Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29109
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. [quote name='jola_li']Jakby jadł mydło, to by mu pachniało ;-)...[/QUOTE] Ale puszczałby bąbelki:-) Tak się cieszę, że Marlej wyszedł ze swojej skorupy! Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że zaczyna być szczęśliwy:-)
  2. [quote name='Awit']Pilnuje się obsesyjnie:-) Ale chodzi chyba na smyczce?[/QUOTE] Dokładnie to pytanie chciałam własnie zadać... Chyba jeszcze jakiś czas powinna być na smyczy, przynajmniej dopóki sama swobodnie, bez ciągnięcia wejdzie do klatki schodowej, która byla dla niej takim hamulcem. A w sprawie kleszczy nie ma co histeryzować - masz rację. Obserwować psa i w razie niepokojących objawów dopiero iść na badanie. Moje psiury łapały nad morzem po kilka kleszczy dziennie. Mimo zakropienia fiprexu i dodatkowo nałożenia obroży kiltix, nic nie działało, bo jak mówi lekarz kiedy psy non stop siedzą w wodzie, nie ma żadnej ochrony przed kleszczami. Po każdym spacerze wyjmowałam im te stwory i zdarzyło mi się dwa razy zostawić łeb. Rzeczywiście robiło się wtedy zgrubienie, ale po kilku dniach znikało. Na szczęście nad morzem weterynarze nie mieli w tym roku ani jednego przypadku babeszjozy. W Warszawie latem niestety kleszcze były zakażone, ale nie w każdym rejonie W-wy. Trzeba być dobrej myśli:-)
  3. Super wiadomości!!! Patrycja potrafi wydobyć z tych zalęnionych psiaków tyle odwagi i radości:-) Super!!!
  4. Doktor Czajka szyje tak fajnie, że zostaje tylko jeden mały szew na zewnątrz. Mam nadzieję że Marlej nie da rady się do niego dobrać. W jego przypadku nawet ubranko może go zdenerwować. Nie zapominajmy, że on się boi wszystkiego, co nowe. A jak oczy Gusiu? Powinno być z każdym dniem coraz lepiej. Jak już będzie mial zdjęte szwy, musimy tak jak mówiłaś spróbować wspólnego spaceru z moimi psami:-)
  5. Super wiadomości!!! To naprawdę bardzo mądry pies i będzie kiedyś dla kogoś najwierniejszym Towarzyszem. Jestem tego pewna:-) Mnie wzruszyło, że kiedy spotkałyśmy się przed lecznicą, zamerdał na mój widok leciutko ogonkiem. Może zesztą nie na widok, ale na dźwięk głosu, kiedy się z nim witałam:-) Kapitalnie, że przestal się Ciebie tak bardzo bać i uwierzył, że może jeść i nic go złego nie spotka... Acha, Gusiu, zapomniałyśmy napisać na wątku, że po oględzinach ogona, pan doktor powiedział, że był złamany:-(
  6. Pewnie go boli... Ze względu na jego słaby stan fizyczny, Gusia może podawac mu 1 tramal na dobę. To trochę mało, żeby zwalczyć całkowicie ból, ale nie ma rady. Miala mu podać tramal na noc, żeby mógł spokojnie pospać. Mam nadzieję że oboje śpią, bo obojgu się to chyba przyda po wczorajszej nocy.
  7. Czy tylko mnie się wydaje, czy widać ulgę w jej oczach, że to koniec tej tułaczki? Taki spokój jest w niej...
  8. Miszeńka podeszła, bo nie czula nagonki. Poczuła znajome psy i pomyślała, że jest po prostu na spacerze:-) Cokolwiek zresztą pomyślała, najważniejsze, że zdecydowała się podejść. Nareszcie może spać w cieple, bezpiecznie i z pełnym brzucholem. A czy wygląda na wychudzoną czy raczej jadła codziennie? Jak tak śpi, to przez te 10 dni musiala tylko podsypiać w chwilach totalnego zmęczenia, a tak, to czuwała albo biegała i szukala drogi do domu...
  9. Ja też zaglądam w nadziei na relację, ale trudno się dziwić, że Roleczka i Ophra nie mają głowy do wchodzenia tutaj. Odwaliłyście kawał dobrej roboty dziewczyny! Teraz pewnie Roleczka nie spuszcza oka z Miszki;-)
  10. A może lepiej podać w tabletce w paróweczce Gusiu? Mam jeszcze 3 tabletki, mogę podrzucić...
  11. Jezu kochany, jaka ulga!!! Gusia wysłasła mi smsa, kiedy byłam z moimi psami na skarpie. tak się cieszę:-) Teraz musi spać w ciepełku i nabierac siły i zaufania do swoich domowników:-) Musiało jej byc bardzo dobrze u Orphy, skoro do niej jedynej podbiegła:-) Bo to, że do psów jestem sobie w stanie wyobrazić ale że pamiętała tez swoja tymczasową Panią:-) Z Roleczka była do chwili ucieczki za krótko, żeby sie związać, ale teraz wszystko przed Wami kochani!!! Wielka ulga...
  12. [quote name='jola_li']Teraz już mogę powiedzieć... Trochę się obawiałam.... Zuch, Marlej :-)!!!![/QUOTE] No ja też miałam pietra:-) W pewnym momencie Pani doktor asystująca przy usypianiu go zapytała "Czy on oddycha?" Myślałam, że umrę, chociaż sekundę wcześniej sama patrzyłam, czy mu sie klatka piersiowa podnosi. Gusia też miała miękkie nogi:-)
  13. Ale cudownie, że jest już w domu!!!! A cena za oba zabioegi rzeczywiście nieduża, za samo usunięcie grudek na mieście biorą koło 300 zł. Cieszę się, że dr Czajka obejrzał go z góry na dól i wiemy ciut więcej o jego stanie:-) Najważniejsze, że przeżyl narkozę i operacja już za nim. A jak Migotka? Też już odebrana?
  14. A ja wierzę, że i tym razem da radę! Tym bardziej, że teraz ma po co żyć! Wspaniale, że natychmiast zareagowaliście kochani. Zdjęcia sa przepiękne!!!!! Słonko kochane i przepiękne:-) Trzymam mocno kciuki za szybki powrót do zdrowia i żeby nie rzuciło się za bardzo na te uszy...
  15. Miałam i ja przyjemnośc poznać dzisiaj Migotkę w lecznicy. Pzresłiczne maleństwo, ważącwe 8 kg:-) Bała się bardzo i nie dało się jej przytulić, ledwie pogłaskać jednym palcem. Teraz śpi po sterylce, czekała w kolejce aż nasz Marlej zejdzie ze stołu.
  16. [quote name='gusia0106']Ewa, ale powiedz szczerze - czy uważasz, że mam skłonność do przesady czy on jest w dalszym ciągu bardzo chudy?;)[/QUOTE] Gusiu, nie jestem obiektywna, bo od chwili łapania Marleja, jestem z nim związana emocjonalnie:-) Dla mnie jest chudziną straszną ale KWL uspokoil mnie mówiąc (a zna sie na dużych psach), że nie jest tak źle. Może więc obie przesadzamy, ale to z miłości;-)
  17. Ach i jeszcze jedno. Pan doktor odradzał robienie drogiego badania na trzustkę. Zaproponowal badanie kału na coś, co może Gusia zapamiętała, bo ja niestety nie... co da obraz stanu trzustki. Problem jest tylko taki, że kał musi znaleźć sie w ciągu pół godziny w laboratorium na badaniu, więc Gusia po złapaniu go musi grzac sama na Gagarina...
  18. [quote name='gusia0106']Ja jestem, Marlej jeszcze u weta, ale już pewnie po. Pan Doktor obejrzał go dokładnie i oprócz kastracji usuwamy od razu grudki spod trzeciej powiek bo stąd Marlejowe chroniczne zapalenie spojówek i być może grudki na siusiaku bo stąd zapalenie siusiaka. Po tym jak szybko i jak bardzo poddał się narkozie, wnioskuję, że do formy to mu jeszcze trochę brakuje..... Mam go odebrać chwilę przed 20. Jak nie dzwonią z lecznicy to znaczy, że wszystko dobrze. A nie dzwonią. Wyjdę wcześniej bo muszę jeszcze do apteki. Mam i Zuzię (która jdnak jest mężczyzną....) I Rudolfa chorego :( Szpital w domu na całego... Spotkałyśmy u weta Morsiową i KWLa z Migotką. Ależ z niej kruszynka ;) Spotkani twierdzą, że Marlej ma 5 do 7 kilo niedowagi a nie 10 czy 15. No i powiedzieli, a Pan doktor potwierdził, że nasz chłopak miał przesrane od dziecka. Ma na żebrach nierówności, które świadczą o niedożywieniu już na etapie szczenięcym. Długa praca jeszcze przed nami..... Marlej się też nie popisał za bardzo bo przy oglądaniu uszu wystartował do Pana Doktora z zębami. Ale moim zdaniem w pełni usprawiedliwia go stopień zdenerwowania. A tak a'propos zębów - obejrzałyśmy je z Ewą. I tak jak podejrzewałam dolne przednie ma wybite, a górne bardzo zniszczone....[/QUOTE] W tej chwili to już wybudza się z narkozy bez jajek:-) Marlej byl zdenerwowany, ale moim zdaniem bardzo dzielnie zniósl meirzenie temperatury i inne zabiegi. Nie wytrzymal przy uszach, ale te jego zęby do Pana doktora nie były bardzo groźne, raczej ostrzegające "nie dotykaj, bo oberwiesz". Zęby rzeczywiście wybite na dole, a górne kiepściutkie bardzo. KWL obejrzal go i obmacał, jak juz spał i tak jak pisala Gusia powiedział, że kiepściutko jadal w wieku szczenięcym. Dopiero jak leżal bezwładnie można było obmacać go całego i zobaczyc jaki jest chudzieńki, chociaż KWL mówi, że jest w niezłym stanie. Podobno w pierwszym okresie, kiedy pies trafia wreszcie do ludzkich warunków i dostaje regularnie jeść, nie ma dużego przyrostu wagi, bo najpierw odbudowują się mięśnie, co widac w przypadku Marleja. Poza tym powiem Wam, że mimo zdenerwowania dawal sie Gusi przytulać i całować. Widać, że jej ufa bardzo. Ja pocałowalam pięny pychol dopiero jak spał:-) A z siusiakiem Gusiu Pan doktor w końcu powiedzial pokazując nam to dokładnie, że nie jest to stan, który wymagałby operacji, tylko w dalszym ciągu okładów z nadmanganianu, które mu pracowicie robisz. Nie wiem, czy to usyszałaś, bo tuliłaś wtedy Marleja do siebie:-) Zastrzyk zadziałał błyskawicznie, to prawda. Czekając chwilę na przeniesienie Marleja na stół, siedzieliśmy z KWL i Morisową i Migotką. To dopiero kupka strachu, takie małeństwo ważące 8 kg i tyle strachu w niej... Ustaliłyśmy z lekarzem, że gdyby Marlej po obudzeniu bardzo sie bał zamkniętego pomieszczenia, da znac Gusi i odbierze go jeszcze nie chodzącego, ale chyba nic takiego nie ma miejsca, bo nie dzwoni. Gusia zostawila Marlejowi jego kocyk, którym mial byc przykryty, ma więc znajome i uspokajające zapachy wokół siebie.
  19. Cały czas trzymam kciuki i podczytuję czekając na sygnał. Mam nadzieję że tak, jak z Marlejem, tutaj wszystko skończy sie dobrze...
  20. To prawda, możemy ja przepłoszyc na amen... Zastanawiam sie w takim razie jaki sens ma łapanie jej większą grupą. Czy mamy ja łapać, czy tylko w razie czego dawać sygnal Roleczce, gdzie ona jest? Nie chcę zrobić nic, co zaszkodziłoby suni:-(
  21. Umówiłam się z Gusią, że jak będzie hasło do szukania, jedziemy dzisiaj razem z Ursynowa. Co mam zabrać poza smyczą i smakołykami? Czy sądzicie, że dobrze jest mieć jakis kocyk, który miożna próbowac narzucić na sunie, gdyby przebiegała obok? Nie chciałabym jej do końca wystraszyć, ale przychodzi mi do głowy, że może jednak dobrze by było coś na nią narzucić. Może nmie ja, ale Roleczka - jej wlaścicielka? Czy łapacze nie mogą pomóc w ogóle, czy tylko wczoraj nie mogli?
  22. [quote name='mariamc']Tylko muszę wyjść z grypy i z doła po śmierci mojej Mamy. To już prawie 2 miesiące a ja nadal nie mogę się pozbierać...........[/QUOTE] Danusiu, trzymaj się kochana, jestem z Tobą...
  23. [quote name='gusia0106']Zapomniałam Ci Ewunia powiedzieć wczoraj, ale to najwyżej już powiem Panu doktorowi na miejscu, że może przy okazji usunąć od razu grudki spod 3 powieki - bo przez nie Marlej ma wciąż zapalenie spojówek. Mniejsze bo mniejsze ale ma.[/QUOTE] Jeśli chodzi o grudki, to dr Czajka rewelacyjnie wyciął je mojej Barsuni. Wreszcie skończyło się chroniczne zapalenie spojówek, a oczy szybko dochodziły do siebie po zabiegu. Nie wiem tylko, czy nie powinnyśmy zadzwonić w tej sprawie, bo o 17 doktor ma koty na kastrację i musi się wyrobić do tej godziny. Czy zdąży w 2 godziny - nie wiem. Nie wiem, o której mogłabyś ewentualnie dojechać do kliniki, jeśli chcesz - zadzwoń sama i dopytaj. Telefon 0-692-373-786. Mogę też zadzwonić ja, ale nie wiem, czy nie lepiej bezpośrednio. Ja dostosuję się do Twoich możliwości, będę tam na miejscu o której będzie trzeba.
  24. Nie dam rady dzisiaj:-( Nie mam żadnej szansy wyrwać się z domu... Mam tylko nadzieję, że jak zaginęła blisko Arkadii i tam mieszkała, to że dotrze tam, jak już na ulicach zrobi się cicho...
×
×
  • Create New...