-
Posts
23054 -
Joined
-
Days Won
10
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by rozi
-
Jaaga, wzięłam kiedyś (kupiłam) 5-miesięcznego yorka z hodowli ZKWP takiej, gdzie cały tłum siedział w niewielkim pokoiku w bloku, na ścianie nad wersalką półki, na nich budki pluszowe, od metra tych budek. Pieski karmione, jak kury, groszki sypane na podłogę, który złapie, to ma. Naturalnie o spacerach mowy nie było, jakiś - podobno - ogródek maciupny przy tym mieszkaniu i może one tam czasem wychodziły. Piesek szału dostał z przerażenia, kiedy go wyniosłam na podwórze. Dosłownie szału, wrzask, jakby go ze skóry obdzierali. To minęło z czasem. Ale w samochodzie wrzeszczał kilka lat. A całkiem "normalny" nie był, i nie będzie. Bardzo mądry piesek, posłuszny, kochany, niestety widać marne dzieciństwo po nim, wycofany obronnie.
-
Ekipa remontowa mi potrzebna, w sumie kierownik budowy z własnymi ekipami. Mazowsze.
-
Musisz więc, jako osoba decyzyjna, znaleźć czas na śledzenie wątku, zgody na zakupy i zwrot kosztów DT, dawanie dyspozycji Skarbnikowi oraz dostarczanie wymaganych przez Skarbnika dokumentów ( fizycznie paragony ), pilnowanie weta w kwestii faktur itd., czyli ogarnianie całego tematu Promyka tak, żeby Molly - bezpośredni opiekun - mogła spokojnie zajmować się tylko psem i nie denerwować jakimiś długami w lecznicy. Cały obecny dym wynika z "braku czasu". Elik nie ma czasu (na dyskusje), wetka nie ma czasu, Ty nie masz czasu, a konflikt puchnie. Ja nie widzę potrzeby zmiany Skarbnika, widzę jedynie potrzebę Twojej obecności na bieżąco. Kontakt na linii Molly-Skarbnik jest zbędny.
-
Po wypadku bezdomna Pikusia z porażonym tyłem prosi o pomoc w BDT/DS
rozi replied to Moli@'s topic in Psy do adopcji
No? Dalej gdzie? Spacer z zagadkami -
Tuptuś umarł 25.09.22. Mały, stary, ślepy, porzucony Tuptuś w BDT.
rozi replied to Moli@'s topic in Już w nowym domu
Podałam numer konta Karen116. Spóźniła się na bazarek i napisała mi, że chętnie dorzuci do leczenia Tuptusia -
:)) Tuż po powrocie "łomot" to za to, co pies nawywijał w czasie nieobecności człowieka. Pies doskonale wie, że coś chyba nawywijał, i na ogół widać to po nim. Porównanie do załatwiania się w domu, a zwłaszcza tekst o wsadzaniu pyska w odchody, jest poniżej pasa totalnie. Ale dobrze, przypnijcie jej łatkę lęk separacyjny, skoro coś koniecznie trzeba przypiąć.
-
Ja się nie zgadzam. Jakim prawem wymaga się, żeby pies (jakikolwiek) w nowym domu od razu wiedział wszystko? No przepraszam, ale młody, "skoczny" pies dostał się na blat kuchenny, kiedy został sam pierwszego dnia na trzy godziny, to nie jest nic dziwnego, jeśli krzesła i stół pozwoliły na taką wycieczkę. Trzeba myśleć trochę. I co po powrocie? Bo mój pies dostałby łomot, w sensie takiej reprymendy, że by kucnął. Po drzwiach łazienki też by dostał, a ta suka pewnie nie dostała. Każdy ręce załamuje, biedna sunia, ojej, rozrabia, trudny przypadek. No rozrabia trochę, bo Pana straciła, szuka w zamian atrakcji w nowym miejscu, ale nikt jej chyba nie wyjaśnił (cokolwiek to znaczy), że rozrabianie wykluczone. To nie jest lęk separacyjny. Moim zdaniem. I będzie wszystko dobrze, jeśli się ją weźmie za pysk, póki sama nie okrzepnie.
-
Tak, ale wiesz co, mnie też kiedyś szlag trafiał. Szukałam psa tak, żeby w miarę łatwo podjechać i poznać, i powiedz mi - co mam wpisać w filtry. Bo w mazowieckim wyskakiwały ogłoszenia psów z Podlasia, z Zamościa, skąd tylko. I trzeba przeczytać treść, żeby się dowiedzieć, że piesek owszem, na Warszawę jest ogłoszony, a siedzi w Szczecinie. Rozumiem politykę ogłaszania, ale rozumiem też ludzi.
-
Muchy nie znoszą przeciągu, trzeba uchylić okna, ale tak normalnie, w poprzek, nie "uchylnie" w pionie, i wylecą. Nie otworzyć, tylko uchylić. W ciągu dnia. Wieczorem lezą do światła, trzeba zgasić w pokoju/kuchni, zapalić w przedpokoju, tam pójdą, a na koniec zgasić przedpokój i zapalić na zewnątrz. Czasem dodatkowo machnąć ścierką. :). Sprawa zbadana przeze mnie nad Wigrami z powodu lękliwego na trzepnięcia pieska.