-
Posts
4341 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Abrakadabra
-
Kora - najpierw jeszcze raz chciałabym Ci podziękować za pomocną dłoń:kiss_2: i wiadomości, jakie wyciągasz ze schroniska. Będę Cię nadal męczyć o więcej i więcej.... Czyli, jesli dobrze rozumiem: może wizja ponownej operacji jednak się oddali, a co więcej - odejdzie bezpowrotnie? Napisz proszę co z tą ciążą. Wiesz, że możesz mieć rację? Do głowy mi to nie przyszło:shake: Myślałam, że jej zaokrąglone boczki to skutek jakiegoś normalnego dożywiania a nie efekt ciąży... Cieszy mnie też to, że mimo takiej ilości "wrażeń" w tak krótkim czasie - nie przejawia stresu. W/g mnie nie była wycofana czy zalękniona - raczej taka... zrezygnowana. Fajnie, że apetyt jej dopisuje. Czy do schroniska można przywieźć jakąś lkarmę? Czy można jakoś pomóc (oprócz intensywnego szukania domku)? Wyślij mi filmik na PW - pomęczę kilka osób:cool3: Kochana jesteś!
-
Dzięki Gamoń - wiem.... I tak podziwiam Korę, że ma jeszcze siłę wchodzić na dogo.. Cudowne z Was istotki... Tak właśnie myślałam, że najwyższy czas nadać jej imię... Dumałam, dumałam i .... nic nie wymyśliłam.... Ona przywodzi mi na myśl coś słodkiego, spokojnego, miękkiego, jakąś taką niematerialną, niezdefiniowaną materię... Jak chmurka, obłoczek Nadzieja? Uważam ten pomysł za trafiony w 10-tkę :) Co Wy na to? Nadzieja?
-
[quote name='pixie']ano tak...hmmmm dzwonila Kora....hmmm nie wiem jak zaczac... operacja suczki w poprzedniej lecznicy zostala zle zrobiona amputowano jej lapke zbyt nisko, obcieto i zszyto - dzis kosc przebila skore konieczna nowa operacja, trzeba lapke obciac wyzej Kora wklei wieczorem zdjecia jako dowod tego co powiedziala i co wam tutaj przekazuje w jej imieniu dr B. bardzo sie dobrze sunia opiekuje i nie martwcie sie o te opieke niepotrzebnie jeszcze raz narkoza stres biedna Slodka sunia i jak tak mozna bylo obciac!? sunia bardzo dzielnie znosi te nieszczescia i jeszcze jedno wyglada dobrze jak sama Abradabra mowilas...hmm prawdopodobnie jest szczenna dzis zostanie to ustalone reszte napisze Kora COOOOOOO????????? :crazyeye::placz: Przepraszam, ale dopiero teraz dorwałam się do kompa! Wysłali mnie w delegację do Radomia i będę tu do piątku! Nie wierzę! :placz: 1. Miała wypadek 2. Cierpiała "x" czasu 3. Amputowali jej łapkę 4. Schrzanili operację 5. Będą poddawać ją kolejnej i 6. Jest ciężarna ????? :placz: Jezu... Czy Kora coś napisze? Przed momentem dowiedziałam się, że jako osoba postronna - nie mam prawa wstępu do szpitalika, więc i tak żadnych informacji nikt by mi nie podał... Jestem uziemiona w Radomiu, więc pozostaje liczyć na Korę. Boże, co stałoby się ze szczeniakami i z nią, gdyby tam została? Ja już nie wiem co napisać.:lookarou: Byłam Na Paluchu kilka razy, widziałam też inne "schroniska"... Są tam wolontariusze (Na Paluchu), którzy tak jak Kora poświęcają się całym sercem dla dobra psiaków. Kora wyraźnie napisała, że mała ma zapewnioną opiekę. Dostrzeżono błąd, jakiego dopuścił się wet na Modlińskiej i będzie on naprawiany przez lekarza w schronisku. Już sam ten fakt swiadczy o tym, że naprawdę są zainteresowani w jakim stanie są psy. Ana - na pewno będą o nią dbać, choć jako "kaleka" powiedz - jakie ma szanse na adopcję...? Gamoń poddala mi pewną myśl i jej rady uchwycę się z pewnością... Gdyby Kora wpadła z jakimiś newsami - byłabym jej dozgonnie wdzięczna! Poczekajmy na Korę, co? Przyznam, że nie takich informacji się spodziewałam.... Ale cudownie, że Kora tam jest i czuwa - Dobra Duszyczka... Biedna Słodka....
-
Dopiero dotarłam..... Jezu! Tak się cieszę, że jest cała (?) i ma opiekę. KORA! Dziękujemy za informacje. Ja wiem, że tam jest dużo psów... Za dużo...:-( Niestety jeśli chodzi o Słodką - będę namolna. Wybaczysz? Myślicie, że ma szanse na swoją przystań? Boję się, że zginie w tłumie ... A przecież charakter ma cudowny... Nawet lekarze z Palucha to dostrzegli. Cały czas mam wyrzuty sumienia, że może nie zrobiłam wszystkiego, żeby jakoś jej pomóc.:oops: Tak naprawdę - to nie ja ją uratowałam... Dostałam telefon, że w Tłuszczu, obok torów kolejowych od kilku dni leży psinka: w tym samym miejscu i w tej samej pozycji.. Ludzie przechodzili. Patrzyli. Może nawet dokarmiali... A ona cały czas leżala przy tych torach... Po paru dniach ktoś zaczepił młodego chłopaczka, mieszkającego w tej miejscowości, znanego w okolicy z tego, że pomaga takim biedom, że "coś" z tym psem trzeba zrobić... Tutaj ukłon w stronę Rafała (tak ma na imię) - zadzwonił do Komety, a Kometa do mnie. A podczas mojej podróży (ok. godziny) trwal dzielnie obok psinki... Okrył ją kawałkiem materiału. Przyniósł wodę. Troszkę chleba.. No i pojechałam po nią... Cieszę się, że nie została w tej mieścinie. Bóg jeden wie, co mogłoby się z nią stać. Nie ma już łapki, ale nie cierpi, nie wpadnie pod samochód, nie przejedzie jej pociąg i żaden "czlowiek" nie wybije jej zebów. Nie będzie umierała powolną śmiercią na zimnej ziemi, nie mając nawet siły żeby się obronić... Tak bym chciala, żeby znalazła cudowny domek..
-
Planowalam, że pojadę tam jutro, ale jeśli w tej chwili ktos tam jest - to super! Co chcę wiedzieć? Gdzie trafiła? Jak sobie radzi? Czy możliwe jest sprawdzenie jak reaguje na inne psy? Jakie warunki trzeba spełnić (jak długo czekać -14 dni? Mniej?), żeby ją stamtąd wyciągnąć? Jezu! Nie wiem co jeszcze?
-
Wątpię... Tam jest ponad 2.000 psów. A ona "przeprasza, że żyje" :-( Jest wpatrzona w człowieka... Tak bardzo cierpiała, ale na tym skrawku trawy mogłam z nią zrobić wszystko! Zajrzałam w ząbki, podniosłam nóżkę, zaniosłam do samochodu. Przejechałyśmy ponad 70 km. Nawet nie pisnęła... Dzisiaj w lecznicy wet wyniósł ją na rękach... To potulny i stabilny emocjonalnie psiak.
-
Tak:placz::placz::placz: Nie wiem czy będzie w szpitaliku, jej potrzebna jest rehabilitacja :placz::placz: Naprawdę nie mogłam jej zabrać do siebie... Mam 33m2 w bloku na III piętrze i 4 psy. Pomóżcie mi chociaż wkleić zdjęcie, które zrobiłam jej dzisiaj rano w lecznicy... Widać jaka jest niewielka, waży może 5,6 kg...