Jump to content
Dogomania

pauli_lodz

Members
  • Posts

    711
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by pauli_lodz

  1. badmasi - ale o co tobie chodzi? :roll: o to, że nie upilnowałaś dziecka, żeby nie zabierało OBCEMU psu jego piłki? przeszkadza ci, że sobie pies chodzi z piłką? w życiu nie wpadłoby mi do głowy, by brać piłkę od obcego pierwszy raz na oczy widzianego psa - i tego naucz swoje dziecko dla jego dobra :roll:
  2. jak dla mnie - po pobieżnym przeczytaniu - bardzo dobry pomysł. tylko bardziej bym chciała choć namiastkę tego w naszym krajuy WŁADCZYNI - myślę, że z dostępem do okna to chodzi głównie o to, by psiak był w pomieszczeniu z oknem, a nie w jakiejś ciemnicy.
  3. [quote name='xxxzdzujkaxxx']zastanawiam sie nad faktem: bede miala psa(w styczniu) i ja chodze do szkoły. moja mama zgodzila sie na psa w tamtym roku(szczeniak ze schroniska), ale niestety samochod ja przejechal... przez to ze momentami rodzice mieli dosc ze ''ciagle wołam: frytka,frytka" no i ja bylam tego dnia w szkole, a mama(chyba) wykorzystujac sytuacje wypuscila frytke na dwor, a brama byla wtedy otwarta i niestety...zginęła. z tym moje pytanie: co zrobic z psem podczas mojej nieobecnosci? kupic mu kojec? trzymac w pokoju? na balkonie? dodam ze ten szczeniak bedzie mieszancem jamnika z kundlem...mala psiunia.[/quote] :roll: ja od siebie powiem tyle - odłóż posiadanie psa do momentu, w którym cała rodzina będzie go chciała mieć. rodzice mieli dość tego, że psa wołasz i wypuścili go, żeby przejechał go samochó[I]d? [/I]psiak to powinien być członek rodziny - chciany i przede wszystkim akceptowany przez wszystkich. nie uszczęśliwiaj rodziny na siłę psem, którego nie chcą i pod twoją nieobecność znów wypuszczą na podwórko z otwartą bramą.
  4. Chefrenek :cool3: jesteś modem tu a wdajesz się w takie przekonywanki? ;) przecież oczywistym jest, że nie stawiam tutaj diagnozy ani nic w tym rodzaju, bo wetem ani nawet ludzkim lekarzem osobiście nie jestem, leczeniem i stawianiem diagnozy powinien zająć się weterynarz i to nie ulega wątpliwości ;) snucie domysłów to żadna zbrodnia, ancymonka o takież również prosiła, a takowe objawy z takimiż zaburzeniami mi się skojarzyły i tyle :)
  5. [quote name='Vectra']A to kwestia wprawy :evil_lol: ja chadzam z 4 smyczami , gadam przez telefon i pale papierosa ..... serio , nie cierpie prowadzać psów na smyczy :shake: się plącze , majta , w ręce zimno , niewygodnie ... ale nieraz trzeba :evilbat: [/quote] dlatego, żeby zapalić czy zadzwonić na spacerze - chowam się po kątach, bo inaczej nie dam rady z "dwoma rencami" ;)
  6. [quote name='CHI']pauli_lodz jak jesteś eksperymentatorka :razz: (= chodzisz prosto po swoim parku:razz:) to sprzedam Ci patent, który mi kiedyś ktoś sprzedał, ale od razu uprzedzam, że z braku conajmniej jeszcze jednej pary rąk nie wypróbowałam, ale podobno niesamowicie skuteczny - jak się ma 1-go psa... 1. nabywasz prasol (jak największy) 2. oswajasz z nim SWOJEGO psa (a swoja drogą podziwiam Cię za pracę z biglą :razz:) 3. na spacerze jak coś Was napadnie GWAŁTOWNIE otwierasz parasol w kierunku agresora i krzyczysz ŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁaaaaaaaaaaaaaaa (lub coś równie głupie byle głośno). 4. chciałabym zobaczyć takiego agresora:diabloti: Efekty podobno są 100%, bo: 1. podbiegacze znikają z podkulonym ogonem. 2. wyrabiasz sobie opinię osoby "normalnej inaczej" i na Twój widok ludziki łapią swoje pieski... Co jakby nie patrzeć daje Ci swobodne chodzenie po parku:razz: [/quote] hahah, ciekawe ciekawe :evil_lol: może spróbuję , choć nie wiem jak to wszystko rozwiązać, bo przy jednym psie czasami mi rąk jakoś dziwnie brakuje :crazyeye: i szczerze podziwiam umiejętność spacerów z dwoma i więcej psami ;) też kłopot jest taki, że jak podbiegnie już taki duży pies i widzę, że się oboje czają na siebie, obwąchują ostrożnie i że raczej nie na zabawę im się zbiera - staram się jak najmniej wtedy robić [w sensie nie odciągać swojego, tylko łagodnie go przywołuję] byle nie sprowokować żadnego do warknięcia, bo awantura murowana :shake: często to działa, bo najpierw się poczają pojeżą poobserwują, aż w końcu ogonki zmiękną i zaczną machać, powitanie pożegnanie. tylko dlaczego u diabła ja mam stać z psem na smyczy i modlić się by ten psi kontakt skończył się dobrze a właściciel drugiego psa oczywiście stoi daleeeko i czeka aż piesek się pobawi :angryy: no i najbardziej mnie rozwaliło stwierdzenie wariatki z ONkowatą suką, luzem bez kagańca, która dwa czy trzy razy zaatakowała mojego psa zanim w końcu babka ją odwołała - to wina mojego psa, że został zaatakowany, bo SZCZEKA i jest nienormalny. a ja to już w ogóle nawiedzona, bo mam pretensje za ataki:cool3: rozumiem, że normalne psy nie szczekają?:razz:
  7. [FONT=Arial][SIZE=2]eh to ja też po raz kolejny swoje żale wyleję, a co! :cool3: [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]ja to ta wariatka z beaglem, która męczy pieska na smyczy i nie daje mu pobiegać w parku z innymi pieskami. park to taki powiedzmy malutki park w samym środku miasta - miejsce odsikiwania i odkupkowywania psów z całej okolicy, jako że kawałków trawnika to poza tym parkiem trudno szukać większych niż 2x5 metrów. no i jeszcze taki mały szczegół - zakaz spuszczania psa w tym rejonie miasta, ale o mandacie to ja chyba jeszcze nie słyszałam [choć znając swoje szczęście jakbym psa puszczała to ja bym na pewno dostała ;) bo uwagi o zapięciu psa późnym wieczorem w nowy rok w kompletnej pustce wokoło, ani żywej duszy, ni psa ni człowieka - dostałam. że nie wolno puszczać pieska. a w dzień w tłumie pieski latają i uwag nie ma - ale to może panowie z SM nie mogą się zdecydować, którego trzeba zapiąc, a tak to ja sama byłam to nie mieli dylematu ;)][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]a więc psa nie puszczam bo nie jest odwoływalny i nie puszczam go i ze względu na jego bezpieczeństwo [bo obce psy i luzem i na smyczy, i śmieci do zeżarcia, i śmieci z trutką na psy do zeżarcia, i debile z petardami a ruchliwa ulica tuż obok] i ze względu na to, że ma fioła na punkcie innych psów i bym chyba spłonęła ze wstydu jakby podlatywał do wszystkich i pół biedy jakby zaczepiał do zabawy, ale zaczepiać do awantur też lubi. puszczam tam, gdzie uważam, że mogę to zrobić bezpiecznie i kropka.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]ale czuję się dość samotnie na tym świecie ze swoim podejściem, niestety. nawet dzisiaj padłam na kolana bo usłyszałam pytanie - czy mój piesek to uczy się chodzić na smyczy, że jest na smyczy? [bo to taki ewenement na skalę parku, że pies jest na smyczy a nie lata samopas]. czasami to już mi się płakać chce :/ i z bezsilności i nad ludzką głupotą ale przede wszystkim z wściekłości.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]kilka dni temu zrobiłam eksperyment, jak to jest po prostu iść do parku. w ciągu jednego dnia mój pies został napadnięty przez dwa obce duże [labkowaty i ONkowaty] psy, bez smyczy i kagańca ofkorz. a na czym mój eksperyment polegał? na tym, że weszłam do parku i nie robiłam ogromniastych kółek obchodów czarów marów unikań i innych głupot byle tylko ominąć luzem puszczone psy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]właściciele na "prośbę" by pilnowali swoich psów kiwają głowami i nic więcej. prośby rzucane różnym tonem, zależnie od nastroju i stopnia zmęczenia od oganiania się od piesków, o to by zawołać psa, by zabrać psa, by zapiąć psa na smycz, by iść do diabła z wszystkimi psami - po reakcji mimincznej na twarzach właścicieli - brzmią mniej więcej tak samo jak wygłaszane po chińsku.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]z trudem dużym niestety przychodzi mi praca z moim psem. pracujemy głównie nad zmniejszeniem jego ogromnego zainteresowania innymi psami - ma na ich punkcie skrajnego fioła co mi życie utrudnia nie ukrywam, bo on się kładzie na ziemi, odwala przyczajki i tylko czeka na pieska [cele różne, raz zabawa raz awantura, na szczęście raczej zabawa ;)]. i tak jak dzisiaj - cały spacer zapychałam go nagrodami, wołałam ćwierkałam titutitu grzeczny piesek, już podbiegał już czekał na smaki, już tam się od tych psów rozpraszał - a tu nagle pod tyłek podlatuje mi mały rudy kundelek [co to jego pan ma taktykę - wchodzi do parku, odpina psa, robi szybko kółko, na wyjściu psa zapina i znika a w czasie jego kółka piesek sobie robi co chce i z kim chce] odlatuje jeszcze szybciej a mój pies za nim oczywiście musi wystrzelić. i po pracy, bo włączony tryb 'szukaj piesków'.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]eh, chaotycznie się rozpisałam, ale gdzieś człowiek musi wylać swoje frustracje. i mam serdecznie dość tego, że wszystko jest zasr**e, bo plecki bolą by się schylić po kupkę.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Rinuś - specjalny kosz to nie jest niezbędnik by po swoim psie posprzątać. sprzątaj i wyrzucaj do zwykłego zamiast szukać pustych wymówek dla chyba lenistwa ;)[/SIZE][/FONT]
  8. [quote name='Chefrenek']Paula a nie sądzisz, że pies z chorobą lub wadą serca nie przeżyłby 12 lat.:razz:[/quote] to chyba zależy od rodzaju tej choroby lub wady ;) snuję sobie swoje przypuszczenia i pomysły co do ewentualnych przyczyn takich ataków.
  9. no pepesza, a co z psiakiem? ja bym od razu zmieniła weta. co to za wet, który przy SZCZENIAKU z krwawą biegunką i wymiotami daje węgiel i see ya za 3 dni. MÓJ wet przy biegunce i wymiotach u dorosłego psa od razu podaje zastrzyki przeciwwymiotne, przeciwbiegunkowe, osłaniające, wzmacniające i już nie pamiętam co jeszcze i do tego rozkaz wrócić jak biegunka nie ustanie za parę godzin. oby twój psiak miał się lepiej.
  10. Chefrenek, ale ancymonka napisała przecież, że psiaka leczył wet na oślep, bo nie bardzo wiedział na co. No co jak co, ale do innego weta też warto się przejść ;) ale skoro cała psia rodzina cierpiała na podobne dolegliwości, to może jakaś wada genetyczna [serce, układ oddechowy].
  11. hmm przypuszczam, że ewentualność robaków została wykluczona? kiedyś gdzieś czytałam [kiedy mój psiak miał podobne kłopoty, jednak u nas to prawdopodobnie była alergia/podrażnienie lub te robale - miałam wtedy remont na klatce schodowej i śmierdziało farbą, a takie ataki duszności zdarzały mu się głównie na klatce schodowej. ataki ustały równocześnie z zakończeniem remontu i odrobaczeniem] - ale uwaga to było jakiś czas temu, więc mogę być mocno niemedyczna ;) - że podobne ataki mogą być wywołane jakąś wadą w budowie krtani - występuje tam jakaś ruchoma chrząstka czy cuś, która się zamyka i powoduje kłopoty z oddychaniem. doraźnie na to miało pomagać - w trakcie ataku - uniesienie tylnej części ciała wyżej od przodu [np. złapać za tylne łapki i trochę psa unieść, tak by siłą grawitacji się odblokowało]. pomyślę, gdzie ja o tym mogłam czytać i w razie czego zalinkuję. do głowy przychodzi mi jeszcze jakaś choroba serca, psiak miał ekg lub usg serducha robione?
  12. wydaje mi się, że sam się nauczy jak jeść i pić w tym ustrojstwie jakim jest kołnierz :) na pewno też początkowo poruszanie się może stanowić problem - może zahaczać o wszystkie przeszkody i robić hałas spory, ale po kilku dniach na pewno będzie lepiej :) pewnie na spacer będziesz mógł zdjąć kołnierz - o ile psiak będzie ciągle pod kontrolą i nie będzie miał żadnej okazji by dobrać się do szwów [więc warto też uważać na kontakty i zabawy z innymi psami ;)]. metodę spania też na pewno sobie w końcu znajdzie, dzisiaj może być jeszcze obolały po zabiegu i stąd trochę ta niemożność znalezienia pozycji :) co do rad co i jak po kastracji to już się nie wypowiem, bo mój jest jajeczny :) [kołnierz nosił po operacji powiek, więc w sumie jeszcze gorzej bo musiał nosić kołnierz non-stop, na spacerach też ;)]
  13. kilka najnowszych zdjęć :) [IMG]http://img527.imageshack.us/img527/262/pa121011pv9.jpg[/IMG] [IMG]http://img389.imageshack.us/img389/2933/pa121012gv7.jpg[/IMG] [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/9871/pa121066pc5.jpg[/IMG] [IMG]http://img262.imageshack.us/img262/2439/pa121112xy1.jpg[/IMG] a tak kubu śpi po biglówce ;) [IMG]http://img378.imageshack.us/img378/644/pa110982gw0.jpg[/IMG]
  14. moim skromnym zdaniem, jak ktoś jest bydlę a nie człowiek, to jak będzie miał "fantazję" pozbyć się psa poprzez przywiązanie go do drzewa, to bez różnicy czy zapłacił za niego 1500 PLN czy 50 PLN na bazarze.. ale też - jak już zapłacił - to może chcieć sprzedać psa i odbić sobie choć część kasy, niż przywiązać.
  15. Ja sprzątam odkąd mam psa i sprzątać będę, niezależnie od skuterka ;) bo choć mandat można dostać i obowiązek sprzątania jest - to jednak plecy bolą by się schylić i syf jest jak nie wiem. Wczoraj na wieczornym spacerze nogi się pode mną ugięły - centrum miasta, taki powiedzmy reprezentacyjny, a na pewno popularny, pasaż a na samym jego środku wielka KUPA jak po mastodoncie :shithappens:
  16. W Łodzi widziałam pana na skuterku z odkurzaczem do wiadomego celu ;) więc wszystko zależy od miasta.. trochę widać efekt skuterka - zniknęły wielkie miny..
  17. zbierakiem z torebką jako tako "da radę" chociaż większość zebrać ;) sypanie piachem na chodnik to no hm, wyjście żadne ;) ale tak czy siak - życzę unormowania konsystencji i poprawienia warunków sprzątania ;)
  18. ale nie rozumiem - co przeszkadza w sprzątnięciu tego qpala?
  19. [quote name='niedzwiadek:)']Widzialam dzisiaj w zoologu malutka, czarna flexi wysadzana czerwonymi i srebrnymi brylancikami, ale zapomnialam nazwy. Taka dla yorka, albo chi nawet fajna.[/quote] też ją widziałam. wysadzana kryształkami svarovskyego, w pięknej gablotce, na aksamicie. za jedyne 370 PLN :cool3:
  20. [quote name='Isia & Chester']a mam do was takie pytanie.. czasem na spacerach na trawnikach i poboczach spotykam białe Qpy.. o ile się nie mylę one powinny mieć kolor ciemnobrązowy, tak ? skąd białe ?[/quote] biała qpa może być rezultatem tego, że pies się nawcina dużo kości :) te białasy ;) są najczęściej przecież takie.. suche i rozsypujące się :)
  21. no niestety, w temacie kwarantanny jest strona, która olewa ryzyko zarażenia chorobami dla zdrowia psychicznego psa :shake: co jest delikatnie mówiąc bzdurą, ja wolę psa żywego i zdrowego. co do nauki - mój zaczął naukę po kwarantannie, czyli po ok. 10 tygodniu życia i jakoś się nauczył ;) początki są czasem trudniejsze, czasem prostsze.. na moje oko szczeniak jest za mały i zbyt przerażony - trzeba go delikatnie zachęcać, jak już na dwór to żeby się oswajać a nie uczyć chodzenia przy nodze.
  22. hmm.. ja tam zamiast wspominania o kwarantannie - zapytałabym, czy pies w ogóle był u weterynarza i czy jest już jakoś zaszczepiony i odrobaczony, przy tej okazji raczej wet wspomina o zakazie wychodzenia na dwór do ok. 10 dni po ostatnim szczepieniu :roll:
  23. kaskaSz - u mnie zwykłe czarne fioliowe woreczki też znikają bardzo szybko.. nie wiem, może na drugie śniadanie ludzie je biorą, bo aż tyle sprzątających nie ma, żeby pakiet 1000 woreczków zniknął w kilka godzin.. a wczoraj byłam pozytywnie zadziwiona :) byłam w siostry i przez kilka godzin siedziałam przy oknie i widziałam tam mieszkających ludzi wyprowadzających psy na podwórko.. na 6 czy 7 spacerów z psami nie posprzątały tylko dwie osoby :) [więc jak dla mnie szok pozytywny ;)]. nie posprzątał starszy dziadek, któremu wszystkie psy pod JEGO oknami przeszkadzają ;) i jakaś kobiecina na wózku inwalidzkim. więc ona jest raczej usprawiedliwiona :)
  24. [quote name='kaskaSz']Foxi jeszcze nie zrozumiał, że nie trzeba kopać łapkami, ale czekać to czeka cierpliwie :) Już kilka razy dostałamw głowę kępką trawy hehe[/quote] dobrze, że kępką trawy :cool3: mojemu się zdarza strzelać własnym kupolem :-o i "po fakcie" muszę go trochę odciągnąć, żeby sobie pogrzebał i pokazał jaki z niego macho a ja mam czas na sprzątnięcie ;)
  25. obejrzałam tę końcówkę o sprzątaniu - i masakra. bo edukacyjnie by było, gdyby ta "artystka" sprzątała, a nie podawała stos wymówek jakimi tłumaczą się ci, co nie sprzątają. bo żeby były specjalne kosze co kawałek, żeby zawsze były tam torebunie i łopatki i utylizatory w tych koszach jeszcze. żyjemy w PL, tak bogato i pięknie nie będzie, żeby było jak sobie życzy ta pani. a sprzątać trzeba, bo z trawników CUCHNIE. i jak kupa ląduje w zawiązanym worku w zwykłym koszu, opróżnianych codziennie, to moim skromnym zdaniem taka kupa pośmierdzi mniej niż ta zostawiona na trawniku :)
×
×
  • Create New...