No i po wizycie. Już w pierwszych minutach było oczywiste, że adopcja nie dojdzie do skutku. Jakoś nie zagrało między Milką, a Państwem. Milka była bardzo zdenerwowana, ostro protestowała przeciw podejściu ludzi bliżej siebie. Zupełnie inaczej reagowała na nich Patka - podchodziła, pozwalała się głaskać, ale nie zainteresowala sobą Pani. My z Anią wymieniłyśmy się spojrzeniami i obie wiedziałyśmy, że to nie ten domek... Pani zresztą po kilku minutach wstała i powiedziała, że nie będzie nam zajmować czasu, ale to nie ten piesek.
Po ich wyjściu odbyla się sesja fotograficzna, ale z powodu dużego zdenerwowania Milki wizytą, ciężko było zrobić jej dobre zdjęcia. Wrzucę tu ich sporo, ale niestety nie są za dobre:-(