-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
Mogą być różne części z kurczaka czy co tam masz dostępne, raczej może z drobiu na początek (właśnie kurczak, czy indyk, kaczka) - np. skrzydła, szyjki, udka, podudzia. Do tego może trochę żołądków czy serc drobiowych - to też wartościowe mięso, ale trzeba dłużej pogotować, zwłaszcza żołądki, jeśli dobrze pamiętam. Jak się już rozgotuje na miękko to trzeba wybrać kości i wyrzucić, mięsko, chrząstki, różne przerosty, żyłki, flaczki :) zmieszać z rozgotowanym na papkę ryżem lub makaronem (trochę dłużej się gotuje niż dla ludzi, bo taka paćka jest podobno łatwiej strawna). No i ważne - absolutnie żadnych przypraw.
-
A je normalnie? Bo Zu walnęła kupę dopiero drugą dobę od operacji, na dodatek straszną i mega śmierdzącą po narkozie... Szczęśliwie, że na balkonie, a nie np. na środku dywanu ;)
-
Moja propozycja imienia i zarazem uzasadnienie:[url]http://pl.wikipedia.org/wiki/Apo[/url] :evil_lol:
-
Migori dobrze radzi, spacer w jednym kierunku bardzo pomaga. Wiem, że grzywkers się średnio czuje na dworze, ale może się przełamie? Masz dla niego jakąś kufajkę w ogóle? :D
-
Etnie gryzaka i niech siedzi, a Ty się zamknij z grzywą w łazience? On i tak będzie zestresowany kąpielą, a jak Etna mu będzie wsadzać kinola co chwilę to może być nieprzyjemnie. Albo poczekaj na P. :)
-
Jeśli nie masz nic innego a on naprawdę śmierdzi to ja bym zaryzykowała i go wykąpała zwykłym szamponem, może nawet tym męskim. Ewentualnie jutro poprawisz psim i powinno być w porządku. Ja sukę czasem kąpałam ludzkim szamponem w sytuacji awaryjnej, a ona też wrażliwiec straszny i było w porządku. Może zapytać na jakimś grzywowym wątku?
-
A grzywów nie można ludzkimi kąpać, jak pudle?
-
[quote name='sacred PIRANHA']eee to moze i Ajusia by nie zeżarła:-) tymbardziej ze Ajuś po jednym nawet krotkim warknieciu miałby ją po prostu głeboko w zadzie i nawet by sie do niej nie zblizał:-) no chyba, ze Zu by mi na kolanach siedziała, co jest maaaaaaało prawdopodobne;-) nie macie fotek z agi??[/QUOTE] Jeśli Ajuś jest taki kulturalny to myślę, że mógłby nawet wcześniej dostąpić zasczytu normalnej zabawy z hrabiną :P Na kolanach to owszem, po bliższym poznaniu, ale wtedy się czasem pyrga do innych psów, więc jak mamy "psiatych" gości to raczej unikamy niańczenia Zu na kolanach ;) [quote name='wiq']rozwińcie temat ACD, proszę :P choruję od wielu lat na nie (jak na 100 innych ras:evil_lol:) i ciekawam opinii kolejnych :evil_lol:[/QUOTE] Czytałam o problemach z agresją, plus przerabianiu każdego krajobrazu na jedyny słuszny tj. księżycowy :evil_lol: Do tego twardy charakter, skłonność do ucieczek, popędliwość, nałogowe zaganianie, skłonności do "szczypactwa", dziamgotliwość - ale to tylko wrażenia z relacji w sieci, na żywo nie znam żadnego ACD ;)
-
A psy puszczane luzem przy ruchliwych ulicach, ba, przy trasach przelotowych przez miasto? Bezmózgowie totalne... Ludzie oczywiście się cieszą, że mają takie mądre pieseczki, że nie wybiegają na ulicę, a ja bym się bała ryzykować zdrowiem a nawet życiem mojego psa. Siedzimy w mieście obecnie, piętro wyżej mamy pseudo ONka drącego ryja praktycznie non-stop. Zwariować idzie... Ciekawe, czy jak Zuz zostaje sam to sobie przypadkiem nie pyszczy razem z kolegą znad sufitu :roll:
-
Spokojnie, ja też na początku nie wiedziałam, jak się używa łańcuszka ;) Ale jak już go weźmiesz do ręki to sprawa robi się prosta ;)
-
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
evel replied to LadyS's topic in Foto Blogi
[quote name='ladySwallow']Pracujemy, tylko jeszcze bardziej skróciliśmy sesję i pracujemy, jak pies jest mocno wyciszony, bo inaczej próbuje tą miskę nosić i robić inne cuda :lol: Ale odnóżami już rusza, jeszcze nie tak, jakbym chciała, ale w ogóle rusza, bo przecież na początku stał jak wryty :lol:[/QUOTE] Śmieszne to było, jak kombinował, o co chodzi, a tylne nóżki jakby ktoś mu przykleił do podłoża :lol: Fajnie, że się przełamał, oby tak dalej :) -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
evel replied to LadyS's topic in Foto Blogi
A z miską działacie? Bo postronnym chyba muszę wyjaśnić, że Jax w trzeciej ultra-krótkiej sesji załapał, że chcę od niego, żeby umieścił swoje przednie odnóża na misce, a resztę kształtowania obrotów zostawiłam już ladyS. :eviltong: On strasznie śmiesznie pracuje, tak w ogóle :) -
[quote name='gryf80']generalnie przy barfie nie powinno sie suplementować prep.witaminowo-mineralnymi[/QUOTE] Niby tak, ale czasem okazuje się, że coś tam można podawać. Liczby nie są moją mocną stroną, ale sporo się natrudziłam, żeby wyliczyć dawki poszczególnych witamin i minerałów dla psa (dane z portalu CTR bodajże brałam), bo nie wiedziałam, czy mogę Zuzowi podawać dodatkowo preparat z glukozaminą i chondroityną, jako, że ona dużo się rusza, biega, skacze, a nie jest pierwszej młodości już niestety. No i wyszło na to, że spokojnie można.
-
[quote name='motyleqq'] literka nie, ale żeby w miarę krótkie było :cool3:[/QUOTE] OK, to jak zobaczę fotę to powiem :evil_lol:
-
[quote name='Helga&Ares']Spróbuj, nie zaszkodzi(a jaka jest przyczyna i jakie przyjmuje leki?)[/QUOTE] Szczerze - nikt tego nie wie. Teoretycznie po raz pierwszy na wiosnę zeszłego roku to było coś w rodzaju zapalenia pęcherza (ale wyniki moczu i USG były dobre! :roll:) - dostała antybiotyk, przeszło. Po 2-3 miesiącach znowu to samo. USG, mocz - "niby" OK, a suka dalej kropelkuje. Kolejna propozycja antybiotyku, no ale nie będę w psa ładować antybiotyków co chwilę przecież :shake: Plus sugeracja, że to może behawioralne i ja pani zamówię kropelki... Podziękowałam, bo behawioralne to na 150% nie jest. Nie wiem, czy to czasem nie jest posterylkowe. Trudno powiedzieć, weci rozkładają ręce. Jeśli suka dostaje żuravit albo urosept 2-3 razy w tygodniu to nie leje :niewiem:
-
[quote name='motyleqq']dzięki :) ciągle o nim myślę:lol: nie wiem, czy dadzą mi psa czy suczkę, macie jakieś fajne męskie imiona? :cool3:[/QUOTE] No ba :) Całą gamę do wyboru :evil_lol: Jakaś konkretna literka pierwsza? :eviltong:
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
evel replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='__Lara'] Jak leki ziołowe nie działają na zwierzęta, to po co są dla ludzi? :roll:[/QUOTE] "Bo my mamy świadomość, a zwierzęta nie" oto słowa pana doktora. Ręce mi opadły trochę, ale cóż ;) -
A tam, sama jedz chrupka :) Znajdź coś super, oprócz chrupów dawaj też może mięsko, ciasteczka dla psów, od czasu do czasu kawałek parówki. A histerię ja bym się starała przeczekać. Czytałaś bloga o małej Raszce?
-
[quote name='Helga&Ares']Ja jednemu z psów drożdże podaję codziennie. Miał problemy z trzymaniem moczu przez dlugi czas. Zaczęłam podawać drożdże i po miesiącu ani kropelki nie widać na podłodze i na legowisku :) Pies magazynuje witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, więc ich często nie trzeba podawać, wystarczy raz, dwa razy w tygodniu. witaminę B podaję częściej. [/QUOTE] O, może to coś dla nas? Bo suczysko też ma tendencję do podsikiwania czasem. Dostaje co prawda leki, ale miło wiedzieć, że jest jakiś bardziej naturalny środek na to - dzięki, spróbujemy!
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
evel replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Issa']wczoraj idąc z moimi psami(grzywacze chińskie- jeden pp drugi hl) nagle słyszę jak mała dziewczynka ubrana jak landryneczka krzyczy do mamy-"patrz mamusiu , patrz, konik pony" a mamusia stoi i patrzy i milczy. Mała krzyczy dalej i tupie nogami-"mamo ja chce go, ja chce!" Mama na to- "dobrze córuniu kupimy". Ja jakoś się trzymałam , choc już mi sie przysłowiowy nóż w kieszeni otwierał, ale co sie stało później to już. POdchodzi do nas mama z tą dziewczynka i pyta;- Przepraszam a gdzie można kupić te koniki i po ile chodzą bo to chyba rzadki towar i drogi. Ja odpowiadam tak, takich koników Pony nie można kupić, Za to polecam poszukać hodowli Grzywaczy i po bardzo rozwaznym namyśle wybrać psa. Ona mi na to oburzona, psa to Ty se sama kup, moja córka chce pony Szarpnęła dziecko za rękę, odwróciła się i krzyczy;- w du.. se wsadź tego pony, mój mąż i tak takiego zdobędzie! Do dzisiaj jestem w szoku :D:D[/QUOTE] Borze szumiący :crazyeye: -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
evel replied to LadyS's topic in Foto Blogi
Powinnaś nagrać odgłos paszczą :evil_lol: -
Ja mam algolith, sproszkowane algi właśnie, kupiłam na allegro. A drożdże jak podajecie, jeśli w ogóle?
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
evel replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Jaszko, pewnie, że każdy pies jest inny. Moja to już w ogóle dramat szkoleniowy była na początku, bo muszę stosować co najmniej kilka różnych metod szkoleniowych, żeby normalnie funkcjonować ;) Skoro uważasz, że Misi tak lepiej to wiesz - Ty znasz ją przecież najlepiej. Ja napisałam, co napisałam, bo tak sobie pomyślałam, że może komuś coś z tej wypowiedzi akurat pomoże ;) Zeszłoroczny sylwester (i w ogóle okres przedsylwestrowy, bo walili u nas od wigilii) był dla mnie koszmarem, dla Zu także, nie wiem, która z nas się bardziej męczyła. Teraz zastosowałam takie rozwiązanie i było naprawdę duuuużo lepiej. Cały "myk" z lekami ziołowymi polega na tym, że organizm musi skumulować odpowiednio dużą dawkę, żeby lek zaczął działać. Zu brała Stress Out w podwójnej dawce od 20 (!) grudnia, w sylwestra dostała poczwórną dawkę jak na swoją masę. Efekt oceniam na bardzo dobry, zwłaszcza, że "nasz" wet bardzo się naśmiewał z tych leków ziołowych, twierdząc, że to w ogóle nie działa - a że ja jestem przekorna to postanowiłam spróbować. U nas działa, więc nie rozumiem, jak można stwierdzić, że coś nie działa w ogóle - to przecież kwestia konkretnego organizmu, odpowiedniego dawkowania, żeby lek się "wysycił" i zdroworozsądkowego podejścia... chyba? :cool3: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
evel replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Jasza'] Miśka dzisiaj wyszła na spacer rano SAMA - nie u mnie na rękach, brawo, brawissimo. A wczoraj wieczorem wyniosłam ją na rękach przed dom, Misia się trzęsła jak osika...patrzę, idzie sąsiadka z bloku naprzeciwko z małą wiewiórkowatą Punią. Podeszlam, zawolałam Punię, postawiłam Miśkę przy niej na ziemi, trzymając za szelki i przytulając, koleżanki się zaczęły obwąchiwać i Misia troszeczke, ale troszeczkę, mniej drżała. Wzięłam ją z powrotem na ręce i zaproponowałam Puniowej Pani spacer za blok. Punia luzem - Miśka w moich objęciach ;-) Jak tylko zauważyłam, że Punia się wysikała, postawilam Misię w tymmiejscu i "pokazałam", przemogla się, instynkt "poprawiania" po innych psach okazał się silniejszy ni ż starch - przynajmniej na chwilkę. Po kolejnych dwóch, trzech minutach spaceru Misia już zaczęła popiskiwać i drżeć bardziej, [B]wtulała głowę pod moją brodę i całowała i prosila, żeby ją schować - to uciekłyśmy do domu, chwalilam ją gorąco,[/B] że taka dzielna i kochana i odważna. Mam nadzieje, że z każdym dniem bedzie lepiej. [/QUOTE] Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, ale "pocieszając" psa nagradzasz go za to, że wyraża reakcje stresowe (tu konkretnie - lęk). To może prowadzić do wzmocnienia w Miśce reakcji lękowych. Powiem Ci tak - nie uważam się za jakiegoś znawcę, ale moja suka też jest wrażliwa strasznie. Są sytuacje, że uspokajam ją, ale wcześniej zawsze długo się zastanawiam, czy nie przyniesie to skutku odwrotnego do zamierzonego. Uspokajam psa, gdy ktoś kręci się na schodach w bloku, a ona drze japę - to ponoć niewychowawcze, ale jej japanie nie wynika z pewności siebie i chęci "obrony gospodarstwa" a właśnie z niepewności. Karcę ją za piłowanie jadaczki (głośnym nie!) a zaraz potem wołam do siebie i odwracam uwagę od drzwi. Zauważyłam ostatnio, że to sporo pomaga, bo suczysko już tak nie świruje przy drzwiach. Podobnie z wyrażaniem lęków - NIGDY nie pociesza się psa bojącego się czegoś. Należy raczej przyjąć obojętnie-wesoły, beztroski ton i robić swoje. Podam przykład. W zeszłego sylwestra Zu siedziała w łazience z wywalonymi gałami i glutem ze śliny. Ja, widząc, że ona tak się boi i taka jest biedna, oczywiście jak durna siedziałam z nią w tej łazience, pocieszałam, a powodowało to wzrost reakcji lękowych. Na spacerze po byle huku pies leciał do domu (a ja leciałam za nim, bo wszystko było u nas oblodzone), dusząc się na szelkach, charcząc, plując i niejednokrotnie przebierając nogami w miejscu. W tym roku, oprócz wspomagaczy ziołowych (które naprawdę [B]działają, jeśli są odpowiednio dobrane i podawane, [/B]wbrew niektórym kretyńskim weterynarzom uznającym tylko sedalin) postanowiłam zupełnie zmienić swoje nastawienie - żadnego pocieszania, żadnego brania na rączki. Pies na spacer chodził na własnych łapach, przy okazjonalnych strzałach odwracałam jego uwagę zabawą, zabawką, a przede wszystkim nie przejmowałam się - gadałam jakieś głupoty totalne wesołym tonem, i nawet kiedy zuzowy ogonek się chował między nogami a pies przypadał do ziemi bezpośrednio po huku, zerkając na mnie, zaraz odzyskiwał animusz. To naprawdę działa, chociaż wcześniej nie miałam przekonania, że postawa człowieka może aż tak wpłynąć na psa. Sylwestra spędziłyśmy na szalonej zabawie, oczywiście z przyciemnionymi, zatkanymi oknami i ryczącym radiem, ale ogólnie bezstresowo. W zeszłym roku w życiu by mi nie przyszło do głowy, że coś takiego będzie możliwe. Kończąc ten przydługi (wybacz :oops:) wywód, chciałam Wam życzyć wszystkiego dobrego na ten nowy rok oraz chwili wytchnienia na urlopie. Trzymam kciuki za równowagę emocjonalną futrzatych ;) -
[quote name='filodendron']No ale nie wyjmuj moich słów z kontekstu aż tak :D Napisałam, że u mnie widok na rowerzystę (na przykład) i to w dość odległej perspektywie, powoduje że straż miejska postrzega psa bez smyczy jako zagrożenie. Jak mniemam - zagrożenie dla ruchu rowerowego. Jak się komuś nie chce zabrać psa w miejsce, w którym nie ma rowerzystów/dzieci/rolkarzy/wrotkarzy itp, itd, to owszem - ryzykuje mandat o wysokości 250 zł. Proste przecież, nie? W takich warunkach, jeśli się uważa, że pies "nie może całe życie na smyczy" to sobie to 250 zł trzeba odłożyć i mieć na "czarną godzinę".[/QUOTE] Rany, serio? Bo ja jak jestem w stolycy województwa, konkretniej na Czechowie, to puszczam psa luzem ile wlezie, bo tam takie fajne alejki spacerowe są i nie ma ulic przecinających je. Sucz jest odwoływalna w 99%, nie interesują jej ludzie, nawet w dziwnej postaci typu rolkarze czy rowerzyści, jak ktoś na nią cmoka, to zwykle zdegustowana omija go szerokim łukiem :eviltong:, ale na wszelki wypadek jak widzę, że ktokolwiek idzie czy jedzie, to wołam ją do siebie i idzie kawałek przy nodze. W razie czego mam jakieś szanse udowodnić, że moja odwoływalna suka (puszczana w kagańcu) nie stanowi zagrożenia, czy mam sobie naszykować 2,5 stówy? ;)