Jump to content
Dogomania

rozi

Members
  • Posts

    23019
  • Joined

  • Days Won

    10

Everything posted by rozi

  1. W dobrym dziale ten wątek. Okrucieństwem jest nie szukać człowieka, do którego pies jest przywiązany i tęskni. Moja suka też ma pewnie parę kołtunów gdzieś, kamień na zębach ma jak najbardziej, bo motamy się z padaczką itd. Nie wyobrażam sobie, jak ktoś mógłby nie chcieć mi jej oddać, gdyby się jakimś cudem zagubiła :angryy:
  2. Ten wujek nie jest dla mnie autorytetem, a Ty na podstawie googli piszesz wszystko, co tu czytam? :D
  3. Czyli jest tak: A - wygląda całkiem w porządku, raczej się nie rozchoruje B - z grubsza jest w porządku, chyba się nie rozchoruje C - nie całkiem w porządku jest, ale może się nie rozchoruje D - no w porządku nie jest, ale może się nie rozchoruje jednak E - nie jest dobrze, raczej się rozchoruje ?
  4. Ja jestem zielona w temacie, ale skoro piszesz: to znaczy, że strach kupić szczeniak po przodkach z "polskim A" , a co dopiero z B.
  5. rozi

    Szampon

    Coś wam powiem. Używałam rozmaitych szamponów, czasem mi się suka drapała, czasem nie, ale tak naprawdę bez żadnego drapania jest po szamponie dla dzieci Bambi za 3zł :D Przypadkiem odkryłam.
  6. rozi

    Ból po spacerze

    Mnie to bieganie góra-dół po wale zastanowiło. Zaobserwuj, czy te bóle są też po spacerach na płaskim.
  7. To nie są warunki podchodzące pod zgłoszenie do TOZ. Piwnicy nie widziałam, słyszałam o tym tylko, natomiast pokoik który widziałam był jak najbardziej zaaranżowany na psiarnię :) Rozmawiałam o tym z ZK, chcieli pisemne zgłoszenie, ale byłam zajęta wyprowadzaniem psa na prostą i nie miałam już siły na walkę z hodowcą. Po doliczeniu kosztów weterynaryjnych ten pet był droższy, niż wystawowy piesek z naprawdę dobrej hodowli.
  8. [quote name='Alicja123'] przeraża mnie to, że taki stan padaczkowy ją złapie jak nas nie będzie w domu[/QUOTE] Stan padaczkowy to ciągłość ataków. Chodzi Ci o atak padaczki?
  9. York. Wiem też o bardzo dobrze ocenianej hodowli, gdzie psy trzymane są w piwnicy. Przegląd miotu odbywa się pewnie na górze, w domu :D
  10. Ja nie wystawiałam, ponieważ kupiłam peta, ale: Chciałam dla Kulki suczkę do towarzystwa, po obejrzeniu ogłoszeń zasięgnęłam informacji o hodowli, dostałam jak najlepsze. Pojechałam po suczkę pięciomiesięczną. Z lekka zwaliły mnie z nóg warunki, kilkanaście "durnych" piesków w malutkim pokoiku, młyn, no ale skoro dowiedziałam się, że ta hodowla wie co robi, to sobie pomyślałam, że może przesadzam. Wzięłam tę umówioną suczkę, jeszcze piesek (pet właśnie) mi się podobał, ale baba chciała za niego normalną cenę (bo mi się podobał), a zaparłam się, że powyżej 1200 peta nie kupię, i była druga suczka, którą niechętnie chcieli sprzedać. Suczka u mnie wcisnęła się w kąt, wyciągana sikała po nogach i trzęsła się ze strachu, no trudno, początki, może Kulka ją przestraszyła, diabli wiedzą. Ale przez kilkanaście godzin nie ruszyła się z tego kąta, ani siku, ani jeść, dramat. Zadzwoniłam do hodowli, że coś jest mocno nie tak, i zaraz małą odwiozę, bo siedzi przerażona i patrzeć na to nie można, więc mogę wziąć tę drugą, bo widziałam, że jest śmiała i łobuzuje. Hodowla natychmiast musiała wyjść z domu do lekarza i nie wiedziała, kiedy wróci, poprosiłam więc o telefon po powrocie. Telefonu nie było i nie było, moje nie były odbierane. Dwie godziny później zadzwonił mąż hodowli, że zaraz mi przywiezie pieska. Mówiłam, że ja przyjadę, że mogę wziąć tę drugą suczkę, ale UWAGA! powiedział że pieska ma już ze sobą, a jest w pracy i zaraz się zwolni i zaraz będzie u mnie. Wpadł jak bomba, wcisnął mi w ręce pieska, zamienił dokumenty i zniknął. Poprosiłam hodowlę o zwrot różnicy w cenie, zostałam wyśmiana. Piesek w domu zachowywał się normalnie, choć był wycofany i wyglądało na to, że z ludźmi niewiele miał do czynienia, natomiast wyniesiony na podwórko odchodził od zmysłów ze strachu. Pięciomiesięczny piesek nigdy nie był poza tym ich malutkim pokojem. Brakowało szczepień, w metryczce figurował jako suczka (błąd ZK), nie do opanowana biegunka (przeleczony na lamblie doszedł do siebie), jedna noga nieużywana, podejrzenie legg-perthes'a, prześwietlenia, cały bal. Hodowla nie czuła się zobligowana do niczego. Tak wyglądają niektóre hodowle, robią dobre wrażenie na wystawach, działają w klubie rasy itd. a pod spodem bagno.
  11. No że zmniejszam. Uważa, że powinnam ją trzymać na tych dawkach, które pomogły. Będę pisać, gdyby coś zaistniało, ale pamiętaj, że ona nie miała ataków silnych, tylko bardzo częste. Jedynie raz straciła przytomność.
  12. U Kulki ataki ustały całkiem, więc po 3 miesiącach bez ataków zaczęłam zmniejszać Luminal. Z 0,75 na dobę stopniowo zeszłam do 0,25, ostatnio zmniejszyłam też Bromek z 7 kropli na 5. Robię to na własnego czuja od półtora miesiąca. Wet się spłoszył, zobaczymy.
  13. Często zostawiałam moje duże psy luzem pod jakimś sklepem na chwilę, ale jak kazałam siedzieć w jakimś miejscu, to tam siedziały, nie reagując na otoczenie. Kwestia wychowania. Kulka też by pewnie siedziała, ale ukradną :)
  14. ZeroDC.plBrzozowa 705-822 Milanówek [TABLE] [TR] [TD="class: menu_contact_label"]Tel[/TD] [TD="class: menu_contact_value"][URL="callto://601850999"]601850999[/URL][/TD] [/TR] [TR] [TD="class: menu_contact_label"]E-mail[/TD] [TD="class: menu_contact_value"][EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL][/TD] [/TR] [/TABLE] [URL="http://www.zerodc.pl/contact.php"] Formularz kontaktowy [/URL][URL="http://www.zerodc.pl/noproduct.php"] Zaproponuj produkt [/URL]
  15. No przecież jest numer telefonu, adres e-mail i formularz kontaktowy...
  16. Obserwowałam kiedyś wątek dużej suki, która miała znaczne problemy emocjonalne, a w ogłoszeniach panie napisały "oaza spokoju". Suka była w doświadczonym DT, adopcję prowadziły doświadczone osoby ze znanej Organizacji. Ciekawa jestem, jak wyglądałaby rozmowa z kimś zainteresowanym i na co liczą wolontariusze, dając tak odbiegającą od prawdy informację. W każdym razie ja prędzej wzięłabym w ciemno psa prosto ze schronu, niż od dogocioć, które mnie prześwietlą do trzeciego pokolenia, a o piesku mówią to, co im wygodnie.
  17. Ja sądzę, że każdy ma do czynienia z tyloma idiotami, na ilu sobie zasłużył :diabloti:
  18. Doberman to też pinczer i ten pies, o którym pisałam (licząc może na czyjś pomysł, bo mnie zabrakło), ma naprawdę dużą wyobraźnię, poczucie humoru etc., a nie potrafi tej jednej bariery przeskoczyć. Nieistotne jest, skąd się to wzięło, jest jak jest.
  19. Słuchajcie, żeby było zainteresowanie psami, muszą być te psy pokazane/opisane w pierwszych postach. Nikt nie będzie przewalał iluś stron w poszukiwaniu psów do ratowania. Trzeba zostawić - nie wiem - 50 postów do wklejania zdjęć, bo w jednym można 5 zdjęć dać w/g regulaminu.
  20. [quote name='spike1975']przede wszystkim nie nazywać tego co robisz "oswajaniem". ty po prostu na siłę psa ciągniesz a że jest mały to i go zaciągniesz tam gdzie chcesz. wyobraź sobie że twój pies waży 60 kg. czy była byś w stanie robić z nim to co teraz? chyba raczej słabo. należy psa zrelaksować. bawić się z nim w otoczeniu gdzie się nie boi i sukcesywnie przemieszczać się tam gdzie się boi ale nie siłą tylko "sposobem" tak jak ci podpowiedzieli wcześniej - post koleżanki "rosy" o fotelu którego sie pies bał. ty musisz tak samo. zachęcać psa, rozpraszać go zabawą albo ćwiczeniami a nie zestresowanego i przerażonego ciągnąć siłą. [B]nie wiem w którym momencie on zaczyna się bać. czy to jest już w domu, czy na korytarzy czy gdzieś jeszcze indziej. od takiego miejsca trzeba zacząć. ale nic na siłę.[/B] czeka cię dużo pracy i będziesz musiała wykazać dużo cierpliwości. musisz przestać traktować psa jak jakiś ciężar na sznurku który cię ma zabawiać a zacząć jak żywe zwierze. nie wiem czy jesteś w stanie.[/QUOTE] Znam psa mix dobermana, który zaczyna się bać nie w miejscu, tylko w chwili, kiedy się zorientuje, że wyprowadza się go na zewnątrz, czyli albo już w domu, albo za progiem, zależy w którym momencie załapie, że przysmaki czy zabawa są tylko środkiem. W mieście. Na wsi nie boi się niczego.
  21. Znam jedną naprawdę odpowiedzialną wolontariuszkę. O "swoim" psie dowiedziałam się, że jest stary i OKROPNY. Stwierdziłam, że w takim razie idealnie do mnie pasuje :megagrin: Niestety, w ferworze zapomniałam zapytać o koty i miałam wiele miesięcy koszmaru.
  22. Do pomagania może trzeba dojrzeć, ale to nie jest faza końcowa, w pewnym momencie dojrzewa się do niepomagania, przynajmniej bezpośredniego. Przychodzi moment, kiedy myślimy też jak "pomóc" sobie, bo może my o czymś zwykłym marzymy i jest to osiągalne, o ile przestaniemy się z uporem maniaka poświęcać. Dobrze jest dojrzeć do pomagania jak najwcześniej, bo zostanie też troszkę czasu na uszczęśliwianie siebie (:
  23. [quote name='spike1975']jak nie umiesz czytać albo nie rozumiesz co czytasz to nie odpowiadaj. no chyba że chodzi ci o to żeby sobie posty ponabijać to spoko. będę ignorował bzdury które wypisujesz.[/QUOTE] Mniej koksu, więcej trawy proponuję.
  24. [quote name='Maron86'] Jak jest ciemno to nikt nie ma prawa podejść[/QUOTE] To mi przypomniało mojego ogromnego, czarnego kota, mix persa. W czasie weekendów na wsi żył własnym życiem, polował, spał na belce pod wiatą (w zimie też), z rzadka pojawiał się w domu, ale kiedy szłam gdzieś po zmroku natychmiast był przy mnie, szedł można powiedzieć przy nodze, nawet do wsi, warczał jak rottweiler na każdą napotkaną osobę i całkiem na poważnie szykował się do ataku. Kastrowany, domowy misiek :)
  25. Ależ nie trzeba nawet pierwotnych dużych psów (: Olek (awatar) miał dokładnie taki charakter. Dokładniusieńko. Parę osób traktował jak rodzinę, reszta to byli obcy i koniec pieśni i może nie był wielkim zagrożeniem, ale nie dało się gości zaprosić bez zamykania. Bezpośrednio po schronie można było jeszcze zejść z nim po kogoś na ulicę, wejść do domu razem i było w miarę, ale w chwili, kiedy poczuł, że to jest jego dom, skończyły się te sposoby. A nie był jedynym psem w domu, były dwie duże, doskonale wychowane suki, mimo to wziął na siebie obowiązek ochrony i nic nie mogło go z tego zwolnić. Edit: Był tak mądry, że doskonale wiedział, kiedy coś było konieczne. Nie atakował na przykład robotników w czasie remontu, leżał sobie w kącie, męłł w zębach przekleństwa, ale pozwalał im łazić.
×
×
  • Create New...