Kamyk to moja miłość od.... już nie pamiętam. No co ja zrobię, że mam słabość do takich choler! Pamiętam moment, kiedy się w nim zakochałam:
[IMG]http://img507.imageshack.us/img507/3900/p1110019va9.jpg[/IMG]
Przecież gdyby nie ten łańcuch, dokopałby się do Antypodów albo jeszcze głębiej. I ta miłość do kamieni! No dobrze, niech wreszcie się ujawnię - mam bzika na punkcie kamieni. Nic mnie tak nie uspokaja jak kamień w dłoni (cholera, dobrze że nie w pysku - to dopiero byłoby zboczenie!). Znoszę, zwożę, kupuję. Tak sobie myślę, że zamiast domku na wsi powinnam wykupić jakieś skalne miasteczko w Kapadocji. I ja miałam cię, Kamyku, nie pokochać? A propos startych zębów - miałam dwa wyżły - oba już w wieku mniej niż średnim miały pościerane zębiska. Nie było siły - żadne patyczki, piłeczki, piszczałki - tylko kamienie. Pierwszemu musiałam wrzucać do jeziora, żeby mógł je wyłowić (im większy, tym lepszy), drugiemu musiały spadać z drzewa - no i czy ja jestem nienormalna?