-
Posts
23021 -
Joined
-
Days Won
10
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by rozi
-
W dalszym ciągu podziwiam teksty i STRASZNIE się cieszę, że Tymon "wyszedł" :))))))
-
To musiało być 5-6 lat temu, dla Łukaszka zamawiałam, cudnie uszyła dziewczyna. Teraz mi oczy wypadły, jakie buble szyją i sprzedają, w necie, zamówiłam i oddałam. Nie ma dawnych bazarków, nie ma jak znaleźć :(
-
Kilka lat temu na bazarku były świetne psie ubranka, pamiętacie może, kto je szył? Różne kolory, wymiary się podawało.
-
Nie wiem, jakich podkładów używasz. Ja mam zaufanie do Seni. Może podciekać bokiem, jak już ktoś pisał, a czasem piesek zamaszyście drapie podkład, wtedy pazurami przetnie dolną warstwę. Połóż jakąś ceratę pod spód, a są też foliowe maty antypoślizgowe, to jakieś grosze kosztuje, w IKEA, czy gdzieś, w rolce się kupuje. No ja nie kładę na parkiet, a u Ciebie mozaika, to cienkie deseczki.
-
Na parkingu pół biedy, liczyli że ktoś weźmie. Moja koleżanka znalazła karton ze szczeniakami w środku lasu, to jest dopiero draństwo.
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
rozi replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Czegoś jej brakuje w każdym razie, zanim się nie przyzwyczai. Moja labradorka na przykład nie poszła sama spać wieczorem. Stała przede mną machając ogonem, póki nie powiedziałam idź do łóżeczka. Mogła tak stać, odchodzić i wracać do końca świata, choć oczy jej się zamykały. A łóżeczko nie w mojej sypialni było, więc nie chodziło o to, żeby razem, musiała dostać polecenie po prostu. -
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
rozi replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Bo jest przyzwyczajona do boksu. Dla niej taki otwarty duży dół domu, to brak miejsca do spania, to jakby ktoś chciał położyć się spać, a nigdzie nie ma łóżka. Tak myślę. -
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
rozi replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Może będzie tak, jak z Tigrą. -
Ptaki ludzie często przesyłają pocztą, niestety. Co im tam ptak, nie rozwala pudełka, to niech sobie jedzie. Dobrze jest, jeśli pudełko odpowiednie, dostęp powietrza, jakieś jabłko wrzucone, żeby z pragnienia nie pozdychały. Paczki są opisane, jak ktoś przeczyta, to nie rzuca, chyba że złośliwie. Dla mnie to też niepojęta praktyka, kupowałam kiedyś papugę (niedużą) z daleka i dwie osoby zaangażowałam, żeby jechała normalnie, sama po nią jechałam ze 250km do tego ostatniego punktu. A inną, malutką, sama zawoziłam do Łodzi.
-
Nauka chodzenia na smyczy... strasznego uparciucha z ADHD.
rozi replied to Krysiowe's topic in Wychowanie
Kiedy wiesz co, u mnie kantarek zdał egzamin, i to bardzo szybko. Podpięta druga smycz, tylko do korekty, nie mógł sam pies jej szarpnąć, bo podstawowa smycz na kontakcie, zwykła, nie flexi. No i obroża, nie szelki. Starszego psa schronowego tak nauczyłam nie ciągnąć jak parowóz, potem już wiedział i chodził sobie w szelkach. -
Tak tak, dzwoniłam też.
-
Omatko… no nie o to mi chodziło całkiem, narozrabiałam totalnie. Magda, przecież sama mi mówiłaś przez telefon, że Gusia powinna żyć w jakimś domu, gdzie byłaby sama, że Twoje pieski jej nie lubią, gnębią, bo jest głucha, że jest biedna z nimi. Myślałam, że rozważasz. Tak to jest, kiedy nie wszystko jest na wątku. Nie denerwuj się, nikt jej nie zabierze przecież, a w każdym razie nie ja, Kulce wznowiły się ataki, nie mogę mieć drugiego psa, musiałam zrezygnować z wymarzonego niedawno :) Bardzo przepraszam, za mocno i za krótko napisałam, powinnam była napisać "może oddaj ją", a najlepiej nic nie pisać, nie wtrącać się.
-
To jest dla mnie koszmar. Oddaj ją, jest dręczona, nie broni się, widziałam.
-
To ktoś, kto się cudzym psem opiekuje. Młody człowiek bez rozeznania, w sensie rasy, i sam w szoku, że pies tak wystartował do zabicia. Półroczny pies. A wypuszczanie kotów to tu właśnie spokojne było, każdy się nimi cieszył, z nimi witał, wpuszczał do klatki, kiedy widać było, że chcą do domu. Wszystko piękne do czasu. Ja przy Kuli mam oczy naokoło głowy i łapię na ręce, jak widzę, że z nieznajomym psem idzie ktoś, kto bardziej zajęty jest komórką.