Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29331
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. Dostałam kolejnego maila, że Pani Donata czuje się coraz lepiej i że niebawem będzie mogła pojechać do Bafinki:-)
  2. Moja Barsa w pogoni za zającem zapędzała się tak, że wracała na ostatnich łapach. Zaczęło sie od 5-10 minut, skończyło na ponad 5 godzinach. Wtedy właśnie podjęłam decyzję o pójściu na szkolenie. Dodatkowym impulsem była operacja drugiego kolana, które załatwilam (podobnie jak pierwsze) goniąc Barsiaka po bagnach. Pisałam o tym już wcześniej, że ostateczność zmusiła mnie do zastosowania obroży elektrycznej. Oczywiście najpierw sprawdziłam poziom impulsu na własnej szyi i ustaliłam, że Barsa może dostać najwyżej poziom 3 z 9 na pilocie. W praktyce dwójka wystarczała, a od półtora roku w bardzo rzadkich przypadkach stosuję sam sygnał dźwiękowy, który znakomicie przypomina Barsie, że zamiast ruszać za tropem, warto przybiec do mnie, bo dostanie pochwałę i coś pysznego do jedzenia. Barsusia błyskawicznie nauczyła się reagować na ten dźwięk. Perełka miała trening na Mazurach na zamkniętej działce i pierwszy delikatny impuls na 1,5 wystarczył, żeby zawołana usłyszała mnie i przybiegła. Bo ona jest naprawdę super grzeczną sunią, Barsa zresztą też, ale jak łapią trop, to robią się kompletnie głuche i jest to podobno fakt, że wtedy nie słyszą. Barsiak podczas najdłuższej ucieczki dwukrotnie przebiegała w amoku prawie po moich nogach i nie widziala mnie ani nie słyszała, tylko skowycząc biegła przed siebie. Dlatego ten impuls jest potrzebny, żeby je wytrącić z tego stanu. I tak naprawdę nie chodzi o to, że nie mogę stać i na nie czekać, bo oczywiste dla mnie jest, że nie wracam do domu bez kompletu psów. Najwyżej ktoś podjeżdża do nas, żeby zabrać te, które się nie zgubiły i są już zmęczone czekaniam, a ja stoję w tym samym miejscu i wolam. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo tego uciekiniera, bo wszystko może się zdarzyć podczas takiej szalonej gonitwy. Dlatego mimo wcześniejszego ogromnego oporu i nastawienia, że nigdy w życiu nie zrobię tego psu i nie nałożę takiej obroży, zwyciężył zdrowy rozsądek. Drugim wyjściem jest pozostawienie psa na smyczy, ale jak widzę moje psiaki szalejące i ganiające na skarpie wiem, że nie zabiorę im tej wolności.
  3. Słoneczko kochane, przytulasek... W tej chwili też śpi na moich kolanach i piszę jedną ręką [IMG]http://www.iv.pl/images/94248685143189688594.jpg[/IMG] Leniwy Semuś na kanapie [IMG]http://www.iv.pl/images/47143733256961899089.jpg[/IMG] Tu w końcu mam ogonki w komplecie:-) [IMG]http://www.iv.pl/images/10917839424948028916.jpg[/IMG]
  4. [quote name='Nutusia']Za taką mądrą panią, to trzymam, aż mnie głowa rozbolała ;)[/QUOTE] Pani się niestety nie odezwała:-( Może zadzwoni jutro, ale nie nastawiam się za bardzo... Z Peruszką jedziemy 19.01 na szkolenie. Musimy zacząć uczyć malucha, że bycie w Rodzinie zobowiązuje i nie można ot tak zniknąć na jakiś czas. Dzisiaj rano pod koniec spaceru na znanej jej doskonale skarpie śmignęła za zającem i czekaliśmy na nią kolejną godzinę. To znaczy ja czekałam, bo po 40 minutach zadzwoniłam do syna, żeby przyszedł do nas i samochodem stojącym na górze zabrał Barsę i Semika do domu, bo miały już dosyć. Ona całe swoje dotychczasowe życie traktowała te pola jak przedłużenie domu i zupełnie nie rozumie, że teraz coś się zmieniło. No nic, popracujemy nad tym. A narazie wrzucę jeszcze kilka jej zdjęć z urlopu w Rostkach. Zobaczcie, jak tam jest cudownie:-) Odpoczywamy w trakcie spaceru, a Perusz oczywiście od razu wskakuje na kolana, co ma sobie łapki odmrażać:-) Semik szczekał na Jacka stojącego na ambonie i kazał mu schodzić:-) [IMG]http://www.iv.pl/images/98553662850030034703.jpg[/IMG] [IMG]http://www.iv.pl/images/54606974172928326667.jpg[/IMG] Nie mogę się powstrzymać i muszę pokazać Wam, jaką sobie podpórkę znalazła Barsunia, żeby nie zasnąć w czasie gotowania dla psiaków ryb z warzywami:-) Kulfon też twardo czekał, aż skończymy gotować i poczęstujemy ich ukochaną rybką. [IMG]http://www.iv.pl/images/65760189350710834959.jpg[/IMG] Wieczór jak każdy... [IMG]http://www.iv.pl/images/12275482016396457390.jpg[/IMG] Tak mogę pracować od kiedy jest z nami Peruszka:-) [IMG]http://www.iv.pl/images/63311924224657005187.jpg[/IMG]
  5. Eluś, dziękuję bardzo za ogłoszenia Atosa! Bertusia to naprawdę sprytna sunia:-) Po wczorajszym telefonie mam dostać dzisiaj odpowiedź, czy Państwo zdeydowaliby się odwiedzić Atosa w weekend. Jeśli po naradzie rodzinnej decyzja adopcji zostanie podtrzymana, podjadę na wizytę przedadopcyjną jutro (bo to na Mokotowie niedaleko mnie), a w weekend zabrałabym Państwa do Atosa, oczywiście po uprzednim umówieniu się z Panią Małgosią. Pani nie przeszkadza to, że musialaby uczyć Atosa zachowania czystości i że Atos potrafi capnąć obcą osobę znienacka. Uczyłaby go, że tego robić nie wolno. No, ale musi się naradzić z córką i Tatą, a ja proszę o trzymanie kciuków....
  6. Dumka zaczęła sie niedawno drapać i Pani poszła z nią do weta. Dostała kurację antybiotykową, były 3 razy w lecznicy na zastrzykach i wszystko jej przeszło. Pani Kasia zdecydowała się wysterylizować swoje dwie kotki, o co bardzo prosiłam podczas spotkania i obiecalam wtedy pomoc finansową w tej sprawie. Za 2 kotki weterynarz zażyczył sobie 300 zł, z czego ja przesłałam jej 150 zł, bo bardzo mi zależy na tych sterylkach.
  7. Kochane, jestem po rozmowie z Mamą Pani Ani i jestem absolutnie oczarowana nią, jej stosunkiem do zwierząt, adopcji i ogólnie wszystkim. Nie mogłyśmy się nagadać, Pani Donata, osoba działająca charytatywnie w dwóch fundacjach bardzo chciałaby dać dom Bafince. jej pytania dotyczące suni, jej troska o to, żeby dobrze zabezpieczyć balkon zanim ją tam wpuści, jej podporządkowanie najbliższego miesiąca pod wymagania adoptowanego psiaka są dla mnie jak miód na serce:-) Umówiłyśmy się, że wizyta u Bafinki odbędzie się natychmiast po zakończeniu kuracji antybiotykowej przez Panią, bo Pani ma zapalenie oskrzeli. Jeśli okaże się, że Bafiś Panią akceptuje, jadę na wizytę przedadopcyjną, uzgadniamy z Panią, jak ma wyglądać zabezpieczenie balkonu i nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby Bafinka pojechała do nowego domku. Pani Donata zgodzila się również, żeby w przypadku rezerwy Bafinki przyjechać do niej 2-3 razy i przyzwyczaić do siebie, żeby rozstanie z Anią było mniej bolesne. Przyznała się do jednej swojej wady - mianowicie rozpuszczała wszystkie swoje zwierzaki i zamierza to samo robić z Bafi... Powiem Wam, że wczoraj byłam oczarowana rozmową z Panią Anią - córką. Po dzisiejszej rozmowie fruwam nad ziemią i bardzo mocno trzymam kciuki, żeby wszystko się ułożyło. W tej chwili u Pani jest remont klatki schodowej i strasznie słychać wiercenie (słyszałam w czasie rozmowy). Jeśli miałoby to Bafinkę stresować, Pani Donata przyjeżdżałaby do niej do końca remontu, a zaraz po jego zakończeniu zabrałaby maleńką do siebie. To bardzo poważna i odpowiedzialna osoba. Ustaliła z rodziną sposób ewentualnej opieki nad Bafinką, gdyby zaszła potrzeba jakiegoś wyjazdu. Gdyby Bafi zaakceptowala koty córki, mieszkałaby z nimi po uprzednim poznaniu i wielokrotnych odwiedzinach w tym domu. Jeśli nie, ktoś przenosiłby się do domu Pani Donaty na czas jej nieobecności. Generalnie w tym domu wszystko podporządkowuje się zwierzętom, ich trybowi życia, potrzebom, a wizyty u weterynarza są sprawą oczywistą. Nie wyobrażacie sobie jak bardzo chciałabym, żeby Bafinka trafiła własnie tam. Miałam dzisiaj 2 maile w sprawie jej adopcji, ale żaden nie chwycil mnie za serce tak, jak te dwie rozmowy z Paniami... Konsultowałam wszystko na bieżąco z Elunią, przesyłałam maile i ona ma identyczne odczucie, w związku z tym jednogłośnie podjęłyśmy decyzję, że ewentualne kolejne chętne osoby należy prosić o wstrzymanie się na kilka dni.
  8. Aniu, bardzo mi przykro i jestem bardzo zaskoczona reakcją Atosa:-( Mam nadzieję, że dziury nie są zbyt głębokie... Atos nigdy nie zaatakowal osoby, którą zna, co więcej, kiedy złapał za łydkę mojego TZ-a ja rzuciłam się na niego i dosyć ostro na niego krzyknęłam łapiąc go gwałtownie za obrożę. Skulił się tylko i grzecznie dał zapiąc na smycz, a przecież znał mnie tylko z kilkunastu spacerów... A może aparat wytrąca go z równowagi - teraz tak pomyślałam... Bo ja robiłam mu najczęściej zdjęcia i filmiki komórką albo maleńkim aparacikiem. Kiedy złapal Jacka, on też miał z ręku duży aparat. Może to jest dla Atosa coś, czego się boi? Dopiero wróciłam do domu i nie bardzo mogę dzwonić o tej porze do ludzi, ale dostałam jeden namiar od Eluni na domowy tymczas. Zadzwonie tam jutro rano, a nuż widelec udałoby się Atosa tam przenieść. Zgadzam się, że on powinien mieć więcej bodźców, socjalizować się z ludźmi. Postaram się jak najszybciej coś dla niego znaleźć, bo nie chodzi o to, żeby ludzie i pies stresowali się sobą nawzajem. Ale musze przyznać, że zdjęcie jest przecudowne! Atos jest pięknym psem, ale na moich zdjęciach nie wychodzil tak zjawiskowo:-)
  9. Żeby nie było tak super, potencjalny dom dla Atoska wycofał się narazie z adopcji. Rozumiem jednak wyjasnienie Pana. Jego żona jeszcze nie przepłakała odejścia poprzedniegopsiaka i adopcja Atoska miala byc troche na siłę wbrew jej uczuciom. tak nie można robić i powiedzialam panu Mackowi, że uczucia jego żony są ważne i powinien odpuścić na jakiś czas, a do tematu wrócić później. Pożegnaliśmy się w miłej atmosferze i wzajemnym szacunku. Myślę cały czas, czy Atos nie powinien pobyć troszkę w domowym tymczasie. Niewiele o nim wiemy, to znaczy o jego zachowaniu w warunkach domowych. Miejsca w znanych mi domach niestety nie ma, w Mokrym Nosku też miejsca domowe zajęte:-( Myślę o tym cały czas i podpytuję...
  10. [quote name='Nutusia']Hura! Hura! Hura!!! Ewuś, gdybyś potrzebowała towarzystwa - to wiesz ;) Sławek zostanie bez załatwiania :)[/QUOTE] Madziu, wielkie dzięki, ale jadę z moim synem:-) Muszę go aktywizować, bo wypadek wypadkiem, a życie toczy się dalej i musi sobie radzić. Na początku on poprowadzi, w drugą stroę zmienimy się i pojadę ja.
  11. Oj mądra z niej jest sunia bardzo:-) A Rita ostatnio stwierdziła, że od kiedy jest tak kochana, to wyszlachetniała:-) Jacek pękal ze śmiechu i powiedział, że dużo można powiedzieć, że poprawila się, że lśni jej sierść, że jest urocza, ale "szlachetna " kompletnie do niej nie pasuje. Ja wiem jedno - jest absolutnie cudowna i kocham ją bardzo mocno! A zmieniając temat chciałam Wam oznajmić, że berta ma swój własny dom!!!!!!! Wizyta przedadopcyjna wypadła bardzo pomyślnie. Paulina zachwycona Panem, który "zamęczał" ją oglądaniem filmików z Bertą i opowiadał, że zrobi dla niej wózeczek doczepiany do roweru, żeby nie musiala za dużo biegać do lasu, w którym Pan zaczyna trening. Uspokoiłam Pana, że dystans 10 km to dla Berty betka i żeby najpierw sprawdził jej wytrzymałość, zanim zacznie robić wózek. Ale jest to wzruszające, że pomyślal o niej:-) Jesteśmy umówieni, że po zdjęciu szwów w przyszłym tygodniu jedziemy z Bertulą do Państwa! Muszę załatwić, żeby mój Jacek został z naszymi psami i ruszam do Ostrowa Wielkopolskiego. Mam ponad 300 km w jedną stronę, dam radę:-) Bardzo jestem szczęśliwa, że Elunia podpowiedziala panu Bertusię. Ten dom jest dla niej idealny!!!
  12. [quote name='Ellig']Ewuniu, Berta nie ma "ogromnego adhd". Jej aktywność ogranicza się do spacerów , lubi biegać, skakać ale jednocześnie idealnie i natychmiast reaguje na komendy, skupia się na szkoleniu. W domu i w obecnosci domowników spokojnie leży, śpi. Psu z ADHD trudno się skupić. Myslę ,ze Berta jest tylko trochę nadpobudliwa i jej wczorajszy niepokój wynikał z braku doświadczenia w jeździe samochodem, brakiem przebywania w innym miejscu i bez Ani oraz wcześniejszym nagromadzeniem energii, kiedy zamiast biegać ( szczeniak) była przypięta łańcuchem do budy. Moim zdaniem zachowanie Berty da się idealnie skorygować w domku stałym. Pies z ADHD jest bardzo ruchliwy i szczeka słysząc nawet najdelikatniejszy szmerek za drzwiami. Berta bardzo rzadko szczeka i tylko z poważnych powodów. :)[/QUOTE] Oczywiście masz kochana moja rację:-) Tak łatwo przypinamy łatki do psiaków. Potoczne określenie ebergicznej suni jako "ogromne adhd" jest w przypadku Berty krzywdzące i cieszę się, że mnie poprawiłaś:-) Cieszę się też, że Bertulka jest już po sterylce, za 10 dni zdjęcie szwów i zapomni o operacji:-) Zrobiłam dzisiaj na spacerze straszną przykrość Peruszce... Niechcący, ale bardzo mi było potem głupio. Dosyć daleko poszłam na spacerze na skarpie i kiedy spojrzałam na zegarek, przestraszyłam się, że za późno dotrę do pracy. Zaczęłam więc szybko wracać choć nie bardzo mogłam maszerować żwawo, bo pół godziny wcześniej w czasie rozmowy telefonicznej z Elą grzmotnęłam na twardy lód i poobijałam się troszkę. No, ale starałam się iść jak najszybciej zachęcając do tego samego psiaki. W pewnym momencie Peruszek został w tyle, a ja zawołałam do niej "Peruszko, szybko, do domku" Boże kochany, jak to maleństwo się skuliło i na ugiętych łapkach podbiegło do moich nóg kładąc się na brzusiu i okazując totalne poddanie:-( Pech chciał, że rzuciłam to zdanie niedaleko kontenera, w którym kiedyś mieszkała:-( Myślałam, że sobie język odgryzę. Wzięłam maluszka na ręce, wycałowałam i pokazując ręką do przodu zaczęłam mówić "tam jest domek Peruszko, chodźmy razem". Chwilę potem postawiłam ją na ziemi i wołając radośnie zaczęłam truchtać w stronę naszego domu. Peruszka podniosla ogonek i machając nim poleciala ze mną.
  13. [quote name='obraczus87']Również uważam, że nie ma sensu wozić Berty już jutro na kontrolę. Ania na pewno da sobie radę z oceną czy wszystko jest ok :)[/QUOTE] Cieszę się kochana, że się z nami zgadzasz, ale co ty tutaj robisz o tej porze???? SPAĆ Mamusiu:-)
  14. No właśnie... Miałam bardzo rozsądny i dobrze rokujący telefon z dzisiaj:-) Dodatkowo jeden sms i dwa maile z zapytaniem, czy adopcja aktualna. Ale rozmowa z Panią Anią, a potem jeszcze jej mail porządkujący naszą rozmowę bardzo mnie dobrze nastroiły. Pani Ania i jej Mama szukają suni dla mamy, która właśnie przeszła na emeryturę. Cala rodzina bardzo kocha zwierzaki, pani Ania ma u siebie 2 koty. Pani Ania doskonale orientowala się co to jest gruczolakorak i jakie są rokowania po sterylce i mastektomii. Powiedziała, że w ich Rodzinie to normalne, że się bardzo dba o czworonożnych podopiecznych i odwiedza weta. Ogólnie rozmowa była przemiła i bardzo proszę o kciuki, żeby Bafinka zaakceptowala Mamę Pani Ani, bo to jest dla nich najważniejsze, żeby Bafiś czuła się dobrze. Myśłę sobie, że jeśłi przyjadą do Bafinki z takim podejściem, ona wyczuje ich intencje i zaufa im. Ustaliłam, że wizyta odbędzie się za kilka dni, bo teraz Berta musi dojść do siebie, a poza tym Mama Pani Ani jest trochę przeziębiona i musi się podkurować.
  15. Aniu, bardzo dziękuję za informacje. Powtórzę wszystko jutro Panu Maćkowi, który chce adoptować Atosa:-) Teraz kilka słów o Bercie. Po wybudzeniu z narkozy była super grzeczna w klinice, cieszyła się na widok każdego wchodzącego weta:-) Kiedy została wyprowadzona do mnie, przylgnęła do kolan, po czym opadła na podłogę i leżała spokojnie. Widok spokojnej berty jest co najmniej dziwny, ale cieszyłam się, że jest taka spokojna, bo bez żadnego problemu przewieźliśmy ją z moim synem do domu. Bertusia podsypiała z pyszczkiem wtulonym w moją rękę. To, co mnie zaskoczyło bardzo, to w ostatnich minutach w klinice, kiedy płaciłam za sterylkę, zaczęła sie kręcić mocno, a po wyjściu na dwór natychmiast przysiadła i zrobiła wielgachną qoopkę:-) Pierwszy raz widzę sunię tuż po sterylce robiącą dorodną Qoopkę:-) Kiedy zobaczyla Anię, bardzo się ucieszyłam, ale natychmiast położyła się na ziemi, więc Ania od razu zabrała ją do domu, gdzie padła na posłanko pod stołem i zasnęła snem kamiennym. I niech śpi dziewczynka choćby całą noc! Dostała antybiotyk i tramal. Ustaliłam, że jeśli nic nie będzie się działo niepokojącego ze szwem, nie pojedziemy jutro na kontrolę. Bercie dużo złego może zrobić taka emocjonalna wycieczka. Ona kręci sie bardzo w samochodzie, a szew jest za świeży na takie gimnastyki. Ania widziala tych szwów na tye dużo, że potrafi ocenić, czy wszystko jest dobrze. Jeśłi będzie miała jakiekolwiek wątpliwości, pojadę do niej i podejmiemy decyzję, czy zabieramy Bertę do weta, czy nie. Za dzisiejszą sterylkę zapłaciłam jak zawsze ulgową cenę 200 zł. Podjęłyśmy z Elą i Anią decyzję, że z uwagi na wielkie adhd Berty musimy zaopatrzeć ją w ubranko i dodatkowo w kołnierz, żeby na pewno nie dobrala się do rany. Niestety nie mam w zapasie żadnego kołnierza ani ubranka, w związku z tym za kubraczek zapłaciłam 25 zł, a za kołnierz 20 zł. Jeśli kołnierz przeżyje 10 dni, zostanie dla kolejnego psiaka. Zaraz uzupełnię post rozliczeniowy.
  16. Kulka ma dużo szczęścia! Dostała od Rity 20 800-gramowych puszek karmy Bozita:-) Jeszcze nie doszły do mnie, ale jak dojdą, będę jej sukcesywnie zanosić na dół. Bo niestety makaron idzie jej bardzo słabo i zależy nam na tym, żeby miała coś do dorzucenia do suchej karmy z ciepłą wodą, jak znowu przyjdą mrozy. Myśłę, że Bozity nie odmówi, moje psiaki zajadają się każdą Bozitą strasznie, jak nie zdążę ugotować warzyw z indykiem:-) Wartość tego zakupu to 110 zł! (udało nam się kupić puszki po promocyjnej cenie, a do tego powiększone z 635 gramów na 800). Podarunek zapisałam w poście rozliczeniowym, a Ritę wyściskałam:-)
  17. Bafi zdecydowanie wzrusza... swoją maleńkością, delikatnością. Ale gdybyście zobaczyli ją w akcji, kiedy rzuciła sie na Bertę z zazdrości o głaskanie, w życiu nie uwierzyłybyście, że potrafi być taka ostra. W myśł zasady "zginę, ale nie odpuszczę" chciala wyeliminować konkurentkę do pieszczot. Do teraz czuję ból ręki w miejscu, w którym zagłębiła swoje ząbki. Na szczęście bafiś jest tak cudowna, że wszystko się jej od razu wybacza. Myśłę, że jako jedynaczka w domu będzie najwspanialszym psiakiem nakolankowym. Bo na kolanach chętnie spędza długie godziny:-) Nie widzialam jej dzisiaj, bo kiedy podjechałam po Bertusię, Ania czekała z nią na nas poza domem. Wieczorem nadrobię zaległości i wykocham tego maluszka od siebie i od Was wszystkich;-)
  18. Bertuszka już śpi i pewnie jest w tej chwili na stole. Ciężko było uśpic tego fisia, bo nawet, jak już zasnęła na moich rękach, to jak ją kładłam na stole, poderwala się i obszczekała wszystkich. Przez sen łapki jej latały, nawet wtedy widać, jaka jest niespokojna. Mam nadzieję, że Ania da radę utrzymać ją w jako takim spokoju przez kilka dni, zanim szwy się zrosną. Od 3 dni Bertuszka dostaje pastylki Bacha, które podarowała jej Elunia. narazie nie widać, żeby ją uspokoiły, ale może niedługo zobaczymy efekty...
  19. Zaraz wychodzę, ale muszę jeszcze napisać, że wykupiłam Krzysztofowi kolejne recepty, a całość opłaciła tym razem Rita - moja sąsiadka:-) Zapłaciła 94 złote. Kupiła mu też, ale jeszcze ich nie dostałam 5 słoików jedzenia, bo okazało się, że w czasie kiedy był w szpitalu, całe jedzenie zostało zjedzone przez dwójkę, która została na gospodarstwie. Dodatkowo zaniosłam mu torbę jedzenia, którą zostawiła dla niego u Eluni Bogusia F. :-) Do niej Elunia dorzuciła od siebie torbę mandarynek:-) Teraz poproszę o kciuki za Bertę, jadę po dziewczynkę:-)
  20. [quote name='Nutusia']To ja się powtórzę... WSZYSTKO będzie dobrze ;) Tylko spokój może nas uratować :)[/QUOTE] [quote name='obraczus87']Ewuś nie martw się. Na pewno zaraz zadzwonią z wynikami.[/QUOTE] No i macie rację kochane:-) Wyniki dostałam, choć w pierwszej chwili przyprawiły mnie o zawał... Przy MCV odczytałam wynik 669 przy normie 60-77. Zadzwonilam przerażona do Eli, a zaraz potem do Boliłapki. Wet powiedział mi, że przy pozostałych super wynikach to niemożliwe, żeby MCV byl tak wysoki, a Elunia upewniala się u swojego weta i też dostala taką informację. Zadzwoniłam do laboratorium i okazało się, że nie wpisali przecinka i powinno być 66,9:-) Berta ma wyniki idealne, aż jestem zdziwiona! Zobaczcie zresztą:-) Ma jedynie minimalnie za niski obraz krwinek białych segmentowanych (ale to wg dwóch wetów kompletnie nieistotne) i ciut za wysoki mocznik, ale to też pozostaje w normie. [I]Imi[/I][I]ę [/I][I]zw. [/I]BERTA [I]Gatunek: [/I]PIES [I]Rasa zw.[/I] Data: 2013-01-05 [B]Morfologia[/B] Leukocyty [B]8,70 [/B]G/l 6,0 12,0 ~ Erytrocyty [B]6,78 [/B]T/l 5,5 8,0 ~ Hemoglobina [B]9,94 [/B]mmol/l 7,45 11,17 ~ Hematokryt [B]0,47 [/B]l/l 0,37 0,55 ~ MCV [B]66,9 [/B]fl 60 77 H MCH [B]1,47 [/B]fmol 1,18 1,49 ~ MCHC [B]21,2 [/B]mmol/l 19,8 22,3 ~ RDW [B]14 [/B]% 14 19 ~ Płytki krwi [B]347 [/B]G/l 200 580 ~ MPV [B]7 [/B]fl 6 9 ~ [B]Obraz krwinek białych:[/B] Kwasochłonne [B]10 [/B]% 0 10 ~ Segmentowane [B]58 [/B]% 60 77 L Limfocyty [B]26 [/B]% 12 30 ~ Monocyty [B]6 [/B]% 0 10 ~ [B]Obraz krwinek czerwonych:[/B] [B]Bez zmian[/B] Erytroblasty [B]3 [/B]/100 leuk. [B]Oznaczenia biochemiczne:[/B] AspAT [B]19,0 [/B]U/l 1 37 ~ AlAT [B]44,0 [/B]U/l 3 50 ~ ALP [B]26,0 [/B]U/l 20 155 ~ Glukoza [B]113,0 [/B]mg/dl 70 120 ~ Kreatynina [B]1,1 [/B]mg/dl 1,0 1,7 ~ Mocznik [B]52,8 [/B]mg/dl 20 45 H Białko całkowite [B]61,0 [/B]g/l 55 75 ~
  21. Jestem zdenerwowana, bo dzisiaj o 14 Berta ma umówioną sterylkę, a wyników krwi dalej nie ma. Dzwoniłam do lecznicy, obiecali natychmiast ingerować w laboratorium i mam nadzieję, że zaraz je dostanę. Inaczej muszę przełożyć sterylkę:-( Jadę po Bertulę o 12:30. Po sterylce odwiozę ją z powrotem. Trochę więc dzisiaj pojeżdżę, ale bardzo się cieszę, że za chwilę będzie po sterylce i Berta będzie w 100% gotowa do adopcji.
  22. Paulina87 umówiła się na wizytę przedadopcyjną dla Berty na wtorek o godz. 11:00. Trzymajcie proszę kciuki!
  23. Eluś, dziękuję!!!!!!A ja przyszłam się poskarżyć;-) Nie mam jak pracować, chociaż na jutro muszę skończyć jeden projekt, bo mi... Peruszka przeszkadza:-) Barsunia i Semik śpią jak zabite po 1,5 godzinnym spacerze. Barsunia wtulona w mojego syna, Semik obok mojego biurka na swoim wielkim posłaniu. A Perusz jak tylko widzi, że siadam, od razu wskakuje na kolana i domaga się pieszczot:-) W ten sposób mogę tylko kilkać jedną ręką:-) Zobaczcie... Mój podrapany nos i prawe oko, to robota Berty wczoraj;-) [img]http://www.iv.pl/images/36367830698421281491.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/87589258208231676599.jpg[/img]
  24. Pisałam już o tym na wątku Berty i Atosa... mam problem z wgraniem filmików na dogo, dlatego wrzucam Wam same linki do nich, przez które można je obejrzeć. Bafiś wygląda pięknie i naprawdę warto ją zobaczyć:-) Prawie nie przestaje jej latać ogonek. Widać, że czuje się bezpiecznie i dobrze:-) Na pierwszym filmiku widać, jak bardzo pilnuje Ani - swojej opiekunki. Kiedy tamta znioknęła w domu, Bafiś nie odstępowala prawie drzwi. [url]http://youtu.be/rZ24V19a6r0[/url] [url]http://youtu.be/FtQT3wgijFM[/url] [url]http://youtu.be/C-YBpNICc70[/url] [url]http://youtu.be/yKozam5ckH0[/url] [url]http://youtu.be/RdLEo_qU3NU[/url]
  25. Marta, dziękuję za wgranie filmiku! Ale byłaś szybka:-) Ja skasowałam post z linkiem do niego, a Ty zdążyłaś go przejąć:-)Nadal nie pokazuje mi sie ikonka do wgrywania filmów i nie mogę wgrać filmików z Bafinką na jej wątku:-( A może wrzucę same linki i jakoś mi pomożesz kochana na wątku Bafi? Coś mi sie knoci na dogo. Rozformatował sie wątek rozliczeniowy tutaj, filmików wgrać nie mogę... kiepsko:-( Anka_szklanka, napisz nam proszę co u Atoska słychać:-)Mam jeszcze jeden filmik, na którym jest Bertusia: [url]http://youtu.be/RdLEo_qU3NU[/url] Zapomniałam napisać, że zawiozłam wczoraj Bercie 18 dużych puszek karmy i fajne smaxczki dla wszystkich psiaków od Ellig!!! Mam też w zapasie 2 worki karmy dla psiaków 20 i 15,99 kg:-) Eluś, pięknie dziękuję!!!!!
×
×
  • Create New...