Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29492
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    32

Everything posted by Ewa Marta

  1. [quote name='morisowa']Mam zaufanego lekarza do operacji, Maciek Czajka z BoliŁapki na Ursynowie - większość naszych psów kroił a koty robi hurtowo ;) Tam u siebie masz zniżki? Maciek za nasze zawsze bierze promocyjnie.[/QUOTE] To wspaniały lekarz. Od dwóch lat leczę u niego swoje psy. Rzeczywiście co chwila kroi jakieś bezdomne koty. Radara tez wziął na stół. Ja polecam go z pełnym zaufaniem i jako fachowca i jako człowieka o wielkim sercu, dla którego kasa nie jest najważniejsza. Moja Barsa miała u niego sterylkę i wycinanie grudek na trzeciej powiece, a Sam był kastrowany. Wszystko udało się znakomicie!
  2. Podrzucajcie i szukajmy nowego domku dla wspaniałego psa.
  3. Pomogliście i to bardzo. Nie odchodził w bólu, głodzie i nienawiści. Odchodzil kochany, w ciepłym własnym domu, ze środkami przeciwbólwoymi, które te ostatnie dni uczyniły lepszymi. Zabiłabym po prostu tych zwyrodnialców i wstrzeliła pudełko śrutu w dupska...... Nie ma słow na to wszystko.....
  4. KOjec w przypadku Tygrysa nie wchodzi absolutnie w rachubę. To pies uzależniony od kontakltu z człowiekiem, taka wielka przytulanka, która nie ma pojęcia ile waży. Poza atakami padaczki, które w tej chwili miewa co 2 tygodnie, to pies - ideał. Od wejścia praktycznie zalewa człowieka miłością i absorbuje uwagą. Jest wspaniałym, ale wymaga leczenia i uwagi. Dlatego nie szukamy mu jakiegokolwiek domku, a domu wyjątkowego, który go pokocha, takiego dogomaniackiego... Neig doszła do momentu, w którym musi oddać jednego psa. NIe pytajcie nawet, jak mocno to przeżywa, bo ja nie umiem sobie tego nawet wyobrazić. Ryczy w słuchawkę i nie może się z tym pogodzić. Ale musi..... Macie czasem takie sytuacje w życiu, że bardzo nie chcecie, a nie możecie inaczej - prawda? Tak właśnie jest w tym przypadku. Szukamy cudownego domu, jesteśmy w stanie robić zbiórke finansową, żeby wesprzeć jego leczenie. Najwazniejsze, żeby ktoś pokochał go choć w części tak, jak Neigh... Smutne to potwornie, ale teraz nie ma co załamywac rąk, tylko pomóc i Neigh i Tygrysowi.
  5. [quote name='Greven']Znalazłam go z dala od dużego miasta, a nawet miasteczka, jakieś 2 km od trasy przelotowej, przy leśnej asfaltówce łączącej dwie wioski. Poza tymi wioskami tam nie ma nic, tylko lasy. Z jednej z tych wiosek pies nie pochodzi na 100%. W drugiej znajomy miał rozpytać i zadzwonić, jeśli czegoś się dowie, ale szczerze wątpię. Pies leżał przy samej asfaltówce, miejscowi nią przejeżdżają, ktoś by zawiadomił właściciela. Wg mnie został po prostu wyrzucony z samochodu na głównej drodze i szedł tak długo, jak miał siłę, a potem po prostu się położył. Po weekendzie w obu miejscowościach powieszę plakat, ale naprawdę zagubienie się psa uważam za ostatnią przyczynę jego pobytu tam, gdzie go znaleźliśmy.[/QUOTE] No tak, to raczej przesądza sprawę.... Jak dobrze, że go zauważyłaś!
  6. Jeśłi niewidomy i niedosłyszy, to może komuś się po prostu zgubił? Ja bym rozwiesiła ogłoszenia w miejscu, gdzie go znalazłaś...
  7. Czuję sie tak sobie szczerze mówiąc, ale po prawie dwóch tygodniach w końcu dotarłam do pracy, więc powolutku dojdę do siebie. Gusiu, jeśli nie chciałby jeść tego Royala, to mamy komu oddać. Myśłę o Tosce... Narazie jednak spróbujmy dać ją Marlejowi, a nuż mu posmakuje.
  8. [quote name='gusia0106']A dobry ;) Jedzeniowo wrócił do normy - rano micha pusta. Wczoraj kong się sprawdził, choć szczerze mówiąc pojęcia nie mam jak on cokolwiek może z niego jeść - tak okropnie cuchnie gumą, że mnie odrzuca. Ale w końcu to nie dla mnie więc luz;)[/QUOTE] Zachęcona Twoimi opowieściami o karmieniu Marleja pasztetem, zapakowałam taki do konga mojej suni. Oszalała po prostu i przez długi czas trzymając go w łapkach (Marlej też w końcu złapie, że tak jest wygodniej) wydawała z siebie liżąco-ssące dźwięki i wszystko wylizała. Mniej więcej 15 minut był spokój, a potem, zmęczona wysiłkiem zasnęła snem kamiennym. Gusiu, być może jutro odbiorę od koleżanki ponad pół worka (czyli jakieś 6 - 7 kg) karmy Royal Canin dla owczarków. Myślisz, że będzie dobra dla Marleya? Ona kupiła swojemu psu, ale nie chce jeść, bo jada tylko gotowane. Jeśli uznasz, że będzie dobra dla naszego "prawie onka", to chętnie Ci podrzucę.
  9. Gusiu, jak tylko ruszę do sklepu, kupię mu pasztety podlaskie (też lubię i kupuję ten z kurcząt). Oryginalne kongi są niestety bardzo drogie, podróbki kosztują dużo taniej, ale podobno oryginalne są lepsze.
  10. [quote name='gusia0106']Dzisiaj rano przyszedł kong. Śmierdzi gumą jak cholera ;) No i jest wieeeelki. Tora&Faro i Wisełka świadkami, bo przy nich otwierałam paczkę. Napychanie pasztetem i serkiem bieluchem będzie trochę kosztowało. I tu pojawia się pytanie - czy mogę z kasy zbieranej na Marleja kupować wypełniacze czy to już uznacie za przesadę?[/QUOTE] Za przesadę Gusiu, to ja uznaję to pytanie do nas. OCZYWIŚCIE, że masz kupować wypełniacze z kasy zbieranej na Marleja!!!!! Ten kong, to nie Twoje widzimisię, a terapia dla psa - to raz. A dwa - poświęcasz mu tak dużo swojego życia, że dokładanie do tego jeszcze fury pieniędzy uważam za przesadę. Marlej jest na naszym wspólnym utrzymaniu i tak traktuj wydatki na niego. Jeśłi nie będzie pieniędzy - chętnie kupię mu pasztety, napisz tylko jakie.
  11. Wystarczyłoby wyprowadzić na 3 - 4 dłuższe spacery, ideałem byłoby pobieganie z małym. A na wiosnę rower... Tylko skąd wziąć taki dom chorobcia jasna:-(
  12. [quote name='luka1']a ja zapraszam do odwiedzania wątku Karmelka. Psina bardzo potrzebuje domu, smutnieje i już nawet nie bardzo chce mu się skakać.[/QUOTE] To smutna wiadomość... Czy on jest teraz sam w kojcu, czy ma jakieś towarzystwo? Jak się goi rana po kastracji?
  13. [quote name='gusia0106'] Nastąpiło coś na kształt cudownego ozdrowienia :cool3: Micha pozostawiona na noc (suche wymieszane z pasztetem) rano świeciła pustkami. Woda wypita. Wyszliśmy sobie na spacer koło 2 w nocy i pojawiła się kupa. Normalna. Najnormalniejsza w świecie. Po biegunce ani śladu :lol: I sam Marlej też lepiej - szwęda się z miejsca na miejsce, czasem zamacha ogonem - wygląda i zachwuje się jakby lepiej.[/QUOTE] Cudowne wiadomości!!! Trzymam nadal kciuki, żeby było tylko lepiej! Skąd bierzecie emotikony? ja ślepa jestem i ich nie widzę...
  14. To nowe forum mnie wykończy. Jak zwykle piszę za szybko, a potem widzę swoje literówki i nie mam ich jak poprawić... Wybaczcie, ale mam nadzieję, że tekst jest czytelny... Chodziło mi o to, że Marlej nienawidził ludzi, w tym Gusi na początku, a teraz jest lepiej... To zresztą szczera prawda przecież. Cieszę się, że zjadł cokolwiek. Oby to w nim zostało...
  15. Bardzo łądne allegro. Jednak zgadzam sie z Jolą, że coś trzeba zrobić z tym fragmentem: Tak pisze o nim jego tymczasowa opiekunka: [I]„ONek to DZIKI pies. On nie jest zalękniony, on nie jest przerażony, on nie jest bojaźliwy TO DZIKI PIES! Nienawidzi ludzkiego dotyku, smyczy, obroży, jazdy samochodem... Mnie nienawidzi...”[/I] Jeśli mogę mieć uwagę, to poprawiłabym, że tak o nim na początku pisała jego opiekunka (to zresztą jest zgodne z prawdą). A następnie jedno zdanie, że powoli sytuacja sie zmienia, że Marlej zaczyna ufać i cieszyć sie na jej widok. Że są efekty ciężkiej pracvy z nim i jest dla niego szansa, ale potrzebne są funduszed na behawiorystę i leczenie...
  16. Rozumiem to doskonale. I cieszę się, że masz jego zapach obok siebie...
  17. Dzisiaj moja koleżanka uśpila swojego schorowanego, 12-letniego psa.... Jakoś tak mi się smutno zrobiło i pomyślałam o Vario... Od początku przeczytałam wspomneinia o nim... piękne są. To naprawdę ważne, żeby pozostać tak pozytywnie we wspomnieniach bliskich.
  18. To niesamowite, że tak pokochala nowe Panie:-) Dla mnie Bomba! Może jej tam tak dobrze, że boi się, że znowu ją gdzieś zawieziecie. A ona chce zostać u siebie!!! Ech Olu, gdzie są takie domki, które przyjmują chore psiaki do siebie..... Tak bardzo potrzebuję w tej chwili takiego dla pewnej chorej bidy, która musi znaleźć nowy domek. Gdybyś miała jeszcze jedną taką sąsiadkę....... eeeeech.....
  19. Masz Ci los.... coś mu ewidentnie dolega. Myśłę, że nie ma co czekac Gusiu i jutro wet jest konieczny. Całe szczęście, że pije chociaż...
  20. Cudowny jest ten jego pychol.... Ale chudzina okropna, to prawda. Mam nadzieję, że juz po biegunce i chłopak odpracuje, co stracił. A czy zjadł suchą karmę którą mu zostawiłaś Gusiu?
  21. Jak dobrze, że powoli wszystko wraca do normy. Ufff... Czy Misieńka nadal szczęśliwa i grzeczna?
  22. Pięnie dzięujemy Gusiu, już zaczynamy kupować:-)
  23. To prawda, wchodzenie tu, to fantastyczna terapia! Aż się twarz sama śmieje:-)
  24. Fantastyczne wiadomości!!!! A to przywitanie z Panem mnie zaskoczyło... Może zrobil to naturalnie, bez gwałtownego ruchu i pies wyczuł dobre chęci:-) Cudownie Gusiu, że Marlej spaceruje coraz dalej i dłużej!
×
×
  • Create New...