Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29331
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. Kejciu, kupiłam mu na próbę rozmiar small i jest na styk, więc lepszy byłby medium, chociaz i ten mały zdaje egzamin.Ubrałam go dzisiaj w pierwszego pampersa, tak przejechał samochodem drogę na spacer. Potem od razu zdjęłam, na szczęście był suchy. Wgram potem zdjęcia, bo zrobiłam mu tuż po wyjściu z samochodu. Bardzo dzięuję jeśli masz któryś z tych rozmiarów, chętnie odbierzemy. No tak, Barsiczka ma szczęście. Gorzej z Rokusiem, ale nie poddajemy się! Muszę popytać doktora Jagielskiego o ten preparat. Eossi, dobry Duszku naszych psiaków, bardzo serdecznie dziękujemy! Jesteśmy z Elą bardzio wzruszone, że co jakiś czas ktoś sam, bez proszenia o pomoc tak po prostu z potrzeby serca wspiera któregoś naszego psiaka. To dla nas ogromna pomoc, nie tylko materialna. Czujemy się wtedy silniejsze, bo jest ktoś, kto nam wierzy i chce pomóc. Doszła też wpłata od Ona03 - całe 50 zł! jesteście niesamowite, bardzo dziękujemy za wsparcie naszego Staruszeczka! Wzrusza mnie to, że nadal chcecie pomagać w jego ratowaniu, w podniesienu jego jakości życia na ile się da.
  2. Dzięuję Wam kochane za wsparcie. Kejciu, ja kupuje te większe podkłady. Zamawiałam kiedyś przez internet, ale teraz nie było czasu. Musiałam mieć od razu. Rokuś zrobił luźną kupkę, ale już nie taką straszną kilka minut temu. To znaczy, że leki podziałały. Oby na dłużej...Cały wieczór przeleżałam z psiakami na kanapie głaszcząc każde po równo. Rokuś był wniebowzięty. Każda próba mojego wstania z kanapy kończyła sie podniesieniem łebka Czarnuszka i spojrzeniem tak pełnym wyrzutu, że siedziałam dalej. Straszny terrorysta się z niego zrobił.
  3. Dzieki Eluś za wgranie wyników:( Już na pewno potwierdzony jest chłoniak, ale trzymam sie kurczowo stwierdzenia "umiarkowanej złośliwości". Wynik wysłałam doktorowi i czekam na odpowiedź. Byłam też dzisiaj u naszego weta, dostaliśmy kolejne tabletki na powstrzymanie biegunki, zastrzyki z no-spy, a w aptece kupiłam Stoperan i Taninal (każdy lek w innej, bo w pierwszej nie było Taninalu). Do tego 10 podkładów. Oddzielnie kupiłam też 10 pieluch dla dorosłych (nie wliczam tego, sama pokryję ten koszt). Kiedy Rokuś wychodzi na spacer, bardzo często nie jest w stanie przejść tych kilku kroków i załatwia się na klatce. Mam problemy z sąsiadami, którzy wcześniej już posądzali moje psiaki o siusianie w windzie, dlatego oczywiście sprzątam wszystko natychmiast, ale czasami te 2-3 minuty powodują, że Rokuś dalej roznosi kupkę i załatwia się w kilku miejscach. Dlatego na wyjście będę mu zakładała takiego pampersa i na dworze od razu będziemy go zdejmować. W domu zostanie bez pampersa, bo nie daj Boże jakby się załatwił, to te kilka godzin siedziałby w tym całą pupcią. Po to jest pralka, żeby takie sprawy załatwiac inaczej. Mam zapas kołderek i posłań, więc mogę prać codziennie. Przyjechałam dzisiaj do domu o 14:45. Niestety Rokuś dwa razy załatwił sie na dwa posłanka. Pal licho posłanka, pralka je wyprała. Gorzej, że w jednym z nich Rokinek leżał i dupinka była czerwona. Umyłam go delikatnie, posmarowalam napuchniętą pupcię maścią z czystak i poszliśmy na spacer. Rokuś słaby, ale merdał ogonkiem i bardzo chciał iść dalej. Zawróciłam go, bo musimy go teraz oszczędzać. Teraz znowu jest na krótkim spacerze z Jackiem i z suniami. Paragony z dzisiaj (nie wliczając pampersów)
  4. Najserdeczniej dziękujemy za wpłatę - niespodzianke od Mattilu dla Rokusia! Dzisiaj na koncie znalazłam 99,62 zł! Wielkie podziękowania Kochana! Zapisałam w rozliczeniach.
  5. Bardzo Ci kochana dziękujemy! Zaraz napiszę PW. Rachunki masakryczne, a to jeszcze nie koniec, bo za chwilę pobieranie krwi z masą badań. No i leczenie po poznaniu wyniku biopsji. Dzisiaj niestety znowu biegunka:( O 7 rano Rokiś wyszedł z Jackiem i nie załatwił się. Potem po śniadaniu o 8:30 wyszłam z psami ja i Rokuś już na klatce schodowej załatwił się, ale jeszcze normalnie. Pół godziny później na spacerze znowu się z niego lało:( Nie mam pojęcia co się dzieje, jest w trakcie brania zastrzyków na biegunkę:( Musiałam przyjechać do pracy, bo mam oddanie projektu, ale już umówiłam się, że wezmę 1 dzień urlopu i podzielę go na dwa kolejne dni, żeby móc jechać do Rokusia i wyprowadzić go na spacer ewentualnie sprzątnąć jeśli już się załatwił i przede wszystkim umyć tą biedną pupinkę:( Wymyłam go po spacerze i posmarowałam na zewnątrz maścią gojącą z czystka, żeby mu ulżyć. Czekam na wyniki biopsji i chyba dzisiaj po południu zrobię zalecone przez doktora badania krwi. Chcialam zaczekać, aż mu się biegunka skończy, ale raczej nie ma na to szans.
  6. Ile radości może sprawić widok pięknie uformowanej psiej kupki wie ten, kto walczył z gigantyczną biegunką psa:) Mamy to za sobą ufff... Rokus odrabia straty w jedzeniu i coraz żywiej sie zachowuje. Przychodzi na przytulasy i znowu szczekaniem domaga się uwagi. Późno w nocy miał problem z ułożeniem się na posłaniu w sypialni. Kręcił się, wstawał, popiskiwał. Dostał lek przeciwbólowy, wymasowałam całe ciałko, wyprzytulałam i w końcu zasnął. Spał jak kamień do rana. Nadal nie mamy wyników biopsji. W lecznicy powiedzieli mi, że najwcześńiej będą jutro. czekamy...
  7. Kochane, tak na szybko, bo przyznam, że padam dzisiaj. W gabinecie byliśmy dzisiaj ponad 2 godziny.Doktor najpierw super dokładnie zbadał Rokusia, obejrzał i poopisywał wszystkie jego badania, pomierzył widoczne węzły. Rokuś większość czasu spędził na swoim miękkim posłanku, bo ciężko mu było stać na łapinkach, ale troche też postał. Ten nocny niedowład łapek na szczęście minął. Miał dzisiaj pobrany material na biopsję z 4 różnych węzłów. Zdaniem doktora to konieczne, żeby zdiagnozować stopień złośliwości chłoniaka (bo niestety to jest chłoniak). Biorąc jednak pod uwagę, że powięszenie węzłów zaobserwowaliśmy jeszcze przed usuwaniem ząbków w październiku, jest nadzieja, że stopień złośliwości jest niski i że postępowanie choroby przeciągnie się w czasie. Nie mówimy tu o latach, ani pewnie o wielu miesiącach, ale póki nie cierpi i jeśli uda się ocenić rokowania, można będzie dobrać jekieś leki, ktore mu pomogą. Na pewno nie będzie to chemia, bo jej nie przeżyje i niestety nie będa to sterydy, bo za bardzo obciążą już i tak chore serduszko. Wyniki biopsji mają być jutro. Od niej zależy sposób postępowania. Zrobiliśmy też USG wątroby i śledziony. W śledzionie są zmiany, ale raczej nie są to zmiany wywołane przez chłoniaka, choć nie można wykluczyć że to nowotwór:( Opis na szybko dostałam mailem od Pana doktora, a oddzielnie mam opis USG i tzw. kartę pacjenta. Tak wygląda opis wizyty: * w wieku 14 lat * adoptowany przed laty z babeszjozą * poźniej stany zapalne, torbiel okolicy trzustki/nerki * badanie USG 04.07.2017 zażołądkowo/zatrzustkowo twór 6,5x5,5 cm o ścianie 5-9 mm, * problemy zębami od października * 24.10. w badaniu echokardiograficznym kardiomiopatia rozstrzeniowa do różnicowania ze zmianami poza[alnymi mięśnia sercowego * 31.10. rbc 5,25, ht 40,56,. AP 422, mocznik 109, T4 lekko poniżej normy * 8 listopada usuwano zęby, jednocześnie schodziły pazury - w wymazie St. pseudointermedius, Enterobacter aerogenes - przez 5 tygodni dostawał Unidox * 29.12.2017 BAC węzłów chłonnych podżuchwowych - możliwy chłoniak blastyczny lub zmiany odczynowe * generalnie czuje się bardzo dobrze * od 2 dni bardzo silna biegunka (wodnista, strzelająca), Aptus, No-Spa; w nocy dostał Biotyl, dzisiaj rano nie mógł wstać ze sztywnymi łapami * dostałe na stałe - Cardisure - 2*dziennie 7,5 mg - Lotensin 5 mg - 1 tabletka dziennie - Polprazol 40 mg - 1 kapsułka dziennie - Opokan - 1/2 tabletki dziennie - Nootropil - 600 mg dziennie - od dzisiejszej nocy Biotyl 5 razy - probiotyk * w gabinecie oddał papkowaty już kał, brązowy, bez domieszki krwi, śluzu * waga 38,2, schudł 1,8 kg w ciągu 3 dni * t. 38,3, tt. 88/min., miarowe, pełne * błony śluzowe blado-różowe, wilgotne, CRT<2 * węzły chłonne obwodowe powiększone, jędrne - podżuchwowe prawe 3, 2,5 cm, 3 cm, lewe 3,5 cm, 3 cm - przedłopatkowe 3,5 cm, 4 cm - pachowe 1 cm - pachwinowe powierzchowne 3 cm - podkolanowe 3,5 cm * w jamie brzusznej nie macam powiększonej śledziony * w badaniu rektalnym brak uchwytnych nieprawidłowości, kał papkowaty * proszę o badanie krwi: morfologia z rozmazem, mocznik, kreatynina, ALT, bilirubina całkowita, białko całkowite, albuminy, cholesterol, Ca * obraz kliniczny wskazuje na chłoniaka złośliwego; długi przebieg kliniczny (2 miesiące) może wskazywać na chłoniaka o niższej agresywności klinicznej * dalsze zalecenia po wyniku biopsji i ocenie typu histologicznego zmiany. Tutaj jest opis USG i karta pacjenta: A tu paragony z wczoraj i dzisiaj. Na tych wczorajszych zaznaczyłam godzinę wystawienia. Ten nocny jest masakrycznie wysoki:( Za 5 zastrzyków z antybiotyku i jeden z no-spy plus powierzchowne badanie 192 zł:( Obok paragonu z dzisiaj wgrywam paragon Barsiczki (zaznaczyłam godzinę wystawienia paragonów, żeby pokazać, że zostały wystawione niemal jednocześnie) bo kwota jest wysoka i nie chcialabym, żeby ktoś pomyślał, że wpisuję w rozliczenia Rokusia coś Barsiczki. Dodatkowo w opisie powyżej sa podane składowe kwoty dla Rokusia. Razem dają kwotę 301 zł. Barsiczka ma duże szanse, żeby nie zachorować więcej. Doktor dokładnie narysowął nam jak został obcięty pęcherz prawdopodbnie razem ze wszystkimi naciekami. Nie ma oczywiście gwarancji, bo jakaś komorka mogła zagnieździć się dalej poza obszarem cięcia, ale jak okreśłił doktor mieliśmy ogromne szczęście, bo umiejscowienie guza dało szanse na radykalną operację. Chemia ma sens w przypadku wznowy choroby. Teraz to byłoby niepotrzebne trucie suni. Barsiczka do końca życia będzie miała robione co miesiąc USG pęcherza moczowego i jeszcze badanie natychmiast pokazujące wznowę (nie pamiętam nazwy, a opis dostane jutro, ale chyba T cell screaning). Jutro mam zrobić badanie moczu i jeśli nie ma stanu zapalnego, od razu mam zrobić to badanie na T... Dzisiaj robiliśmy USG pęcherza i doktor sam określił co ma być w opisie. To jest wzorzec tego, co ma być badane co miesiąc. Powiedział, że to naprawdę złośliwy nowotwór i gdyby umiejscowił się po drugiej stronie pęcherza przy kanalach moczowych, nie byłoby szansy na operację.
  8. A jednak musiałam jechac do lecznicy. Rokusia znowu pogoniło. W dyżurującej lecznicy lekarz powiedział, że węzły Rokusia sa ogromne i bardzo twarde i to jego zdaniem na pewno chłoniak:( Biegunka też może być konsekwencją puchnięcia węzłów i naciskania i drażnienia na jelita. Podał mu no-spę (poprzedni zastrzyk dostał u nas w lecznicy w ciągu dnia) i Biotyl plus 4 zastrzyki z Biotylu dał na wynos. Powiedział, że jego zdaniem to nie potrwa długo i że chłoniak tak właśnie atakuje. Nagle i mocno:( Mówil o bezsensie podawania w tym wypadku chemii, ale szybko zakończyłam rozmowę, bo mimo wszystko czekam na to, co powie dr Jagielski. Gdzieś jeszcze mam nadzieję że oni wszyscy sie mylą:( Niestety nocny dyżur w lecznicy 24-godzinnej to dużo wyższe stawki. Za wizytę i leki na wynos zaplaciłam 192 zł, wcześniej w swojej lecznicy 117 zł:( Jutro zajmę sie paragonami, dzisiaj chcę posiedzieć przy Rokinku. Położę się z nim w dużym pokoju, żeby mogł pospać na kanapie. Poduszki schną po praniu, ale wymościliśmy mu tam miejsce kocykami, położyłam podkład, więc może spać spokojnie.
  9. Bardzo dziękujemy. Od wczoraj walczymy z biegunką gigant:( Trudno powiedzieć skąd się wzięła. Jedyne co zjadł poza standardowym jedzeniem, to maleńka pałeczka owinięta kurczakiem - taka psia:( Weci powiedzieli, że to wcale nie musi być pokarmowe, może mieć związek z tocząca go chorobą:( Dzisiaj dostaliśmy doraźnie pomoc w lecznicy i tabletki na wynos na opanowanie biegunki. Ponieważ jutro mamy wizytę u dr Jagielskiego, weci postanowili nie dawać mu antybiotyku i zaczekać do jutra. Niestety po 5 godzinach spokoju mimo głodówki pół godziny temu z Rokusia po prostu się lało:( Dostał kolejne 3 tabletki na noc, ale jeśli załatwi sie jeszcze raz, jadę z nim do nocnej lecznicy. Bardzo się martwimy, bo Rokuś jest słaby i widać, że źle się czuje. Kompletnie nie kontroluje tego wypróznianiqa, wczoraj prawie cały dzień chodzila pralka i prala kolejne kołderki i posłania. To nie ma znaczenia, ale pokazuje, że Rokuś nie jest w stanie zejść nawet z posłania, żeby się załatwić:( Jacek mówi, że bardzo nie podoba mu się zapach tej kupki. Jego zdaniem jest zupełnie inny niż zazwyczaj. Ja nie czuję, bo mam zatkany nos. Jutro wkleję paragon. Rokinek dostał 27 tabletek leku o nazwie Aptus Attapectin. Po 9 tabletek na dzień. To miało zahamować biegunkę. Po 6 tabletkach niestety nie było poprawy. Staram sie pisac wszystko na chłodno, ale wszystko sie we mnie w środku trzęsie. Przypominam sobie jak to było przed odejściem Semika, jak ktos mi mówil o fatalnym zapachu, a teraz Jacek mowi, że ta kupa pachnie tak bardzo dziwnie:( Wzięłam na jutro urlop, bo wizytę u dr Jagielskiego mamy o 17. Pojedzie Barsiczka i Rokuś, Peruszkę chcemy zostawić, bo ona bardzo sie stresuje w lecznicy. Chcę ją porządnie wyspacerowac i wymęczyć, żeby po naszym wyjściu poszla spać i nie martwila się, że zostaje sama. Poza tym chcę bardzo obserwować Rokusia. Poproszę Was o kciuki dzisiaj i jutro dla Rokunia... Taki dzisiaj jest bidulek. A jeszcze 2 dni temu na spacerze ogonek w gorze i żądanie smaczkow:
  10. Bardzo dziękujemy! To prawda, oczekiwanie jest najgorsze. Dużo zdrowia dla Tobiego Kejciu! Dzisiaj na spacerze Rokuś poganial troszkę i byl w naprawdę dobrym nastroju. Ciągle gdzieś mi się kołacze myśl, że może to nie chłoniak... Tak sobie marzę... Złe wiadomości napływają od Kulki. Gośka dostała nakaz opuszczenia kontenera za 2 tygodnie. Może się to przedłużyć nieznacznie, ale za moment wchodzą w to miejsce buldożery. To działka kogoś, kto pozwolił im tam mieszkać, a teraz działka została sprzedana. Podobno ma dostać jakieś miejsce zastępcze. Póki co zarzeka się, że nie zostawi zwierzaków. W tej chwili jest tam Kulka i tylko 1 kot, bo drugi zaginął w wigilię. Niestety Gośka nic z tym nie zrobiło, nie dała mi znać i nie szukała go:( Powiedziałam jej, że jeśli porzuci Kulkę, to znajdę ją i zrobię krzywdę. Jeśli Kulka miałaby iść gdzie indziej, muszę wiedzieć gdzie i mieć z nią kontakt. Denerwuję się tym wszystkim,. Choroba psiaków, teraz jeszcze Kulka traci dom:( Kupiłam dzisiaj 20 tabletek Cardisure dla Rokunia. Zapłaciłam drożej, bo 4,20 za tabletkę w tej samej lecznicy, w której kupowałam po 4 zł. Wszystko drożeje:(
  11. Dziękuje bardzo Adrumko! Dzisiaj zwolniło sie miejsce u dr Jagielskiego. Ruszyłam z kopyta z Barsiczka i kompletem badań Rokusia. Niestety na miejscu okazało się, że doktor rozchorował się i nie dojechał. Ponieważ przyjechałam, doktor powiedział Pani z rejestracji, że 22 stycznia przyjmie za to oba psiaki na wizytę. Pozostał nam więc tydzień oczekiwania. Na razie musze zaprzestac pieczenia smaczkow i ciasteczek, bo Barsiczka utyła od 28.12 pół kilograma. Nie wiem ile przytyl Rokuś, zobaczymy jak stanie na wadze za tydzień. Tak bardzo chce im dogadzać ale w tej chwili żadne z nich nie powinno dalej tyć. Rokinek zwyczajnie nie utrzyma sie na łapkach, a Barsiak w końcu zacznie chorować. Staramy się każdą chwile poświęcać psiakom w tej chwili. Rokusia kochać jeszcze mocniej i jeszcze bardziej mu to okazywać. To taki wielki przytulas, ale tylko dla nas. Nie toleruje takiej bliskości z nikim innym. Pozwala na nia i lubi ja tylko z Jackiem i ze mną. Jak go nie kochać...
  12. Tak wygląda ten słodziak teraz. Aparat ja usztywnia, normalnie jest uśmiechnieta od ucha do ucha sunieczką.
  13. Ostatnio robiłam jej prawie 100 zdjęć, z czego wybrałam kilkanaście i wyslałam Eli do ogłoszeń. Z nich Elunia wybrala kilka, bo reszta kompletnie nie nadawała się do ogłaszania:( Mam je w pracy, postaram się wgrać jutro - pojutrze. Problem jest taki, że nie moge zrobić jej ładnych zdjęć, bo Majeczka stale leci do mnie sie przytulac:(
  14. Dwa łakomczuchy czekające na pieczone ciasteczka:) Bardzo dziękujemy! My tez czekamy z nadzieją, że to wszystko jeszcze sie odwlecze. Rokuś na porannym spacerze czul sie znakomicie. Wiem już, dlaczego załatwia się na posłania. On to robi usiłując wstać. Napina się wtedy i zwieracze nie wytrzymują:( Tak właśńie było dzisiaj o 7 rano.
  15. Najważniejsze, żeby Rokuś miał siłę walczyć z chorobą! Ich spokój topodstawa. Przy nich jestem uśmiechnięta, wyluzowana. Bawimy się przytulamy i cieszymy. Żadnego płaczu, ani rozpaczy - to zostawiam sobie na czas, keidy nie ma ich koło mnie. Dzisiaj wyryczałam swoją porcję jadąc do pracy, a w pracy powiedziałam, że złapała mnie alergia i bolą mnie oczy, dlatego sa takie czerwone. Znasz Kejciu Maćka - wiesz, że on nie panikuje i jak coś mówi, to jest tego pewny:( Dzięki Eluś! Rokino codziennie dobiera sie do ziemi i zjada jej troszkę. Tak jest od początku, od kiedy u nas jest,. Elunia mówi, że albo szuka minerałów albo ta ziemia jest mu potrzebna do lepszego trawienia. Dzisiaj był na krótkim porannym spacerze z Jackiem o 7 rano. Potem śniadannie i o 8:30 ruszyłam z nimi na godzinny spacer do lasu. W drodze Rokinek załatwił się w samochodzie. Kochany staruszeczek zupełnie nie kontroluje tego. Od jakiegoś czasu na rozłożone posłanka i kołdrę z tyłu narzucam jeszcze samą powłoczkę i w razie takiej wpadki od razu ją zmieniam na nową, bo Barsunia bardzo się boi jak Rokus się załatwia w aucie albo na podłogę w domu. Ucieka wtedy w kąt i nie chce wyjść. Na szczęście ma gdzie uciec, bo w aucie mam rozłożone tylne siedzenia i na całej powierzchni łacznie z bagażnikiem w kombi psiaki mają swoje posłanie.
  16. Dziękuję Ci Kochana bardzo!
  17. Elunia sprzedała poza dogomania pojemniki na żywność, za które dostala 106 zł i przekazała cała kwotę dla Rokusia. Eluś, pięknie dziękujemy z Rokusiem, zapisuję w rozliczeniu! Wczorajszy dzień był koszmarny. W pracy przepłakany, w domu musialam zachować spokój i uśmiech dla moich ogonków. Bo one nie mogą się stresować moim stresem. Pojechałam wieczorem do lecznicy i spokojnie i długo porozmawiałam z naszym wetem Maćkiem Czajką. On uważa, że Barsiczka ma duże szanse na wyjście z tego. Bardzo rzadko zdarza się, żeby ten typ nowotworu byl rozpoznany tak wcześnie. Najczęściej kiedy daje objawy, to jest już za późno na operację. U Barsy dr Marciński znalazł guza przy okazji badania kontrolnego USG i był w na tyle dobrym miesjcu, że dał się łatwo wyciąć. Te nacieki podśluzowe, które powstały są mniej groźne niż nacieki na mięśnie albo na śluzówkę. Zdaniem Maćka dr Jagielski może ustawić kilka chemii tak, że uda sie ją z tego wyciągnąć. Poza tym guzem Barsiczka jest zdrowa i silna. Jest duża szansa, że da sobie radę z tym gadem. Na ile czasu - tego nie wie nikt. To w końcu rak:( Rokuś... Maciek jest prawie pewny, że to chłoniak. Gdyby to był stan zapalny, lek podawany mu na stałe powinien go wykluczyć. Wyniki krwi też nie wskazują na toczący się stan zapalny. Oczywiście jest nadzieja, że to jednak cos innego, ale żeby stwierdzić na pewno, czy to chłoniak, czy nie trzeba pobrać w znieczuleniu wycinek z węzła. Czy ma to sens? Trudno powiedzieć. Każde znieczulenie, to dla Rokusia duże obciążenie. W jego przypadku, przy wszystkich schorzeniach chemia prawie na pewno nie wchodzi w rachubę, a chłoniaka można leczyć chemią, ewentualnie sterydami. Pozostawiamy decyzję dr Jagielskiemu, ale Maciek wdrożyłby steryd w miejsce niesteroidowego leku przeciwazapalnego, który pomoże w przypadku chłoniaka, a nie zaszkodzi w przypadku stanu zapalnego. Niestety jego zdaniem rokowania są niepomyślne. Rokinek opada z sił szybko. Przedwczoraj wieczorem popiskiwał wieczorem, nie mógł sobie miejsca znaleźć, kazał się wsadzać i za kilka minut zdejmować z kanapy, kręcił się. Wyjście na dwór nie pomogło, w końcu daliśmy mu 1 tabletkę Tramalu i po 15 minutach zasnął jak kamień. Powiedziałam, że muszę dostać jakieś zadanie do wykonania przy Rokusiu, bo zwariuję. Maciek powiedział, że głównym zadaniem w tej chwili jest zadbanie o jego komfort, dobre samopoczucie i niwelowanie bólu. Jego zdaniem niebawem trzeba będzie rozpatrywać eutanazję. Czekam na wizytę u dr Jagielskiego. Na moje pytanie które z nich powinno zostać zbadane jako pierwsze, jeśli doktor nie zgodzi się przyjąć ich oboje 22 stycznia i drugie pojedzie na wizytę 1 lutego. Maciek powiedział, że jego zdaniem pierwsza powinna być zbadana Barsiczka, bo ona ma realną szansę na wyjście z tego. Wybłagam doktora Jagielskiego, żeby choć podpowiedział, co mamy podawać Rokusiowi jeszcze przed wizytą 1 lutego, jeśli nie da rady zbadać go w styczniu. Przyznam szczerze, że żyć mi się nie chce. W środku wszystko mi się przekręca ze stresu, nie mogę spać. Kochamy z Jackiem tego Czarnuszka bardzo mocno. Zrobilibyśmy wszystko, żeby został z nami jak najdłużej. Opieka nad nim nie jest łatwa. Nie pisałam o tym wcześniej, ale mówilam Eluni - Rokuś dosyć często nie kontroluje wypróżniania się. Leży na posłanku i załatwia się. Cała dupinka i posłanie są wtedy do prania. Roznosi to na inne posłanka, bo wstaje i przenosi się na drugie. Ma stany lękowe, jest bardzo, ale to bardzo absorbujący. Nie ma szans na zamknięcie się w łazience, bo on natychmiast łomocze w drzwi. Po ostatnim spacerze nie ma szansy na położennie go spać w sypialni samego. Domaga się naszej obecności, ale obok nas w innym pokoju nie zaśnie. Jest moim cieniem i czasami przenoszę się z jakimiś pracami kuchennymi do pokoju, żeby on mógł spokojnie polożyć się koło mnie na kanapie i pospać. Ale nawet jak śpi, to co jakiś czas podnosi łepek i kontroluje sytuację, czy jestem. Jak mnie nie ma, Rokuś szczeka jak szalony i woła mnie do siebie. Do samochodu trzeba go wsadzić, tak samo pomóc wysiąść, bo łapki mu nie wytrzymują. Wejście po kilku schodkach jest możliwe, jeśli podtrzyma mu się pupinkę. Mimo to on bardzo chce żyć. Jak już się rozchodzi na spacerze, potrafi tak nieporadnie, ale wesoło pobiec kawałek, pobawić się z Barsunią. Widać, jak bardzo lubi spacery, wąchanie, bycie obok człowieka, dobre jedzonko, pyszne smaczki. Ostatnio bardzo agresywnie reaguje na podchodzenie więszego psa lub suni. Boi się, czuje się słąbszy i od razu pokazuje zęby. Ale kocha żyć i chcielibyśmy, żeby żył jak najdłużej. Jednak nie zdecydujemy się na męczenie go kolejnymi operacjami, męczącymi kuracjami, bo szansa na to, że to pomoże jest bliska zera:( No chyba, że doktor Jagielski nagle wymyśli coś i stanie się cud... Kiedy przypomnę sobie, jak wiozłam go do domu 20 lutego prawie 2 lata temu, jaka byłam przerażona co z nim zrobię, jak zareaguje mój Semik, jak zostawię dwa duże samce w domu kiedy pójdę do pracy... Jak bardzo wtedy się bałam, jak bardzo nie dopuszczałam do siebie myśli, że on z nami zostanie. Stało sie inaczej. Nikt inny go nie chciał, a on wbrew diagnozom żył i miał się coraz lepiej. Tak bardzo wsiąkł w naszą rodzinę, stał się jej członkiem... Tak bardzo się zmienił, złagodniał, nauczył się wspaniale funkcjonowania w domu. Teraz myśl o tym, że nasza wspólna droga nieuchronnie zmierza ku końcowi jest nie do wytrzymania:(
  18. Ona bardzo zyskuje przy poznaniu. Jak kogos zna, tokocha bardzo, przytula się, jest radosna. Na zdjęciachnajczęściej wychodzi taki smutas:( Elunia porobila nowe ogłoszenia na kolejnych portalach. Może coś ruszy:(
  19. Ogłoszenia zrobila jej Ellig i caly czas aktualizuje treść i wrzuca zdjęcie, jeśłi jakies sie nadaje. Bo ze zdjęciami Majki jest ciężko. Próbuje je robic Marta, Agnieszka i ja i niestety nie udaje się przekazać jej uroku. No niestety:(
  20. Póki co (odpukać puk... puk...) Agnieszka pokryła zakup nowego worka karmy i cały czas opłaca DT. Ona dobrze wie, że mamy z Elunia wydatki u Rokusia i Kulki, dlatego postanowiła odciążyć nas na tyle, na ile da radę. Majeczka najbardziej potrzebuje domu, a to z dnia na dzień wydaje mi się coraz bardziej nieosiągalne:(
  21. Dziękujemy bardzo za odwiedziny:) Rokuś czuje sie dobrze, a ja coraz bardziej nerwowo czekam na wyniki biopsji:( Nieoceniony Pan Janek wpłacil kolejny raz 50 zl dla Rokunia! Serdecznie dziękujemy!!!
  22. Barsunia czuje sie dużo lepiej, przespała prawie cała drugą noc. Jest jeszcze obolała, ale dzięi lekom możemy prawie całkowicie zapanować nad bólem. Zabraliśmy Rokusia na kontrolę bo w ostatnich dniach pod gradłem wyczuwaliśmy rosnące dwie gule. Po badaniu okzaało się, że to qwęzły chłonne. Potem w dalszym badaniu okazało się, że właściwie każdy węzel jest mozno powiększony. Dodatkowo na łebku zauważyliśmy mozno nabrzmiale żyły, co jak się okazuje jest wynikiem ucisku przez powiększone węzły. Ponieważ ostatnie badanie krwi nie wykazały stanu zapalnego, weci podejrzewają chłonniaka, który nie jest widoczny w badaniu krwi. Od razu została zrobione biopsja z dwóch gruczołów i przesłana do badania. Czekamy na wyniki, maja być po nowym roku. Nie pozwalam sobie na złe myśłi,. wyryczałam swoje wczoraj, a teraz musimy myśleć pozytywnie. Jakikolwiek będzie wynik badania, zamierzamy walczyc o Rokinka, o jego godne i jak najdłuższe życie. Maciek sprawdził od razu śledzionę i wątrobę na USG, bo to najczęściej jest zmienione przy chłonniaku, ale nie widać żadnych zmian. Chcę wierzyć że to może nie jest w takim razie chłonniak. Barsiczka w końcu może się położyć. Pierwszą noc przechodziła i przestała. Odpoczywała, kiedy nosiłam ja na rękach, żeby łapki odpoczęły: A tu Rokinek w różnych konfiguracjach:
×
×
  • Create New...