Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29109
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Najwyżej weź go na krótkie sikanko i pobaw się z nim trochę w korytarzu lecznicy może...
  2. Ja przechodziłam to w lipcu ubiegłego roku. Pojechałam na operację kolana do szpitala i miałam wrócić na gotowe. Niestety coś się przesunęło w czasie i wpadłam w środek remontu, chodząc o kulach:shake: Nie byłam w stanie leżeć, kiedy moi panowie zwijali się jak w ukropie i ruszyłam myć okna i szorować podłogi. Efekt? Po wielu miesiącach bólu właśnie rozpoczęłam rehabilitację operowanego wtedy kolana i być może nie obejdzie się bez operacji:shake:
  3. Gusiu, to wspaniała wiadomość!!! Brzmi tak, że chyba nawet Radar będzie zadowolony, że tam jedzie;) Troszkę się martwię, że będzie tęsknił za Wami, ale przecież od początku było wiadomo, że jest na tymczasie.... Mam nadzieję że Radar przełamie złą passę krzyczkowych psiaków i teraz kolejne adopcje posypią się jak z worka. Bardzo mocno trzymam kciuki, żeby wszystko się udało! Dobrze, że z nim jedziesz, wtedy ta podróż będzie spokojna. Bardzo poproś od nas wszystkich o dużo informacji już po dojechaniu tam Radara. Zwłaszcza na początku będziemy wypatrywać zdjęć i informacji jak mu się tam układa.... Ale powiem szczerze, że mam mieszane uczucia:roll: Z jednej strony wielka radość z drugiej myśl, że znowu jakaś zmiana w jego życiu... Faktem jednak jest, że kiedy przyjechał do was, bardzo szybko się zaklimatyzował, więc mam nadzieję że i tam będzie tak samo.
  4. Radarku, moje kciuki przy Tobie:lol: Oby ten potencjalny domek był choć w połowie taki jak obecny tymczas...
  5. [quote name='irenaka']A ja myślałam, że jesteś na urlopie:-o Nawet długaśny mail napisałam i nie wysłałam. Oj, sierota ze mnie;)[/quote] Irenko, na urlop jadę 3 lipca, w związku z rozbitym samochodem i rozpoczętą rehabilitacją kolana nigdzie nie ruszyłam się wcześniej. Kombinuję jednak, jak mieć stały dostęp do internetu na wakacjach, bo chyba już nie dam rady wytrzymać bez informacji o tym, co się dzieje z naszymi podopiecznymi:roll:
  6. ja też zaznaczam swoją obecność:loveu:
  7. Stawiam na tę suczkę w poczekalni.... Ajaks kocha wszystkich ludzi, nie ma takiej opcji, żebyś mu się nie spodobała:lol:
  8. Potwierdzam, Lisia jakimś szóstym zmysłem w momencie naciśnięcia migawki, robi gwałtowny zwrot i możesz podziwiać jej piękny tyłeczek:-) Gusiu, prześlę Twojego maila dalej, zrobię jutro pełną listę znajomych i wrzucę im Radarka...
  9. Gusiu, jola_li na 90%, więc jakbyś mogła, to jedź i dzisiaj:lol:
  10. Ja będę u niego w środę po 12. Rozumiem, że możemy zabierać go kilka razy dziennie, jak tylko będą chętni. Przecież jemu bardzo się nudzi w tej kliteczce:shake: Tak więc Gusiu Twój siostrzeniec jest jak najbardziej potrzebny, tyle, że w środę może po połuidniu...
  11. No to super! Dobrze, że zostanie z kimś w środę.
  12. To pies, którego nie da się nie pokochać:loveu: Bardzo martwi mnie to, że on ma tam tak niewiele miejsca dla siebie i siedzi przywiązany smyczą do stołu... Tak bardzo potrzebny jest mu choćby tymczas, w którym bez problemu będzie mógł pospacerować, kiedy chce albo pooglądać, co dzieje się dookoła.... Czy zastanawiałyście się nad poszukaniem mu płatnego tymczasu?
  13. A ja, zmieniając temat zapytam, czy będzie Ci potrzebny Gusiu kołnierz dla Radara po kastracji? Mam na pewno gdzies w piwnicy kołnierz, który miał nosić mój Samik w październiku. Niestety nałożyłam mu go kilka razy na krótko, a potem po prostu pilnowalam dniami i nocami, żeby się nie rozlizał, bo psisko było przerażone i nie miałam serca mu tego zakładać. Podobno jednak to nie jest takie straszne, jeśli właściciel jest konsekwentny:roll:
  14. Benia jest niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju:lol:
  15. Miała niesamowite szczęście:loveu: Po pierwsze dlatego, że nie odwróciliście się od niej tam na parkingu, tylko przygarnęliście nie patrząc na stopień zagęszczenia psami w domu:lol: Po drugie, że Beniusia delikatnie wprowadziła ją w stado i chroniła, jak własne dziecko. A po trzecie, że trafił jej się taki domek:loveu: Gdyby wszystkie psie nieszczęścia kończyły się tak szybko i tak wspaniale...
  16. Oj, to masz problemy:shake: Trzymam kciuki, żeby wszystko się dobrze skończyło. Rozumiem, że naprawiacie dach?
  17. Wioletat, to absolutnie nie tak, jak myślisz. Ja byłam raptem na dwóch spacerach i mogę już w tej chwili cieszyć się poprawą zdrowia tego cudownego psa. Ogromne podziękowania i wielki ukłon do ziemi należy się dziewczynom, które go wyciągnęły z Boguszyc, załatwiły klinikę, finansowanie i nadal tam jeżdżą do niego:loveu: Ja przyszłam na gotowe, do tego będąc tam tuż obok i tak naprawdę, sama sobie robię przyjemność, mogąc przez jakiś czas być z psem, który jest taki dzielny, tak bardzo chce żyć i jest niesamowicie grzeczny.
  18. Dla mnie to właśnie, ta walka ludzi o sunię jest najlepszym świadectwem, jakimi są ludźmi. Milka - Psotka naprawdę dobrze trafiła:lol: Najpierw doskonały DT, w którym zobaczyła, że nie każda ręka bije, a teraz DS:loveu:
  19. To ostatnie zdjęcie jest rewelacyjne:loveu: Jeszcze chwilka i poczuje się jak u siebie w domu.
  20. No nie, ale dziewczyny pisały wcześniej, że guz się wchłania. Pod spodem nadal wszystko wisi, ale z tego, co czytam, to pikuś w porównaniu z tym, co było...
  21. Hurrraaa! Znakomita wiadomość! Tyle, że żal tej ich zażyłości z Benią:roll: No, ale ma własny stały domek, a to najważniejsze. W końcu beniusia też niebawem opuści przyjazne progi Waszego domu, więc rozstanie było i tak nieuniknione.
  22. Cała przyjemność po mojej stronie:lol: To naprawdę wspaniałe uczucie móc choć na chwilę wywołać zadowolenie na tym pysiu. Mysza, teraz musi czuć wielką ulgę w stosunku do tego, co było kiedyś. W końcu ten ogromniasty guz na genitaliach zniknął. Musiało mu to bardzo przeszkadzać, więc skąd mial mieć siłę na dłuższe wyprawy...
  23. [quote name='gusia0106']Mysza, się nie martw, w październiku będzie jeszcze druga edycja. Ewa Marta też być może skoczy na październikowe więc się zintegrujecie ;)[/quote] Dokładnie tak. Miałam być teraz, ale różne zawirowania osobiste mi na to nie pozwolą. Chciało mi się płakać, kiedy odwoływałam swoją obecność, ale takie jest życie.
  24. Byłam dzisiaj u Ajaksa. W sumie spędziliśmy czas od 11:10 do 11:55. Kiedy zorientował się, że jest okazja do spaceru, bardzo ochoczo ruszył naprzód:lol:. Dosyć energicznie szedł do przodu. Poza załatwieniem swoich potrzeb, co chwilę stawał i obwąchiwał trawkę. Był wyraźnie zainteresowany otoczeniem. Kiedy mijaliśmy niedużego psiaka, zatrzymal się i z zainteresowaniem go obserwował. Nie było w nim żadnej wrogości, mam wrażenie, że gdyby tamten podszedł, chętnie by go obwąchał;) Po ponad 20 minutach marszu, którego kierunek chwilami ciągnąc wymuszał Ajaksik, usiadłam na ławce i przywołałam go do siebie. Przyszedł i podstawil się pod moje kolana. Pozwolił się miziać i głaskać. W końcu objęłam go i przez chwilę przytulałam mówiąc coś cały czas. W ogóle stale do niego mówiłam na obu spacerach. Opowiadałąm mu jaki jest dzielny i kochany:lol: To przylepa, pies lubiący kontakt z człowiekiem. Mam wrażenie, że jednak byl wykąpany, sierść miał taką mięciutką. Niestety nie dostalam dzisiaj buziaka:shake: ale za to mogłam dużop dłużej go głaskac i tulić. Zreszta sama sobie wzięłam na do widzenia cmoka w kochany łepek. Trudno się go tam zostawia takiego przypiętego smyczą z niewielką możliwościa ruchu... On jednak dzielnie wszystko znosi. Przyniosłam mu zabawkę - pluszala, ale kompletnie nie był nią zainteresowany, więc wzięłam ją z powrotem. Teraz będę obok w środę koło 12 i chętnie ponownie wybiorę się z nim na spacer. Ten pies chwyta za serce.....
×
×
  • Create New...