-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Dziękuję za zrozumienie i dobre słowa.Zabolało bardzo,ale życie toczy sie dalej i nie będe się mazać.Jestem za bardzo impulsywna,nie powinnam pisać o takich rzeczach,bo tylko Was denerwuję,zupełnie niepotrzebnie.Przepraszam i dziękuje. Mam jeszcze trochę czasu,to postaram się rozliczenie zrobić. Weronia,bardzo Cię proszę,abyś przeniosła na pierwszą stronę,chyba tak będzie najlepiej. Do tej pory wpłynęły następujące kwoty: ------------------------------------------------- 09.03.2009 od Asiaczek 50 zł 09.03.2009 MKKM dla zwierząt Leczenie karmą ODPK 100 zł 10.03.2009 Akucha 50 zł 11.03.2009 Koss 70 zł 16.03.2009 Anita N 200 zł 16.03.2009 Gosia17 75 zł 17.03.2009 Auraa 40 zł 19.03.2009 Krystyna S na sterylizację 100 zł 25.03.2009 Małgorzata Kinga K-M 150 zł 25.03.2009 mtf zalesie 260 zł 27.03.2009 Elżbieta Antoni M-W na szczepionki 100 zł 02.04.2009 Akucha 70 zł 03.04.2009 Zuzlikowa 26 zł 06.04.2009 Żabusia 50 zł 07.04.2009 Iwona St. 50 zł 10.04.2009 Julie 50 zł 10.04.2009 Maria K 50 zł 10.04.2009 Enia i Evita 245 zł 04.05.2009 Akucha 50 zł 05.05.2009 Paweł L od Leni 300 zł 05.05.2009 Iwona St. 50 zł jeszcze nie sprawdzałam,ale poszło od Enia i Evita 100 zł ........................................................... RAZEM 2236 zł WYDAŁAM: ........................... Szczepienia: Punia 25 zł Luka 10 zł Kropka 10 zł Jamnisia 10 zł Balbina 10 zł Alutka 10 zł Misia 10 zł ......................... 85 zł Sterylizacja: Jamnisia 100 zł Balbina 100 zł Pola 100 zł Misia 100 zł Alutka 100 zł Śnieżka 130 zł Kropka 130 zł Lampo 50 zł Misio 50 zł Ozzy 50 zł paliwo 100 zł ..................................... Razem: 1010 zł Zakupy: 04.05.2009 3x20 zł = 60 zł /3 worki po 10 kg,jeden worek 20 zł / 08.05.2009 2x75 zł = 150 zł /2 worki po 20 kg Bosch My Friend / 08.05.2009 2x43,90=87.80 Fiprex Spray 250 ml ............................................................................. Razem: w zaokrągleniu 300 zł Zostało: 823 zł ............................ Nie wiem,czy się nie pomyliłam,bardzo się spieszę.Postaram się zrobić zdjęcia paragonów i wkleję.Na razie pędzę do roboty. Pieniądze,które zostały chciała bym przeznaczyć na karmę i zaszczepienie i odrobaczenie pozostałych.Ciągle brakuje mi czasu,może w sobotę? Na razie lecę pa.
-
Słuchajcie,nikt nie dzwonił,to znaczy ta pani nie dzwoniła.Dzwonił pan,powiedział,że jest z Białegostoku,ma domek,mieszka z ciocią i to dla niej chce wszystkie cztery suczki,szczeniaczki.Jak powiedziałam żeby podał adres,że przyjadę i przywiozę pieski,to powiedział,że nie jest pewny,czy ciocia by chciała,żebym znała adres to ją zapta i oddzwoni.On chciał przyjechać po pieski.Dzwonił wczoraj ok.17:00,ale nie oddzwania-niestety.Jakaś dziwna sprawa? po co komuś tyle szczeniaków?.Może są smakuśne,takie małe pieseczki?,nie uważacie? Teraz chciała bym poruszyć sprawę rozliczenia.Nie bardzo wiem jak mam to zrobić,żeby było wiarygodne.Posypały się telefony od osób z dogomanii,że przeciągam sprawę,nie wypuszczam psów dzikich tam,gdzie one były,a pisałam,że tak zrobię.Dostaję pieniądze i nic nie robię,żeby pozbyć sie psów,tylko wykorzystuję Waszą naiwność.Długo zastanawiałam się czy o tym napisać,ale w końcu doszłam do wniosku,że bolą takie zarzuty za bardzo,więc chciałam się poradzić i zapytać. Co mogę zrobić i jak wypuścić dzikie psy,w dodatku nie wykastrowanego,nie zaszczepionego psa i nie wysterylizowane suki i w dodatku jedna w dalszym ciągu chora.Dzwonię niemal każdego dnia do lecznicy i nie mogę dowiedzieć się o wyniki badań,bo wet odpowiada,że a to nie ma jeszcze,a to weta nie ma,a inny lekarz mówi,że mam rozmawiać na temat wyników tylko z tym jednym,który zajmuje się tą suką/czyli Sabą/,a to wczoraj w końcu pan doktor powiedział,że przysłali faxem wyniki,ale musi się z nimi skontaktować w Warszawie,w laboratorium,bo wyniki podali jakimiś symbolami nie wyraźnie i nie może odczytać i mam zadzwonić znowu dzisiaj.Poprosiłam ARKĘ,żeby zadzwoniła tam do nich i Ona też nie może się dogadać z nimi.Ciągle sprawa Saby z zawieszeniu.Jeśli chodzi o Norę,to jej cieczka skończyła się dokładnie 23 marca i jeszcze za wcześnie,żeby ją sterylizować,bo musi minąć 2 miesiące od cieczki.Gucio jest dziki i dodtaje tabletki od depresji AMITRIPTYLINUM 10 mg,2xdziennie po jednej/wszystkie dostają/,bo w takim stanie psychicznym,nie powinien mieć zabiegu kastracji.Podaję te tabletki od 27 kwietnia,narazie poprawy nie widać,ale ponoć po ok 2 tygoniach ma byc poprawa w psychice.Właśnie 2 tygodnie mija,ale Gucio jak był szalony,tak jest. Powiedzcie,co ja mam robić,co jeszcze mogę zrobić?Przecież to nie odemnie zależy kastracja,sterylizacja,albo leczenie. Wstaję ok 5 rano,gotuję,sprzątam,wypuszczam,poję,karmię. . . . . . . ok godziny 11:00, muszę zająć się sobą,bo do pracy muszę na 8 godzin jechać.Często, gęsto do miasta prawie 60 km w jedną stronę pojechać,wtedy w domu to już mowy nie ma,że coś dla siebie zrobię.Wracam ok 21:00 o odrazu do sprzątania gówna/za przeproszeniem/ się biorę,do karmienia.Czasami/chociaż ostatnio coraz mniej/do komputera siadam,żeby z Wami pogadać. Mąż,chory.Zero pomocy.Zresztą,ma dosyć,tak mi powiedział już dawno.Siedzi w mieście z synem.Nie pisałam o tym,bo to moje prywatne sprawy,a tu chodzi o psy przecież.Jeszcze ciągnę,jeszcze jakoś daję radę,ale wszystkie podejrzenia,zarzuty mnie dobijają.Załamuję się wtedy i tracę grunt pod nogami.Czasami myślę,że naprawdę piątej klepki mi brakuje.Ja nie przychodzę do domu z pracy,tak jak inni ludzie i nie siadam do telewizora,albo do kolacji,czy co tam jeszcze,ja nie mam czasu myśleć o niebieskich migdałkach i o wybyczeniu się przez weekend,nie mówię już o spotkaniach towarzyskich.Nie mam przyjaciół,koleżanek,nie chodzę nawet do Kościoła,bo nie mam kiedy,wolę z psami poprzebywać. Wiem,że nikt mi nie kazał,że sama sobie zgotowałam takie życie i nie użalam się nad sobą,robie co mogę,ale jak ktoś mi zarzuca jakieś matactwa,albo oszustwa/chodzi o wpłaty od Was/,to BOLI,strasznie boli. Nie wzięłam ani grosza dla siebie,przysięgam.Dokładam dużo więcej możecie mi wierzyć.Kombinuję,żebram w rodzinie,dorabiam,latam gdzie mnie tylko zawołają,żeby grosza zarobić.Robię prawie darmo,można powiedzieć,że wysługuję się,bo np.masaż całego ciała kosztuje 160 zł,ja robię za 40-50 zł góra i to nie zawsze,ale jestem szczęśliwa,że ktoś zadzwoni. Samochód się psuje.Zrobiłam od stycznia 22 tysiące km przebiegu.Poszły klocki hamulcowe,łożyska.Kosztowało zrobienie/brat zrobił za darmo,ale części musiałam kupić/,ok 300 zł.Za robociznę zapłacić bym musiała drugie tyle.Paliwo drogie,same wiecie.Teraz olej wymienić muszę koniecznie i pasek rozrządu.Zarabiać będę na tym starzu ok 700 zł.W dodatku jeszcze do 15 muszę czekać do pierwszej wypłaty.Zycia mam dość,ale jak wracam do domu,a one mnie witają,piszczą,liżą,widzę,że kochają mnie szczerze i bezgranicznie,nabieram siły i wszystko inne nie ma dla mnie znaczenia i żyję,bo mam na zczęście dla kogo. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy,żeby wziąć chociaż jedną złotówkę z Waszych pieniędzy.Mam je na koncie.Biorę tyle ile muszę.Ostatnio wzięłam na karmę i Fripex.Zaraz napiszę w następnym poście co i jak z pieniędzmi.Boje się,że za długi post już jest. PRZEPRASZAM,ALE MUSIAŁAM WYRZUCIĆ Z SIEBIE TO WSZYSTKO.pRZEPRASZAM TE CIOTECZKI,KTÓRYCH TO NIE DOTYCZY,a do każdej z osobna nie mam kiedy na pw napisać,naprawdę.
-
Jezuniu kochany,to co robić? Ja nie wyrabiam,Ledwo daję sobie radę z opieką swoich.Oni nie karmią,walą w nich mleko.Maluchy zaczynaja łazić po wsi.Wpatrują się w kury.Wczoraj jeden wsadził główkę w sztachety i ledwo łazi.Nie mam siły,naprawdę.Wiem,że to najgorsze co może być,ale co robić?To suczki są,Jak urosną to ja nie dopilnuję.Poprostu nie dam rady. Boję się z domu wychodzić normalnie.Dzisiaj zrobiłam chłopakom wykład ostry.Powieedziałam,że jak wzieliście,to karmcie,dbajcie,tak nie można.Oni uważają,że karmią i mleko im wystarczy.Dzisiaj ciągali też ochłapy ze świniaka sórowe.Jestem całym sercem dogomaniaczką i nie będę robiła takich rzeczy,jak oddawanie w ciemno.Macie rację,przepraszam.Ale nikt nie dzwoni niestety.Jakoś to będzie.Noże do schroniska?,nie wiem co robić.Jestem zmęczona tym wszystkim.Jeszcze teraz te szczeniaki.Zobaczę jak będzie.Narazie powiedziałam im,że nie będę sie wtrącać do nich,bo to ich sprawa.Dałam worek karmy sychej,powiedziałam żeby moczyli ją albo w wodzie letniej,albo w mleku.Najstarszy z nich powiedział,że jak za mleko dostanie pieniądze koło piętnastego ro za karme mi zapłaci.Jestem w pracy,więc wieczorem napiszę/jak będzie internet w domu,bo raz jest,raz nie ma/ PRZEPRASZAM ZA TĘ GIEŁDĘ,głupia stara baba.Nie martwcie się,nie pojadę,obiecuję.
-
Anetek100,bardzo dziękuję. Agaciaaa,dziękuję. Brysiu,Alutka jest mała,ale na długich łapkach,taka nietypowa jakaś.Moim zdaniem ona już nie urosnie,waży 7 kg od kilku miesięcy.Na początku z malutkiej bardzo szybko urosła w dwa miesiące,ale od jakichś czterech nie rośnie już. Iza,Ty masz rację,jej przydałaby się resocjalizacja,ale jak tego dokonać? U mnie ona jest bardzo/az za bardzo/ odważna.Biega,bawi się,szczeka na wszystkich i wszystko.Jednak ona nigdy w mieście nie była.Nie widziała takiej ilości samochodów,takich dużych domów/bloków mieszkalnych/.Ona mieszka wśród pól i lasów.Jednak jest młodziutka i szybko by się przystosowała i przyzwyczaiła,tak myślę.Szkoda,że ta pani jej nie chciała. Wogóle nic dalej się nie dzieje,nikt nie dzwoni.Może za jakiś czas jeszcze raz spróbować ogłaszać?. Wczoraj zadzwoniła jedna pani z Warszawy z zapytaniem o szczeniaka.Myślała jednak,że to w Warszawie one są,tak zrozumiałam. zaproponowałam nawet,że z transportem jakoś poradzę,ale nie była zainteresowana,bo jak powiedziała,chciała najpierw zobaczyć i wybrać. Tak czy inaczej bardzo,bardzo Wam dziękuje i będziemy czekać.Jest jeszcze taka opcja,że jak się dogadam z chłopakami co do paliwa,to w niedzielę na giełdę samochodową może pojedziemy z tymi szczeniakami.Przy okazji wezmę Lukę i polę do tej pani co nie chciała Alutki,może wybierze jedną z tych suczek. Akucha dziękuję za wpłatę 50 zł. Jest jeszcze wpłata 300 zł od Lex,bardzo dziękuję I 50 zł od pani/nie podany nick Słuchajcie,mam nadzieję jak jutro pojadę do Białegostoku w końcu napisać co i jak z zakupami na odrobaczanie i kleszcze.Dzwoniłam dzisiaj do panów weterynarzy u mnie w Wyszkach,czy w końcu przyjadą zaszczepić resztę pisów?.Pan doktor odpowiedział,że w poniedziałek.Mam poczucie winy,że zwlekam z rozliczeniem,ale wszystko ciągle sie komplikuje z powodu tej mojej pracy.Ciągle jeszcze nie mam wyznaczonych stałych godzin i co kilka dni to rano,to na 10,to na 7,to na 12. . . .Mam nadzieję,że w końcu jakoś się poukłada.Nie moge wyrobić się z tymi jazdami.Może jutro uda się załatwić sprawy i zostanie czas,żeby kupić w hurtowni karmy i środek na kleszcze i pchły.Wszędzie trzeba sie przemieszczać,na światłach postać itd. U mnie na wsi to prosta droga w trasie tylko do przodu,a w mieście więcej czasu się traci. ok jestem teraz w robocie i co chwila ktoś chodzi koło komputera,muszę kończyć,przepraszam.A wczoraj wieczorem w domu nic nie mogłam napisać,bo ciągle wywalało internet.Chyba z powodu silnego wiatru i ulewy.Jak będzie jak to jeszcze raz wejde potem i napiszę co z badaniami krwi u Saby.Miała Arka zadzwonić do weta i mi napisać na gg co tam wyszło,ale coś widocznie jej wypadło,bo nie pisze.Idę spróbuję sama podzwonić.Jak coś to jeszcze tu wskoczę.Pa,pa.
-
[IMG]http://images48.fotosik.pl/118/e72415a802eb1947med.jpg[/IMG] teraz muszę już do pracy się szykować - kanapki. . . . . . . strasznie długo wklejają sie zdjęcia,u mnie taka powolna ta neostrada niestety :cool3: pa pa;););) /na pierwszym planie piesek tych chłopaków,to nie jest mama - ona gdzieś pobiegła jak robiłam zdjęcia,ale jeszcze ją obfocę/
-
Agaciaaa,dziękuję,pozdrowię i piesy wycałuję.A mąż, "pieści" się u mamy w mieście.Trochę im pomaga przy okazji,są to bardzo starzy ludzie i ciężko im bardzo samym.Zastanawiamy się,czy nie zabrać ich do nas na wieś.Teściowa niestety nie lubi psów,a kotów to już wprost nie toleruje.To byłoby najlepsze rozwiązanie.Zobaczymy jak to będzie. . . . Nie napisałam jeszcze,że Alutka nie spodobała sie pani z ogłoszenia.Za duża wyrośnie.Pani myślała,że jest malutka,bo tak na zdjęciach wygląda.Umówiłam się,że zawiozę pokazać Lukę i Punię,ale nie wiem jak to zrobię,ponieważ pani w domu jest zawsze po 15,a ja w tym czasie w pracy i nie ma nawet mowy żebym się zwolniła.No i koszty z tą jazdą związane to nie bardzo.Zadzwonię dzisiaj do pani i może jakoś umówimy się,że przyjedzie do sąsiedniej wsi PKS-em,a ja ją odbiorę.Oczywiście jak kurcze nie zapomne to napiszę Wam o tym. Alutka w mieście nawet kroku nie zrobiła jak postawiłam ją na trawniku pod blokiem.Trzęsła się tak,że ząbki jej kłapały i się ślinić zaczęła.A u tej Pani,to dopiero po ok godzinie napiła sie wody i zjadła kotlecika kawałek,ale z mojej ręki.Od Pani nie wzięła.Kiedy wróciłyśmy do domu,to takiej szajby dostała,że w kółko biegała i szczekała jak szalona.Potem padła jak nieżywa i spała do 2 w nocy.Bardzo szkoda,że się nie spodobała,bo Pani fajna,miła i widać,że lubi zwierzęta.Wiadać jednak,że szuka suczki na podobieństwo tej,która jej uciekła.Alutka jest zupełnie inna i nie przemówiła do Pani. Z ogłoszeń ostatnio nikt nie dzwoni.
-
Przepraszam,nie było mnie kilka dni.Rano,nie wyrabiam się na zakrętach.Do pracy na 12,a kiedy wracam po 20 to znowu ledwo się wyrabiam na zakrętach.Nie wszystkie piesy wytrzymują tyle godzin,to kupki i jeziorka zanim posprzatam i ponakarmiam towarzystwo,to poprostu padam.Jeszcze biegam teraz do szczeniaków w mojej wsi,które chłopaki znaleźli razem z suczką w lesie i zabrali do siebie,ale oni tylko mleko dają tym pieskom,a one biegunkę miały bo sa już w takim wieku/około 8-9 tygodni/,że chyba im mleko już nie jest dobre,albo za tłuste.To są chłopcy w wieku mojego syna i sami mieszkają bez rodziców.Czasami dają jakieś resztki zupy/tłustej,słonej/,jakieś kotlety,czy kiełbasę.Powiedziałam im,żeby tego nie robili,bo im szkodzi.Biorę od nich mleko od krowy,przegotowuję,a najpierw zdejmuję śmietanę na drugi dzień jak wezmę mleko.Stawiam na zsiadłe i mam dla moich psów,a za to gotuję tym małym ryż i korpusy. [FONT=Arial Black]Są to same suczki.Razem z ich mamą jest ich pięć.Było 5 szczeniaków,ale jednego rozjechał listonosz.Nie wiem co będzie,aż boję się pomyśleć,jak one będą większe.[/FONT] [FONT=Arial Black]Boję sie pytać?,ale PROSZĘ WAS,może ogłoszenia? Czy mogłybyście pomóc w ogłoszeniach?PROSZĘ.[/FONT] Oni co prawda mówią,że im nie przeszkadzają i niech będą,ale ja wiem,że będzie tragedia z nimi.Nie wytrzymam i chyba tylko uciekać się przyjdzie gdzieś w drugi koniec Polski. Tak się cieszyłam,że u mnie już posterylizowane są,a we wsi nie było ani jednej suki.To długo mi nie dane było sie cieszyć. Jak zgodzicie się pomóc w ogłoszeniach, to wkleję kilka zdjęć.
-
Mariee,wiem że w każdej lecznicy mogę kupić pipetę,ale nie mogę gdzie indziej bo za wszystko w sprawie tych trzech piesków płaci narazie ARKA.Jak bym kupiła w innej lecznicy,to musiała bym sama zapłacić. W tej chwili mam 16 psów.Dopiero poszłam do pracy i w dodatku to jest półroczny staż i newiele zarobię bo coś ok 700 zł brutto.Otrzymuję od prywatnych cioteczek z dogomani pomoc na psy inaczej cienko bym 'gwizdała" i ja i psy. Jeśli chodzi o dzikie psy,to naprawdę nie mam gdzie go zabrać.Wiem,że jest niedobrze,że są razem.Nie mogę jednak nic zmienić.Od godziny 11:30 do 20:30 nie ma mnie w domu.Czasami jak muszę pojechać z samego rana do miasta,to ledwio co wyrabiam się żeby je raniutko ponakarmiać,wymienić wodę i posprzątać. W dodatku zaczynają sie problemy z sąsiadami.U mnie za płotem zawsze w okresie letnim przyjeżdżają sąsiedzi,właściciele dwóch domków.Miałam już rozmowę,że nie może tak być,że psy szczekają,nie dają spać po nocach.Powiedzieli,że przyjeżdżaja na wieś,żeby odpocząć,a nie chodzić nieprzytomni,bo ja mam psy.Nie wiem co będzie dalej,bo powiedzieli,że zaczną pisać i dzwonić,żeby mi je zabrali,bo tak być nie może.Do tej pory nie mieli pretenji,a teraz im sie odmieniło.Są to ludzie bardzo sympatyczni,mili,ale do piesków nawet sie nie odezwą.Gdyby zagadali,podeszli,zapoznali się byłoby inaczej,a tak to co ma pies robić jak za płotem stoi człowiek obcy i w dodatku patrzy i nie wiadomo o co mu chodzi.Pies,to pies i szczeka,ale nie wszyscy to rozumieją.Nie wiem jak to będzie,mam nadzieje,że psy przyzwyczaja sie szybko,że za płotem są teraz ludzie i przestaną "pilnować" im posesję i to w dodatku za darmo he he.
-
Bakteria,to lecznica przy Wesołej.Zawsze było wszystko ok,a od kiedy zaczęłam jeździć z Sabą,odnoszę wrażenie,że robię coś złego.Traktują nas tam,jak jakich dziadów w dodatku murzynów.Np. dzwonię,umawiam sie,proszę,że za godzinę będę.Wiedzą,że psy dzikie są.Nawet po sedalinie boją się,wyrywają,mimo to, zawsze musimy czekać i to nie mało.Zmieniłabym lecznicę,ale Arka płaci i nie wiem co mam robić.
-
Jezuniu,[FONT=Arial Black]Poker[/FONT][FONT=Verdana] przepraszam.Już piszę.Paczka przyszła wczoraj wieczorem.Wszystko jest przecudowne,nowiutkie,śliczne rzeczy.Nawet buty jak ulał.Mąż,bardzo dziękuje za spodnie,sweter.koszule,buty. . .wszytko jak na miarę.Poczułam się jakbym ciotkę w Ameryce miała.Bluzeczki na czasie,do pracy prześliczne wprost.Kurtki,pościel,ręczniki,krem.Bardzo,bardzo serdecznie dziękujemy.[/FONT] Przeprazam,że nie napisałam natychmiast,ale wczoraj nie miałam jak,a dzisiaj z samego rana pojechałam do miasta po pipetę advokate dla Saby i tam myślałam,że zlag mnie trafi/zaraz napiszę o co chodzi/ i z tamtąd do szkoły do Artura i do pracy ledwie się wyrobiłam.W pracy nie było kiedy do komputera podejść i dopiero teraz jestem. W lecznicy było kilka osób,bardzo się spieszyłam więc poprosiłam ludzi żeby mnie puścili,bo tylko pipetę chcę odebrać.W poniedziałek jak byłam z psami pan doktor nie miał na stanie.Pojechałam dzisiaj.Ludzie pozwolili mi wejść bez kolejki,ale pani doktor kazała mi wyjść i poczekać w kolejce,bo wszyscy tylko po leki czekają.W pierwszej chwili grzecznie wyszłam,ale po pół godzinie nie wytrzymałam i weszłam,bo nie mogłam słuchać jak wet jakby celowo przeciągała wizytę.Np.liczyła kilka razy tabletki dla psa,zmieniała igły z cienkich na grbe i odwrotnie.Żartowała sobie z klientami,w między czasie rozmawiała przez telefon itd. . . .Pani doktór zna mnie od co najmniej 10 lat i wie jaka jest sytuacja.Weszłam i powiedziałam,że bardzo się spieszę i prosze mi wydać tę pipetę,że ci państwo mieszkają na miejscu i pozwolili mi wejść przed nimi,że muszę jechać w jedna stronę godzinę,a to przecież chwila.I wiecie co?,pani wet powiedziała,że jak mam problem ze sobą,to nie powinnam pomagać zwierzętom i dać sobie spokój i takie tam. . . . .A najlepiej jak mi sie coś nie podoba,to niech zmienię lecznicę.Zaczęła ściemniać,że nie wie o jaka pipetę chodzi,a pana doktora nie ma i ona nie może mi wydać.dopiero jak powiedziałam,że proszę mi wydać advokate dla suki o wadze 15 kg i taką jaka miała przedtem,to zadzwoniła do kolegi i okazało sie,że pipeta leży na samym wierzchu.Ręce i nogi mi sie trzęsły,ledwo dojechałam do pracy.W szkole u syna oczywiście już nie byłam,bo nie zdążyłabym do pracy.Pomyślcie,po jedną pipetę jechałam specjalnie i nawet sprawy nie załatwiłam.O losie!:mad::mad::mad::placz::placz::placz:
-
Już wiem mniej więcej co to za pani.Zadzwoniła do mnie cioteczka,która wydała suczkę/nie zapytałam czy mogę napisać kim jest ciotka/.Ta pani wzięła ją do adopcji gdzieś we wrześniu.A suczka niby zwiała kilka tygodni temu.Ale koleżanka dogomaniaczka mówi,że kobieta na pewno nie skrzywdzi i warunki dobre.Pojadę jeszcze sama i zobaczę,co mi serce podpowie.Bardzo bym chciała,żeby Alutka mieszkała w domu,ale ona u mnie bardzo dużo biega,bawi się,a w bloku wiadomo jak jest.No i nie wiem czy ona jak pani puści ją luzem,nie zwieje gdzie ja oczy poniosą,a to miasto,którego ona nie zna.Tak czy siak pojadę,bo inaczej żadnego nie oddam.Do tej pory udały się dobre domki.Może i tym razem będzie dobrze.Przy takiej iloci ogłoszeń wszędzie,to Alutka i tak ma farta,że ktoś ją wypatrzył/Białystok Online/ Mykam do pracy,bo dzisiaj są zawody i muszę być:cool3:
-
Poker,bardzo serdecznie dziękuję. Bakteria,u tych ludzi,to sa pieski,a oni mieszkają w domu jednorodzinnym i mają podwórko.Dzięki za troskę,masz rację.Nie oddałam i nie oddam nikomu,kto nie bedzie wiarygodny.Dzisiaj miałam dwa telefony o Alutkę.Z jedną panią z Białegostoku umówiłam się w niedzielę,że zawiozę ją pokazać i ewentualnie zostawię.Dziwne tylko jest to,że pani jak ja powiedziałam,że ona jest wysterylizowana,to odpowiedziała"no to trudno,niech będzie".Pani mieszka w bloku na parterze.Jest samotna,ale ma na stancji dziewczynę.Miała suczkę,którą adoptowała i warunkiem miała być sterylizacja,ale nie zrobiła tego,bo nie chciała jej męczyć.Suczka zwiała,bo ktoś nie zamknął drzwi.Pani bardzo jest smutno i szukała jej,ponoć robiła ogłoszenia.Straciła już nadzieję,że się znajdzie i postanowiła wziąć drugą.Nie wiem co myśleć,ale pojadę i porozmawiam. Bakteria,może ta pani od was wzięła suczkę?tzn. z TOZ.Pani mieszka na ul.Lawendowej.Pomyślałam tak,bo powiedziała,że umowę podpisywała i warunkiem była sterylizacja.
-
Bea_m,myślałam o tym,żeby tam kogoś podesłać,ale co to da?,pozbędzie się wtedy,a tak to mają dom jednak.Ja co jakiś czas będę tam przy okazji przejeżdżać koło tego domu.Mieszkałam tam na tej ulicy kiedyś przez dwa lata.Opiekowaliśmy sie domem i dziećmi koleżanki,która za granicą tyrała.Teraz ci ludzie tam mieszkają,bo kumpela nie wróciła do kraju.Zabrała dzieci i sprzedała dom.Mam tam na tej ulicy koleżanki sąsiadki z którymi dobrze żyłam.Podpytam jeszcze.Tego dnia nie było nikogo,bo wszyscy w pracy byli. Agaciaaa, dziękuję,męża dzisiaj po wizycie u weta,zostawiłam u jego mamy.Jęczy,że boli.On wypisał się na własną prośbę i ja myślę,że jeszcze go na dobre nie przycisnęło,skoro wyszedł ze szpitala.Dostał "sto" recept i niech narazie sie kuruje u mamy.I tak nic robić nie da rady.Pociągał trochę kamieni i dostał boleści.Dziękuję za troskę,w jego imieniu.Ucieszył sie z pozdrowień i,że pytacie o niego.Przed chwilą dzwonił.
-
Dziękujemy za całuski,pozdrawiam Kraków.Mam tam rodzinę i jako dziecko zawsze w wakacje jeździłam z babcią do jej siostry,czyli mojej ciotecznej babci.Już od lat jednak nie mam jak wybrać się i odwiedzić Kraków.Może kiedyś???,mam nadzieję. Irenaka,lek nazywa się Amitriptylinum 10mg.Nie wiem co robić,bo to lek,który może zaburzać sprawność psychofizyczną.Słyszałam,że takie leki uzależniają.Może ktoś wie co to za lek?.dawać,czy nie? I jeszcze przykra sprawa,bo teraz otworzyłam opakowanie i okazuje sie,że jest tylko jeden listek-30 tabletek,a pan doktor mówił,że jest 60 tabletek i tak jest napisane na opakowaniu.I co teraz wet pomyśli,że ja go nabieram?.Nie wiem co robić?,mówić? dzwonić?Głupia sprawa.Wszystko przez pośpiech.Będę miała nauczkę na przyszłość,żeby zaglądać odrazu na miejscu.
-
Zapomniałam dodać,że Luki i Poli nie oddałam,bo okazało się,że ci państwo to nie ci o których myślałam. A ci nie spodobali mi się poprostu.Mają w domu już dwa psy i nic mi nie powiedzieli.Kiedy zajechałam,żeby sprawdzić domek,w domu tym było dużo ludzi/goście to byli/ i wszyscy pijani.Psy przylgnęły do mnie i gotowe były wyjść natychmiast razem ze mną.Pan powiedział,że to przybłędy i jak weźmie odemnie suczki, to te wyrzuci,bo szczekać nie chcą.Psy wypiły tam całe prawie wiadro wody,bo nawet miski nie maja.Stoi tylko garnek zielony od glonów i na dnie jakaś śliska woda.Powiedziałam im,że pogadamy jeszcze,ale jak pan będzie mniej zmęczony.Zadzwonił do mnie ten pan następnego dnia i bardzo przepraszał,że nie wypadł najlepiej,ale to koledzy przyjechali z zagranicy i nie mógł odmówić.Powiedziałam,że się nie gniewam,ale suk nie oddam,niech pan zadba o te co ma bo to piękne pieski. Rozmawiałam z sąsiadami tego pana i oni powiedzieli mi,że on popija,ale nie krzywdzi tych piesków i karmi ich tym samym co sam je i śpi z nimi,że je przygarnął do siebie bo się plątały po ulicy.Sąsiadka powiedziała,że nawet pożyczał od niej pieniądze,żeby do weta pojechać,bo kilka miesięcy temu jeden z tych piesków potrącił samochód i on go woził do weta i uratował.Sama nie wiem,ale jakoś się zraziłam do tych ludzi/jest tam i kobieta,żona tego pana/,powiedziała mi,że nigdy w życiu nie pozwoli żeby mąż wyrzucił pieski.To mieliby cztery.Czy ja wiem?
-
Witam.Dopiero dzisiaj udało mi się pojechać z suniami do weta.Kupiłam więcej sedalinu i dałam im po 1,5 dawki i po ok 2 godzinach już bez problemu dały się wziąć na ręce i zanieść do samochodu.Nora nie jest w ciąży/na szczęście/,Sabie znowu lekarz pobrał krew i zeskrobinę.W piątek mam zadzwonić.Encorton kazał odstawić,bo poprawa jest niewielka.Na moje pytanie,co wyszło w badaniu krwi, pan doktor odpowiedział nic.Dlaczego pobierał dzisiaj jeszcze raz krew jakoś nic nie odpowiedział.Dostałam tylko dla psów tabletki od depresji i lęków.Lek nazywa się Amitriptylinum 10 mg(amitriptylini hydrochloridum) i mają one po ok 2 tygodniach być spokojne i się nie bać.Może wtedy będzie łatwiej z nimi pracować.Nie wiem co mam robić,bo to są psychotropy.Pisze,że lek może zaburzać sprawność psychofizyczną. Biedne te piesy,tak mi ich szkoda.Wszystkie psy chociaż raz dziennie biegają do woli,bawią się. . . . ,a one siedzą w tej zagrodzie i nawet trawy nie mają,bo wydeptały i od sikania nie odrasta.W dodatku z nerwów chyba, kopią ciągle jamy.Nie wiem jak mogę im jeszcze pomóc?Tak bardzo przydała by się im indywidualna opieka.A najbardziej mi szkoda Gutka.On młody i nie wybiegany, w dodatku strasznie wszystkiego się boi. ok,dosyć tych gorzkich smutków.Jutro będzie lepszy dzień.:roll::evil_lol: