Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29150
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Niestety Rokuś jest dzisiaj bez sił. Rano na spacerze był zadowolony, węszył sobie, podrywał nawet ładną sunię i choc bardzo się mnie pilnował, to troszkę pochodził dookoła mnie. Spacerowaliśmy wolno i niecałe 40 minut. w żadnym momencie ani Rokuś ani Semik nie dali sygnału, że chcą wracać. Wyglądali na zadowolonych spacerem. Po powrocie do domu Rojkuś jeszcze chwilkę pochodził za mną, po czym położył się i nie wstał nawet wtedy, kiedy weszłam do łazienki, a zawsze to robi i domaga sie pieszczot. Kiedy usiadłam koło niego po zrobieniu filmiku i poglaskałam, podniósł łepek, położył go na mojej ręce i zasnął. Dopiero teraz dojechałam do pracy, bo nie umiałam mu tej ręki zabrać:( Być może przyszedł czas, w którym zwiększymy dawkę Tramalu do 3 tabletek dziennie. Do tej pory dostawał co 12 godzin 1 setkę. Martwię się bardzo, naprawdę bardzo:( Nawet smaczek dawany przy moim wyjściu zjadł na leżąco i bardzo wolno:(
  2. Zdecydowanie psem mojego życia jest Semik i choć bardzo kocham Peruszkę i Barsiczkę, a teraz pokochałam Rokusia, to jednak Semik jest tym najważniejszym....
  3. Rokuś rzucił się dzisiaj ostro na panów, którzy przyszli do mieszkania sprawdzać ciągi wentylacyjne. Złapałam go i od razu wyprowadziłam do drugiego pokoju zamykając drzwi. Był nie do uspokojenia. Trudno było stosować jakieś metody, bo Ludzie chcieli sprawdzić ciągi i iść dalej. On wyraźnie poczuł się w obowiązku bronić swojego terenu. Musimy nad tym popracować, bo czarno widzę przyjazd córki Jacka do nas. Poza tym czuje się lepiej niż rano, zjadł pięknie kolację i po porcji głasków i całusów śpi teraz obok mnie:)
  4. Ewciu, to jeden z mądrzejszych psów, jakie miałam okazję spotkać w swoim życiu. Potrafi doskonale komunikować się z nami, fantastycznie podporządkował sobie cąłe stado, nawet groźnego Kulfona - sąsiada. Jest dobry i podejmuje mądre decyzje. Tym bardziej jest nam teraz trudno, bo on bardzo pilnuje, żeby Rokuś nie był traktowany lepiej niż on. Obraża się momentami i strzela takie miny, że od razu mamy poczucie winy, że czuje się odtrącony. Wczoraj wieczorem po wymasowaniu całego Semika leżałam obok niego i dopiero po kilku minutach Semik pozwolił mi się pocałować w pyszczek. Wcześniej strącał moje usta i odwracał łepek. Jacek mówi, że to dlatego, że nauczyłam go, że jest najważniejszy, więc teraz bardzo pilnuje tej pozycji. Nie zmienia to faktu, że przez ostatnie dni mam gonitwę myśli na temat Semika i Rokusia i tego, czy dobrze zrobilam zabierając Rokusia do domu. Tyle, że wyjścia nie było. Muszę bardzo pilnować, żeby Semik nadal czuł się pępkiem świata. To chwilami jest trudne, bo Rokuś dzisiaj czuje się gorzej i naturalne jest, że poświęcam mu więcej czasu.
  5. Dziękujemy Gusiaczku. Twoja życzliwość zawsze nastraja optymistycznie:) Rokuś dzisiaj w zdecydowanie gorszej formie. Merda ogonkiem, podchodzi na głaskanko, ale jest smutny, spowolniony:( Rano nie zjadł śniadania, które mu przygotował Jacek. Dostał tabletki, a potem nakarmiłam go samą puszką podając mu kolejne kęsy z ręki prosto do pyszczka. Zjadł połowę normalnej swojej porcji. Zanieśliśmy też Kulce karmę na dzisiaj, a po południu jestem umówiona z nimi na odbiór połowy worka. Nie mogę się przyczepić, bo Kulka miała zmienioną słomę, nalaną wodę i restzki karmy w miseczce. Obym nie zapeszyła, ale naprawdę wzięli się za opiekę nad zwierzakami. Podobno Kulce wyjęli kleszcza. Przyrzekli, że będą ją bacznie obserwować i w razie czego alarmować. Kiedy miałam wychodzić, zawołałam Rokusia, a on stał pomiędzy mną i Gośką (bez smyczy) i nie bardzo wiedział co ma zrobić. Po chwili podeszłam do niego i przypięłam obrożę, a on natychmiast ruszył z nami, jakby czekał na decyzję, co ma robić. Może myślał, że go przyprowadziłam z powrotem. Kłamałabym jednak mówiąc, że nie ucieszył się kiedy zobaczył Gośkę. Podszedł i przymilał się do niej, a ona go głaskała i mówila pieszczotliwie jak chyba jeszcze nigdy nie mówiła, a przynajmniej ja nie słyszałam, bo tylko wrzeszczała na niego. We mnie mieszały się poczucie winy i nadzieja, że jednak jest mu z nami lepiej i gdyby miał wybierać, to może zostałby z nami. Dopadły mnie myśli, czy ja mialam prawo zabierać mu miejsce, w ktorym żył, ale zaraz przypominało mi się, że Rokusia już by nie było gdyby tam został. Pomyślalam o wieczorach, w czasie których oni będą leżeli pijani i gdyby Rokuś tam był, nie podaliby mu leków o odpowiedniej godzinie i ten cudowny pies cierpialby z bólu... Pomyślałam też o tym obrzydliwym podwórku, na którym jest zamknięty i uznałam, że jednak mialam prawo go zabrać. To wszystko nie jest proste, przywiązaliśmy się do niego bardzo. Mieszka z nami od 18 dni. To z jednej strony mało, z drugiej wystarczająco, żeby go pokochać. Na początku myślałam, że dam radę zaopiekować się nim na te ostatnie tygodnie, może miesiące i że rozstanie nie będzie takie trudne, bo przecież od początku wiedzieliśy, że długo z nami nie pobędzie. Teraz czuję wielką kluchę w gardle i robi mi się słabo na myśl o tym, że on czuje się coraz gorzej i że może nie zdążymy pokazać mu, jak bardzo jest kochany, potrzebny i dobry.
  6. Na szczęście Rokuś ma dobrą opiekę i dużą pomoc Ludzi o wielkich sercach, którzy pomagają wszystkim zwierzakom bez względu na rasę (lub jej brak) Kupiłam dzisiaj 20 saszetek dla kociaków z dawnego domu Rokusia. Dałam co prawda w sobotę na cały ten tydzień te, które mi zostały, ale w weekend już im zabraknie, a ja dostałam dzisiaj je w promocji po 1,10 zł. Zapłaciłam 20,20 zł. Zapisuję w wydatkach. Przyszła też karma dla Kulki - jakoś się z nimi jutro umówię i przekażę pół worka, a połowę sama będę jej nosić.
  7. Nie znam psa śpiącego w łóżku, który by się bezczelnie nie rozpychał:) Ula, Malwla, to moja koleżanka z pracy. Kompletnie nikt się nie odezwał ani do niej ani do mnie. Rokuś dzisiaj cały czas przyklejony do nas i widać, że ma słabszy moment:( Leżał na kanapie i głaskaliśmy go oboje, a on zmrużył oczka i tak trwał. Kiedy głaski się kończyły, natychmiast podnosił łepek i prosił o jeszcze.
  8. Tak trochę amatorsko wyjaśniłam, ale do tego własnie ta choroba się sprowadza:( czasami dochodzi do paraliżu, a czasami do złamania kręgoslupa:( Na szczęście choc jest to nieuleczalne, postępuje powoli i Semik od 4 lat ma ją zdiagnozowaną.
  9. To powolne zrastanie kolejnych kręgów. Pies ma coraz sztywniejszy kręgoslup, coraz trudniej mu sie chodzi, a w końcu może dojść do złamania i to koniec. Semik ma zrośnięte 6 kręgów i póki co bardzo dobrze sobie radzi, ale nie wolno za bardzo obciążać kręgosłupa.
  10. Kochana, gdybym podchodziła restrykcyjnie, to moje psy nie wyglądałyby tak, jak wyglądają:) Muszę jednak dbać o jego stawy i kręgosłup, bo od dawna ma postępująca spondylozę.
  11. Ale im dobrze!!!!! Super życie:-)
  12. No niestety:( Na szczęście śpią w środku w tym kontenerze pod kołdrą z Gośką:( W styczniu chyba zaniosłam jej dwie cieplutkie i czyste kołdry w upranych i wyprasowanych powłokach. jedną kazałam jej położyć pod spód, a drugą wielką i węłnianą przykrywać się, bo była chora. Dzięki temu wiem, że jeśli śpią z nią, to mają ciepło:(
  13. Ewciu, tam jest sunia i dwa młode kotki. Kotek Kropek i koteczka, której do tej pory mi nie pokazali:( Zgodzili się, żebym ją zabrała na sterylkę, ale na razie jest za malutka na to:( Zawiozlam im ostatnio 16 saszetek dla kociaków, bo szkoda mi zwierząt zwyczajnie:( Oni nie dostaną ode mnie nic dla siebie.
  14. Zauważyliśmy, że na poranny krótki spacer przed śniadaniem idzie dosyć ciężko:( Mam wrażenie, że dopóki nie dostanie po śniadaniu Tramalu, coś go może boleć. W okolicy godziny 6 Jacek bierze psy na krótkie siusiu, potem wracają i jedzą śniadanie, a chłopaki dostają swoje leki. Po niecałej godzinie wychodzę z nimi ja na dłuższy spacer na skarpę i wtedy Rokuś jest ożywiony i pięknie idzie, ale działa już na niego Tramal. Wieczorem znowu dostaje tabletkę, więc wystaje koło nas i prosi o pieszczoty. Dzisiaj leżał obok Jacka na podłodze i jak tylko Jacek przestawał go głaskać, podnosił łepek, kładl na łóżko i patrzył wyczekująco:) Rokuś po całym dniu jest zmęczony i mocno śpi: Rokuś przytył, ale nadal jest chudziną:(
  15. Rokuś rozkochał w sobie Jacka tak, że pozwala mu na wszystko:) Dzisiaj zastałam ich razem na kanapie:) Kiedy stanęłam jak wryta Jacek powiedział "No co, Ty rozpuściłaś nasze cztery psy, to ja mam prawo rozpuścić tego jednego" Nie muszę Wam chyba pisać, że jak dla mnie Roki może spać z nami w łóżku. Sama też go zaprosiłam już na kanapę, ale Jacek... tego się nie spodziewałam. Tak samo jak oczom nie wierzę kiedy podkarmia go siedząc na kanapie serem żółtym, za którym Rokuś przepada:) To jest bardzo zgodny pies. Kiedy wszystkie cztery ogonki dostają do gryzienia takie nieduże patyczki z białej skóry owinięte kurczakiem, Barsiczka zwiewa do drugiego pokoju, żeby jej przypadkiem nikt nie zjadł ani okruszka, Semik najpierw gania i usiłuje zakopać zdobycz, a po trzech moich znalezieniach ukrytego skarbu zabiera się za jedzenie na posłanku. Peruszka też biegnie na swoje posłanko, a Roki... biegnie za Peruszką i jedzą na jednym posłaniu. To się powtarza za każdym razem jak coś takiego dostaną:)
  16. Semurek przechodzi na dietę, bo zrobil się naprawdę grubasem, a do tego uwielbia wszelkie smaczki. Tak się zajada patyczkiem ze skóry owiniętym kurczakiem:)
  17. W zasadzie możemy rzeczy spakować do przyczepy campingowej, która stoi pod domem, a do samochodu tylko psy i my:)
  18. Najtrudniej będzie zapakować psy i bagaże:) My możemy jechac z trzema bluzkami, ale one maja swoje posłanka, jedzenie, zabwaki... pół dużego bagażnika:) No nic, zobaczymy...
  19. Dzisiaj na moje konto wpłynęlo 100 zł dla Rokusia od mojej koleżanki Agaty P.!!!!! Agata prosila, żeby przeznaczyć je na jego potrzeby, łącznie ze smaczkami:-) Póki co moje psiaki dzielą się z Rokim swoimi zapasami smakołyków. Rokus uwielbia kabanoski Rocco kupowane w zooplusie. Nie gardzi też suszonym mięsem, więc zapasy szybko znikają, ale jeszcze cos nam zostało:)
  20. Zabawy Rokusia z Jackiem i Semikiem:)
  21. Tak Rokuś mieszkał. Kulka niestety nadal tam jest, tyle, że ma budę poza tym podwórkiem: A tak jest kawałek dalej, tylko, że nikt z nich nie wpada na to, żeby wziąć psy choćy na pół godzinki na spacer. Dzisiaj była mgła:
  22. Na szczęście Rokuś już nigdy nie będzie z tą kreaturą miał do czynienia. W sobotę i niedzielę bardzo dużo czasu poświęciliśmy psiakom. Byliśmy na fantastycznym spacerze na Kabatach i psiaki ganiały jak szalone. Dzisiaj rano poszliśmy odwiedzić Kulkę. Rokuś przywitał się z nią bardzo wylewnie, a ona lizała mu pyszczek... Widać, że za nim tęskni:( To jedyny minus tej całej sytuacji. Po nakarmieniu Kulki Roki bez słowa zachęty odwrócił się i ruszył z nami na spacer. Mam nadzieję, że definitywie zakceptował, że to juz nie jest jego dom. Zrobiłam dzisiaj zdjęciatego miejsca, żeby pokazać Wam jak żył, a jak ma teraz. Zaraz spróbuję zgrać z telefonu i wrzucę tutaj. Roki przytył i wygląda coraz lepiej. Zjada fantastycznie karmę Hepatic, choć muszę mu dorzucać sporo puszki.
  23. Bardzo Wam dziękujemy! Weekend upłynął nam na spacerach, głaskaniu, czesaniu i zabawie z psami. Semiś całkowicie zaakceptował obecność Rokusia, ale musimy pilnować, żeby to on miał więcej głasków i zachwytów nad tym, że jest, że leży przepięknie na posłanku albo że łaskawie zechcial wziąć smaczka do pyszczka:-) W tej chwili Semus zjada wszystko, co dostanie, nie grymasi nawet i nie usiłuje wypluć podawanych tabletek. Każdy wąchany przez Rokusia dołek jest natychmiast sprawdzany przez Rudego szefa, a Roki jest na szczęście tak zgodnym psem, że nie ma nic przeciwko temu. Jednym słowem w domu sielanka, tyle, że dosyć ciężko jest na spacerach i w samochodzie z czterema psami. Zastanawialiśmy się z Jackiem, czy uda nam się gdzieś wyskoczyć w wakacje z całym towarzystwem.
  24. Bardzo dziękujemy:) Wczoraj do późnej nocy Rokuś stał i podkładał łepek Jackowi i mnie na przemian. Nasze psy już dawno spały, a on uparcie prosił o głaskanie:) Ma niesamowity deficyt miłości... Jego poprzedni właściciel na wieść o jego chorobie powiedział "Gośka nie martw się, pomogę Ci wykopać dołek" Chamstwo totalne:(
×
×
  • Create New...