Tytuł zmieniłam, aczkolwiek akurat na dogo wątpię, że dom się dla niej znajdzie. Kto miał przygarnąć psiaka - przygarnął.
powiem tak ja zawsze przeżywam jak idzie psiak dodomu, nawet ten ze schroniska. A jesli już jest to psiak któremu udało się pomóc to nerwy mam zszarpane do granic możliwości.
Na Oczce szczególnie mi zależy.
Mój pierwszy i ostatni tymczas - Figa. Znaleziona na ulicy, wypłakana u TZ po tyg. pojechała do super domu. I ten super dom wytrzymał z Figą tydzień.
A ja, no cóż nie mogłam jej więcej na stres narażać, chociaż chyba już bardziej siebie? I została u mnie.
Jak zaczełam sobie wyobrażać.... to wolałam już ją mieć tu:)
Prawda jest taka, że ja tez bym wolała, żeby dom się znalazł gdzieś bliżej, żeby choc przypadkiem mozna było zerknąć na Oczkę. Pewnie to egoizm, ale... uzasadniony?
I dogo ma rację, jeśli Pan z Gdańska by po nia przyjechał to nie miałabym zastrzeżeń, natomiast bardzo się boję dowożenia psiaków pod same drzwi. Pewnie są przypadki uzasadnone, ludzie starsi itd.