Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. No to fajnie,niech sobie teraz pobiega i jeszcze się "pocieszy" miłością,a co tam. Przecież ona z tymi psami Bóg wie gdzie może się powlec.To jest miasto,suka w trakcie cieczki,jak nie ma możliwości żeby odpędzić się od psów,to odchodzi jak najdalej ludzi.Ciągają potem biedną sukę przez co najmniej tydzień.Wiem co mówie,bo u mnie w wioskach sukę z cieczką wypuszcza się z posesji,właśnie po to,żeby odprowadziła psy i tak się dzieje,że często gęsto,jak zapytam "gdzie wasza suka",odpowiadają;"a nie wróciła,po cieczce,musi ją zagryźli pani,no i dobrze. . . ." Może i z Shivie będzie tak samo,przynajmniej nie będzie kłopotu co nie? Zaraz tam pojadę.Szkoda tylko,że wcześniej tego nie przeczytałam,do roboty znowu nie zdążę.Ostatnio często mi się zdarza.Jeszcze trochę zwariuję,to moje,to jamniki,to Shivia? PA,PA,potem napiszę co i jak i zastanawiać się też będę potem, co zrobić z suką z cieczką,chociaż niektórym się to nie podoba.
  2. Również uważam,że nie ma co ciągnąć ją tak daleko i w takie warunki.Jeszcze trafi się dobry domek.Teraz najpilniejsza powinna być sterylizacja.Na szczęście moje są już po i teraz widzę jaka to jest ulga nie martwić się,że cieczka,że psy dookoła,że szczeniaki,które potem trzeba usypiać.To czyste barbarzyństwo,a tak suka szczęśliwa,spokojniejsza i mniej wycierpi. Dziiaj rano widziałam jamnika,ale po pracy nie bło go tam gdzie zawsze.Ponoć proboszcz zabrał tego starszego.Zajeżdżałam na plebanię,ale nikt nie otworzył.Samochód stał pod domem,szczekania psa nie słyszałam.Ciekawe??? Jutro tam zajadę po drodze.
  3. Jest jeszcze jedna suczka.Maila wysłałam.Dziękuję.
  4. Kurcze,ja też tak robię,ale nie pomaga.To ciężki kaliber. . . .On sikać zaczął.Jak wchodzimy,żeby zastrzyk zrobić Sabci,to siedzi i sika.A żarcie podaję mu z ręki,to trzeci dzień dzisiaj nie tknął.Postawiłam pod nos na posłanie i jak wyszłam, to dopiero zjadł łapczywie,potem zwymiotował i jeszcze raz zjadł.Mój TZ powiedział,że jestem głupia,bo mu ustąpiłam,że trzeba było do skutku podawać,że to tak jak z dzieckiem,jak ustąpisz,to przepadłaś.Pewnie ma rację,ale dwa dni bez jedzenia?,boję się,że żołądek mu wysiądzie czy co?Zresztą,nie mam serca go męczyć.Jeszcze trochę i może w końcu zrozumie,głuptas jeden.Sabie,tak jak by lepiej.Zrobię jutro zdjęcia.Skóra nie jest już taka jak u słonia.W kilku miejscach robi się miękka i chyba pokazują się nowe włoski.Tak mi się wydaje.Jeszcze za wcześnie może sie chwalić,ale myślę,że będzie lepiej.Ona tak dzielnie znosi te zastrzyki,że aż sie dziwię.Ma dość i chce być zdrowa i ładna. . . . . .
  5. Bea m,a jak do nich trafić?Tak było by najlepiej.Nie bardzo wiem jak ich znaleźć.Podpowiedz kochana.
  6. Witam również obserwatora. Bardzo mi miło i dziękuję z całego serca. Dobrze jest mieć bratnią duszę jeszcze jedną. Enia,suni nie zabrałam,ale jestem juz bliska tego.Może tak być,że już w sobotę powiozę ją na sterylkę i po, zabiorę do siebie.Nie mogę wyrobić sie na zakrętach.Rano czas szybko leci,a jak wracam po 20,to zaraz ciemno.Normalnie dzień za krótki.Jestem w kontakcie z Moniską z tamtego wątka.
  7. Nie mam dobrych wieści.Nie zgodził się.Nie wiem co robić.Mam jeszcze jedną alternatywę,ale nie wcześniej jak w sobotę.pojadę wtedy do Białegostoku po tabletki dla Saby,to zajadę i będe prosiła.Przykro mi bardzo,przepraszam za zamieszanie.Myślałam,żeby zabrać ją do mnie,puki co,ale to bardzo poważna sprawa.Mam 16 psów w tej chwili,adopcje stanęły w miejscu.Gdybym wiedziała,ze ona szybko znajdzie domek?Nie wiem co robić?.Kur. . . . .,życ sie nie chce.Idą wakacje. . . . .U mnie w Wyszkach od kilku dni dwa jamniki sie pojawiły i w dodatku przy Urzędzie Gminy śpią.Dzieci kanapki dają,Z fontanny wode piją,ale jak długo?Jak długo jeszcze będzie tyle bezdomnych zwierząt?Co za ludzie????Nie mogę nic robić,tak mnie to boli.Trzymajcie się,ja myślę. . .
  8. Cisza od wczoraj - rozumiem,że nie podoba się Wam mój pomysł.Przepraszam.Skoczę jeszcze do schronu w Hajnówce,może tam ją przyjmą.Ja wiem,że to chory pomysł,żeby brać ją do mnie,ale ona taka biedna jest,kochana przylepa.W dodatku widziałam jak umiera identyczny pies jak ona w tym samym wieku,u mnie w wiosce.Nie wiedziałam nawet,że maja takiego psa,bo trzymali go w chlewie/żeby nie uciekł/z krowami razem.Tak się u nich wychował.Kiedy przestał jeść/osypkę dla świń/,to do mnie przyszli i co robić zapytali.Pomyślałam,że robaki ma,bo pianą żygał,a powiedzieli,że nie był odrobaczany.Kazałam kupić tabletki na robaki i sama mu podałam,ale za późno.Napił sie tylko po kilku godzinach wody/pomyślałam,że będzie dobrze/i umarł.Strasznie to przeżyłam. A w Brańsku jest grupa wyrostków,którzy dla zabawy potrafią łapki połamać dla psa,żeby się pośmiać,jak chodzi.Jak ją namierzą,to już po niej.Nie zaznam spokoju jak jej nie pomogę.Muszę coś zrobić,bo inaczej sama siebie znienawidzę jak jej coś się stanie.Ja myślę,że to jest siostra tego psa,którego mieli u mnie,bo dostali go od kolegi z Brańska.
  9. Nie,one mają zero agresji.Pierwszy raz jak TZ brał go na ręce żeby przenieść z miejsca na miejsce,to krzyczał strasznie i zapienił się,ale nie ugryzł.Saba trochę gryzła,ale tylko pierwszy raz.Wczoraj znowu robiłam zastrzyk i nic,nawet nie czuje kiedy robię.Trzeba ją tylko wyciągnąć z posłania,a potem już dobrze.W nagrodę dostaje paróweczkę i zadowolona.Gucio i Norka również po parówce chociaż ich nie kłuję.Dzisiaj Gucio wziął gryzaczka z ręki,a to już coś.Najlepiej by było jak któreś z nas siedziało by z nimi razem na okrągło.Z nami to już zresztą pół biedy,ale jak Artur przyjeżdża na weekend i idzie do nich,to od niego tak zwiewają,że jedno na drugie wchodzi.Musi chodzić kilka razy,co jakiś czas i potem już dobrze,ale pogłaskać nie da rady.Do męża już przyzwyczaiły się na dobre,bo jak nawet po tygodniu wracał do domu,to witały.Bea_m,a może coś myślisz?. . . . bo zapytałaś?
  10. Już znalazłam rozwiązanie dla Gucia,przynajmniej na razie.Mąż zaczął robić dla niego oddzielne miejsce.Prosiłam,tupałam no i zabrał się dzisiaj do tego,Na szczęście idzie do lata i taką prowizorkę zrobi i budę,ale nie ocieplaną,bo nie ma z czego za bardzo,ale bedzie oddzielony i zobaczymy czy to coś pomoże,czy jeszcze gorzej zdziczeje i będzie płakał. Dzisiaj TZ wziął go na ręce i po chodził z nim po podwórku.Pokazał mu z bliska koziołka,poszedł do kurnika,pokazał kurki,zaniósł do domu i tam z nim posiedział i wiecie co?,Gucio miał taką minę jak by był zadowolony.Potem,kiedy wrócił do zagrody,to suki napadły na niego,ale on odwarknął do nich i one zdziwiły się bardzo i odpuściły mu.Gdyby chociaż TZ mógł być zawsze w domu?,ale nie ma lekko, za groszem trzeba się ruszać.Jeszcze trochę,to syn na wakacje zjedzie do domu,będzie wtedy zajmował się Gutkiem. Przed chwilą byliśmy u "Poświętnych" i Gucio z mojej ręki parówki nie wziął,a z ręki tz wziął.Śmieszny, taki głuptak jeden.Chciał by,ale strach silniejszy.Ja myślę,że chyba te tabletki juz zaczęły działać,bo tak jak by mniej się bał.Suki to już do mnie całkiem,całkiem,ale brzuszka jeszcze nie odsłaniają.Myślę jednak,że małymi kroczkami będzie co raz lepiej.
  11. W Brańsku nie stety nikt z moich znajomych nie zgodził się wziąć piesię do siebie.Jest szansa,że do wsi Liza,w moich stronach może pojedzie.Są to rodzice mojej koleżanki z pracy.Wspaniali ludzie.Mają dwa psy i jak na dt to może wezmą.Jeździłyśmy dzisiaj do nich i zgodzili się,ale tam mieszka jeszcze brat mojej koleżanki i nie było go w domu,a przez telefon nie chciał nawet słuchać.Moja kumpela jednak powiedziała,że się nie podda i go przekona.Nie mogłyśmy czekać na niego bo już późno było i ciemno zaczęło sie robić,a ja musiałam zastrzyk dla Saby zrobić.Jutro zobaczymy,bo pojedziemy tam rano jeszcze raz.Trzymajcie kciuki.Nie mogę przeżyć,że ona na ulicy,sama,bezradna.Nie ma człowieka dla niej.Boże,dlaczego ten Świat jest taki piękny,a jednocześnie taki okrutny?!. Shiva,trzymaj się malutka,może już nie długo. . . . . . .
  12. Muszę Wam o czymś napisać. Nie daleko mnie w Brańsku jest suka shar pei,mix.Opiekują się nia Miska i Przemek z dogo.Suka mieszka na osiedlu pod blokami.Sytuacja jest tragiczna.Ludzie przeganiają ją z tamtąd.Nikt nie może wziąć jej do siebie.Ostatnio jest bardzo osowiała,jak by w depresji.Pojechałam tam wczoraj i serce ścisnęło do tego stopnia,że nie mogłam spac całą noc.Ja jestem gotowa zabrać ją z tego okropnego miejsca.Poprostu tak nie może być.Nie wierzę,że nie znajdzie się człowiek,który ja pokocha.Nie mam dla niej miejsca,ale ona jest taka spokojna,że poprostu luzem na podwórku mogła by być u mnie.Lepsze to,bo chociaż bezpiecznie doczeka domu stałego.Jest kilka osób,które wezmą na siebie jej wyżywienie i ogłoszenia.Boję sie jednak Waszej reakcji.Napiszcie,czy mogę ją zabrać.Wiem,że to chore,ale wolę ją zabrać,niż martwić się i przeżywać. W między czasie oni będą dalej szukać jej miejsca. Następna sprawa,to taka że pomyślałam czy nie wziąć do siebie jakiejś kobiety bezdomnej,która pomogła by mi przy psach,a ja dam jej dach nad głową.Byłam u nas w Białymstoku w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej i w Noclegowniach i zgłosiłam o tym.Było to jakieś pół roku temu,ale cisza,nie ma takiej osoby nie stety.Może gdzieś w Polsce,w Waszych rejonach znalazł by sie ktoś taki.Przez pierwszy rok naszego zamieszkania na wsi była u nas pani,która Arturem się zajmowała pod naszą nieobecność.Zmarła jednak nagle,okazało się,że miała tętniaka.Bardzo nam jej brakuje.Pomyślałam,że napiszę Wam o tym.Gdyby mogła zamieszkać u nas taka pani i zopiekowała się domem i psami, to ja jeszcze dam radę, jeszcze pojechała bym gdzieś np. do Londynu i zarobiła grosza,a mam taką możliwość,tylko ruszyć sie nie mam jak. 'Chłopa" z taką ilością zwierząt nie zostawię.Nawet gdyby przysięgał,że się zajmie jak trzeba. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/bransk-shivia-suczka-przypominajaca-shar-peia-pilnie-tymczas-walesa-sie-po-miescie-135556/index24.html[/URL]
  13. Już jestem.Dowiedziałam się tylko tyle,że właściciel tego szczeniaka,którego mieli u mnie we wsi,to się pozbył suki i już jej nie ma.Gdzie mieszka,nie powie,bo nie chce kłopotów. A czy ta suczka jest młoda i czy szczeniaki już miała? Może poprostu facet wywalił sukę na ulicę? Przecież takich psów nie ma chyba w Brańsku więcej.Na pewno jeśli to jest suka człowieka o którym mślę,to on jej nie szuka. Trzeba sukę ratować i koniec. Muszę skontaktować się z chłopakiem,który nią się opiekuje,Przemkiem i będziemy coś mysleć.Do siebie nie mam gdzie jej zabrać,ale znam trochę osób w Brańsku,może gdzieś ją uda się umieścic na jakiś czas.Muszę tam pojechać i zobaczymy.Szkoda,że dzisiaj nie ma jak,bo najlepiej by mi pasowało. Nie ma na dogo,ani Przemka,ani Moniśki,a chyba tylko oni sa z Brańska.
  14. Agaciaaa,dziękuję.Szczeniaczki sa dwa jeszcze.Nie oddaliśmy,chociaż na jedną był pan chętny,ale na wieś i do budy.To co,że mała? przyzwyczai się.Szczeniaki jak urodzi to ja załatwię, przecież nie bede ich mnożył he he - tak powiedział.No i suczki nie dostał.Wiem,że już ma pieska szczeniaczka i to wilczurka.Kupił,mówi,że na złość dla mnie.Na razie piesek biega po podwórku.
  15. Słuchajcie!,przeczytałam wątek po "łebkach",ale Brańsk jest 10 km od mojej wsi i miałam już kilka piesków z Brańska,które wzięłam z ulicy.Dwa oddałam do adopcji,a jedna suczka Mania,która miała obcięty języczek i miała chore serduszko była u mnie do końca.Leczyłam,kochałam,ale odeszła po dwóch latach.Nie o tym jednak chcę napisać. Ja chyba wiem czyja to jest suczka.W mojej wsi jest pani,która wzięła szczeniaczka identycznego jak ta suczka od kogoś z Brańska.Psa trzymali w chlewie i nie stety padł.Kiedy był skrajnie wyczerpany dopiero przyszli do mnie.Nie jadł,nie pił,był i żygał.Kazałam kupić tabletki na robaki,ale było za późno. Zaraz ubiorę się i pójde do tych ludzi wypytam,od kogo wzięłi szczeniaka. To może być suka,siostra tego pieska,albo może matka?.Nie doczytałam ile ona ma lat,czy miesięcy,ale raczej jest młoda ze zdjęć. Odezwę się jak najszybciej,jak tylko od nich wrócę. Mam smutne doświadczenia jeśli chodzi o Brańsk. Trzeba sukę z tamtąd zabierać,to cud że jeszcze nie zginęła,albo na łańcuchu nie wlądowała,albo w chlewie,bez okien,bo taka tu "moda". Jestem w szoku,że są jednak wrażliwi ludzie i to tak młodzi w tym miasteczku. Dziękuję Wam kochani,że nie dajecie jej zginąć.Wiem,jak ciężko jest w takim środowisku pomagać dla psa.Powodzenia,pomogę Wam jak tylko będe mogła,nie martwcie się.Zaraz wracam. Może podam telefon,albo gg: tel.085/737 13 36 kom. 669 024 515 gg:716 34 14
  16. Dziękuję wszystkim.Jesteśmy naprawdę bardzo wdzięczni.Ten wątek jest dla mnie bardzo ważny.Mogę się poradzić,wygadać,mam pomoc i wsparcie i to daje mi siłę napędową do tego, co zresztą bardzo kocham,ale z Wami jest lżej. U nas wszystko dobrze.Wczoraj jeździłam z Sabą do weta i dostałam zastrzyki na 5 dni,będę jakoś jej robić.Pan doktor powiedział,że ona wygląda lepiej.Pobrał krew i zeskrobinę.Dalej mam podawać encorton i te leki od depresji.Krótko mówiąc ponownie leczenie.Ma potrwać 6 tygodni,ale jeśli to nie zadziała,to może tak być,że jest to sprawa genetyczna i układ immunologiczny nie poradzi sobie z tym.W takie coś,to raczej trudno uwierzyć,ale jesli by tak było,to boję sie nawet myśleć co dalej.
  17. Jeździłam wczoraj z Sabusią do weta.Pan doktor przyjął nas bardzo szybko,niemal natychmiast.Na dzieńdobry powiedział,że Saba wygląda lepiej.Chodzi o stan skóry.Pobrał zeskrobinę i krew.Dostała zastrzyk/antybiotyk/ i ja mam podawać jej jeszcze przez pięć dni.Potem dostanie tabletki i leczenie ma trwać 6 tygodni.W sobotę następną pojadę do pana doktora powiedzieć jakie są postępy,czy wogóle są? i wezmę tabletki.E nkorton podawać dalej,tylko mniejszą dawke i tabletki od depresji również . Arka,dziękuję.Widać było odrazu,że rozmawiałaś z lekarzem.Obroży Preventic nie założył,bo powiedział,że jeszcze od aplikacji Advokate za wcześnie.Wspomniał oczywiście,że życzeniem sponsorki jest założenie preentic,ale za dużo tego dobrego będzie.Założy przy natępnej wizycie. Dużo pracy mnie czeka,ale jestem zadowolona po tej wizycie,bo mam nadzieję,że to pomoże.Jeśli nie, to raczej nic juz jej nie pomoże,ponieważ może to być sprawa genetyczna i układ immunologiczny nie poradzi sobie z tą chorobą.Chyba nic nie pokręciłam,mam nadzieję,że dobrze zrozumiałam. Jeśli chodzi o wszystkie trzy piesy Poświętne,to wet również powiedział,że źle jest,że one są razem.W normalnym układzie jest za,żeby nie rozdzielać rodzeństwa,ale w ich przypadku jet koniecznością.Gdyby jakiś cud się stał i znalazł by się dt dla Gucia???.On jest młody,taki biedny z tymi sukami.One, już dochodzi do tego,że odganiają go od miski.Podchodzi i raz zje,a innym razem nie,bo mu nie dają.Napadają na niego,zwłaszcza matka jest okrutna.Doszło do tego,że jak juz wyjdzie na wybieg,to idąc sika po drodze.Przeważnie siedzi na posłaniu.Nie bawi się z nimi,wcale nie widzę żeby się bawił.Zaczajam się po cichutku,zaglądam do nich,ale nie widzę,żeby on był z nimi.Siedzi na posłaniu i przygląda się tylko.Zrobiłam mu oddzielne posłanie,ale one zaraz idą tam gdzie on.A on ucieka z miejsca na miejsce.Położyłam im dywan na ziemię,żeby na słonku mogły się wygrzewać,to pogryzł go na strzępy.Z drugiej strony,kiegy już uda mi się go schwycić w rogu zagrody,to po chwili zaczyna tulić się i lizać mnie po rękach i twarzy i chowa się,a nawet lezie na mnie tak jak by chciał się schować.Widzę,że wtedy jest szczęśliwy.Kiedy odejdę,myka wtedy na posłanko i chowa głowę jak struś.Tak bardzo mi go żal.Jak mu pomóc? Ewcia,dziękuję,jesteś kochana.
  18. Badanie krwi było robione,ale pod jakim kontem.to ja widocznie nie powinnam wiedzieć,bo mi nie mówi.Nic mi nie mówi,a jak zapytam,to mówi,że nic nie ma.Dzisiaj zobaczyłam u Saby znowu strupy na łapkach i się trzęsła,tak jakby było jej zimno.Wet robił jej USG i powiedział,że wszystko w porządku.A zachowują się tam tak,jak by leczyli psa za darmo. Po podaniu Encortonu,na samym początku widziałam,że opuchlizna z łapek zeszła i i trochę strupki ogasły,ale po kilku dniach,jak wet ją obejżał,kazał odstawić encorton.Potem jak pojechałam,to znowu powiedział żeby podawać,no i podaję raz dziennie po jednym 20 mg,ale nie widać poprawy. Ona ma zakropione advokate na skórę,fripexem jej nie pryskałam.Oczywiście w sobotę pojadę z nią do niego,bo może faktycznie,to lekarz i musi widzieć jaki jest stan skóry,czy się zmienia.Z tym,że ja widzę i przecież mówię,ze jest znowu gorzej. Słuchajcie,ja nie ukrywam,że suka nie ma u mnie odpowiednich warunków.Przedewszystkim tam gdzie jest nie ma trawy,jest piach,kurz.Nie powinna ona nie dosyć,że skóra chora to jeszcze w piachu leżeć.Zimą było co innego,a teraz naprawdę nie mam gdzie jej zabrać.Brałam nawet do domu,ale przeszkodą są moje suki.Nie ma nawet mowy o zgodzie między nimi.Zresztą na łóżko sika.Tam gdzie stoi załatwia potrzeby.Już nie wiem,czy jest sens dalej ją ratować.Wiem jedno,bez dt nie da rady raczej. Wogóle jestem skomplikowanym przypadkiem,ja i psy.Wiem i dziękuję Wam,że mi pomagacie. Jeszcze wspomnę,że Arka też nie może nic się dowiedzieć.Dzwoni do niego.Najpierw chciała by dowiedzieć się na czym stoi z kasą.Ponoć rachunek poszedł,ale nie tam gdzie trzeba,no i czeka.Ja juz dawno przeniosła bym się gdzie indziej,ale to nie ja decyduję.Powiem jeszcze,że od lat co najmniej 15 w tej lecznicy leczę zwierzęta i zawsze było w porządku.Co się stało,nie mam pojęcia,ale domyślam się,czyja to "robota",kto nastawił wetów przecieko mnie.Bo to widać gołym okiem nie stety.Tylko co ma biedna Sabcia do tego?
  19. [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/9529025 5:42:28[/IMG]Taką wiadomość otrzymałam na gg.Napiszcie w jaki sposób mam rozliczyć karmę.Poprostu sypię do misek i nie zastanawiałam się nad tym ile jej idzie.Ale nie ma sprawy,znajdę chwilę na to,żeby policzyć ile przyszło karmy i ile mniej więcej zjadł każdy pies.Oprócz karmy suchej kupuję im korpuy,ryż,kości,konserwy i tego nikt mi nie przysyła.Proszę,żeby osoby,które maja do mnie pretensje ujawniły się w końcu,tu na wątku i nie straszcie mnie,bo ja nie mam czego się bać.Chyba będzie lepiej jak doprowadzę psy do takiego stanu jak pan 50 pekińczyków,to wtedy bedę miała spokój,a wy satysfakcję.Cieszcie się,bo nie ukrywam,że boli.A ja potrzebuję spokoju żebym mogła opiekować sie taką ilością zwierząt.Wasze zaczepki bardzo mnie "motywują" do życia. Piszę o tym na wątku,ponieważ nie wiem kto mi tak dokucza.Widać jednak,ze żywo się interesujecie,lub interesujesz tym co sie tutaj i u mnie dzieje. Jestem otwarta,przyjedź do mnie porozmawiajmy,a nie najpierw dzonisz,mówisz i się rozłączasz, jak tylko ja chcę coś powiedzieć.Dlaczego ukrywasz nr telefonu?
  20. Weroniu,post przeskoczył.Jest na poprzedniej stronie.
  21. Weroniu bardzo dziękuję.Na razie nic,bo pieniądze są na koncie.Może w sobotę coś dalej wydam.Bardzo bym chciała ich w końcu odrobaczyć.Dzisiaj czekałam na werterynarza od nas z Wyszek,miał przyjechać zaszczepić jeszcze Misia,Ozzy-ka,Saszę,Polę,Śnieżkę i Monę.Nie przyjechał znowu.Muszę sama ich jakoś pozawozić.Już tyle razy mówił,że przyjedzie i ciągle mu coś wypada. Na razie kasa leży.
  22. Wysłałam maila do tej Pani.Może jakoś sie dogadamy.
  23. Evelin,dziękuję i czekam.Dzisiaj wreszcie dowiedziałam się,że wynik badania krwi Saby jest ujemny, to znaczy,że hormony tarczycy są w normie.Pan wet tak mi oświadczył.Powiedział,żebym jak najszybciej przywiozła Do niego Sabę. Tylko nie bardzo wiem po co?.Powiedział,że musi ją zobaczyć.Tyle razy ją woziłam,żeby zobaczył i nic z tego nie wyniknęło?. Nie wiem co mam robić?Po co ja ją mam wieźć?Znowu to samo.A jak zapytałam co z alergią, to znowu odpowiedział nic.A ona się drapie i spada z wagi.Pan doktor krótko mówiąc nie wie co jej jest.To co ja mam z nią robić?
  24. :multi::multi::placz::placz: Dwa szczeniaczki oddane.Jednego chłopcy oddali sami,gdzieś na wieś do rodziny,do ich cioci.Drugą sunię oddałam z ogłoszenia.Przyjechali z Hajnówki.Wzieli do domu z ogródkiem.Mała ma być w mieszkaniu.Trochę jestem zaniepokojona,bo to młode dziewczyny ok 15,góra 16 lat.Przywiózł ich brat dorosły.Spisałam go z dowodu osobistego.W domu mieszkają rodzice.Umówiłam się,że pojadę w sobotę zobaczyć jak się miewa mała sunia.Umowę podpisał pan,ale suczka dla siostry.Jestem jednak dziwnie niespokojna.Watpię,czy dotrzymaja warunki umowy.Jacyś dziwni.Zastanawiałam się czy dać im suczkę,ale zaważyło to,że zapytała dziewczyna czym ją karmić,czy już można szczepić i czy jest odrobaczona.Mieli kota,ale zabił samochód.Psa nie mieli nigdy przedtem.Obiecali,że nie skrzywdzą i będą kochali jak dziecko.Zobaczymy.
×
×
  • Create New...