ogólnie - bo nie przepadam za wątkami, które śledzę z uwagą, udzielam się na nich i dobrze życzę, trzymam kciuki, gdzie wszyscy płaczą, że domu nie ma, że pies tak długo czeka w DT czy w hotelu, a potem nagle czytam, że pies... od tygodnia w DS. I na tym koniec. Nawet nie wiadomo w jakim, skąd... Nigdy się nie odzywam, bo nie partycypuję w utrzymaniu tego psa - wspieram jedynie dobrymi myślami, ale jest mi wtedy po prostu przykro. To tyle w tym temacie. Tu sytuacja była zupełnie inna, ale baaaardzo mi ulżyło, że już możemy się cieszyć oficjalnie - wszyscy :)
  4. Kochamy takich Doktorów miłościom wielkom! Bo to po prostu Ludzie są i wiedzą po co ten zawód wykonują... Ma Franio szczęście! ;)
  5. U mnie nie padało... Był mrozek - i dobrze, bo przyszły suche łapki do domu ;) Dzięki za potwierdzenie wpłaty! Ja jestem Nutusia - od Nutki :) Mojej najukochańszej, pierwszej własnej boksi (z avatarka).
  6. Kciuki zaciskam - do białości!
  7. Są jakieś wieści o tej nieszczęsnej adopcji do Niemiec?...
  8. No i się wydało! ;) Żebyście wiedziały ile mnie kosztowało to potajemne "konszachtowanie" :evil_lol:, bo ja to raczej z tych "szczerych Kasiek" - nie bardzo mi idzie trzymanie w tajemnicy, w napięciu - szczególnie gdy chodzi o takie cudne wiadomości!:multi: W żadne zapeszania nie wierzę - jak ma być dobrze, to będzie! Wszyscy się tu przejmujemy losem każdego psiaka i mamy prawo wiedzieć co się święci. Jak jest źle - razem się martwimy - jak dobrze - razem cieszymy. Każdemu śledzącemu losy psiaka się to należy:razz: 3 stycznia poznam Martę osobiście. Spojrzę w oczy i się upewnię czy ma dobre zamiary:razz: Czy nam Milusi w morzu po drodze nie utopi:evil_lol: No i zobaczymy jak Milka na Martę zareaguje...:cool3::evil_lol: A Miluszka coraz bardziej się ośmiela. Gdy przy niej siedzę lub leżę, sama się doprasza o głaski. Nadal jednak przeraża ją człowiek stojący lub idący w jej kierunku. Chciałam ją złapać na dworze - bez szans - nie podejdzie i już. W domu na podłodze też się nie da złapać. Ucieka, ale jak wskoczy na kanapę albo na łóżko, już można spokojnie do niej podejść - czyli gdy jest wyżej, nie na podłodze. Takie jakieś strachy w niej siedzą i pewnie jeszcze dużo wody upłynie, zanim się ich pozbędzie... Ale cierpliwością i miłością - jak wiadomo - cuda można zdziałać. A ona jeszcze taka młodziutka jest - całe szczęśliwe życie przed nią!
  9. No właśnie... Taki był grzeczny, że z pewnością coś fajnego pod choinką znajdzie ;)
  10. Wróciłyśmy zmęczone jak... psy! :diabloti: Ale od początku: 1. Pani Doktor zrobiła zeskrobinę i zbadała pod mikroskopem, żeby wykluczyć nużeńca - wykluczyła:multi: 2. Pobrała też wymaz, żeby zrobić antybiogram i sprawdzić czy nie ma na skórze żadnej bakterii - wyniki będą może jeszcze przed świętami, albo tuż po... 3. Zrobiliśmy USG jamy brzusznej. Wszystko jest w porządku oprócz kilku torbieli na jajnikach. Ale to akurat żaden problem, w związku z planowaną sterylką (mamy termin wyznaczony na 4 stycznia na 18-tą). 5-go wezmę urlop, 6-go jest święto, potem weekend, więc spokojnie jej przypilnuję po zabiegu. 4. Została ponownie odrobaczona 5. Zaszczepiona została przeciwko wściekliźnie 6. Ma pięknie przycięte pazurki i wreszcie tupta normalnie No... prawie godzinę bidusia leżała jak trusia na stole... Ale była dzielna, ani razu się nie poskarżyła! Terminarz więc mamy taki: - do świąt lub tuż po powinniśmy mieć wyniki wymazu - wtedy się okaże czy potrzebne są jeszcze jakieś dodatkowe wizyty czy leki (choć Pani Doktor stawia, że nie) - 4-go stycznia, w dniu sterylki, przed zabiegiem pobierzemy krew na określenie poziomu hormonu tarczycy, żeby potwierdzić dawkowanie leku oraz zaczipujemy Maleńką w znieczuleniu, żeby nie cierpiała, no i będzie zabieg sterylizacji - 14-go stycznia będziemy zdejmować szwy i zaszczepimy na wirusówki Mamy założoną książeczkę - brakuje oczywiście wpisu o pierwszym odrobaczeniu oraz o badaniach w kierunku świerzbowca i grzybicy - dobrze byłoby to uzupełnić albo dostać zaświadczenia na piśmie, by je dołączyć do książeczki. Ondraszek został oceniony na 2 latka! Za dzisiejszą wizytę, zabiegi i badania zapłaciłam 110 zł + 10 zł za dojazd do lecznicy - proszę o wpisanie do postu rozliczeniowego. Po tych wszystkich przeżyciach, w podskokach wróciła do domku, wcięła kolację, wzięła leki i śpi na podusi obok mnie jak zabita... W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku sprawozdawczego udaję się spać i ja!;) Dobrej nocy wszystkim!
  11. I co z tą Delą? Da się cofnąć niemiecki wyrok?... Wagens, weźmiesz ją, bo jeśli nie, to znów stanę z Tobą w szranki;)
  12. Baaaardzo się cieszę i gratuluję! I tylko mnie ciutek martwi, że nam się kolejny tymczas w sposób całkowicie naturalny wykruszył ;)
  13. No, Franciszek, także wiesz... jakby co, to wal do Ciotek, bo ta Twoja Opiekunka to taka raczej Zosia Samosia... ;)
  14. O ho, ho! Franuś, zbastuj z tymi meblami - przynajmniej do świąt, bo rózgę od Mikołaja dostaniesz! ;)
  15. Ciocia Ellig to nie tylko Mikołaj - to ŚWIĘTY Mikołaj! :) A niech tam je z ręki - dzięki temu jeszcze bardziej się oswaja i ośmiela. A już najlepiej wchodzą jej tableteczki opatulone w pasztecik - wylizuje mi palce, że ojej! ;)
  16. Trzeba szukać na wątku reklamującym bazarki. Nie rzucił mi się ostatnio w oczy bazarek ogłoszeniowy...
  17. A miałaś na łepku czapkę mikołajską jak robiłaś? ;)
  18. Sprawiacie, że znowu wierzę w Mikołaja! A jeszcze jak mój lecznicowy podopieczny, trzyłapek Szew (z mojego podpisu) na święta w domu wyląduje, to zacznę nawet wierzyć, że ten Mikołaj jest Święty, a co! :)
  19. Doktor dopiero wieczorkiem... Musicie się uzbroić w cierpliwość:eviltong: Na razie mamy dziś święto lasu, bo Pańcio w domu został pracować, więc fajnie jest! Wczoraj demoleczka była, a jakże, poległa m.in. peruka mojego Syna, która mu służyła kiedyś do występów w kabarecie:cool3: Stracił też oko pamiątkowy pluszak - trza będzie cosik dosztukować... Ale najważniejsze, że Maciupeńtas powitał nas przy drzwiach razem z resztą bandy!:multi: A dziś rano miała miejsce taka oto scena: Malutka leżała na łóżku, tak mniej więcej pośrodku. Pochyliłam się i powiedziałam do niej: "chodź tu milusia, no chodź..." A ona podpełzła, wtuliła łepek w moją dłoń i wyłożyła się na boczku, pokazując brzuszek. No i się... rozbeczałam... Sławek dał jej śniadanie w sypialni i zamknął drzwi, żeby mogła spokojnie zjeść. Nie chciała, piszczała, żeby ją wypuścić. Do tej pory dawałam jej jedzenie z ręki. I tak na razie musi zostać;)
  20. Jakbym moją Nutkę widziała... U Jagódki to Ci ptasiego mleka nawet nie zabraknie! ;) Buziaki w fafelki przesyłamy!
  21. W takim razie... udzielam Ci rozgrzeszenia! ;) I baaaaaaardzo, baaaaaardzo dziękuję - wpisuję w post rozliczeniowy w darach rzeczowych.
  22. Bardzo, bardzo WSZYSTKIM dziękuję! A ja mam niusy od Słomianki z wczorajszego wieczoru! ;) Otóż było lepiej niż się Państwo spodziewali. Żadnego płaczu i rozpaczy za mną (:shake: niewdzięcznica mała, no!!!). Jedynie na spacerku po ogrodzie wciąż ciągnie pod bramę, żeby zobaczyć czy mój samochód przypadkiem znów tam nie stoi:razz:). Po ogródku już biega bez smyczki i grzecznie wraca do domku jak już się wyhasa i załatwi. Póki co koszyk spaniowy olewa - melduje się na kanapę!:evil_lol: Poradziłam Pani, żeby koszyk postawiła tuż przy kanapie - u nas tak było. Ale fakt faktem, u nas kanapa tylko 2-osobowa i zazwyczaj chętnych więcej niż miejsc. A w Słomkowym domu kanapa duuuuuuża i miejsca aż nadto;) Wieczorem nawet się do koszyka wmeldowała, kocyk sobie umościła i udawała, że śpi, dopóki... Kasia łóżka swojego nie pościeliła. Ułamek sekundy i Słomka już u Pańci pod kołderką!:lol: Jest bardzo grzeczna. Państwa Mama była tylko zaniepokojona czy ona aby nie jest chora, bo... nie szczeka!:diabloti: Na szczęście, przy ogrodzeniu przechodził jakiś pan i Słomka udowodniła, że szczekać jednak potrafi:evil_lol: Wczoraj wieczorem miała być kąpiel, a na dziś jest zaplanowana wizyta u weta względem szczepienia. Ech, udał mi się ten prezent urodzinowy, jak żadnego roku!:razz: A teraz jeszcze się drugi pod choinkę szykuje - jak się uda, to znów uwierzę w Mikołaja! Dostałam dziś bowiem telefon w sprawie Szewka... I to jaki!!!!!!:crazyeye:
  23. Niesamowita jest!:crazyeye: No ludziki... rzucać te wszystkie świąteczne porządki, pierogi i makowce i kciuki zacissssssskać! Jeśli się wszystko uda, to normalnie znowu zacznę wierzyć w... Mikołaja!!!!!!!!!!!!!!!!!!:razz:
  24. I jak tam Franciszek się miewa?... ;)
×
×
  • Create New...