-
Posts
29148 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Bardzo mi przykro, ale nie pomogę:( Od niedzieli mam pod opieka dwie 1,5 miesięczne sunieczki z lasu:(
-
Sunieczki są naprawdę super fajne:) Szczekają przez kilka minut po wyjściu Marty z domu (stała i podsłuchiwała, po 10 minutach ucichły). Na filmikach widać, jakie są chudziutkie. Dosłownie skóra i kości i sterczące kości na pupinkach:( Dziewczyny zadbają o to, żeby przybrały na wadze. W tej chwili dostają jeść co 3 godziny.
-
Byłam u suniek:) Jakie to są rozrabiaki:) Nareszcie szczęśliwe dzieciaczki:) Najedzone, w ciepełku mogą wreszcie być rozkosznymi maluszkami. Julia - córka Marty w kilka minut nauczyła je pięknie siadać zanim dostaną nagrodę. Jestem pod wrażeniem i zdolności Julki i inteligencji tych maluszków:) Coś mi się zdaje, że zdobyły od wczoraj kolejne dwa serca:) Doniosłam im jeszcze gryzaczki i nagrody:) Na kilka minut wyszłyśmy z nimi na patio na chodnik. Dopóki nie zostaną zaszczepione o spacerach nie ma mowy, ale na puste patio będą wychodzić treningowo. Pięknie dały sobie założyć obróżki i przypiąć smyczki. Początek był trudny, ale potem bardzo ładnie pomaszerowały kawałek. Marta zrobiła kilka zdjęć, może mi potem prześle. To trwało kilka minut, niestety w tej chwili dłuższe wyjścia nie są dla nich bezpieczne. Tak pięknie czekają na smaczek:) A tu wspólna zabawa:
-
Wpadam z wiadomościami:) Sunie pół nocy rozrabiały i domagały się towarzystwa. Odreagowują siedzenie w ciasnej klatce w lecznicy. Apetyt znakomity, bez problemu udało się podać im antybiotyk:) Marta kombinuje jak po za otwartą klatką zastawić im zapasowym przęsłem drzwi do kuchni, żeby miały w czasie jej nieobecności więcej miejsca, a jednocześnie żeby były oddzielone od jej suniek, które niebawem zajadą do domu. Zobaczcie te słodziaki kochane:) Próba zamknięcia kuchni: A tu udana próba zajęcia ich czymś:) Jaśniejsza jest mniejsza:)
-
Cudowny psiak:) Nie tylko piękny, ale też dobry na wskroś:)
-
Moi kochani, sunie są już w DT:) W lecznicy powitało nas tornado. Szalone, wesołe, chętne do zabawy sunie wpakowały mi się na ręce i tak wyniosłam je do samochodu. Apetyt rewelacyjny, nastroje też, zero oznak choroby:) Wetka powiedziała, że nie ma co czekać z kąpielą, bo są bardzo brudne i śmierdzące i dla nich to będzie ulga, jeśli wykąpiemy i wysuszymy je od razu. Tak zrobiłyśmy. Marta wzięła mniejszą ja większą i porządnie wyszorowałyśmy maluszki:) Woda była czarna. Na koniec zgodnie z zaleceniem wetów przemyłyśmy roztworem z manusanu pupinki i łapki i maluchy poszły do suszenia najpierw w ręcznikach, a potem lekko pod suszarkę. Mniejsza bez problemu pozwalała na suszenie, większa protestowała, więc odpuściłyśmy, zawinęłam maluszka w nowy ręcznik i nosiłam dopóki nie wyschła:) Jutro porobię zdjęcia opisów wizyt. Jeśli chodzi o rozliczenie, zostawiłam w lecznicy Agę, a sama zabrałam maluszki do samochodu i w końcu okazało się, że dostała inny paragon:( Ma wcześniejszy paragon z wpłatą zaliczki 1000 zł, a dzisiaj dostała paragon na 120 zł, ale z godziny 18:57, a my byłyśmy tam ok. 20:00:( Na szczęście w opisach leczenia suniek po każdym dniu jest zrobione podliczenie kosztów i tak okazuje się, że leczenie większej suni kosztowało 423 zł, a mniejszej 497 zł. Jutro wgram wszystko i będzie widoczne. Razem leczenie i leki na wynos w tej lecznicy kosztowało 920 zł. Ponieważ nie dotarła nadal karma Agnieszka od siebie kupiła jeszcze 1 kg Royala dla szczeniąt. Z 1000 zł dostała 30 zł zwrotu, co oznacza, że 1 kg karmy kosztował 50 zł:( Koszty masakryczne, ale najważniejsze, że sunie wesołe i z apetytem. Agnieszka zdecydowała się jeszcze opłacić malutkim pierwszy miesiąc pobytu w DT. Zapłaciła dzisiaj 300 zł:) W sumie wydała sama już majątek na sunieczki... Są przeraźliwie chude, dopiero w czasie kąpieli zobaczyłyśmy, jakie to szkieleciki. Będą dostawały 5 razy dziennie jeść. Powinny szybko przybrać na wadze. Rzuciły się na picie po przyjeździe. Piły łapczywie z jednej miseczki:) Będą miały do dyspozycji cała kuchnię, ale posłanko będzie w klatce, która będzie stała otwarta. Na wynos dostały antybiotyk na 6 dni, probiotyk i pastę diar sanyl i aptobalance. Również tabletki na odrobaczanie do podania przez 3 dni za tydzień. Za 2 tygodnie pierwsze szczepienie. Malunie są przecudowne. Ogonki cały czas chodzą, są ciekawskie i bardzo, ale to bardzo miłe:) Jutro postaram się zrobić zdjęcia w ciągu dnia. Dzisiaj musi Wam wystarczyć filmik z kolacji:)
-
Kejciu, zawiozłam juz książki, ale może wyprosimy Mazowszankę, żeby przyjęła książki, bo ona po niedzieli będzie fotografować swoje i dołączy do bazarku:) Byłoby miło spotkać się w realu i mogłabyś poznać przy okazji Rokusia:) Jeśli masz zajęcia przy Nowoursynowskiej w stajni, to ja mieszkam kilkaset metrów dalej:) Z radością podejdę z psami:)
-
Dodam jeszcze, że na PW odezwała się do mnie Marysia O. i zaproponowała oddanie suniom połowy worka Josery kids, czyli takiej samej, jak im zamówiłam:) Bardzo serdecznie dziękujemy!!! A ja dzisiaj zawiozłam Aldrumce 3 paczki fantów bazarkowych:) Część uzbierałam ja, część dostałam od Marty, u której maleńkie będą na DT:) Aldrumka i jej córka bohatersko przejęły ode mnie ciężkie paki na dworze, bo nie miałam gdzie zaparkować, żeby pomóc im nosić:) Bardzo serdeczne dzięki!!!
-
Dziewczyny kochane, tyle dobrego się dzieje wokół suniek, że naprawdę ściska mnie w gardle:) Dodatkowo przychodzę ze wspaniałym newsem, że maleńkie czują się znakomicie, nie maja żadnych objawów choroby i weci mówią, że nie ma sensu trzymanie ich dłużej w klinice:) W tej chwili mąż Agi Piotr wraca z klatką z Józefowa. Jutro po pracy rozłożymy wszystko u Marty i lecimy po sunieczki:) Oby nic się nie zdarzyło puk...puk... Na wszelki wypadek pojechałam na konsultacje do Boliłapki i po rozmowie z wetami zrobimy tak, że sunia rezydentka pojedzie na dwa dni z córką Marty pod Warszawę do miejsca, które bardzo lubi. My w tym czasie zainstalujemy sunie, dopiero w sobotę je wykąpiemy. Zgodnie z zaleceniem wetów w normalnym szamponie dla szczeniąt, który zakupiłam, a potem okolice pupek i łapki w Manusanie. Po powrocie do domu Saszy będą jeszcze odizolowane przez kilka dni, żeby Saszka po swoim szczepieniu nabrała pełnej odporności na parwo. Zaniosę do Marty wszystkie środki czystości, rękawiczki, prześcieradła, manusan, ręczniki papierowe, duże worki na śmieci po suniach i będzie dobrze:) Cały weeken Marta będzie z sunieczkami i będzie je cały czas obserwować. Paragon za szampon:
-
Agnieszka wstępnie nazwała sunie: mniejsza - Maja, a większa - Zuzia. Będę jednak negocjować zmianę imienia drugiej, bo mi do niej nie pasuje:( Aga działa super skutecznie:) Ma to szczęście, że wokół niej są ludzie, którzy jeszcze nie pozbyli się niepotrzebnych psich sprzętów jak my:) Mamy obiecaną dużą klatkę, w której sunieczki mogłyby bezpiecznie spać w czasie nieobecności Marty, a obecności jej dużej suni. To oczywiście jeden ze scenariuszy, bo może sie okazać, że klatka wcale nie jest potrzebna, ale warto ją mieć:)
-
Mam wiadomości o suniach:) Czują się dobrze, zaczęły jeść i sporo się dzisiaj razem bawiły:) Mamy nadzieję, że do końca tygodnia będą już w DT:) Lekarz mówi, że one w ogóle nie maja objawów parwo:) Dostałam dzisiaj od mojej wspaniałej koleżanki Ewy H. i zawiozłam już do przyszłego DT 60 podkładów dla maluszków. Mam też od niej całą butlę manusanu, w którym wykąpiemy oba maluszki, żeby zmyć bakterie i wirusy. Oczywiście w roztworze z Manusanu. Resztę zostawię Marcie do mycia rąk po dotykaniu suniek przez pierwsze dni:) Ewa H. dała mi również 100 zl dla sunieczek, bardzo dziękujemy!!! Marta z kolei pojechała do znajomej, która chciała oddać małe posłanko. Ja oddam suniom jedno wakacyjne moich psiaków i kilka kocyków, ale dobrze mieć dwa na zmianę, żeby móc je prać.