Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. Spotkaliście się kiedyś z tym, że obcy pies próbował Was... obsikać? :roll: Pierwszy raz w życiu mnie coś takiego spotkało, dobrze, że się w porę zorientowałam i wrzasnęłam tak, że nawet właścicielka kurdupelka się zorientowała, że chyba coś jest nie tak i zabrała go na smycz (nie, żeby wypadało przeprosić, że jej pies mało mnie nie obszczał, a tam, heheh, Ryjek, teraz będziesz chodził na smyczy, nie wolno, fuj!). Ręce opadają :roll:
  2. Ja to powinnam być przeklęta na wieki, bo oddałam do DS sukę w cieczce... Nieważne, że została wycięta, ważne, że była w cieczce ;) Czasem to wszystko naprawdę zakrawa na absurd. Panbazylku, to dobrze, że ciut lepiej. Uściski :calus:
  3. [url]http://img35.imageshack.us/img35/1926/img2917pd.jpg[/url] przecież to sama słodycz! :loveu: :diabloti: Mamy identyczny szarpaczek :lol: Tyle, że nasz już ledwo zipie ;)
  4. Balbina, jak jakiś pies [B]gryzie [/B]mojego to ja mam w dupie, że powinnam być kulturalna, albo że powinnam porozmawiać, zwrócić uwagę czy coś. Mój pies nie jest szmatką do gryzienia dla innych psów, nawet yorków! Więc napastnik, który naprawdę używa zębów zostaje albo odłowiony i zaprowadzony do właściciela ze stosowną litanią, która naprawdę jest mało kulturalna, albo zostaje odesłany na stosowną odległość kopniakiem. Na początku się przejmowałam, bo przecież drugi pies, bo krzywdę można zrobić, bo coś tam - ale na właścicieli bez mózgów (bo jak do cholery nazwać człowieka, który [B]wie, że jego pies gryzie i atakuje inne[/B] i puszcza go luzem?) terapia szokowa działa najlepiej. Wolę, żeby mnie później omijali jako "wariatkę" niż żebym musiała cyklicznie ściągać z Zu jakieś powichrowane psychicznie futrzaki. Zwłaszcza, że Zu nie jest najmocniejszą psychicznie suką, strasznie się przejmuje i nakręca. Odkąd to ja zaczęłam załatwiać sprawy z podbiegaczami, widzę, że moja suka czuje się dużo pewniej i tak nie przeżywa. Jej zdrowie psychiczne jest dla mnie ważniejsze niż komfort agresywnego, podbiegającego do nas psa. [quote name='strix']Ja na tych, co nie sprzątają koop swoich psów mam jeden patent. Podbiegam radośnie z moimi dwoma sierściuchami wymachując z daleka torebką i mówię 'Ooo, zapomniał Pan/Pani torebki? To nic, ja mam przy sobie dużo, to chetnie się podzielę!'. Oczywiście zazwyczaj pańcie i pańciowie zielenieją ze złości :P[/QUOTE] Hihi, ja ostatnio zaskoczyłam jakiegoś gościa od "sznaucera". Okres ściśle-około-sylwestrowy. Idziemy sobie z psami, zza rogu wychodzi na nas parka - z dzieckiem w wózku i psem w typie sznupa średniego. Parka na nasz widok staje jak wryta, po czym robi w tył zwrot i odchodzi. My idziemy za nimi, w stosownej odległości, bo po drugiej stronie bloku biegają "dzieci" z petardami. Nagle, sznupcio zaczyna sobie załatwiać grubszą sprawę pod blokiem, pod samiuśkimi oknami. Myślę sobie - no bez jaj :roll: Podchodzę do pana, w tym momencie sznup się rzuca do Zu, Zu oczywiście też wyjapała parę razy zanim do niej dotarło, że tak NIE robimy, Zu dostała siad i siedzi a ja pytam pana, czy może woreczek mu dać? Pan odpowiada "no, jeśli pani ma..." z trochę takim dziwnym uśmieszkiem... Zostawiłam Zuzę w siadzie (sznup nadal wariował), odeszłam od niej na całą długość smyczy, podałam panu siateczkę, wróciłam po sukę i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku poszłam dalej :lol:
  5. evel

    Barf

    Martens pisała kiedyś, że niewielkie psy całkiem dobrze funkcjonują na BARFie, kiedy podstawą diety są małe zwierzęta - kurczaki, kaczki, gęsi, indyki, króliki, przepiórki, nutrie itp. Niby w "rozpisce", którą mamy, jest 2-3 razy na tydzień pozycja pt. "kości wp/woł", jednak przyznam szczerze, że bazuję na drobiu, a kostki wieprzowe daję tak raz na dwa tygodnie może? Z Zuzem coś nie do końca w porządku dzisiaj. Wczoraj nie zrobiła kupy, mimo, że kupa pojawia się codziennie, czasem nawet dwa razy dziennie. Za to cały dzień chodziła jakaś taka śnięta, tylko by się wpychała na kolana. Dzisiaj natomiast, jakoś przed 7 rano postanowiła sobie rzygnąć (dziwnym trafem ta decyzja zawsze zostaje podjęta na łóżku :roll: ku uciesze TŻ :roll:), zwróciła niewielką ilość żółci, masę swojej sierści (ma paskudny nawyk wylizywania się jak kot), trochę piasku (!), który na pewno zlizała sobie z łap po spacerze zanim zdążyłam je wytrzeć, jakieś dwa małe kawałeczki kości. Dałam jej zaparzone siemię z łyżeczką oleju, bo wyglądało mi to na przytkanie... Jakoś po 9 pies intensywnie domagał się wyjścia na spacer, a zaraz po wyjściu z klatki zrobił kupę jak mały słoń, taką średnią jeśli chodzi o konsystencję, powiedziałabym. Chwilę później nastąpiła kolejna kupa, taka typowo biegunkowa (chyba, bo Zu nigdy nie miała takich przygód gastrycznych wcześniej). Co się stało? Czy to wina mięsa (wczoraj 250g grzbietu z indyka, sporo kości, przedwczoraj 250g serc drobiowych), czy wciągnęła coś na spacerze, czy się przytkała, czy co? Na dzisiaj było przewidziane 150g kości drobiowych plus 100g kefiru, ale nie wiem, czy jej nie przegłodzić jeden dzień na wszelki wypadek. A może dać tylko kefir? Albo tylko siemię lniane jej zaparzyć? Poradźcie, proszę.
  6. Witaj w świecie zalęknionych psów i bezstresowych właścicieli z mózgiem w ekhem dupie :cool1: A tak serio - jak się bronią, to wiesz, co to znaczy ;)
  7. Widziałam gdzieś ogłoszenia o MCO z hodowli, dość młodych, do "oddania" za koszty kastracji. Poszukam jeszcze i będę miała na uwadze rudego miaukuna. Z tymi adopcjami czasem jest niezła draka, to fakt. Ja to jestem skreślona w niektórych organizacjach, bo mój pies nie waży sto kilo i się nie toczy wesolutko, tylko waży 10 i bardzo tego pilnuję, aktywnie trenuje różne rzeczy mimo choroby, nie jest bezstresowo wychowywany, nie może sobie robić tego, na co ma ochotę, etc. etc. ... :lol:
  8. Tylko mnie zaintrygowałaś tym pomysłem na prezent, no weź :evil_lol: Fajnie, że Młoda lepiej. Chciałabym zobaczyć latającą Hexę :lol:
  9. No my 'a kuku' już mamy właśnie... Ostatnio jak liczyłam mniej więcej to mi wyszło, że pies rozumie i wyłapuje nawet z rozmowy około 60 słów, więc wymyślać komendy jest coraz trudniej :evil_lol:
  10. evel

    Duffel

    O ranysiu, ile piachu... Zu by dostała szału i by biegała z kwikiem, aż by padła, durna :)
  11. [quote name='sacred PIRANHA']czyli taka jak Morel był?[/QUOTE] Od Morela była trochę większa, zobacz: [img]https://lh5.googleusercontent.com/__PzL0RsYOIA/TbvleQZI5pI/AAAAAAAAETw/lWba_xeBr_M/P4290049.JPG[/img] Ale bliżej jej do Morela niż do Jaxa, stanowczo ;) [quote name='Amber']Jari też tak czasem się rozwala, w jego przypadku wygląda to już w ogóle komicznie... Ale zawsze jak chce mu zrobić fotę to się budzi ;)[/QUOTE] No bo jeszcze by fota w świat poszła i jak to tak? Morderczy doberman przyłapany na plecach, palnikiem do góry? :evil_lol:
  12. Jest taka, jak dwa Jaxy :evil_lol:
  13. Jest wiele ras dla początkujących, lub nawet dla średnio-zaawansowanych i na pewno nie są to np. JRT, PRT, foksy :) I nieprawda, że tylko ozdóbki są dla niedoświadczonych psiarzy ;)
  14. Tak myślałam :evil_lol: U nas rozważałam 'pray' właśnie :diabloti:, ale muszę pomyśleć, czy mi się nie nakłada z jakąś podobnie brzmiącą inną :diabloti: Chociaż w sumie może nam się przyda 'prey' i nauczę sukę łowić i przynosić maltańczyki :evil_lol:
  15. [quote name='Kashdog']Takie zawołanie jak na Amora to słyszę kilka razy dziennie :evil_lol:[/QUOTE] Ja też stanowczo za często... Najlepsze jest "co ja mówię", słyszę czasem jeszcze "bo zaraz w dupę dostaniesz" i takie tam :evil_lol: [quote name='sacred PIRANHA']a ja wolałabym żeby wdawał sie od czasu do czasu w pyskówkę, ale nie telepał się ch*** wie czemu;-)[/QUOTE] Każdy by wolał mieć coś innego, niż ma :eviltong: Siedzę sobie, pies chodzi, jęczy, buczy, nie wiadomo o co chodzi... Nagle cisza. Jakaś taka podejrzana. Odwracam się, a tam... [IMG]http://img80.imageshack.us/img80/2071/sdc107891.jpg[/IMG] Ryknąwszy śmiechem, poszłam po aparat i uwieczniłam jak wyżej, na co pies się nadął, bo jak to tak, śmiać się z psa? A w dziób chcesz? [IMG]http://img14.imageshack.us/img14/3308/sdc10799h.jpg[/IMG] Obdęty pies postanowił się nie przejmować, skulkował się i śpi. [IMG]http://img39.imageshack.us/img39/9272/sdc10802o.jpg[/IMG]
  16. Trzymaj się... Nie wiem, co napisać, żeby nie zabrzmiało patetycznie czy głupio... :( W Zamościu są do adopcji koty, wiele kotów. Niektóre z nich na przedłużanym włosie, coś a'la MCO właśnie. [URL="http://www.dogomania.pl/threads/220543-Potrzebna-pomoc-ukochane-24-koty-w-kawalerce%21%21%21?p=18330636#post18330636"]LINK[/URL]
  17. [quote name='Balbina12']Szkoda ,że nie postawiła Lady Swallow lizaka za to ,że jej pies nie oddalił się drogą powietrzną z zasadniczą prędkością :) :) :) Tylko została wyzwana- rzeczywiście dług wdzięczności do końca życia :) :)[/QUOTE] Czego oczekujesz? Że ktoś będzie fikał koziołki z radości, że jego pies został zaatakowany przez niewychowanego yorka?
  18. Ale jak to, co z rudym lwiskiem? :(
  19. [url]http://i1083.photobucket.com/albums/j400/kataszynoviec/Spacer%207%2001%202012/DSC_0951.jpg[/url] aaaa kocham to :loveu: Macie na to jakąś nazwę? Bo uczymy się z Zuzem, ale za nic nie mogę wpaść na jakąś konstruktywną komendę :eviltong:
  20. A ja bym sobie nie życzyła, żeby mnie czy mojego psa atakował czyjś durny pies. Pani powinna się właściwie cieszyć, że jorczek nie oddalił się drogą powietrzną z zasadniczo dużą prędkością.
  21. Myśmy wczoraj wiały przed gigantycznym husko-malamutem chyba... Pies wielkości naprawdę dorodnego samca mamuta, ale o typowo haszczym umaszczeniu (takim jasnobrązowo-miodowym), sięgał babce do pasa i zaczynał ją ciągnąć w naszą stronę... A że ciągnął wyjątkowo skutecznie to szybko wzięłyśmy nogi za pas... Cholera, kto wychodzi z tak ogromnym psem, nie mając nad nim [B]żadnej[/B] kontroli?! :shake: Dzisiejszego poranka z kolei miałam na spacerze dwa psy zamiast jednego. Wybiegła z bloku spasiona czarna parówa i wgapia się w nas, spuszczając łeb. Myślę sobie, chyba będzie draka... Zostawiłam Zuza za sobą, idę prosto na wojowniczego serdelka, a on... Zaczyna machać ogonem i popiskiwać. Z klatki wyłania się właściciel i coś tam sobie burczy do psa, smyczy oczywiście niet, więc postanowiłam puścić też Zu, bo dlaczego mam się szarpać z dwoma psami, w tym jednym na smyczy? Okazało się, że serdelek chciałby się bawić. No dobrze więc, psy zaczęły się ganiać na łączce zaraz obok bloku, znaczy Zu biegała z pierwszą prędkością kosmiczną, przeskakiwała krzaczki, a serdel truchtał za nią, popiskując. Pan go niby wołał, ale bez reakcji, poszedł sobie gdzieś w drugą stronę, serdel został z nami O_o Po jakimś czasie, gdy Zu się lekko zmęczyła, a serdel miał chyba stan przedzawałowy, sądząc po jego dyszeniu i zamiataniu ziemi ozorem, serdel postanowił się oddalić. Dziwne obyczaje na tym osiedlu panują...
  22. Może tak być, że jakiś pies to potraktuje jako atak. Ale wszystko zależy od konkretnej sytuacji i od drugiego psa. Moja suka na takie zachowanie zaczyna czuś się niepewnie, jazgotać i jeśli wydaje jej się, że jest taka potrzeba - nie waha się użyć zębów. Oczywiście to tylko jej chęci, dopóki ja z nią wychodzę to nie pozwalam na coś takiego, po prostu zabieram psa i odchodzimy.
  23. [quote name='sacred PIRANHA']to nie ma nic wspólnego z kulturą hihhi on sie raczej zachowuje "i co warczysz jezu przeciez juz nie podchodze, pobawie sie sam, w zadzie cie mam, a fuuu !" Jak mijamy jakies sadzące sie do niego na smyczy psy to mija je szerokim łukiem i patrzy na mnie z taką miną "popatrz popatrz jakies durne no! i co sie tak pluje phi! i tak mam to gdzies!"[/QUOTE] Chciałabym, żeby Zu tak robiła... Czasem jej się jednak zdarza wejść w pyskówkę :P [quote name='wiq'][B]evel[/B], dzięki ;) czyli dalej nic mnie nie przeraża :evil_lol:[/QUOTE] Wariatka :evil_lol: [video=youtube;Uvh6WBGK5ko]http://www.youtube.com/watch?v=Uvh6WBGK5ko&feature=player_embedded[/video] :roflt::roflt::roflt:
  24. [quote name='motyleqq']a ja najpierw odzieliłam mięso od kości i dopiero wrzuciłam do garnka :splat:pewnie sobie utrudniłam sprawę? no nic, gotuje się :lol:[/QUOTE] No raczej tak, z ugotowanego łatwiej wyjąć :lol: Ale będziesz wiedziała na przyszłość ;) [quote name='Unbelievable']ale miała problem tylko z wychodzeniem na dwór? bo tutaj widzę problem też z poruszaniem się po domu, mi się wydaje że jak przyzwyczai się do jednej rzeczy, będzie wiedziała że w domu jest bezpiecznie, nic jej się nie dzieje, złapie trochę kontaktu, nabierze zaufania, to łatwiej będzie jej z tą samą osobą odkrywać po malutku resztę świata, z tymi wszystkimi wielkimi strachami ;-)[/QUOTE] Miała problem ze wszystkim. Z wychodzeniem, z poruszaniem się po domu (siedziała w kącie za biurkiem), jak przychodził ktoś obcy do domu to była tragedia. Dzisiaj sunia bawi się z domowym rezydentem kotem, jest nieufna do obcych i pewnie zawsze będzie, ale wchodzi w interakcje z psami (co wcześniej było nie do pomyślenia) i te interakcje nie polegają tylko na warczeniu i kłapaniu dziobem. Strasznie kocha swoich opiekunów. Zupełnie inny pies :) [quote name='motyleqq']on już dziś sam wyszedł, trochę go zachęcałam, ale nie ciągnęłam na siłę. podreptał trochę i zawrócił do klatki. niestety właśnie mój chłopak nagle musiał pojechać do pracy na pół dnia, a to mi utrudnia wychodzenie oddzielnie...[/QUOTE] Czyli jest lepiej, to super :) W ogóle mówiłam już wczoraj, ale po dzisiejszych zdjęciach muszę powtórzyć - Pan Grzywkers jest bardzo przystojny :loveu: Edit: nie wiem, czy to pocieszenie, ale "wulkaniczne" relacje wyglądają lepiej niż relacje Zu z naszym ostatnim psim gościem :evil_lol:
  25. [quote name='Unbelievable']a on sam wychodzi na dwór czy musisz go zaciągać? może przez jakieś 2-3 dni nie wychodź z nim, aż się oswoi z wami i zacznie spokojnie po domu chodzić? bo za dużo nowych bodźców na raz to też niezbyt dobrze[/QUOTE] A jak to nasili problem? Bo różnie może być właściwie, skoro nie wiadomo, jak on żył do tej pory. Ja bym go mimo wszystko zabierała na dwór, bo jak przez te kilka dni się przyzwyczai, że nie wychodzi, a później nagle wyjdzie to może się cofnąć w resocjalizacji. W spokojne miejsca oczywiście na dwór. I zachęcać do chodzenia na własnych nóżkach. Myśmy miały w zeszłym roku tragiczny przypadek - suka z koszmarnym socjalem, na spacerze wpadała w panikę i w histerię. Wolontariuszka wychodziła z nią kilka razy dziennie na dwór jak z małym szczeniakiem, na krótko, w miejsca o małym ruchu ulicznym. Dzisiaj, po prawie roku w cudownym DS, który pracuje ciągle nad nieśmiałością suni, widać wielką poprawę :)
×
×
  • Create New...