[quote name='WiosnaA']Psychiki psów aż tak dobrze nie znałam,i zachowanie Lakusia w stosunku do mnie po prostu mnie rozłożyło totalnie....[/QUOTE]
Ja też jej nie znam, raczej cały czas poznaję. :evil_lol: Gdyby Lucky (pomijając fakt, że jakąś przeszłością miał już ukształtowaną psychikę) nie dostał wcześniej aż tak popalić, można by było ostrożnie założyć, że byłoby łatwiej. Jest jednak inaczej, a Pani stała się dla niego wszystkim. On Panią oddycha i wyłącznie przy Pani czuje się bezpiecznie. Średnio lub wcale nie zależy mu na adoracji innych ludzi. Jemu zależy na Pani uwadze i miłości. Takim obłędnym oddaniem dziękuje Pani za dobro jakiego doświadczył.
Proszę zobaczyć, nie wiem, czy śledzi Pani wątek Baszy więc napiszę... Kontrast Basza a Lucky. Baszę bez mydła zabrałam od jego pana. Pies poddał się mojej woli w ciemno i z ufnością (póki co oznak tęsknoty zero, a uprzednio, kawał czasu wstecz widział się ze mną zaledwie parę razy).
Zabrać Luckiego od Pani z kolei to już jest nie lada wyzwanie. :lol: Za każdym z tych psów stoją inne przeżycia, które naznaczyły ich charaktery.
Zerkam teraz na swoje, śpiące psiule i się śmieję, bo... Jeśli stanę w miejscu, a mąż weźmie za smycz dowolnego z nich (może za wyjątkiem Joli) będą się opierać, nie zechcą się oddalić ode mnie. Muszę zniknąć z ich pola widzenia, by poddały się woli męża. Jasne, że przy mocniejszym szarpnięciu ugną się i poczłapią za nim ale głowę będą miały skierowaną w przeciwną do kierunku marszu stronę. ;)
Proszę nie załamywać rąk. Ten problem musi mieć swoje rozwiązanie. :lol: