Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29146
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Jesteśmy umówione z Macią. Trzymajcie kciuki, żeby jutro udało się sunię złapać. W sobotę rano mała jedzie do weta, a potem do Konina, skąd odbieramy ją z moim synem i wieziemy wprost do ciepłego domu Ani:-) Macia i Ania zadbają, żeby sunia miała zrobione badanie krwi i USG, żeby móc ją od razu zapisać na sterylkę w W-wie. Usg wykaże, jak szybko musi być wykonana sterylka.
  2. [quote name='wilczek007']zapiszę watek bo biedulka suńka przeurocza[/QUOTE] Witamy Gościa, zostań z nami i Bianką:-) Kochane, zdjęcia z żółwiem będą, jak dotrę do Bianki. Wiecie, że ostatnie 2 tygodnie były dla nas cięzkie z powodu śmierci Atosa [*] Trudno było zmobilizować się, żeby pojechać dokądkolwiek.
  3. Czy Ela zapraszała Was już na przepięny bazarek dla naszej Bainki i póki co bezimiennej suni? Jeśłi n ie, to ja serdecznie zapraszam. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/242327-Cacka-Krysi-Sienkiewicz-i-Jej-Przyjaciół-do-26-04-2013-r[/URL] Jeśli nie na zakupy, to chociaż do obejrzenia przepięknych Aniołów i nie tylko... A ja muszę napisać dwa słowa o Kulce: Szaleje, kiedy do niej podchodzimy. Skacze i wtula się we mnie z całej siły, usiłuje polizać mi twarz. Potem zamiera, tak jak Bertulka i Atos trzymając swoje łapki na moich rękach. Jest tak kochana, taka ufna... W tej chwili Krzysztof znowu jest w szpitalu. Tym razem stan jest na tyle poważny, że mu nawet kroku samemu zrobić nie można. Staram się więc dłużej być u Kuli, żeby ją wypieścić. Muszę przyznać, że ma zawsze wodę w misce i nasypaną karmę. Ale ten łobuziak nie je swojej karmy z miski, tylko czeka, żebym dała jej coś z ręki. Wzięłam dzisiaj garstkę karmy z miski i Kulka pochłonęła ją w sekundę. Ona po prostu lubi, jak człowiek coś koło niej robi. Perełka kilka dni temu kolejny raz udowodniła, że zdecydowanie wybrała sobie swój dom. Wrócił z aresztu jej były opiekun. Nie powiem, nawet się z nim przywitała miło, wskoczyła łapkami na nogę i dawała się głaskać. Ale kiedy zawołał ją i ruszył w stronę kontenera, z piskiem podkuliła ogonek i uciekła za plot. Czekała tam na mnie i natychmiast ruszyła blisko moich nóg dalej na spacer. Moje maleńkie kochanie bardzo pilnuje, żeby jej nie zostawić tam. Nie umeim Wam powiedzieć, ile w niej jest pozytywnej energii. jak bardzo rozkręcila moją Barsę. Sunie coraz częściej leżą pyszczek w pyszczek obok siebie, Barsuni zupełnie nie przeszkadza to, że Perełka trzyma na niej swoją łapkę, choć żadnemu innemu psu na to nie pozwala. Czasami liżą się po pyszczkach i panuje między nimi wielka zgoda. A na spacerach ganiają jak szalone w poszuikiwaniu zapachów. Któregoś dnia Barsa dopuściła do swojego wykopanego dołka Peruszkę. To był dla mnie szok, bo co jak co, ale kopany dołek był zawsze święty i nikomu nie wolno byo do niego podejść.
  4. Marta, bardzo dziękuję za opiekę nad Kaluszkiem. Dobrze, że ma już porządek w ząbkach:-) Oczywiście czekam na fakturę nie tylko za zabieg, ale też za badanie krwi i szczepienie, antybiotyk i dojazdy:-)
  5. [quote name='Nutusia']Straszka trafi pod skrzydła Ellig i Ewy Marty i pewnie wtedy będzie wątek.[/QUOTE] Będzie na pewno:-) Narazie kombinujemy transport. ja już nawet w rozpaczy myślę o pojechaniu po nią sama... [quote name='Macia']Chociaż jeśli chodzi o pilotowanie gdzie jedziemy to obie jesteśmy do niczego. Niedawno jechałyśmy w nocy ze Swarzędza do Leszna i jakimś cudem po 20 minutach jazdy wróciłyśmy do Swarzędza z drugiej strony. Jakim cudem, nie mam pojęcia.[/QUOTE] No właśnie, ja mam identycznie! Z tego właśnie powodu pojechać po sunię mogę tylko wtedy, jeśli pojedzie ze mną mój syn;-)
  6. I jeszcze dwa: [img]http://www.iv.pl/images/45759814001498812420.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/08466701572332763887.jpg[/img]
  7. Posplatały się losy naszych psiaków, dlatego pozwalam sobie wgrać wiadomości z nowego domku, które dostałam od Rodziny Astora: Mam wiadomości z nowego domu Astora. To dla mnie bardzo ważne, że Pani Grażynka dzieli się ze mną wiadomościami o Astorze... Pocztajcie, bo to naprawdę bardzo miłe... [i][b]Astorek sprawuje się bardzo dobrze. Cały czas poznaje teren , chodzimy z nim , pokazujemy. Czasami wypuszczamy Astorka bez smyczy , ale wtedy nie odchodzi od nas nawet na metr. W nocy pięknie śpi , a rano gdy zadzwoni budzik pędzi do sypialni i nas całuje . Dzisiaj Astorek był z synem na dłuższym spacerku , bardzo ładnie się zachowywał i bardzo ładnie chodził na smyczy . Astorek bardzo lubi się przytulać i jest bardzo dobrze wychowany. Myślę , ze pieski które są po przeżyciach potrafią ukazać bardzo dużo miłości. Odwzajemniają wszystkie uczucia. Astorek bardzo dużo rozumie i jest dla nas przyjacielem , członkiem rodziny.[/b][/i] A teraz zdjęcia: [img]http://www.iv.pl/images/46043376884883163381.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/36389159408500070987.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/44869848882056808766.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/54331425283841433961.jpg[/img] [img]http://www.iv.pl/images/23686913712180116438.jpg[/img]
  8. [quote name='Nutusia']A jest już ogłaszana? Bo jej mama chyba już jakiś czas temu do domku pomaszerowała na 4 łapkach ;)[/QUOTE] Jeszcze jej nie ogłaszamy Nutusiu. Czekamy jeszcze chwilkę. Po tym, co się stało z Atosem będę teraz dmuchać na zimne...
  9. Małe Słonko rozkręca się w tempie błyskawicznym. Dostałam wczoraj jec=szcze jednego smsa od Ani: [I][B] Malutka ma dzisiaj zajęcie, pilnuje żółwia, który chodzi po działce. Jak się zmęczy, to kładzie się na nim i dopiero jak odpocznie, to wstaje i pozwala mu iść dalej. Cwaniara... [/B][/I]Myślę, że Bianka powinna pójść do domu z jakimś zwierzakiem i najlepiej z ogródkiem, w którym mogłaby bez stresu biegać. W niej nie ma cienia agresji, tylko ciekawość świata i chęć do zabawy. Wspaniała jest...
  10. EDIT: Eluś, ja rozumiem, że myślimy podobnie i podejmujemy rózne decyzje identycznie, ale żebyśmy w tym samym momencie pisały dokładnie to samo na wątku? Skasowałam post, bo był dublem postu Eli:-)
  11. [quote name='anhata']Po dwóch latach mogę zmienić tytuł wątku....[/QUOTE] Zrób to koniecznie. Astor już zakotwiczył... A na wątku Atoska [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232091-Kula-potrzebuje-wsparcia-w-utrzymaniu-Berta-i-jej-dzieci-w-DS-Atos-za-TM-*/page56[/URL] Nutusia napisała pięknie na wiadomość o adopcji Astora: [INDENT][I][B] Ech, Atosie, jak Ty pięknie zarządzasz tu wszystkim z Psiego Nieba... [/B][/I] [/INDENT] Chcę w to wierzyć...
  12. Troszkę łatwiej mi żyć z myślą, że śmierć Atosa pozwoliła znaleźć dom Astorowi. To oczywiście nie jest sprawiedliwe, że psiak, który nigdy nie miał domu i ciepłego, miękkiego posłanka nie spędził w swoim własnym domu ani jednego dnia, ale jeśli tak miało być, to niech ten dom i nowa Rodzina dadzą szczęście najlepszemu przyjacielowi naszego Atoska.
  13. [quote name='Ellig'][IMG]http://images43.fotosik.pl/1803/86a4b2ea6b27a1b4gen.jpg[/IMG] Ewa i Ja postaramy sie pomoc tej suni....[/QUOTE] No właśnie... Okazało się, że obie pomyślałyśmy o tym samym... żeby zabrać sunię jak najszybciej, odrobaczyć, zaszczepić, wysterylizować i po zsocjalizowaniu szukać jej domku. Tym oczom trudno odmówić... Musimy tylko znaleźć jakiś transport z Leszna lub Poznania i praktycznie od zaraz możemy zabrać ją do przyjaznego DT u Ani, gdzie przebywa również Bianka. Jest to możłiwe tylko dlatego, że Bianka jest sunią bardzo zgodną i pozbawioną agresji, a ta sunieczka też jest spokojna. Miejmy nadzieję, że trzy suczki dobrze się ze sobą dogadają. Ja oczywiście jak zwykle nie umiem znaleźć wątku transportowego, a na FB się gubię. Prawdopodobnie więc transport znowu wyczaruje Elunia. Ja nie wiem, jak ona to robi, ale siada, klika i za chwilę wszystko załatwia... No chyba, że coś jeszcze dzisiaj znajdę;-)
  14. Mam nadzieję, że Kaluszek dzielnie zniesie kolejną wizytę u weta. Trzymam kciuki, żeby mu po tym czyszczeniu lepiej się jadło. A może dacie się zaprosić na przecudny bazarek, który Ellig przygotowała dla naszej Bianki i jeszcze jednej suni? [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/242327-Cacka-Krysi-Sienkiewicz-i-Jej-Przyjaciół-do-27-04-2013-r[/URL]
  15. Gusiaczku, Ania obiecała, że będzie pilnowała bezpieczeństwa krecika, a tymczasem mam kolejne wiadomości: [I][B]"Dziewczyny (Bianka i Łatka) razem wpakowały się do posłania, które kupila Ela. Jest tak wypchane, że aż zmieniło kształty i tylko dochodzi chrapanie. Dały dzisiaj czadu w ogródku" [/B][/I]Myślę, że na Biankę doskonały wpływ ma obecność Łatki. Ideałem byłoby znalezienie dla niej domku z jakąś zrównoważoną sunią.
  16. Najnowsze wiadomości od Bianki z smsa od Ani: [B][I] "Bianka rozkopała krecie kopce, w dołki wrzuca swoje suche z tajnych zapasów i czeka na kreta. Robi przy tym takie miny, że ja za chwilę padnę ze śmiechu. Pozdrawiamy." [/I][/B]Ciekawe, czy chce się bawić, czy poluje... [B][/B]
  17. Jestem.... Ta biała sunia chwyta za serce...
  18. Astor już po pierwszym etapie drogi do domu..... Dojechał z Jamorem do Radomia i chyba już wyruszył dalej, do swojego domu. A ja znowu beczę, z jednej strony ze wzruszenia, że Astor po ponad 2 latach jedzie do kochającego domu, a z drugiej z żalu, że to Atos miał być tam szczęśliwy... Wgrywam zaległe zdjęcie Kuli z 8 kwietnia. Przybiegła do nas na spacerze i poszliśmy razem. Tu z moim Semikiem, a w tle Peruszka: [IMG]http://www.iv.pl/images/04897929281704866036.jpg[/IMG] Dzisiaj Kulka dostała ucho, które sprezentowała jej Mazowszanka. Zajęła się nim z takim zapamiętaniem, że nie miała czasu pożegnać się ze mną. Staram się jej nosić różne smaczki, gryzaki, z których bardzo się zawsze cieszy. Od razu łapie i chowa się do budy, żeby za sekundę dosłownie wyjść i usiąść przed wejściem i tam konsumować. Kochana z niej sunia...
  19. Astor już jest w drodze do domu. Jamor zawiózł go do Radomia, skąd z Wuncią rozpoczyna drugi etap jazdy... Bądź szczęśłiwy piękny psie...
  20. [quote name='3 x']co niezmienia nijak faktu, że Państwo muszą uważać bo to co zrobili było nieodpowiedzialne przecież jechali we dwójkę i jedno mogło trzymać Atosa za obrożę [/QUOTE] Zgadzam się z Tobą 3x, ale to nie było tak, że niefrasobliwie otworzyli drzwi... Wcześniej zatrzymali się i wyprowadzili Atosa na smyczy oboje. Ten drugi raz, trudno powiedzieć nawet dlaczego się zdarzył, może Pan był bardzo zmęczony prowadzeniem samochodu i musial się zatrzymać... Pani Grażyna spała, a Pan zatrzymał się, wysiadł i zanim otworzył drzwi Atosowi, którego miał złapać za obrożę, uchylił leciutko bagażnik. To była mała szpara i w jednej sekundzie doskoczył tam Atos i jakimś cudem przecisnął się przez tę dziurę:-( Ja wiem, rozumiem, co chcesz napisać. Moje tymczasy podróżują zawsze przywiązane i przed uchyleniem drzwi z mojej strony mam smycz w ręku i dopiero potem zaczynam ją odwiązywać. Tutaj stało się coś nieprzewidzianego przez Państwa... Dzięki Ci za ciepłe słowa o Atosie. To był gość.... Nie zapomnę mojego pierwszego z nim spotkania oko w oko. Chciałam go poznawać powoli, oswajać podchodząc z jedzeniem. Powiedziałam o tym człowiekowi, u którego mieszkał, a tamten bezmyślnie spuścil Atosa i otworzył bramkę. Atos wypadł wprost na mnie, siedzącą na trawie i witającą się z nie mogją jeszcze wtedy Perełką... Myślałam, że już po mnie, ale Atos wspaniale zareagowal na mój spokojny głos i mówienie do niego po imieniu... Tego dnia po raz pierwszy ruszył za nami (bo jeszcze nie z nami) na godzinny spacer. Nigdy nie próbował mnie łapać za nogi, czy pupę, nigdy... Mojego TZ-a potraktował zębami, ale wtedy już bronił swojego stada przed obcym... A Astor jak się okazuje czekał w hotelu nie rok, a przeszło dwa lata na swój dom. Czyli tyle, ile lat miał Atos.... Kolejny przypadek?
  21. Astorku, niech Ci będzie tam najlepiej na świecie! [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/134003-Astor-prosi-o-ogłoszenia-już-ponad-rok-siedzi-w-hotelu/page41[/URL]
  22. Pani Grażyna przesłała mi na konto 500 zł i dodatkowo 72,90 za obrożę Foresto, którą dostała dla Atosa. Jamor nie zdążył mu jej nałożyć... Dzisiaj napisałam, żeby mi nie wysyłała pieniędzy za nią, żeby zostala jako prezent dla nowego członka Rodziny, ale widocznie zrobiła przelew już wczoraj. Bardzo dziękuję.... Wszystko uzupełniłam w wątku rozliczeniowym.
  23. [quote name='Nutusia']Ech, Atosie, jak Ty pięknie zarządzasz tu wszystkim z Psiego Nieba...[/QUOTE] [quote name='Gusiaczek']Dokładnie tak samo pomyślałam .... Kiedyś, gdy już będę miała na to siłę, opowiem jak bardzo tragedia Atosa zmieniła moją duszę ... to jest metafizyczne wręcz ... Ewuniu ... :calus:[/QUOTE] Kochane, nawet nie wiecie, jak bardzo potrzebuję wiedzieć, że nie tylko dla mnie był kimś ważnym... Kiedy dowiedzialam się, że cała Rodzina jednogłośnie podjęła decyzję, że to przyjaciel Atosa zostanie członkiem ich Rodziny napisałam jej, że Atos ze swojej chmurki uśmiechnie się do nich, bo to był pies całkowicie pozbawiony agresji do innych zwierząt, a swojego przyjaciela bardzo lubił. Znowu lecą mi łzy, choć myślałam, że wszystkie wypłakałam. Płaczę z żalu za tym cudownym psem, ale też ze wzruszenia, że tyle dusz poruszył jego los, że nie był nam obojętny, że był kochany...
  24. Kochani, bardzo Wam dziękuję, że jesteście z nami. Staram się jakoś to sobie poukładać w głowie. Koresponduję z Panią Grażynką, dostałam też piękny list od jej syna Adriana. Jest zbyt osobisty, żeby go tu zacytować, ale pozwolił mi na wypłakanie się tak oczyszczająco. Bo chociaż Adrian nie znał Atoska osobiście, czekał na niego w domu, to bardzo przeżył tę ucieczkę. Wieczorem w poniedziałek porozsyłał gdzie się da ogłoszenia o zaginięciu Atosa, napisał mail do szkoły w Klukach, planował zawiadomienie ochotniczej straży na miejscu. Wydrukował plik ogłoszeń i z samego rana ruszył szukać swojego psa. Kiedy już dojeżdżał, dostał wiadomość, że Atos nie żyje. Bardzo to nim wstrząsnęło, bardzo:-( Dla mnie to bardzo ważne, że zrobił coś takiego, że cała Rodzina robiła wszystko, żeby go odzyskać. Nie jesteśmy w stanie narazie rozmawiać bez płaczu, dlatego do siebie piszemy, ale uwierzcie mi, dla tej Rodziny to wielka tragedia. Jamor poznał tych ludzi i powiedział, że w każdej chwili oddałby im następnego psa, bo takich ludzi rzadko się spotyka. Mieliśmy wszyscy, a tak naprawdę Atos koszmarnego pecha. Myślę jednak, że przynajmniej 5 ostatnich miesięcy przeżył bez łańcucha u szyi, mając swoich przyjaciół, pełny brzuch i zawsze miskę pełną wody. Jego poprzednia opiekunka niespecjalnie przejęła się wiadomością, że Atosa już nie ma. Stała obok mnie, zapłakanej i nie mogącej mówić i nie rozumiała mojej rozpaczy. Dzisiaj jednak czekał na mnie obok Kuli, do której chodzę codziennie Krzysztof. Ten prosty człowiek chciał mnie pocieszyć, bo choć może nie podziela mojej miłości do zwierząt, to jednak ją rozumie i szanuje. Powiedział mi "Ewunia, pomyśl, że przynajmniej przed śmiercią sobie poganiał, a to lubil najbardziej. Zawsze był postrzelony i jak się urwał z łańcucha, to ganiał jak opętany. A tu stałby przy budzie i byłby bardzo nieszczęśliwy albo zabraliby go do schroniska i uśpili po ugryzieniu następnej osoby" Wiem, że chciał mnie pocieszyć, chociaż ciężko mi się z tym narazie pogodzić, tym bardziej, że Atos już nie rzucał się na ludzi, bo nie musiał.... Aby jednak jego śmierć nie była taka bezsensowna, Państwo zdecydowali się przyjąć do swojej Rodziny najlepszego przyjaciela Atosa od Jamora. Nie napiszę narazie, który to psiak, bo trwają ustalenia z jego opiekunkami, ale to pies, który bardzo długo czeka na dom, ma za sobą ciężkie chwile i mimo masy ogłoszeń, nikt po niego nie dzwonił od dawna. Pani Grażynka napisała, że będą go kochali i zostanie ich najlepszym przyjacielem. Tym razem psiak zostanie do Państwa zawieziony. Chciałabym też, żeby to Jamor mogł napisać o tej adopcji na swoim forum jako pierwszy, bo to jego pomysł i to on koresponduje w tej chwili z Państwem na ten temat. Chciałam też dodać, że za pojechanie i szukanie Atosa przez kilka godzin Jamor wziął ode mnie tylko za przejechane kilometry. Zapłacilam 474 złote, ale Pani Grażyna wczoraj przelała mi tę kwotę na moje konto. Jak przelew dojdzie, rozliczę wydatek w wątku rozliczeniowym. Kulka dzisiaj tuliła się do mnie mocno. Nałożyłam jej obrożę przeciwkleszczową. Dostała też dzisiaj nową karmę, którą wcześniej Ellig kupiła dla naszej Bianki, ale okazała się za duża dla niej. To Purina, która posmakowała Kulce, ale dopiero wtedy, kiedy kilka ziarenek wyjęłam z torebki i dałam jej z ręki. Spróbowała, a potem zaczęła zjadać z miski. We wtorek ta cudowna suczynka podobnie jak mój Semik i Peruszka lizała mnie po twarzy i zlizywała łzy. Tak bardzo chciała mnie pocieszyć. Peruszka praktycznie przykleiła się do mnie na 2 dni. Nie odstępowała mnie na krok i nawet wołana przez Jacka na spacer, niechętnie szła, chociaż normalnie leci jak strzała. Ona wiedziała, czuła, że stało się coś strasznego i opiekowała się mną dopóki nie przestałam płakać. [quote name='malagos']Mateńko, jaka szkoda...... Ale nie da się wszystkiego przewidzieć, u nas też tragedia, której nikt nie przewidział.[/QUOTE] Malagos, co się stało u Was?
×
×
  • Create New...