Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29265
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. Gusiu, dzięi za relację, dopiero teraz zauważyłam:-) Zapomniałam jeszcze o ważnej sprawie:-) W samochodzi oczywiście głaskałam i całowałam ten pokryty strupami łepek. W pewnym momencie Lemon podniósł się, popatrzył mi w oczy i... liznął mnie w nos:-)
  2. [FONT=Calibri][FONT=Tahoma][SIZE=3]Jestem z powrotem.... Wprawdzie ze złamanym sercem, ale jestem. Lemoniada jeszcze jedzie, o 22:50 miała ostatni pociąg do Skierniewic, na który ją odwieźliśmy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=3]Dziewczyny, nie wygłupiajcie się z tym Aniołem, bo my wszyscy tu razem wzięci jesteśmy Aniołami:-) Tylko dzięi łańcuszkowi dobrych serc i chęci ludzi, Lemon śpi dzisiaj we własnym kojcu z ocieploną budą. Ale po kolei...[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Tahoma]Lemonek podróż pociągiem zniósł dzielnie, choć był w strachu. Kiedy pociąg wjechal na stację, ciężko go było wysadzić z pociągu, trzeba mu było trochę pomóc, bo się chłopak zapierał mocno łapami. Ogon podwinięty, drżał cały, ale jak tylko wyszliśmy z dworca, od razu ogon poszedł w górę i zaczęło się obwąchiwanie terenu. Do samochodu wsiadł spokojnie, choć trzeba go było podsadzić. Pisnął lekko, kiedy go podnosiłam, ale nie pokazał cienia agresji, czy gniewu. Totalny spokój. Kiedy ruszyliśmy [/FONT]przewracał się, bo oczywiście stal sztywno, ale po chwili dal się posadzić i położył łapy na moich nogach. Po jakimś czasie położył mi łępek na ręku i mocno się wtulił. Kochane, zmęczone, z masą strupów chyba od pogryzienia psisko. On absolutnie potrzebuje własnego domu, w którym poczuje, że jest kochany. Cal drogę na zmianę leżał na moich kolanach albo podnosił się i obserwował co się dzieje za oknem. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że Lemon panicznie boi się psów swojej wielkości. Jak zobaczył orszak powitalny (przemiły zresztą), zaczął się gwałtownie cofać, łapami zapierać i balam się, że mi z obroży wyjdzie. Wprowadziłyśmy go z Magda od tyłu, żeby miał mniej kontaktu z psiakami. Wyszla mu na powitanie bardzo łagodna i przyjaźnie nastawiona sunia, strasznie się cofał, chciał uciekać i musiałam go złapać wpół i przejść z nim między moimi nogami. Wprowadziłyśmy go do kojca, w którym będzie miał towarzyszkę, niedużą sunię, bardzo miłą. Wyglądało na to, że będzie między nimi dobrze. Od razu po wejściu napił się wody (wcześniej pił pod dworcem). Ja oczywiście chciałam, żeby wszedł do budy, ale na początku nie było o tym mowy, Generalnie był mocno przestraszony, ale Magda uspokoiła mnie mówiąc, że musi poznać miejsce, że na bank wejdzie do budy spać, a może nawet ze swoją towarzyszką z kojca będą spali razem, choć budy są dwie. [/SIZE] [SIZE=3]Magda i Darek są przesympatyczni, bardzo mi się spodobali i wiem, że Lemon jest w dobrych rękach[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Tyle, że ja zdążyłam przez te 2 godziny zakochać się w tym pięknym i bardzo zaniedbanym psie. Taki spokój z niego bił, kiedy leżał na moich kolanach, tak mi zaufał widząc pierwszy raz w życiu, że potem, jak go zostawiałam w kojcu, czułam się jak zdrajca. Bo może on myślał, że będzie już w tym samochodzie, a tu mu taki numer wycinają i znowu zostaje w nowym miejscu. Tyle, że ja wiem, że to dobre miejsce, w którym może zaczekać na swój dom. Wiem też, że nie mam szans na zaadoptowanie go, choć bardzo bym chciała. Od jutra Lemon będzie w kojcu z inną sunią, Tiną. Poznałam ją i jest przekichana, przytulas wielki[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Na razie mieszka w domu, bo jest po sterylce.[/SIZE] [SIZE=3]Martwię się o tą pierwszą noc Lemona, ale na szczęście nie ma mrozu i da radę, choć jest bardzo chudy. Mam zdjęcia, ale nie mam kabelka, który mi dziecko gdzieś schowało, a nie ma go w domu. Mam nadzieję że jutro przegram zdjęcia i Gusia wrzuci je na wątek.[/SIZE] [SIZE=3]Lemoniada pojechała z nami do hoteliku i przekazał wszystko bezpośrednio obecnym opiekunom Lemona. Dzisiaj ma dostać jeszcze antybiotyk. Jest odrobaczony, zaszczepiony przeciw wściekliźnie i dostał i… znowu zapomniałam jak się ten lek na babeszjozę nazywa. Lemoniada coś pewnie jeszcze dopisze, a ja chwilkę odsapnę i lecę nadrabiać te prawie 5 godzin wyrwanych z porządków domowych[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Tyle, że wiem na pewno, że warto było, bo może nie posprzątam chałupy jak zwykle, ale Lemon jest tego wart[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Jest wspaniały i tak niesamowicie grzeczny…. Chociaż potem przez kraty cichutko zawarczał na dużą onkę[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Magda obiecala napisac jutro jak Lemonowi przeszła noc. Nie będziemy jej atakować telefonami, bo to nie jest za dobry dzień na to. Jestem zmęczona, ale bardzo szczęśliwa, że kolejny krok w kierunku normalności już za tym wspaniałym psem. Dzięi wszystkim Wam kochani, że jesteście, wspieracie go. Możecie mi uwierzyć – naprawdę warto!!! Teraz tylko wyczarujmy mu piękny domek i już nic mu nie będzie do szczęścia potrzebne. Finansami będzie zarządzać Lemoniada, ale mam nadzieję że razem zrobimy wszystko, żeby kasa na hotelik i leczenie była.[/SIZE] [SIZE=3]Acha, wymacałam Lemonowi przepuklinę pępkową dosyć dużą. Niedługo powinien go zobaczy ć weterynarz, żeby zastanowić się co dalej. Ma masę strupów, które wyglądaja mi na ślady po psich kłach. Stąd może ten paniczny strach przed psami… Ale kochani, UDAŁO SIĘ!!!!!! Lemon ma dach nad głową, bardzo przyzwoitych opiekunów i co jeść;-) [/SIZE] [SIZE=3] [/SIZE] [/FONT]
  3. Jadę:-) Trzymajcie kciuki, zeby Lemon dal radę z tymi zmianami środka lokomocji:-)
  4. Kupiłam Lemonowi 15 kg karmy Nutra Nugets. Zgodnie z sugestiami weta i Pani ze sklepu kupiłam karmę dla psów pracujących, która ma dużo więcej białka i jest bardziej odżywcza, niż zwykła. Teraz musimy chłopaka odżywić:-) Royala nie polecali, bo zawiera dużo syntetyków i nie jest fajny.... Mamy chwilę żeby pomyśleć, co można mu kupować na allegro i wysyłać bezpośrednio do hotelu może... Kupiłam też trochę smakołyków, płuca, ucho, krążki z kurczaka, ale to już prezent ode mnie:-) Za benzynę też nie chcę zwrotu, pieniądze bardziej przydadzą się na hotel i ewentualne wizyty u weta. Musimy go tez zaszczepić na zakaźne zdaje się? Uciekam teraz, bo ganiam jak w ukropie, żeby zdążyć chociaż ze sprzątaniem dzisiaj. O robieniu farby na włosy mogę zapomnieć:-) Nie zmieści się już w i tak napiętym grafiku. Syn straszy mnie, że do Serocka będę jechała w kosmicznych korkach. Lamoniada, czy ja dobrze zrozumiałam Twój post, że jedziesz z nami do Serocka? Postaram się zrobić kilka zdjęć i potem uśmiechnę się do wszystko umiejącej Gusi;-) któa może wrzuci zdjęcia na forum, bo ja noga jestem w tym temacie:-)
  5. Już zadzwoniła:-) Umówiłyśmy sie wstępnie na godzinę 19 na stacji Śródmieście. Szczegóły dogramy w ciągu dnia. zaraz pojadę do weta kupić mu jakąś niezbyt drogą, ale dobra karmę (ze 3 kg), a Lemoniada zamówi mu może nawet dzisiaj duży worek karmy na allegro z podanym adresem hotelu. Tak będzie najszybciej i najtaniej.
  6. Straszne to, ale jedynem, co mogę napisać, to.... musicie przeczekać:-( Nienawidzę tych petard, strzelania, ale ludzie nie rozumieją, że robią krzywdę zwierzakom... albo nie chą rozumieć:-(
  7. To koszmarny czas na takie wypady, ale jak trzeba, to pojadę z warszawy do serocka. najwcześniej mogłabym ruszyć z Ursynowa za 3 godziny. Gdzie Lemon byłby do odebrania? Na Centranym? Podajcie, prosze jakieś szczegóły dotyczące dojazdu do hoteliku, gdyby oczywiście sprawa transportu byla aktualna.
  8. Wszędzie full.... szukam, ale nic z tego nie wychodzi:-(
  9. Brunuś nie jest brzydki, ale nieco..... oryginalny:-) Te wielkie uszyska robią wrażenie:-) Fajnie się chłopakowi trafiło - tymczas marzenie:-)
  10. [quote name='gusia0106']No właśnie dzisiaj chyba nie pojedziemy...akumulator nie żyje nadal...[/QUOTE] Możemy pojechać moim Gusiu... Albo uśmiechniemy się do Jacusia i podładuje Twój akumulator, co? Tylko trzeba mieć jakieś kabelki do tego...
  11. [quote name='gusia0106']U nas wczoraj zaczęli strzelać. Marlej zmienił się w psa pociągowego i na butach dojechałam do domu ;) A tak poważnie - dobrze z tym strzelaniem to nie będzie niestety.[/QUOTE] Mam ten sam problem z Samem. Sam chodzi luzem, ale do domu grzeje tak, że trudno za nim nadążyć. Kiedy on zaczyna pędzić, ja wyłapuję na smycz Barsę, żeby nie śmignęła za nim i wtedy tak jak Ty jadę równo po śniegu, bo Barsa choć nieduża, potrafi ciągnąć jak koń. A że Samik biegnie z przodu, to co ona będzie z tyłu dreptać.... Koszmar z tym strzelaniem. W Sylwestra Samik nie załatwi się pewnie przez dobę:-( Strzelali już wczoraj i przedwczoraj na skarpie, a ja mam ochotę mordować...
  12. [quote name='ankekoval']Stefan spi w nowej budzie - już dzisaj rano widziałam że z niej wychodzi i do niej wchodzi:) Widziałam też że ma kilku kumpli, z którymi biega za jedą suczka/myślę że to pora cieczek...../ w każdym razie wraca do nowego domku:)[/QUOTE] Mądry pies!!!! Musi sie w niej czuć jak po przeprowadzce do super willi:-) Buda ocieplona, żadnych kilofów i łopat, do tego własny kocyk i poduchy:-) No luksus ludzie:-) Zastanawiam się, jak on zaklimatyzuje się w ewentualnym przyszłym domu. Tutaj ma swobodę, nową budę, karmią codziennie, pić też dają:-) A do tego luz i swoboda, nawet kumple i koleżanki się znajdują.... ja myśłę, że on po prostu jest szczęśliwy. Tyle, że może wpaść pod samochód, ktoś go może przegonić albo zawieźć do schroniska.... Może ktoś zreperuje dziurę, którą przechodzi i wtedy wszystko się skończy. Dlatego biorąc wiele plusów tej sytuacji, ale tez minusy, chyba lepiej szukac mu domu.... A pomysł z zawiadomieniem straży, że pies ma opiekę uważam za bardzo dobry. Może w razie czego gdzieś to będzie można zapisać. A w sytuacji zabrania do schroniska, powołać się na telefon do SM i otrzymać zgodę na zabranie go bez odbywania 2-tygodniowej kwarantanny.
  13. W czasie świąt mają go dokarmiac Panowie z ochrony z biura obok budowy, ale byłoby super, gdybyś też wpadła. Wtedy mamy pewność, że pies zjadł na pewno;-)
  14. Jak widzę Marlej mieszka na stałe w dużym pokoju, kiedy Ty Gusiu jesteś w domu? Czyba się już nie izoluje od Ciebie, tylko szuka Twojego towarzystwa, co? Straszne, co musial przejść w swoim życiu, ale jak wspaniale, że teraz będzie już tylko lepiej. Pięny jest, zaczął nabierać wagi, odbudowuje mięśnie.... System immunologiczny tez w końcu ruszy i będzie dobrze:-)
  15. No nie mam namiarów na żaden wolny DT:-( Do czwartku mało czasu, ale wierzę, że dobre Anioły czuwają nad Lemonem.....
  16. [quote name='gusia0106']No tak - Marlej jest bogaczem w zasadzie. A Lemon i Bruno biedują - to może dla nich? Co Wy na to?[/QUOTE] Doskonały pomysł i doskonały wybór psiaków w potrzebie Gusiu!!!
  17. [quote name='emilia2280']Hugon jest piékny! Wygláda zupelnie jak Ajanio z Boguszyc. I nawet zébiska przednie sá prawie jak u Ajania (czyli wcale ;>>>> )[/QUOTE] Dokładnie tak! Jak na niego spojrzałam, to od razu skojarzyłam gop z Ajaniem:-) To Mysza bardzo duży pozytyw, bo Ajaks jest przepięknym wilczurem!!!
  18. [quote name='idusiek']ronja, na bym go nie odzwiedzała, zostaw ich w spokoju, zeby się zapoznali i pokochali- ty tam na razie nie jestes potrzebna ;)[/QUOTE] Zabrzmiało to trochę jak "Murzyn zrobil swoje, Murzyn może odejść", choć domyśłam się, że nie taki miał być sens tych słow. Miałam okazję poznać Ronję i Bzduczka, kiedy pojechałam po odbiór rzeczy z bazarku. Nie dziwię się Ronji, że tak jej ciężko było rozstać się z tym przekochanym psiakiem. Jakoś tak pasowali do siebie:-) Tyle, że do Ronji pasowały wszystkie jej psiaki i gdyby każdego, którego pokocha miała zostawiać u siebie, szybko poszłaby z torbami. Ale rozumiem jej ból i smutek, a czytanie, że nie jest tam potrzebna może tylko wzmagać smutek... Może znacie się dużo lepiej niż ja ją znam i ona tego źle nie odczyta, ale poczułam potrzebę napisania tego.
  19. [quote name='idusiek']kurczę, tylko żebyście nie musieli go kraść...czasami inni ludzie potrafią być bardzo "pomocni"...[/QUOTE] Kraść można, jeśli pies jest czyjś... A on jest bezpański, jak widać. Na tym terenie ktoś byl na początku grudnia, a potem cisza. Poza tym Ubocze spotkał Stefana na zewnątrz tej budowy, czyli pies chodzi swobodnie po ulicy...
  20. Może to nie jest pytanie na miejscu, bo już dawno zostało zrobione, ale czy wywiesiłaś jakieś ogoszenia w okolicy, w której się przybłąkał? Skoro nie wygląda na zaniedbanego, to może zgubił się po prostu i ktoś na niego czeka, tylko brakuje mu wyobraźni, żeby porozwieszać ogłoszenia.... Wspaniale, że uratowałyście psiaka przed niechybnym zamarznięciem, ale zanim znajdzie nowy dom, może warto popytać dookoła i znaleźć miejsce, gdzie mieszkał do tego czasu. Ludzie czasami szukają kręcąc sięw miejscu zagubienia psa, a nie przychodzi im do głowy żaden pomysł. Chciałabym wierzyć, że tak jest w tym przypadku.
  21. Kochani! Stefan ma już nową, ocieploną budę!!! Ania namówiła swojego męża i złożył dzisiaj budę, po czym z kolegą przeskoczyli przez płot i budę ustawili. Ta stara była kompletnie nieocieplona, a w dodatku stały w niej jakieś łopaty i kilofy. Na podłodze jakieś stare, nieduże szmaty. Wsadzili je do nowej budy, żeby Stefan miał znajomy zapach, ocieplili budę kocami i poduszkami i zostawili mu jedzenie:-) Generalnie na tym placu ostatni raz ktoś się pojawił na początku grudnia, więc raczej trudno uznać go za czyjegoś psa. Dziewczyny szukają mu domu i nawet mają coś na oku, ale narazie to bardzo wstępne rozmowy, więc nadal szukamy! Jutro Ania sprawdzi, czy Stefan wchodzi do nowej budy, jeśli nadal śpi w starej, to chcą ją zasłonić jakimiś deskami, żeby musiał wejść do nowej. Mam nadzieję że to zrobi, czasami psiaki są uparte i nie chcą wejść do nowego miejsca. Stefan ma zostawione jedzenie w środku, te swoje szmatki, więc jest nadzieja, że jednak skorzysta z nowego lukum:-) Cieszę się, że ma taką opiekę. W czasie świąt Panowie z ochrony w biurze obiecali psa dokarmiać. Ja postaram się tam też podskoczyć w pierwszy dzień świąt, żeby dać mu coś ciepłego i zobaczyć jak mu się żyje. Ania we wtorek rozmawiała z miłą, młodą dziewczyną ze SM (jak rozumiem z Shantarą). To nie oni wzywali straż, mógł to zrobić ktoś z drugiego biura. Trzymam kciuki za nowy dom dla sympatycznego Rudzielca:-) Ania postara się jutro zalogować i może dowiemy się z pierwszej ręki co u Stefana słychać.
  22. [quote name='shantara']Drogie Panie! We wtorek SM otrzymała zgłoszenie odnośnie Stefana. Osobiście byłam na tej interwencji. Sytuacja wygląda tak. Jeśli telefony i zgłoszenia będą się powtarzać to będziemy zmuszeni do podjęcia jakiś kroków a niestety oficjalna procedura to zabranie pieska do schroniska. W chwili obecnej zarówno ja, jak i koleżanka, która jest rejonową tego obszaru wiemy o Stefanie (chociaż dopiero dziś wiemy, że tak ma na imię), będziemy go odwiedzać, sprawdzać jak się czuje i podejmiemy kroki w celu ustalenia właściciela terenu i skontaktowania się z nim. Jeżeli w tym i podobnych przypadkach będziecie chcieli uzyskać pomoc, zamiast na telefon alarmowy SM dzwońcie proszę na konkretny oddział terenowy dla danej dzielnicy i proście o kontakt z rejonowym. Wówczas można zadziałać bez konieczności oficjalnej drogi. W chwili obecnej jeśli telefony o Stefanie będą się powtarzać, może pojechać załoga niewtajemniczona, która podejmie decyzje o zabraniu Stefcia a osobiście też uważam to za złe rozwiązanie. Niestety nie mam wpływu na decyzje innych (a wiem też, że Stefan jakoś czasami wychodzi). Wiem, że na terenie jest buda. Niestety nie potrafię określić jak jest w jej środku. Niestety brakuje mi uprawnień do wejścia na teren zamkniętej posesji. Jeśli jednak uda nam się skontaktować z właścicielem posesji to postaram się poinformować Was tutaj oraz zainteresowane panie z firmy obok posesji. Panie te wyraziły chęć ocieplenia nieodpłatnie budy.[/QUOTE] Schronisko, to rzeczywiście kiepski pomysł... Tym bardziej, że nowa buda stanie wkrótce, a ta stara miała być w piątejk ocieplona kocami i poduchami, które zawiozłam. Tyle, że najlepiej byłoby wymościć budę sianem. Ciekawe kto dzwoni do SM Dziewczyny z pobliskiego biura dzwoniły chyba raz. Dziękujemy za informację!!
  23. [quote name='gusia0106']No jak to jak???? Na śmieeeeeeeeeeeeeerć!!!! :evil_lol:[/QUOTE] No nie, nie da rady gniewać się na ten pychol:-) Jest PRZEPIĘKNY, a te jego oczy patrzą tak, że człowieka aż ciary przechodzą i chciałoby sie całowac ten rozwalony nos:-)
  24. [quote name='Lemoniada']Lemon nie stwarza problemów, podobno jest grzeczny i cierpliwy. Niestety sika po kątach, wetki usiłowały go wyprowadzić na dwór na załatwienie się, ale gdzie tam, raz wyszedł, a potem zapierał się wszystkimi czterema łapami. Nie dziwię mu się w sumie, na dworze mróz, on grama tłuszczu nie ma, mam tylko nadzieję, że nie wejdzie mu w nawyk takie zachowanie.[/QUOTE] On może wreszcie ma ciepło, sucho i dostaje jeść, dlatego boi się wyjść, żeby tego nie stracić. Nie wiemy ile dni nie jadł i chorował na babeszjozę, ale wyglądało na to, że co najmniej kilka:-( Myslę, że trzeba jedbnak próbowac wyprowadzaćgo choć na 5 minut. Może Ty Lemoniado mogłabyś choć na moment brac go na dwór na smycz, jak go odwiedzasz?
  25. [quote name='gusia0106']Ooooo, no widzę, że Ciocia Ewanka, pierwsza będzie z Łajzą garowała na balkonie!!:angryy: :evil_lol:[/QUOTE] Za taką historię to i ja ide pomarznąć na balkonie z Marlejem:-) No szok po prostu co ten wariat wyrabia! Ale to poza totalnym pobojowiskiem dowód na to, że zaczyna kombinować, nie boi się podejmować decyzji i że jest lepiej!!!!!! Nie wyobrażam sobie tylko Gusiu tego sprzątania.... Tu bardzo współczuję Ci kochana. A waga? ja się wcale nie cieszę, ja sie tylko bardzo, ale to bardzo dziwię:-) :-) :-) SUPER sie dziwię:-)
×
×
  • Create New...