-
Posts
18511 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mestudio
-
Brina zrobiła się wielka, tak się rozpasła chyba, a może ma taka być - w każdym razie klatka piersiowa tak jej się rozrosła, że to kawał psa teraz, no i jest naprawdę ładna. Jeszcze tylko brakuje jej kąpieli letniej, ale na to musi poczekać. Dziś pomagała mi w porządkach za domem, spacerowała sobie po ogrodzie pilnując mnie, a ja segregowałam różności do wyrzucenia, spalenia. Do południa była u nas piękna pogoda, aż szkoda było siedzieć w domu, a po dwóch godzinach zrobiło się okropnie zimno i śnieżnie. Właściwie Brina nie sprawia żadnych kłopotów, jest spokojna, radosna, łagodna i przyjazna - trudno mi znaleźć jakąś wadę oprócz tej, że goni inne psiaki. Bardzo lubię tę psinkę.
-
Ale przecież po tym pyszczku to zaraz było widać, że to paskuda wredna. Ja o tym wiedziałam jak tylko zajrzałam, ale już było za późno i TZ się wykazał. Oprócz tego jeśli pies gryzie każdego w schronisku to jest opcja, że w dt też tak będzie i nie do końca jest to wynik zagubienia czy stresu. Jordi wie, że robi źle i jak mu grożę paluchem i klepię głośno, że nalał to on się wstydzi i umyka:-), ale natura psia robi swoje. Niedługo go wykastrujemy bo finanse są od Zutki tylko TZ chwilę czasu musi mieć żeby go zwieźć na zabieg w sobotę.
- 1607 replies
-
- basset
- bezimienny
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Rupi nie ma ogłoszeń i szczerze mówiąc trudno napisać o nim coś sensownego - chwilowo jest pełen sprzeczności, a ja jestem przeciwniczką lania wody w ogłoszeniach i ckliwości. Jedyne co można napisać i co jest zgodne to to, że to samiec, wykastrowany, ma 10 lat, jest zdrowy, złośliwy, brudzi w domu, lubi ugryźć, lubi wymuszać i lubi jak robi się to co on sobie życzy. Niech ktoś napisze tekst wg tego przepisu:-).
-
Bardzo fajnie, że są wpłaty i dług nie będzie zalegał, ale poprosimy jeszcze o troszkę pieniążków. Może jeszcze ktoś się dołoży.
-
Jordan się nam okropnie zepsuł przez tego okropnego tasmana. Sika wszędzie gdzie tamten nalał, załamię się chyba. W dodatku wiecznie piszczy pod drzwiami, że chce wyjść z domu, łazi jak nawiedzony i piszczy, że chce na dwór, a w ogrodzie łazi tylko z nosem przy ziemi i węszy jak wściekły gdzie tu jakaś kocia kupa do capnięcia. Nie był taki zanim pojawił się tasman. Jaki diabeł podkusił TZ-a żeby tego tasmana przywlec do domu?
- 1607 replies
-
- basset
- bezimienny
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
mestudio replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Widzę, że nie tylko ja kundle po kątach chowam jak ktoś ma się pojawić:-). -
Konik vel Vito tak długo czeka na swój domek... Gdzie on jest???
mestudio replied to dreag's topic in Już w nowym domu
Ja mam 10 futer kontrolnych, żaden pies im nie straszny, ale cztery mogłyby mi ubyć:diabloti: bo zagęszczenie okrutne. -
[quote name='Owieczka']No ciekawe właśnie czy to mógł być uraz mechaniczny czy coś innego i czy to ewentualnie świeża sprawa. A może koszt kastracji jest z amputacją ogona ? Fajnie by było :)[/QUOTE] Amputacja ogona została zasugerowana przez lekarza, po tym jak poprosiłem o sprawdzenie czy jest w ogóle czucie. Okazało się, że na CAŁEJ długości ogona nie ma czucia. A w związku z tym, że w trakcie załatwiania się obecny ogon wymaga KAŻDORAZOWEGO podtarcia/umycia uznaliśmy, że lepiej mu ten ogon przyciąć. Wydaje mi się, że na urodzie nie straci. Ale lekarz nie jest w stanie określić od czego ma ten ogon bez dodatkowych badań. Oczywiście w razie czego mogę poprosić o gruntowne prześwietlenie, ale to będzie dość kosztowne. Przy jego wieku 10lat nie wiem czy to ma sens. Koszt kastracji jest trudny do ustalenia ponieważ nie wiadomo ile problemów będzie z odszukaniem i wyłuskaniem tego jednego jądra które mu nie zeszło do woreczka :-D Myślę, że do jutra wytrzymamy, co nie? Jak już będzie pod narkozą to mają mu zajrzeć do paszczęki - w trakcie badania już dał się poznać jako prawdziwy przymilak (próbował na szczęście nieskutecznie pogryźć lekarkę - udało mi się skutecznie okiełznać potwora) i nikt nie chciał wkładać palców w środek buzi. TZmestudio
-
[quote name='storozak']Oczywiście, że tak. Raz, że przeszkadza mu to w zachowaniu czystości a dwa, że może boli?? Jeszcze chciałam prosić o nr konta na PW.[/QUOTE] Boleć to nie boli, mamy kota z takim ogonem i nie trzeba było amputować bo kot umie zachować czystość mimo to. Ale Rupi ma znaleźć dom i nie odstraszać takimi historiami. Zaraz podam konto na pw - dziękujemy pięknie :loveu:
-
[quote name='storozak']Biedny Tasman - nie to że mu klejnoty wytną to jeszcze ogon.... :([/QUOTE] Wiesz, dziś znowu wszystko z łóżka do prania bo wskoczył do niego w nocy na chwilę, a rano po spacerze jak wskoczył na kanapę to kolejne klamoty do prania bo wszystko wysmarowane i to tak konkretnie. Chyba lepiej aby był bez ogonka skoro mu przeszkadza w zachowaniu czystości.
-
Dokładnie, problemem nie jest głaskanie po łapkach, zapewniam Was. Chciałam to napisać już po pierwszym komentarzu esperanzy. Łapki nie mają tu nic do rzeczy, bo dziś łapki, wczoraj ucho, a jeszcze wcześniej plecki, brzuszek, kark. TZ dobrze zdawał sobie sprawę z tego co robi, ale dziecko nie będzie miało pojęcia o co chodzi temu pieskowi. Dotknięcie za obróżkę i ugryzienie mnie bez ostrzeżenia (palec boli mnie jeszcze dziś i dalej mam czerwone ślady) też tłumaczyliście, że piesek tam nie był dotykany - to gdzie piesek był dotykany:-). Poczekajmy co będzie po kastracji, weterynarz stwierdził, że jest nadzieja na to, że pewne zachowania miną. Rupi został zbadany i okazuje się, że jest zdrowszy niż my wszyscy razem i brak jakichkolwiek przeciwwskazań do kastracji. Został w lecznicy gdyż lekarz musiał wyjść - podobno nie doczytał, że ma wykonywać dziś ten zabieg. Ogon ma całkowicie martwy i zostanie amputowany aby pies mógł zachowac higienę.
-
[quote name='esperanza']Tak, myślę że to dobry pomysł. Założę mu wydarzenie, ale proszę o pomoc i pisanie tam, bo sama nie dam rady wszystkiego obsłużyć z racji ilości spraw i psiaków, które mam pod opieką. mestudio wiem, że jest Wam bardzo trudno. Rozumiem, że bezpieczeństwo dziecka i innych domowników jest priorytetem. Niestety ten pies został skrzywdzony przez swojego poprzedniego opiekuna, bo na zbyt wiele mu pozwalano. Wielu rzeczy zapewne nie był też uczony (dotykanie łap np.) Teraz Rupi ma mętlik w głowie i prawdopodobnie nie potrafi zrozumieć, dlaczego skuteczne wcześniej zachowania na Was nie działają. Dlatego niektóre jego zachowania mogą dziwić, a już na pewno denerwować. Wierzę, że on jest w stanie się wyciszyć i nauczyć zasad panujących w Waszym domu, tylko potrzebuje stabilizacji stanu zdrowia, jasnych, konsekwentnych, sygnałów i czasu. Mam nadzieję, że wizyta u weterynarza da nam odpowiedź na przynajmniej kilka pytań związanych z jego zachowaniem.[/QUOTE] Esperanza - my to wszystko wiemy. Nawet powiem więcej - dużo już się zmienił. I gdyby nie lęk przed agresją w stosunku do mestudio i dziecka to nie robilibyśmy żadnego halo. Gdyby to chodziło o mnie to ja sobie poradzę, ale w chwili obecnej nie jesteśmy gotowi na TAKIEGO psa. Mam nadzieję, że uda się na spokojnie znaleźć mu inne miejsce do resocjalizacji (ale trzeba zacząć poszukiwania już). W tej chwili potrzebujemy klatki - dzisiejszej nocy znów doszło do konfrontacji między nim a mną - poprostu nie chciał wyjść z łóżka atakując mnie jak chciałem go zepchnąć. Nasze ruchy są przemyślane. Nie są podyktowane odruchem, czy emocjami. Emocje zostawiamy dla siebie. TZmestudio
-
[quote name='kkasiiiar']Moze trzeba zrobic wydarzenie na fb ? bo jak narazie on ma tylko album na stronie Stowarzyszenia..i takim sposobem znajdzie sie DT dla niego? ?[/QUOTE] On ma coś takiego: [quote name='Owieczka']On ma wydarzenie tutaj [URL]http://www.facebook.com/media/set/?set=a.345902715437786.97927.191499597544766&type=3[/URL][/QUOTE] to nie to samo co wydarzenie? Czekamy sobie w lecznicy na panią doktor. Podróż przebiegła interesująco. Muszę sobie to wszystko w głowie poukładać. Zaczął koszmarnie - szczekał w transporterze dobre 40 minut. Potem zamilkł. Odezwał się jak wysiadałem z samochodu. Potem jak wróciłem. Na spacerze był do rany przyłóż. Był standardowy problem aby go umieścić spowrotem w transporterze, prze akompaniamencie warków i innych efektów specjalnych został umieszczony. W trakcie dalszej drogi był już cicho. Od tamtego czasu jest do rany przyłóż. Daje się podnosić, tarmosić, a nawet został wstępnie zbadany przez innego lekarza (który będzie być może robił kastrację). Teraz sobie leży na podłodze i nawet nie warczy jak się go przesuwa, popycha,... TZmestudio