-
Posts
5099 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jonQuilla
-
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]Za kurami nie przepadam, może dlatego że ogólnie nie lubię ptactwa.[/B][/COLOR][/FONT]
-
[quote name='Doginka']Qrczaki, nie mam pojęcia jak to się stało, że nie zauważyłam kota w opisie:oops::diabloti: Ale już wiem:evil_lol: Ja to się jeszcze bawiłam w "gąski, gąski do domu...":diabloti:[/QUOTE] Ja też nie wiem ale specjalnie dla Ciebie Kizia Mizia :eviltong: [IMG]http://i687.photobucket.com/albums/vv233/jonQuilla123/DSC03743640x480.jpg[/IMG] [IMG]http://i687.photobucket.com/albums/vv233/jonQuilla123/DSC04805-1.jpg[/IMG] [quote name='FredziaFredzia']Leżę i kwiczę. :diabloti: A jeszcze dodam o psie w czasach dzieciństwa - był jeden taki, Pepper jamnik, na smyczy tylko do weta, postrach psów na całym osiedlu. Nie raz dostał wciry, raz był tak poharatany przez owczarka że sam wet powiedział, że do rana nie przeżyje, mimo że go szył. Ogon połamany, w połowie bez czucia. No i... Żyje do dziś, lat ma 18 (w tym roku skończy). :lol:[/QUOTE] Mówię Ci...znajdź wannę i sama spróbuj, tylko nie może mieć nóżek :evil_lol: W ogóle np. tyle teraz mówią w TV o bezpiecznych placach zabaw...czy ktoś z nas z takich korzystał? Lina przewieszona przez drzewo, na końcu jej patyk i najlepiej jak wisiało to nad jakąś 'przepaścią' a mega wypasem było jak na dole była woooda. Jedna z najlepszych zabaw a teraz? Teraz dociekają czy farba, którą pomalowana jest huśtawka nie jest przypadkiem szkodliwa. :stupid: Widział ktoś żeby piaskownice zamykano z powodu bakterii jakiś? Koło mnie w parku w zeszłe wakacje we wszystkich piaskownicach były wbite tabliczki z napisem zakazującym zabawy ponieważ coś z piaskiem było nie tak. Psy nam też załatwiały się do piaskownic ale nikt z tego powodu nie dramatyzował...nieraz się kupę z gliną pomyliło i co? i żyjemy. Szło się umyć ręce do domu albo do kałuży jeśli było po deszczu i wracało się do budowania zamku, autostrady czy czegokolwiek innego. Albo jak mamy wołały swoje pociechy do domu na jakiś obiad i nikt nie chciał iść...ile to razy prosiłam mamę żeby zrobiła mi kanapkę i rzuciła przez okno :evil_lol: Mieszkam na pierwszym piętrze więc nie miałam wcale daleko do domu...ale czasu i tak nie było. Nawet sikaliśmy w krzakach bo się do domu wracać nie chciało, a nóż jak się wróci to rodzic powie że trzeba lekcje odrobić i koniec na dzień dzisiejszy z dworem. Trzeba bylo być przebiegłym. To były jednak wspaniałe czasy. Psy też wszystkie luzem biegały, nie gryzły się a jak się pogryzły to nikt nie robił z tego afery...rozganiało się i tyle. Znało się z imienia każdego psa w okolicy. Mój Binguś był mega łazikiem i kiedyś szłam z nim na smyczy, zaczepił mnie jakiś pijaczek i mówi 'o Bingo ma jednak właścicieli' :evil_lol: Bingo miał swoje imię doczepione do obróżki więc każdy żulas do niego zwracał się po imieniu...on kochał żuli a oni jego. Też nieraz wracał pogryziony do domu ale był zawsze zdrowy...raz tylko zachorował nam na zapalenie płuc ale tak to nigdy z nim do weterynarza nie chodziliśmy, tyle co na szczepienia i chyba ze dwa razy szyty był. Nadwaga? A w życiu, cały dzień był poza domem w zasadzie więc nie miał kiedy obrosnąć w tłuszczyk. Nie dostawał RC ani nic z takich rzeczy...gardził chrupkami. Jadł głównie gotowane odpady z kaszą, czasami jak się gotować nie chciało nikomu to tanie puszkowe.
-
Doginka, kotek widnieje w nazwie od dawien dawna... rzadko natomiast wrzucam jego zdjęcia ;) Kiciuś to kot mojej cioci a że mieszkamy razem to po trochu także mój jakby nie patrzeć. Kocur pamięta jeszcze mojego poprzedniego psa...ma gdzieś 6-8 lat (dokładnie nie pamiętam). Takie wrotki nakładane też miałam ale potem przyszła komunia i zamiast roweru jak każdy dostałam rolki i jakąś kasę, za którą kupiłam rolki mojej siostrze żebym miała z kim jeździć. Był to prezent który przyniósł mi najwięcej radości...z siostrą na rolkach wymiatałyśmy, byłyśmy najlepsze na podwórku :cool3: Wychodziłyśmy rano i wracałyśmy wieczorem, cały dzień spędzałyśmy pod kościołem jeżdżąc na rolkach bo tam było fajne podłoże. Uwielbiałam chodzić po drzewach, skakać z różnych rzeczy...ogólnie byłam chłopczycą bo miałam na podwórku tylko czterech kumpli w moim wieku, do klasy też chodziliśmy razem więc jak tu się nie przyjaźnić? Najlepsza zabawa była po deszczu jak na podwórku robiła się meeeega kałuża...graliśmy wtedy w piłkę taplając się w niej, rzucaliśmy w siebie błotem :evil_lol: Robił ktoś takie 'pukawki' z szyjki od butelki i palca od rękawiczki...strzelało się z grochu :evil_lol: Urządzaliśmy sobie wojny na takie strzelanki, zawsze miałam na ciele mnóstwo małych krwiaczków od tego. Uwielbialiśmy bawić się w podchody w lesie przy którym mieszkam...zawsze był pełen ubaw. Pamiętam też że mój wujek dużo czasu nam poświęcał....szczególnie latem, zabierał nas czyli niemalże wszystkie dzieciaki z podwórka (ok. 10-15 sztuk) na plażę... uczył nas pływać, pozwalał nam skakać do wody ze swoich barków...jako że sam trenował wiele lat siatkówkę i był opiekunem zawsze na koloniach sportowych organizowanych przez naszą podstawówkę to graliśmy wszyscy na plaży w siatkę. Niesamowicie to wspominam. Teraz podejrzewam że mało który rodzic puściłby na cały dzień na plażę swoje dziecko z jakby nie patrzeć obcym facetem...kiedyś nikt niczego złego się w tym nie dopatrywał. Zawsze byłam kluską ale uwielbiałam sport...trenowałam siatkówkę przez kilka lat, właśnie wujek zaraził mnie, moje siostry i kuzynkę tym sportem. Jeździłam na różne zawody w dwa ognie ze szkoły, chodziłam na basen z własnej nieprzymuszonej woli...z chłopakami na podwórku naturalnie grałam całymi dniami w nogę, uczyli mnie żonglować piłką bo ich o to prosiłam...chciałam być wyjątkową dziewczyną która potrafi coś więcej niż siedzieć i ładnie pachnieć. Dlatego też nauczyli mnie pluć :evil_lol::evil_lol: tak prawdziwie...po męsku na odległość ;) Robiliśmy sobie zawody kto dalej plunie i byłam w tym całkiem niezła... nadal zawstydziłabym niejednego faceta w tej dziedzinie :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Nauczyli mnie gwizdać na różne sposoby. Mieliśmy różne głupie zabawy i pomysły. Pamiętam np. jak Adaś (kumpel mieszkający pode mną, z którym zawsze siedziałam w jednej ławce w podstawówce) dostał psa...sukę malamuta Sarę, która obecnie ma gdzieś 14 lat. Sara będąc młoda miała bardzo dużo siły i ja wpadłam na genialny pomysł żeby przywiązać jej smycz do jego nóg...on oczywiscie się zgodził bo chyba sie wtedy we mnie podkochiwał, zawsze zgadzał się na wszystko co powiedziałam a mówiłam dużo i często bezsensu :evil_lol: Otóż przywiązałam mu tą smycz do nóg a potem rzuciłam Sarze patyka :diabloti: Na szczęście była to zima i śnieg zamortyzował upadek....Adaś przeżył i cieszył się jak gwizdek :) Jego mama trochę mniej jak zobaczyła podartą kurtkę i obdrapania...no ale cóż ;) Innym razem zimą wracając ze szkoły znaleźliśmy wanienkę na śmietniku, zataszczyliśmy ją do lasu na największe górki i zjeżdżaliśmy jak w bobsleju...to było coś! Sanki mogły się schować :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Mario i Contra to dwie ulubione moje gry z tamtego okresu. Ja nie miałam pegasusa więc raz na jakiś czas szłam do Adama. Fakt ciężko nas było wtedy odpędzić od telewizora ale to nie działo się codziennie. Jego mama zawsze wtedy sama robiła nam pizze...po dziś dzień uważam że ta pizza była najlepszą pizzą jaką kiedykolwiek jadłam chociaż za nic w świecie nie pamiętam jej smaku. Po prostu było to coś 'wyjątkowego'. Mieliśmy mnóstwo głupich pomysłów ale były to pomysły normalne w swojej głupocie. Do gimnazjum chodziłam...byłam zdaje się 3 rocznikiem, który miał przyjemność poznać co to jest gimnazjum i przyznaję że wtedy miałam nasrane w głowie, zresztą już to tutaj pisałam....ale i tak w porównaniu do tego co się widzi i słyszy teraz to byłam niesamowicie dobrze ułożona.
-
[COLOR=olive][FONT=Georgia][B]świetne jest to zdjęcie:evil_lol::evil_lol::evil_lol: [url]http://i216.photobucket.com/albums/cc26/Izabela124/Bobis2/IMG_1485.jpg[/url] [/B][/FONT][/COLOR]
-
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]ja to się kurde chyba nigdy na żadną wystawę nie wybiorę :mad:[/B][/COLOR][/FONT]
-
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]ale piekne widoki :) no w górach to śnieg pasuje...tutaj nie za bardzo :evil_lol: Ty w wersji eskimoskiej wyglądasz świetnie :cool3:[/B][/COLOR][/FONT]
- 21590 replies
-
[quote name='fioneczka']nie zabijaj nas ... szukam pomocy ... wsparcia, pieniędzy ... czegokolwiek [SIZE=3] [/SIZE][/QUOTE] [FONT=Georgia][COLOR=olive][B]nie martw się, nie zabiję :calus:[/B][/COLOR][/FONT] [quote name='M&S']Ale masz fajnie!!!! Buziaki dla Salsy:)[/QUOTE] [FONT=Georgia][COLOR=olive][B] :cool3: chociaż kilka na prawdę przyjemnych chwil w pracy[/B][/COLOR][/FONT] [quote name='Vectra']Mówiłaś że Salsa jest tego tego z mózgiem nie tego :diabloti: czyli wsio ok , bo wiesz jaki pan , taki kram :evil_lol: [FONT=Georgia][COLOR=olive][B] hahaha :evil_lol::evil_lol::evil_lol: a co Ty dopiero masz powiedzieć...ja mam tylko jedno takie nie tego tego z mózgiem ;)[/B][/COLOR][/FONT] Ja też jestem jednym z nielicznych sklepów , gdzie psy są mile widziane. Szczerze , to wolę jazgoczącego , gryzącego mikropsa , niż wrzeszczącego bachora. Doszłam do takich wniosków , że obecnie , bardziej i baczniej się obserwuje psy i wychowuje , niż dzieci. Kiedyś w moim sklepie , zawsze były jako gratis dla wszystkich dzieci lizaki .. żeby tak dzieci czymś zająć i by dobrze znosiły trud zakupowy. No ale po iluś tam wielkich pretensjach przez mamusie dzieci , że jak to dziecku CUKIER , że absolutnie karygodne , nieludzkie , bezczelne i takie tam ... (a to taki lizaczek symboliczek był ) zaniechałam pomysłu uszczęśliwiania dzieci i ich mam. Teraz bachory nic nie dostają , za to dla każdego psa jest ciasteczko. I szczerze żaden właściciel psa , nigdy nie miał pretensji , że jego pupil dostał gratisika. W drugą stronę , jest obustronne zadowolenie.Koszt zakupu lizaków i ciastek , jest taki sam. A jaka różnica jeśli idzie o odczucia. ale żeby nie było , jest mała garstka dzieciaków , co ich mamy pozwalają na lizaki , no i dla nich zawsze coś tam pod ladą jest. a najpiękniejsze było to , ja sklep mam od 16 lat ... jak przyszedł kiedyś FACET z dzieckiem i jego słowa mnie zabiły :evil_lol: to tu jak byłem dzieciakiem , od tej pani dostawałem lizaka , może i ty dostaniesz :) i powiem szczerze , że nie kumam tej propagandy na cukier - że niby wychowuje się bezstresowo , ale co to za dzieciństwo bez słodyczy ? dlaczego w dzieciach , buduje sie od urodzenia fobie antycukrową , fobie antypsiową. Ogólnie to nowoczesne wychowanie i prowadzenie dzieci , mnie przeraża. Człowiek się najadł z psem z jednej miski , najadł sie jakichś roślinek na podwórku , umazał w piasku , błocie , żarł kradzione z drzew owoce , słodyczy było ile się chciało.W dupę dostał jak zasłużył , opierdziel aż puchły uszy też. I jakoś żyje , nie mam próchnicy i żaden z moich rówieśników też nie ma , traum też nie. Nie przypominam sobie , żeby któryś z moich rówieśników uciekał na widok psa w popłochu , bo rodzice nam nie wmawiali że pies to zUo wcielone. Rozrywką nie było TV , nie było komputerów , neta , gier ... się spędziło pół życia na podwórku ... swoją drogą ciekawe , czy obecne dzieci , wiedzą co to fikołki na trzepaku , gra w klasy czy w zbijaka ... zapewne nie , ale o seksie pewno mogą nas uczyć. Powiem uczciwie , że mam dwie siostrzenice , dzieci mojej siostry. Jedna wychowywana po staremu , jedna po nowoczesnemu. I dodam tylko tyle , że różnice są kolosalne !!! I ta która jest wychowana po staremu ... moja chrześnica , w tym roku kończy 18 lat :mdleje: jest normalna , nie jest rozhisteryzowaną idiotką , jest zdrowa , da się pogadać od urodzenia ;) a to młodsze , to jest dramat ... pomijam że mimo iż chowana w sterylności , choruje non stop. Aaaaa starsza wychowana na słodyczach w ilościach hurtowych (ciocia dbała :diabloti: ) uśmiech hilywoodzki , młodsze , chowane antycukrowo , do dentysty zasuwa od chyba wyjścia pierwszych zębów ... zgryz obrzydliwie wadliwy i sypliwy. I żonkilku dbaj o tych właścicieli z psami , oni są przeważnie dyskryminowani. Ja wiem ile radości człowiek odczuwa, jak wchodzi gdzieś z psem i jest przyjęty z uśmiechem - sama mam psy ;) Jeden pan kiedyś , z rottkiem , to prawie mnie wycałować z radości , że pozwoliłam mu wejść z psem - powiedział , że pierwszy raz w życiu , ktoś potraktował go normalnie po ludzku , a nie jak coś co ma morderce na końcu smyczy.[/QUOTE] Szczerze mówiąc to psów w typowych spożywczakach nie lubię oglądać, może włącza mi się zazdrość że mnie nigdzie nigdy z Salsą nie wpuszczają :evil_lol: Jak pracowałam w Koperniku to wypraszałyśmy ludzi z psami, były ciastka na wagę i trzepiący się przy nich pies to niezbyt fajna opcja moim zdaniem....poza tym są różni ludzi, jeden by wszedł i nic nie powiedział a drugi rozkręciłby aferę że jak to pies w środku skoro na drzwiach kartka że zakaz, wolałyśmy więc takich sytuacji unikać. Teraz siedzę w monopolu więc nie sądzę że obecność psa jest gorsza od obecności zapitego żula także jest spoko :evil_lol: Psy zazwyczaj są od nich o wiele czystsze. Co do dzieci to mi też ręce opadają. Sama niekiedy mam ochotę przetrzepać niektórym tyłek jak widzę ich zachowanie. Chyba najgorsze jest to że rodzice często nie mają u swoich pociech autorytetu, dzieciak w wieku 8 lat potrafi tak się odzywać do matki czy tam ojca że włosy na głowie dęba stają...nasłuchałam się trochę jak siedziałam na kasie w kerfjucie. Mam kuzynkę, której synek (4 lata niecałe) od małego boi się psów ale ona zamiast tą jego fobię zwalczać przez kontakt z psami to ta jeszcze go straszy 'nie idź tam bo wyjdzie pies i Cię złapie' :splat: Kto tak robi? Co ciekawe ona wychowana z psami od dziecka jest. Jak przyjeżdża do nas to mały staje przed klatką schodową i płacze bo wie że u nas jest pies....no litości, to już paranoja! Nie mówię że z Salsą bo ona jest nadpobudliwa i jestem w stanie zrozumieć że dziecko może się bać takiego psa ale na pewno ma wśród nawet znajomych kogoś kto ma starszego spokojnego małego kundelka, który spokojnie posiedzi przy małym i da się pogłaskać żeby to dziecko zobaczyło że pies to nie chodząca maszynka do zabijania. Ja tam bym się pochlastała gdyby mi dziecko psów się bało...taka opcja nie wchodzi w ogóle w grę :shake: Btw. kiedyś jak zobaczył Teodora to też myślał że to pies....no cóż, może to ze mną jest coś nie tak ale uważam że dziecko w wieku 3 lat powinno potrafić rozróżnić królika od psa :hmmmm: Kiedyś moja dawna znajoma prowadziła bloga, na którym opisywała różne ciekawe i mniej ciekawe sprawy. Pamiętam jak się pożarłyśmy po tym jak zamieściła tam swoje wywody na temat bezsterowego wychowania... pisała tam że ona dostała po dupie od ojca raz i że ma traumę do dziś, pomimo że ją za to przeprosił to nie potrafi zapomnieć. WTF??? :crazyeye: Ręce mi opadły po przeczytaniu tego. Gdyby tak to wyglądało to osoby wychowywane w latach 80 bądź w pierwszej połowie 90 nie wychodziliby od terapeutów albo z więzień bo byliby psychopatami. Dostałam po dupie wielokrotnie ale zawsze wiedziałam za co...zazwyczaj też szybko zapominałam, czułam się w dalszym ciągu kochana i do głowy mi nigdy nie przyszło żeby wyrzucać rodzicom że mnie uderzyli. Problem dzisiejszego społeczeństwa jest taki że ludzie chyba nie potrafią odróżnić zwykłego klapsa od katowania. Zresztą podobnie jest z psami....niektórzy nie potrafią odróżnić zwykłego karcenia od znęcania się. Moja przyjaciółka będąca w ciąży powoli zaczyna kupować różne rzeczy dla synka i ostatnio przeglądałyśmy w internecie materacyki....czy ktoś z nas spał na materacu kukurydziano gryczano kukurydzianym albo gryczano kukurydziano gryczanym za 7 stów? Prawdopodobnie nikt ale żyjemy...chyba cudem. Nie podoba mi się to wszystko...dojdzie do tego że powołają specjalną komisję, która będzie przychodzić do domów w których spodziewane jest nadejście dziecka i będą sprawdzać jakość wszystkich ubranek, łóżeczek, buteleczek, smoczków i innych tego typu klamotów. Albo ta moda na edukacyjne przedmioty....dodaj przedrostek EDUKACYJNY do jakiejkolwiek rzeczy a sprzeda się jak ciepła bułeczka i stąd biorą się edukacyjne misie, ptysie, ręczniczki, maty, klocki i srocki. Kiedyś nikt nie słyszał o edukacyjnej macie i edukacyjnym misiu....rodzice rozkładali zwykły koc i dawali zwykłe zabawki a dziecko bawiło się tak samo dobrze jak tymi edukacyjnymi pierdołami. No tak ale EDUKACYJNY przedmiot jest wygodny dla rodzica bo na dłużej zajmie dziecko bo gada, gra i świeci. Rodzic nie musi siedzieć z dzieckiem i się bawić ale czy to dobrze? Od czasu do czasu pewnie owszem bo rodzic też ma prawdo odpocząć no ale jak się chciało mieć dziecko to trzeba było myśleć też o tym że trzeba będzie się całkowicie jemu poświęcić, taka kolej rzeczy.
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
jonQuilla replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]hmm faktycznie białe nie pasuje...tak jakby kilka pixeli martwych było na zdjęciu :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/B][/COLOR][/FONT] -
[COLOR=olive][FONT=Georgia][B]Co ja poradzę na to że ona golasem jest :) Uszyłam jej kubraczek w zeszłym roku i dzisiaj jej go przyodziałam jak w południe szłyśmy na spacerek do lasu ale i tak marznie :roll:[/B][/FONT][/COLOR]
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
jonQuilla replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']zapomniałam dodać , że Rekin jest znowu w ciąży :diabloti: szczęśliwym ojcem został Tello High Energy[/QUOTE] [FONT=Georgia][COLOR=olive][B]gratulacje :roflt::roflt::roflt::roflt: [/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Georgia][COLOR=olive][B]Bogusławem to się nie chwal bo on też ma coś tam nad okiem ;) [/B][/COLOR][/FONT] -
Zmiksowana galeria czyli Ares, Maya, Milan, Maylo
jonQuilla replied to Marta_Ares's topic in Foto Blogi
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]ale go zaśnieżyło :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [url]http://i1235.photobucket.com/albums/ff432/Dog_style/Zima%202011-2012/DSC06566.jpg[/url] uważajcie żebyście Mayki w tym śniegu nie zapodziali ;) swoją drogą ile powinna zrzucić?[/B][/COLOR][/FONT] -
[quote name='vege*']Na pewno to tylko kwestia czasu, króliki to bardzo ciekawskie stworzonka :loveu: Kiedyś jak już będę na swoim to chciałabym przygarnąć znowu kłapouszka z SPK :loveu:[/QUOTE] Mi kiedyś przeszło przez myśl żeby zaadoptować towarzyszkę dla Teodora bo moja znajoma z lat szkolnych wrzuciła na fejsa ogłoszenie że odda swoją królinkę ale po dłuższym namyśle stwierdziłam że nie.... może kiedyś w końcu będę mogła pozwolić sobie na drugiego psa, jeden królik to jeszcze luz ale dwa króliki, dwa psy to ponad moje możliwości :evil_lol: [FONT=Georgia][COLOR=olive][B] AAA!! W ogóle to jestem zakochana i to chyba ze wzajemnością :loveu:[/B][/COLOR][/FONT] [COLOR=olive][FONT=Georgia][B]Otóż do mnie do pracy przychodzą ludzie z psami, w sensie wchodzą z nimi do sklepu i jedna stała klienta przychodzi z suką w typie pit bulla. Sunia jest po prostu piękna, jak zobaczyłam ten jej czerwony nochalek to miałam ochotę go wycałować :loveu: Jest ogólnie ciemno ruda ale ma dużo białych znaczeń na łapach, klatce piersiowej i pysku.... a powalona jest tak samo jak moja Salsunia :loveu: Zawsze siada przy nodze właścicielki patrzy się na nas za ladą i śpiewa nam. Wczoraj się skusiłam i wyszłam do niej żeby ją pogłaskać... przywaliła mi z główki w szczękę. Nie ma to jak mieć psa nadpobudliwego w domu i nie wiedzieć że nad takimi osobnikami nie wolno się nachylać :evil_lol: Cieszyła się jak głupia że ją głaskałam :loveu: Na prawdę ukradła moje serce. Przychodzi też gostek z psem w typie amstaffa...psisko ma rok a jest olbrzymi w sensie wysoki :) jest biały w płowe łaty...pół pyska ma takiego i pół takiego, jedno oko po stronie białej jest niebieskie a drugie brązowe. Śliczny :loveu: Ukradnę mu go kiedyś, zresztą tą sukę też zwinę :loveu::evil_lol: [/B][/FONT][/COLOR]
-
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]przyszłam również pogratulować :multi: tak blisko mnie a ja nie mogłam Was zobaczyć w akcji :roll:[/B][/COLOR][/FONT]
-
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]Też lubię kozy...są genialne i śmieszne, do tego dość towarzyskie. Gdybym mieszkała gdzieś za miastem i miała kawałek ogródka to z pewnością miałabym kozę! :loveu: To nic że zjadłaby mi wszystko co w tym ogródku by się znalazło i tak byłaby najpiękniejsza, najukochańsza i w ogóle naj naj :evil_lol: Czyżby Ozzy robił striptiz dla Sabinki? Czasami ma kubraczek, czasami niema ... chcę wiedzieć co tam się działo! :evil_lol:[/B][/COLOR][/FONT]
-
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]odrobina śniegu i jaki pies szczęśliwy...Salsa też mi dziś chwile powariowała na podwórku przed domem ale potem przyszła cała mokra z błagalnym wzrokiem żebyśmy już do domu wróciły bo jej zimno w dupsko :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/B][/COLOR][/FONT]
-
[COLOR=olive][FONT=Georgia][B]to zdjęcie jest super :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: [URL]http://i1083.photobucket.com/albums/j400/kataszynoviec/Inne/DSC_1231.jpg[/URL] ta jej zamarznięta broda jest genialna ;) babcia mróz! :loveu: [/B][/FONT][/COLOR]
-
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B][COLOR=black]imperator,[/COLOR] moja znajoma miała baaaaardzo podobną sukę... tylko lekko przygrubą ale też była przerośniętym jamnikiem a pysk miała niemalże identyczny [/B][/COLOR][/FONT]:) [FONT=Georgia][COLOR=olive][B]Sonia bo tak się zwała była najlepszym kompanem zabaw mojego poprzedniego psiaka, była mega uroczym psem :loveu: Oboje z Bingusiem mieli po 15 lat i odeszli za TM w 2007 roku, on w maju a ona w grudniu...liczę na to że nadal się ze sobą tak fajnie bawią ;) [/B][/COLOR][/FONT]
-
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]lubię oglądać letnie foty jak za oknem leży śnieg...możesz więcej! :) jaki Oscar czyściutki jest :loveu: co ma być białe to jest białe :)[/B][/COLOR][/FONT]
-
[COLOR=olive][FONT=Georgia][B]Ozzy jeszcze bardziej przypakowany się wydaje w kubraczku :cool3: taki w sumie trochę gangster w kamizelce kuloodpornej :evil_lol:[/B][/FONT][/COLOR]
- 78403 replies
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
jonQuilla replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[video=youtube;JgpQkFgqp_8]http://www.youtube.com/watch?v=JgpQkFgqp_8[/video] -
[quote name='vege*']Ja miałam przez 7 lat samczyka baranka i faktycznie baranki to straszne przytulaki, mój ciągle poschodził do mnie i mnie zaczepiał, żebym go głaskała, albo główkę podtykał do głaskania :loveu: Moje dwie koleżanki miały miniaturki i nie były takie miziaste i przytulaśne :evil_lol:[/QUOTE] wyglądają i zachowują się jak takie ciapy :evil_lol: moja znajoma teraz przygarnęła baranka od jakiegoś znajomego znajomego, królik zaniedbany, płochliwy i ogólnie widać że nikt zbytnio się nim nie zajmował ale w dwa dni zaczął za nią po całym mieszkaniu chodzić i chociaż dalej przed ręką ucieka to widać że sam szuka kontaktu...myślę że to kwestia czasu aż przestanie się bać dotyku
-
[quote name='Ania!'][FONT=Comic Sans MS]I słusznie, tyłek jest od tego, żeby na nim siadać :evil_lol: A tak serio to dobrze, że z kolanem już prawie w porządku. Znam ten ból i strach, żeby się nie odnowiło, a niestety lubi :roll:[/FONT] [FONT=Comic Sans MS]Natomiast z tym snem to mnie zaskoczyłaś, nigdy o czymś takim nie słyszałam ale to bardzo ciekawe. [/FONT][/QUOTE] Kolana to paskudna sprawa. Moja siostra oba już miała operowane a teraz będąc w ciąży, dwa tygodnie przed rozwiązaniem znów jej przeskoczyło coś w jednym...nie mogą jej nawet RTG zrobić a o czymś przeciwbólowym może jedynie pomarzyć. Jedyne co mógł lekarz zrobić to dać jej skierowanie na cito, z którym ma po porodzie pojechać do szpitala gdzie miała operowane kolana i tam skonsultować się z chirurgiem ortopedą....zapewne czeka ją kolejna operacja. Moja mama leci do niej 14 lutego na nie wiadomo jak długo bo jej mąż dostanie co najwyżej kilka dni urlopu a potem nie będzie miał się kto dzieckiem zająć jeśli ona pójdzie do szpitala. :roll: Ha! Dzięki mnie poznałaś tajniki snu :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]Witam :multi::multi::multi::loveu: Mam dziś wolne więc się wyspałam...dopiero zwlekłam się z łóżka :loveu: Ogólnie to spadł u nas śnieg :roll: Już mógł sobie darować w tym roku skoro nie było go w grudniu...leży sobie taki do kostek i nic nie robi tylko mnie wkurza bo chodzę żółwim tempem żeby się nie poślizgnąć i nie popsuć sobie znów kolana. Co do kolana to już jest dobrze żeby zrobić maxymalny przeprost niewiele mi brakuje. Poruszam się też już normalnie a nie jak powłóczące nogą zombie. Unikam jak ognia kucania, w pracy jak mam coś do zrobienia w parterze to siadam na podłodze...no cóż, wolę żeby mi dupa marzła niż żeby znów mi rzepka wyskoczyła. Pracę nadal uważam za spoko ale obawiam się tego na jaki sklep mnie wyślą a dowiem się tego najprawdopodobniej jutro. Nie chciałabym żeby wyrzucili mnie gdzieś gdzie będę miała kiepski dojazd...jeszcze pół biedy rano ale nocne kursują beznadziejnie. Obecnie mam super przypasowanego busa bo odjeżdża o 00:16 i to spod samej pracy...wychodzę bezpośrednio na przystanek ;) Zatrzymuje się też blisko mojego domu, jakieś 3 minuty spacerkiem i nie ukrywam że jest to duży plus, nie muszę łazić po nocach sama jakimiś dziwnymi miejscami. No i nie wiem jak sobie poradzę gdy zostanę już sama na sklepie, nie wiem czy jestem na tyle wyszkolona żeby sobie dać radę no ale każdy kiedyś zaczynał więc będzie pewnie dobrze...musi być. Jedyne co mnie wkurzyło to to że dostałam umowę która jest zawarta od 04.01.2012 a ja byłam też 02 i 03 na 12h już. Ehhh.... no cóż, w dupe z tym, nawet w sumie nie mam z kim o tym pogadać bo co Lucyna, która mnie szkoli może mi powiedzieć? Cała dyrekcja jest w Starogardzie Gdańskim i nikogo jeszcze nie widziałam. Umowę mam podpisana do 04 kwietnia. [/B][/COLOR][/FONT] [quote name='Izabela124.']Też słyszałam o świadomym śnie, ciekawe to jest[/QUOTE] [COLOR=olive][FONT=Georgia][B]Mi się gdzieś kiedyś obiło to o uszy ale się nie wgłębiałam bo mnie to nie interesowało i masz Ci los :mad: [/B][/FONT][/COLOR] [quote name='Onomato-Peja']Raz czy dwa miałam chyba "świadomy sen", ale dość przyjemny. Nie jestem pewna czy to to, ale tak mi się wydaje, też potem o tym zaczęłam czytać. Było to tak, że śniło mi się cos strasznego, po czym kiedy już ktoś miał umrzeć dotarło do mnie, że to sen i nagle zaczęłam wszystko kontrolować. Wymyślałam postacie, zdarzenia, no wszystko było pod moją kontrolą a ja miałam świadomość, że to sen i mogę się obudzić kiedy zechcę. Ale paraliż senny jest koszmarny, nie doświadczyłam, jednak wyobrażam sobie te przezycia...[/QUOTE] [COLOR=olive][FONT=Georgia][B]No to właśnie ja tak nie miałam...nie kreowałam własnego snu ale przyznam że brzmi to ciekawie i chciałabym sobie zobaczyć jak to jest :cool3: Co do paraliżu to ja mam świadomość tego że to jest ten stan głupi i że zaraz się wybudzę ale reakcje mojego organizmu są tak rzeczywiste że mimo to jestem przerażona. [/B][/FONT][/COLOR]
-
Bo szczęście nie jedno ma imię - zapraszam :)
jonQuilla replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
[FONT=Georgia][COLOR=olive][B]też zwracam uwagę na kolorystykę...w takiej mu lepiej, pasuje do kopyt :cool3::cool3::cool3: Boluś znużony na maxa :p[/B][/COLOR][/FONT]