-
Posts
23021 -
Joined
-
Days Won
10
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by rozi
-
Jak się skończyło, to i ja nie wiem, przestała się odzywać/odpowiadać. To bardzo dobry człowiek był, ta dziewczyna.
-
Miałaś szczęście, że nic się nie stało. Właśnie pisałam Moli@ na PW o sytuacji tu koło mnie. Pies na smyczy, ale nie do końca pod kontrolą w sensie, że smycz długa, poszarpał kociucha, co tu sobie łazi, sąsiedzkiego, ufnego. Żyje kot, ale nie wiadomo co z nim będzie, bo płuca uszkodzone, łapa rozdarta, codziennie jeździ do kliniki od ponad miesiąca. Kulę gdyby złapał ten pies, to nie byłoby co zbierać, aż ciarki mam.
-
Dawno temu, bardzo dawno, dziewczyna wzięła wielkiego psa agresora nie do końca/okresowego. Z gwarancją którejś fundacji, czy którychś cioć, że gdyby co, to płacą szkoleniowca, czy kogo tam, i w ogóle pomogą. Co ona bidna przechodziła z tym psem, to się nie da w skrócie, a ciocie (fundacja) zaproponowały eutanazję. Problem był taki, że dziewczyna psa pokochała. Może ktoś pamięta.
-
Nikt się przy pieskach szczególnie nie męczy, okropne jest tylko zostawianie ich (mówię za siebie, choć w Duecie byłam) i odpowiedzialność. Ja się na przykład denerwuję, że przy łóżku śliska podłoga, a one mają nóżki jak zapałki. Denerwuję się też, że każesz zostawiać tylko suche, a Lala może nie ma ząbków i będzie głodna. I żal mi Gusi, że ją przeganiają, to chyba najgorsze, tak z mojej perspektywy patrząc.
-
Dostałam sms, że Magda już w domu, wszystko OK, napisze więcej tutaj.
-
Dzwoniła Magda, wychodzi wieczorem. Chciałam mimo to pojechać w ciągu dnia, ale mówi, żeby nie, nie ma potrzeby dawać jeść, ani nic, mają jeść suche. Poprosiłam o sygnał, gdyby coś się zmieniło oraz o wiadomość, jak dotrze do domu. W perspektywie drugi kilkudniowy pobyt w szpitalu, nie wiadomo kiedy. W każdym razie klucze mamy, więc gdyby co, to się pomoże jeszcze raz.
-
Do mnie Pani Magda pisała wczoraj, że o 17-tej laparoskopia i że chce dzisiaj wyjść, jeśli lekarze pozwolą. Czekam na wiadomość. Pewnie, że niech siedzi do całkowitego skutku, skoro już poszła, ale też rozumiem parcie do powrotu. Piesunie są maciupkie, bardzo delikatne, to trzeba zobaczyć, żeby rozumieć.
-
Kurcze. Przy nas Lala nie kasłała. Magda pisała, że ubranko dlatego, że nie potrafi norki w kocach urządzić i marznie w nocy. Nic już nie rozumiem.
-
Już chyba nic nie będę pisać :D Ja, we własnym domu, nie wynoszę podkładów za każdym razem. One nie śmierdzą. Seni Soft. Nie mówię o - za przeproszeniem - sraczce, tylko o normie.
-
Dla Dziadeczków z Buku jest też mój bazarek z przepisami, zapraszam, już czynny. Są diagnozowane, leczone, dostają w miarę możliwości lepszą karmę, suplementy, mają tam w swoich kątkach opiekę codzienną i starania. Tyle możemy zrobić dla schroniskowych staruszków.
-
Tak, tylko ciężko od nich wyjść, mizdrzą się. Nastawiłyśmy timer - lampka od 15tej do 7 rano. Kupy normalne, są trzy duże podkłady, te dzisiejsze zafajdane są w worku w kuchni, bo bez sensu co rusz wynosić, szkoda worków. Mop w łazience. Dałyśmy 3/4 takiej podłużnej tacki, resztka w lodówce. Najgrubsza chiłka, taka biała, poznasz, wycofuje się troszkę, zwróć uwagę, ma mniej ufności, a starsza yoreczka jest w sweterku, zobacz czy jej nie dokucza, nie swędzi, czy coś. I nie martw się, kiedy po wejściu na klatkę usłyszysz płacz i jazgot na górze. Domofon słyszą i zrywają się. Po naszym wyjściu były cichutko.
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
rozi replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Tak, ale zaraz będą temperatury na minusie, znaczy już są. Bateria może paść, urządzenie się wyłączy. -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
rozi replied to ala123's topic in Już w nowym domu
A może jej na noc założyć coś na inne łapy też?