Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29274
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. [quote name='gusia0106']Ja to luz ;), jego szkoda. Warczy, zęby pokazuje, kuli się, ogon na płucach...bidula. Dziś zaliczyliśmy pierwszy spacer bez strzałów. Kupa powoli zaczyna wyglądać jak kupa. Mam nadzieję, że to nowy początek.[/QUOTE] Ja byłam pod Twoimi oknami o 23:30 wczoraj. W końcu bez strzałów udało mi się psy wyciągnąć tak daleko, żeby poruszały się trochę. A swoją drogą to chore, żeby człowiek musiał po nocy łazić na mrozie godzinę, bo w ciągu dnia nie ma na to szans. Dzisiaj rzeczywiście nie strzelali od rana, więc poszłam na psią górkę. Tyle, że po 40 minutach wracaliśmy szybko, bo zamarzałam:-) One ganiały za piłką, patykami, więc nie czuły tego mrozu. Gusiu, oby Marlej zaczął z powrotem wychodzić z tej traumy!!!
  2. W górę Stefan, może ktoś Cię dojrzy...
  3. Taka cudna sunia, przytulas i ufne oczy wpatrzone w człowieka! Super, że jej się udało.To sunia, która raczej nie będzie zmęczona małymi dzieciakami. Kocha każde zainteresowane człowieka. Meggi, gratulacje!!!!! A jak masz taką szczęśliwą rękę to może i naszego Lemona uda Ci się wyadoptować;-)
  4. [quote name='Kostek']trzeba pamietac zeby malego przeglodzic przynajmniej jeden dzien[/QUOTE] Ale jak tu przegłodzić, skoro śnieg i mróz na dworze:-( Może chociaż ciepłą wodę mu dać, żeby się jakoś rogrzał...
  5. Jak na to, co Marleja spotkało, to on i tak niewiarygodnie Ci Gusiu zaufał. Pomyślcie, jaki to mógł być radosny pies, gdyby jako szczeniak trafił na swój dom:-( Tak mi przykro, że tyle cierpień za nim. Jak on ma się otworzyć, skoro tyle go spotkało:-( Jeśli jest jakaś sprawiedliwość na tym świecie, to Marlej znajdzie najlepszy dom, pełen miłości do niego i może z jakimś łagodnym towarzyszem - czworonogiem dla niego... Tego życzę mu z całego serca!
  6. [quote name='Tora&Faro']Cholera czy to oznacza że on się biedny już nawet w domu nie czuje bezpiecznie?...bo chyba jak dotąd agresywny był tylko w sytuacjach kiedy się bardzo bał....czyli jak musiał wyjść na spacer.....[/QUOTE] Od 3 dni słyszy w domu niemal nieprzerwane huki, można przestać czuć się bezpiecznie, zwłaszcza, jeśli dopiero nabierał zaufania do miejsca i Gusi:-(
  7. [quote name='gusia0106']No doszło niestety. Do sypialni już nie za bardzo mogę wchodzić jak on tam jest, ukucnąć blisko nie mogę, jak podchodzę do niego po prostej, nie po łuku - to samo...[/QUOTE] Gusiu, a może zwabić go do łazienki i puścić wodę do wanny? Moje psiaki troszkę uspokaja ten szum i zagłusza trochę strzały. Szlag niech to trafi:-( Ja też mam dosyć, mimo, że moje mnie nie atakują, ale serce się kraje, jak patrze na przerażone oczy, podkulone ogony i schowane po kątach dwa psiury.... Nie dziwię się, że chwilami jesteś na niego zła. Ja miałam tak wczoraj, kiedy sam panicznie się wyrywał i grzał przez uliczkę (na szczęście nie jeździły samochody). W pewnym momencie krzyknęłam na niego ostro, ale zrobiło mi się strasznie głupio, bo czemu on jest winny? Do tego w domu natychmiast przychodzi się łasić, liże mnie po twarzy i bardzo szuka kontaktu wzrokowego. On dziękuje mi, że w końcu jest bezpieczny w domu. K....mać, mam dość!!!!! Znowu słyszę serię strzałów. Ty pewnie też, bo jesteś obok:-(
  8. [quote name='jola_li']A może...... nie wiem tylko tak sobie myślę...... Jeśli Gusia jest zmotoryzowana to może dałoby się wyjechać z Marlejem gdzieś poza miasto... nawet niedaleko, na jakieś solidny i niezakłócony spacer..... Ja tak robiłam z moją suczką jak było bardzo hałaśliwie.... W drodze, w samochodzie strzałów nie słychać....[/QUOTE] Ja zrobiłam to wczoraj. Wyjechałam z moimi psami kawal za Warszawę i udało się zrobić tylko siku, bo zaraz potem coś huknęło. Ci kretyni strzelają wszędzie:-(
  9. Wielki buziak dla Ciebie Ajaniu w Nowym Roku, a wszystkim "dwunożnym" wspaniałego roku 2010:-)
  10. [quote name='mysza 1'][URL=http://img263.imageshack.us/i/1092s.jpg/][IMG]http://img263.imageshack.us/img263/4796/1092s.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] To jest piękne:-)Jaki szczęśliwy i spokojny pies!!!
  11. [quote name='Kostek']Ewa Marta on Cie uslyszy jak bedziesz podchodzila;)[/QUOTE] Racja:-( Czasami myślę o tych bezdomniakach, jak o swoich domowych, które śpią bezpiecznie i mocno i można do nich podejść...
  12. A może podejść do niego, kiedy będzie spał i cichutko zarzucić siatkę? Tylko, czy to go nie przestraszy i nie ucieknie? Szkoda psiaka, marznie tam pewnie, zwłaszcza przy śniegu:-(
  13. Super zdjęcia i super wiadomości!!! Dziewczyny dzięki:-) Magda, dla Ciebie ogromne podziękowania za podtuczenie naszego Lemona. Wygląda dużo lepiej, niż kilka dni temu!!!
  14. Na pewno nie można mu teraz dać nic usypiającego, bo jak jest płochliwy, to po jedzeniu ucieknie i jak zaśnie, to zamarznie. Przydałby się hycel i biegacz, ale raczej marne szanse, że przyjadą bo już w kilku sytuacjach po Marleju odmawiali:-( Gdybyście robili jakąś akcję łapania psiaka, dajcie znać, postaram sie przyjechać. Jak przestana strzelać mogę spróbować przejść się ze swoimi psami , może podejdzie do nich? Narazie jednak mam koszmar w związku z fajerwerkami:-( Mogę narazie pojechać sama, ale skoro nie daje się złapać karmicielce, to i mnie tym bardziej nie pozwoli sie zbliżyć. Czy ktoś widział, gdzie on śpi?
  15. Aż się martwię, że Gusia się nie odzywa:-( Zwłaszcza, że na Ursynowie walą cały dzień kretyni skończeni. Mam nadzieję że wszystko u nich w porządku... Mam dosyć, w akcie rozpaczy wywiozłam dzisiaj koło 20 psy kawałek za Warszawę, żeby się w końcu załatwiły. Efekt był taki, że Sam w końcu siknął pierwszy raz od rana, Barsa dwa razy. Nagle coś huknęło i Sam wyrwał mi się z obroży i smyczy i mało się nie zabił goniąc do samochodu. Na szczęście był ze mną mój syn, który zostal przy samochodzie i widząc biegnącego na oślep Sama, przytomnie otworzył drzwiczki. Sam wskoczył i nie było siły, która by go stamtąd wyciągnęła. Syn włączyl muzykę i jechali wolniutko, a ja biegłam z Barsą przy zaśnieżonej drodze, żeby choć trochę się przebiegła. Wyszłam z nimi na nocny spacer o 23:25 i prawie godzinę spacerowaliśmy. Tyle, że Sama dwukrotnie zabierałam spod klatki, bo coś znowu daleko strzelało. W końcu zrobił kupala, co wywołało moją olbrzymią radość i pies patrzył się dziwnie, kiedy dostał wielkiego buziaka. Barsunia poradzi sobie doskonale, bo łobuz rozpuszczony jak jej się zachce w nocy, to pójdzie do swojego ulubionego miejsca w kuchni i załatwi co trzeba. W takich dniach jak wczoraj i dzisiaj, zastanawiam się czy to nie jest dobrze, że jednak potrafi załatwić się w domu. Samik pęknie, a nie załatwi się tutaj i cierpi bidula:-( Uroczyście przysięgłam sobie, że w przyszlym roku po pierwsze psy dostana środki na uspokojenie, po drugie zabieram je na wieś, w miejsce, gdzie nie ma tylu huków:-(
  16. Ja wróciłam z psami o 14:25 i odtąd nie ma siły, która wyciągnęłaby Sama z brodzika w łazence, a Barsę spod łózka w sypialni:-( Barsa dodatkowo wymiotowała 4 razy. Zasłoniłam wszystkie żaluzje, pozamykałam okna i tak słychać:-( Koszmar jakiś. W domu włączony telewizor, żeby nie słychac było tak strzałów, ale nic to nie daje. W przyszłym roku uciekam na wieś. Tak było w ubiegłym roku i psom było dużo łatwiej...
  17. Tygrysku...... dostałeś od Neigh napiękniejsze lata swojego życia. Byłeś szczęśliwy - wiem, bo Cię widziałam radosnego do granic w ciepłym, pełnym niechcianych nigdzie indziej sierot domu Neigh. Aga, kochałaś go bardzo i wiesz doskonale, że chociaż zostalaś zmuszona do szukania mu nowego domu i tak nie zaakceptowałabyś żadnego. Byliście nierozłączni. I tak właśnie się stało, został u Ciebie do końca. Bardzo mocno Cię ściskam...
  18. [quote name='Kostek']karma jak najbardziej i probuje skads zdobyc jakies koce, poszwy czy cos bo maluchy lubia rozrabiac i obrabiaja dywan :D[/QUOTE] Mam duży koc, trochę starych ręczników i poszwy do oddania. Możemy się jakoś umówić po nowym roku, chętnie oddam wszystko maluchom:-)
  19. Robiłam dzisiaj od 19 trzy podejścia do spaceru z Samem. Porażka totalna:-( Poczekam jeszcze moment i choć padam na twarz, wyjdę jeszcze raz. Może już ci strzelający poszli choroba spać:-( Chyba jutro pójdę do dr Czajki i poproszę o ten xanax, bo pies pęknie od niezałatwiania się (siusiu na szczęście jakoś zrobił) i zejdzie mi na serce. Ewentualnie zabije go samochód, bo jak zaczyna uciekać, to gna na oślep przez ulicę:-( Ostatni spacer był na smyczy, stresował się jeszcze bardziej. No kurcze blade, żeby nie powiedziec mocniej, bo aż się na usta ciśnie!!!
  20. [quote name='mysza 1']Mam tylko nadzieję, że wszystko do wyleczenia, mam schizę z jelitami po historii z 3-miesięcznym Baronkiem [*], nigdy nie zapomnę jego spojrzenia po operacji :( Nie udało się wtedy :([/QUOTE] Tfu, tfu!!! Tutaj będzie dobrze, zobaczysz. Szkoda biedaka, ale dobrze, że ma opiekę, ciepły kąt, jedzenie i dużo czułości:-)
  21. Może kiedy w drugi dzień świąt nie podchodził do mru, był właśnie po wypadku:-( Najważniejsze, że teraz przebadaja go dokładnie i jame brzuszną też. Może warto przy okazji odrobaczyć i odpchlić chłopaka?
  22. Dobrą wiadomością jest to, że Sonieczka ma cały czas dostęp do innych psów i do calego domu i korzysta z możliwości bycia ze wszystkimi. Czasem na boku, ale jednak wychodzi ze swojego caly czas w tej chwili otwartego kojca:-) To duży krok naprzód jak na Sonię. Podczas kolacji wigilijnej brała nawet smakołyki z ręki mężczyzny, którego wcześniej nie znała:-) Nie trzeba już wynosić bezwolnej kulki strachu, sama wychodzi i czasami merda ogonkiem. Kochani, to naprawdę dużo jak na nią!
  23. [quote name='Luczater']Zmieniły się trochę okoliczności. Ostatnio, nakryła mnie w nocy, jak po ciemoku robiłam suni posłanko. Trochę się wystraszyłam. Jakby nie było, wtargnęłam na jej posesję. Pani była akurat po wypiciu "rozmownej" więc "obyło się bez ofiar". Nawet była miła. Powiedziała, że od stycznia będzie bawiła wnuczka, gdzieś pod Warszawą. Na pytanie co z sunią, odparła, że nie widzi problemu. Przecież będzie przyjeżdżać na sobotę i niedzielę . Scyzoryk sam się w kieszeni otwiera. :mad:[/QUOTE] Pamiętam to babsko, zwłaszcza, jak bredziła, że jej sunia ma 28 lat.... Dobrze, że młodą sunieczkę udało nam się wtedy zabrać i już dawno ma swój domek. A tamtą "28-letnią" też warto byłoby wykraść. Szkoda jej, kochana z niej suczynka i co ona zawiniła, że jej się taki element trafił? Fajnie, że Karmelek jest mądry i szybko łapie o co chodzi. Trzeba muz naleźć ludzi, którzy poświęcą mu trochę czasu. Czekamy na jakieś zdjęcia:-) Podrzucę niebawem Gusi torbę ciuchów na bazarek dla Bruna i Karmelka (zgodzila się:-) )
  24. Ale niefart... akurat, jak sie nim w końcu ktoś zainteresował, stworzył godne warunki:-( Trzeba chyba poszukac DT, nawet płatnego, ale tam nie powinien wracać. Możnaby nawet budę stamtąd zabrać i gdzieś ją Stefanowi postawić, żeby tylko ktoś mial warunki na zajęcie się nim:-( Dziewczyny, dawajcie znać, co z nim.
  25. Biedactwo kochane:-( Dobrze, że natychmiast zareagowałaś Mysza i zawiozłaś go do lekarza. Gdybyś nie byla na urlopie, byłoby trudniej. Trzymajcie się. Na zdjęciach powyżej wygląda cudownie... takie biedne maleństwo, które natychmiast trzeba przytulić.
×
×
  • Create New...