-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Chodzimy z Herą do NatiiMar na szkolenie :p Mała zna wszystkie komendy, co nie znaczy, że chce je wykonywać. Kochany okres buntu :multi: Czasem mnie szlag trafia :diabloti: Ale na małą gniewać się nie da, naprawdę. To znaczy, w sumie można, ale ona się tym nie przejmie, ukradnie Ci buta i sobie pójdzie, a Ty sobie tam krzycz i wkurzaj. Nie można przy niej mówić ostrzejszym tonem, bo patrzy na Ciebie jak na debila i robi swoje. Jedynie łagodność, delikatność i pozytywna motywacja :evil_lol: Przy czym na moje entuzjastyczne wołanie reaguje tak ogromnym entuzjazmem i radością, że zapomina się, że akurat wraca po konsumpcji czegoś obrzydliwego w krzakach... Uczy mnie bardzo cierpliwości, ale to dobrze. Na Frotka wystarczy huknąć, żeby przestał coś robić - ale jest bardzo wrażliwy, więc łatwo iść na łatwiznę i po prostu na niego krzyknąć, psując sobie jego zaufanie. A przy Herze dla wszystkich psów mam, siłą rzeczy, o wiele więcej cierpliwości. Poza tym rozładowuje napięcie - np. tłumaczę psu :diabloti:, że dziur nie kopiemy, on wyraźnie jest przestraszony, a w tym momencie Hera włazi mu na głowę i patrzy na mnie. On się rozbawia, ja się śmieję i już po sprawie :cool3: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/sforka1.JPG[/IMG] sztuka kamuflażu :evil_lol: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/sforka2.JPG[/IMG] Ochłoda w gorący dzień :cool3: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/sforka5.JPG[/IMG] Efekt tej ochłody :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/sforka6.JPG[/IMG] Myślę, że wygrałby każdy konkurs na najszpetniejszego psa roku :evil_lol: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/sforka7.JPG[/IMG] Po wysuszeniu :evil_lol:
-
Co tam jeszcze. Ogólnie o psich relacjach - Luka Herę uwielbia, bo ta bawi się podobnie jak Chibi, ale nie wyłącza się nagle w połowie zabawy bo usłyszała Straszny Trzask czy Złowrogi Huk. Oczywiście w domu szczeniak po niej depcze albo np spada na nią z kanapy, co się Lusławie wyraźnie nie podoba, ale na spacerach to Luka pierwsza zaczepia Hercię do zabawy, podgryza ją i poluje na nią :evil_lol: Frotek częściej ma dość, bo Hera jako szczyl nauczyła się, że Fro to taka zabawka do gryzienia, a teraz minął jej okres ochronny i Frotek ją sobie próbuje ustawić. A że się nie udaje, to jest sfrustrowany i jej unika w domu (też fakt, że się za ciepło dla niego zrobiło i się chowa do suszarni, bo tam chłodno). Ale na spacerach i tak ją pogryza, w ogóle przy niej się zachowuje jak drugi szczeniaczek :roll: Albo skupiam oboje na sobie, idą wpatrzone we mnie, nagle jedno gryzie drugie w ucho - i cała powaga i szkolenie idzie w diabły :evil_lol: Chibi, o dziwo, polubiła Herę bardzo. Odkąd przestała być takim zupełnym szczylem, Chibi chętnie się z nią bawi, biegają razem, Hera lepiej niż Luka umie ją rozruszać na spacerach - a to w ogóle niesamowite. Ogólnie myślę, że jak Hera dorośnie to całym tym stadem będzie rządzić :diabloti: Ma bardzo silny charakter, własne zdanie na każdy temat, przy czym w ogóle nie ma w niej agresji. [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/heroo2.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/heroo3.JPG[/IMG] (nie puszczamy całej czwórki razem, tylko albo Fro albo Chibi - oni razem za bardzo się nakręcają. stąd ten łeb Chibi po prawej :eviltong:) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/heroo4.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/heroo5.JPG[/IMG]
-
Hej kochani, no to pora na relacje :evil_lol: Nie będę trzymać w niepewności, jak widać w tytule wątku - Hera zostaje u nas, wbrew wszelkim zasadom zdrowego rozsądku :diabloti: A to dlatego, że jest przecudownym psem. Kochana, przytulaśna jak diabli, na spacerach się trzyma człowieka, nastawiona na pracę i na kontakt... To znaczy, taka jest tylko dla mnie i mamy. Innych ludzi olewa. Nie boi się, ale nie życzy sobie kontaktu. Jak na razie najbardziej zaufała mojemu TZowi z "obcych" (a nie np bratu czy ojcu których ma na co dzień :diabloti:). Zresztą, chyba Katz pisał o tym, że rzadko, raz na czas, spotyka się psa, który jest tym "psem życia". No i Hera chyba jest dla mnie takim psem, chociaż oczywiście całą moją czwórkę kocham bardzo. Trochę zdjęć, co by Wam się czytanie nie znudziło :diabloti: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/luu1.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/luu2.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/luu3.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/luu4.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/luu5.JPG[/IMG] (Hera ma antytalent do pozowania :roll:)
-
Ja też używam Fiprexu (najbardziej ekonomiczny jest duży spray przy 4 psów), faktycznie kleszcze niekiedy łażą po psie, ale rzadko się wbijają, a jak coś to zdychają zanim zarażą, więc nie ma sprawy. Fakt, że jak to po domu się rozejdzie, bo pies przyniesie, to będzie masakra, więc trzeba po spacerze przed wejściowymi drzwiami zrobić szybki przegląd. Jak dawałam psom Advantix to w ogóle nie miałam problemu, bo kleszcze nawet nie właziły na nie... A to był okres, że było zatrzęsienie, szczególnie w wilgotnym parku, gdzie chodziłam. Luka nabawiła się jednak uczulenia, więc używam Fiprex. corrida, a może źle dobrana dawka do ciężaru psa?..
-
Ja w ogóle nie lubię jak ktoś mi z psami wychodzi, a że mam 4 to to moje nielubienie jest dość .. kłopotliwe ;) Bo zwykle wolę zrobić z 10-20 km jednego dnia i iść na kilka spacerów niż komuś pozwolić wyprowadzić np suki :evil_lol: Jestem nadopiekuńczą właścicielką, ot co :razz: Ale to fakt, jeżeli na co dzień przemęcza się psa to on nie umie potem odpoczywać. Ja mam tak... ze sobą. Na co dzień jestem non stop na nogach. Rano spacer z psami, potem studia, potem jeden spacer, potem drugi, potem zwykle jakieś zakupy, ostatecznie nauka, wieczorne siku psów... Cały dzień zawalony. Kiedy mam wolny czas, nie wiem co mam ze sobą zrobić, nosi mnie, jestem poirytowana itd. I z psami jest tak samo - skoro w dni wolne ma całe dni zapełnione, to gdy przychodzi posiedzieć spokojnie, nudzi się i nosi ją. Może przydałyby się wam jakieś naturalne gryzaki i nauka zostawania spokojnie np. godzinę samej w pokoju, tylko z gryzakiem? Bo pewnie tacie nie przetłumaczysz, żeby jej nie brał, skoro jest padnięta...:roll: No i oczywiście Diuna jest przecudna :loveu:
-
Poczwarkowo-gordonkowa galeria czyli Kudłata Dama Tina i Merida Waleczna
zmierzchnica replied to Talia's topic in Galeria
Duuużo zdrowia dla Tiny! :loveu: Prosięta cudne, a ile tego :crazyeye: Zwariowałabym z taką ilością maluchów w domu :evil_lol: -
Piękna z niej pannica :) Strasznie mi się takie psiaki podobają ;)
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
[quote name='*Monia*'] Nie lubię tracić kundli z oczu bo wpadam zaraz w panikę i tysiąc czarnych myśli mi się pojawia w głowie :oops:. Wiem, przewrażliwiona jestem, ale mam uraz i muszę mieć psy jak najbliżej żeby mieć możliwość reakcji w razie czego (petardy, dzikiego zwierza, kota, psa, człowieka o nie wiadomych intencjach, itp.). Ewentualnie głupawkę samej Hexoliny zniosę, pod warunkiem że jest w fazie aportująco-rąbniętej albo bawi się z psem ;). Sama Shina nie ma głupawek, ale ona jest inna :evil_lol:. Ewentualnie idzie za tropem i mnie to coraz bardziej irytuje, chyba nie obejdzie się bez terapii szokowej :mad:.[/QUOTE] Znasz jakąś terapię szokową na to "tropowanie"? Mnie już szlag trafia, bo Frotek non stop sobie szuka okazji do zwiania, a jak mu się uda zwiać (np wyrwie mi się razem z taśmą) to go nie widzę nawet z 10-15 minut, potem wraca jakby nigdy nic :angryy: Teraz w ogóle ma bana na bieganie luzem, pół roku w ogóle nie uciekał i teraz znowu mu odstrzeliło :roll: Ostatnio miałam przez to masakryczną sytuację, ale o tym u siebie napiszę... Zdjęcia zachodów przepiękne, ja wiem, że niby temat jest banalny i zużyty, ale i tak lubię zachody :loveu: [URL]http://i790.photobucket.com/albums/yy181/Hexiula/pole%2022%2004/CIMG9915.jpg?t=1303580589[/URL] A to zdjęcie wymiata, cóż za potwór :evil_lol: -
Ja też cenię sobie naturalność, to fakt, wszelkie molosowate albo druga strona - ozdobniaki - mi się nie podobają ;) Chociaż też lubię jak pies wygląda jak pies właśnie, a nie jak wilk :cool3: Ideałem (z wyglądu tylko) są dla mnie wyżłowate, niekopiowane dobki, rodezjany itd. Klapnięte uszy, wysokie łapy, mocna budowa, długie nogi..:loveu: No a charakter to owczarki, z wyglądu też je lubię, ale nie aż tak jak te wymienione wcześniej ;) Po to jest tyle ras, żeby każdy sobie coś wybrał :evil_lol: Choć powiem Ci, że ja takiej hodowli kanaryjczyków w okolicy bym nie chciała mieć, choćby nie wiem jak psy były wyszkolone i nagradzane... Mam 4 psy, więc znam wszystkie zasady rządzące sforą - nawet najlepsze wyszkolenie wysiada przy zachowaniach stadnych. Dlatego nie wyobrażam sobie mieć większej ilości psów, których nie jestem w stanie utrzymać (ba! ja każdego z moich w razie czego jedną ręką podniosę). Co nie znaczy, że hodowla jest zła czy właściciele nieodpowiedzialni, może po prostu jestem przewrażliwiona, ale bym się obawiała ;) [URL]https://lh3.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbNESB5H-oI/AAAAAAAAASc/yniQyaeRamQ/s720/kkrzyw.jpg[/URL] Piękna :loveu: Aportu gratuluję! Ja wszystkie moje psy nauczyłam aportować, choć w niektórych przypadkach kosztowało mnie (i je :evil_lol:) to trochę nerwów. Np. Luka nienawidziła nosić czegokolwiek w pysku, jęczała, marudziła, ryczała, drapała zabawkę, ale do pyska - nie! A teraz śmiga aż miło, szczeka na mnie, żeby jej rzucać piłeczkę :loveu: Fakt, że baaardzo podziałała tutaj pyszna kiełbaska albo wątróbka w kieszeni pańci, wydawana za przyniesienie czegokolwiek :diabloti: Aportowanie to najlepszy sposób na wybieganie psa, szczególnie jeśli ma odpały (jak Fro :roll:) - wtedy nawet na 15m taśmie pies polata ;)
-
[URL]https://lh5.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbHyFknpIKI/AAAAAAAAAQw/v21opsYechQ/s720/nessi.JPG[/URL] Pływa czy tylko się tapla? ;) Ja moje usiłuję zachęcić do pływania, ale Luka w wodzie moczy łapki, Chibi się tapla, Frotek stoi jak osioł i medytuje, jedynie Hera uwielbia biegać wzdłuż strumyków, ale też nie pływa małpa :cool3: [URL]https://lh6.googleusercontent.com/_eJ-y-004XB4/TbHxc7ANnDI/AAAAAAAAAQo/61nRuadGTv8/s720/pychol.JPG[/URL] Jaka kochana mordka :loveu: Bemol ma bardzo sympatyczny wyraz pyszczka :lol: Taki książkowy piesek, jak z ilustracji. To musiała być dzika psia radość, kiedy wróciłaś do domu? :loveu:
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Chibi się bawi tak samo jak Hexa ;) Tylko kurka wodna żadne z moich psów nie chce pływać, czwórkę mam i jakieś wodofoby są. Muszę znaleźć jakiegoś pływającego psa i chociaż Herę nauczyć sobie pływać po zabawki czy coś, lubi wodę, zdarzało jej się wpaść i podpłynąć do brzegu, ale jakoś samo pływanie nie jest dla niej interesujące. Ostatnio niewiele rzeczy jest w sumie, okres buntu nadszedł nieuchronnie...;) -
Wy tu sobie urządzacie pogaduszki, a ja walczę z wirusami zjadającymi mi kompa :evil_lol: Ja tam mogę wybrać się wszędzie, byle z Herą, ostatecznie z Herą i Frotkiem (z nimi planuję jakiś wypad pod namiot na wakacje, tak z kilka dni - tydzień) ;) No i mam wieści - spotkaliśmy się ze Zmorcią! Mała jest większym ADHD niż Hera, co wydaje się niemożliwe, skoro Hera była najbardziej aktywnym i irytującym szczylem ;) Jest mniejsza trochę, wygląda jak taki czupurek pokręcony, strasznie słodko - najmniej poważnie z sióstr ;) Zdjęć nie zrobiłam, bo było ciemno, ale umówimy się na spacer to ją obfocę. Zachowuje się jak u mnie - jest delikatna, raczej słaba psychicznie, cokolwiek się dzieje to się chowa do pańci między nogi, jest zakochana też w jej synu i go pilnuje. No i uwielbia ich wielkiego, drugiego psa - Ramzesa ;) Panny się nie rozpoznały, ale po wstępnym obszczekaniu szalały obie, podgryzały się, bawiły, skakały, ganiały... Hera oczywiście Zmorę sobie podporządkowała, była bardziej nachalna i do pańci się nie chowała (gnida jedna, gdzieś mnie miała :mad:). Moja mama zaczęła mówić do Zmory uspokajającym tonem, jak zawsze, gdy ją usypiała - wtedy w małej coś zaskoczyło, wylizała ją całą, przytulała się, potem do mnie - a podobno z nikim obcym tego nie robi. Może nas nie rozpoznała, ale skojarzyła dobrze i uznała, że nie jesteśmy zagrożeniem :p Po spotkaniu Zmorcia płakała za nami (Hera oczywiście olała sprawę i nawet się nie obejrzała). Kochana z niej psinka, ale widać, że ma dobry kontakt z właścicielami, a pani ją bardzo kocha :p [B] Paula1508[/B] - widzę, że wszystkie mają teraz okres buntu :cool3: Ale i tak Hera jest cudowna. Porównuję ją z Chibi, która w tym wieku to był mój największy koszmar, i uznaję, że jest niesamowicie grzeczna. Ma też pewne tryby, np jest mniej grzeczna po jedzeniu, kiedy jest niewyspana lub niewybawiona. Popołudniami ogólnie nie ma ochoty nic robić, a najlepsza pora na pracę to tak 19-20 (jeżeli jadła ok 17). Jednym słowem, jej motywacją jest jedzenie głównie, więc musi być lekko głodna i wyspana, żeby się ładnie szkolić :evil_lol: Na zabawkę też ładnie się nakręca, ostatnio z Frotkiem pokochali piłkę piszczącą. No i szkodnik z niej, wszystkie kapcie mam w frędzelki :diabloti: [B]panbazyl[/B] - 30 ludzi w domu, toż to niesamowite :crazyeye: Moje psy by zbzikowały, tyle osób, których nie da się kontrolować! :evil_lol: Cieszę się, że mam średniej wielkości psy, na ręce wezmę w razie czego, ale w sumie już respekt wzbudzają i nie są w stanie mnie pociągnąć ani wywalić... 20-30 kg jest akurat :evil_lol:
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Wodne zdjęcia genialne! :) :) Wybaczcie, że nas nie ma, ale mój komp został zjedzony przez wirusy. Wesołych świąt! :) -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
Wesołych świąt, wzajemnie! :) Pogoda nas rozpieszcza, niestety innych ludzi także, więc oblężenie parków i skwerów na maksa. Ale coś za coś ;) -
Ebola & Luśka -czyli staffikowo kundelkowa ferajna
zmierzchnica replied to Sylwia K's topic in Foto Blogi
Wybaczcie długą nieobecność, ale kompa mi zjada wirus, teraz i tak siedzę na laptopie brata ;) Cuuudne wszystkie Twoje dziewczynki, to macie babskie stado teraz :diabloti: My w sumie też, tylko Frotek się wyłamał, no ale on bezjajeczny :evil_lol: Reszta same baby :lol: -
Szczeka na klatce schodowej, jak wychodzi na spacer, w ogóle moim zdaniem ten psiak to taki wesoły, niewychowany młodzik - trochę konsekwencji by wystarczyło, żeby się opanował. Tak wynika z opowieści jego opiekunki ;) Tylko tu sprawa jest taka, że nie ma czasu, żeby się nim zajmować; piesek też jest u różnych właścicieli, zależnie od tego, kto ma czas. Spokój i stabilizacja w nowym domku, jasne zasady, i byłby bardzo kochanym, choć rozbrykanym psiakiem. Dodam jedynie, że nie znam psiaka osobiście, tyle wynika z rozmów ;)
-
[B]Paula1508[/B] - pasujecie do siebie z Marą obie, cieszę się, że tak się dobrałyście świetnie i obie jesteście ze sobą szczęśliwe :loveu: [B] NatiiMar- [/B]Zmorcia jest w Strzelcach, ale daleko - na koszarach, więc ciągle nam nie po drodze, żeby się spotkać. Wiem, że jest szczęśliwa, wychodzi na spacery, ale mają z nią nieco problemów wychowawczych - jak każda z trójki ma problem z mężczyznami, szczeka na nich... I pokochała bezgranicznie syna swojej właścicielki, śpią razem, bawią się itd :cool3: [B]panbazyl[/B] - mam za sobą sterylkę mojej suni, więc wiem jak to wygląda :p Zrobimy to potem, jeszcze mała nie dostała cieczki (na szczęście). A co u nas? Duuużo... Mała weszła w okres dojrzewania, więc ma momenty totalnego zacofania - a raczej udaje o wiele bardziej niekumatą niż jest :diabloti: Natii może potwierdzić - nawet siad i równaj jej jakoś nie idą, przecież łepek szczeniaczka jest za malutki, żeby pomieścić taaaakie trudne rzeczy :evil_lol: Byliśmy na torze agi wczoraj u Natii, trzeba przyznać, że mała się koncertowo NIE popisała ani wychowaniem ani wyszkoleniem :evil_lol: Śmieszy mnie ta wariatka strasznie. Dzisiaj przy komendzie "waruj", którą zna doskonale, patrzyła w drugą stronę. Naprowadziłam ją smakołykiem... A ona z wieeelkim zdumieniem w oczach patrzy w dół na moją rękę i "zupełnie nie rozumie" o co mi chodzi :evil_lol: W porównaniu z tym, co przeszłam z Chibi, gdy miała te 6-8 miesięcy, to i tak jest cudownym aniołkiem - choć z zastojami :diabloti: Wczoraj miała w ogóle dzień pełen wrażeń. Wzięłam ją ze sobą do Opola na terenówkę z botaniki. Jechała pociągiem! Bardzo ładnie się zachowywała, problemem było tylko podziemnie przejście. Do pociągu ją wniosłam, w środku już leżała grzecznie (a ja czułam się jak mamuśka - to jej wyciągałam kosteczkę, to smakołyki, to zabawkę...:razz:), ale stresowała się - łapki się spociły. Wyniosłam ją też na rękach. Na terenówce była wybitnie grzeczna (dla wtajemniczonych - byliśmy na Pasiece i wyspie Bolko), obszczekała tylko jednego kumpla, którego, jak twierdzi, psy nie lubią :cool3: Ale karmił ją smakami, więc był ok. Dostała świra przy kretowiskach, nie mogłam jej jednak puścić, bo kilka osób podobno boi się psów (i pająków i nawet rowów - robili dziki wrzask jak mieli przez jeden przeskoczyć, nie wiem co oni robią na biologii). Powrót był jeszcze lepszy - mała zmęczona, więc zjadłyśmy na pół kanapki w pociągu (wzrok współpasażerów - bezcenny), a potem grzecznie leżała. Fascynował ją widok za oknem - chyba myślała, że jesteśmy w dziwnym pomieszczeniu, wokół którego biegają budynki :cool3: Z pociągu wysiadła sama, spokojnie i bez nerwów. Wieczorem pojechałyśmy autem ze znajomą (czego nie lubi) właśnie do Natii na tor, byłyśmy tam kilka ładnych godzin, ale Herze bardziej się podobały pieski niż przeszkody :evil_lol: A przed powrotem - niespodzianka! Hera sama wskoczyła do auta! :multi: To było super, cieszyłam się strasznie. Cała drogą powrotną spała z zadem na podłodze i łebkiem i tułowiem na mnie :cool3: Dzisiaj była spokojna cały dzień, chyba pierwszy raz od dwóch miesięcy :evil_lol: Nie licząc pogryzionego kapcia. ..Coś czuję, że mała do żadnego nowego domu nie pójdzie, już nawet moja mama tak przebąkuje :eviltong: Ale to oznacza zamknięte DT na cztery spusty. Napisałam Wam wypracowanie :oops::oops::oops: Nie martwcie się, jeśli nie dacie rady przeczytać :evil_lol:
-
[B]evel - [/B]Nie jestem żywieniowcem, zapytaj Martens może, ona zna się dobrze na tych sprawach ;) Ale tak czytałam. Słyszałam, że jogurt jest niedobry nawet dla ludzi - bo mamy już pewną florę bakteryjną w układzie pokarmowym, więc niepotrzebne nam kolejne bakterie. Zwykle i tak zdychają w soku trawiennym, stanowią więc pożywkę dla innych mikroorganizmów, niekoniecznie naszych symbiontów... Ale jak mówię - wiele ludzi jogurt je i to sobie chwali ;) Jednak dla psów wydaje mi się to nieco niepotrzebne, mają inny układ pokarmowy jako mięsożercy i nasze bakterie na pewno bardziej im szkodzą niż pomagają. Tak na logikę biologa ;) Moje dostają twaróg, czasem kefir... Kilka zdjęć od Pauli - Marusia :) Piękna się dziewczynka zrobiła. [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/mara2.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/mara4.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/Marcia.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/M.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/mara.JPG[/IMG] Nie mogę się napatrzeć, a takie to małe było, wciśnięte w kąt łazienki ;)
-
[B]Paula1508 - [/B]widać siostry mają bardzo podobne charaktery, dokładnie to samo robi ta mała wariatka :evil_lol: Dzisiaj przyszła do mnie do łóżka o 6 i spała ze mną, tylko czasem mnie mamlając. Oczywiście przyszła z kapciem, więc spaliśmy we trójkę - Hera, kapeć i ja :diabloti: Dodam, że to jedyny mój pies, który w ogóle przychodzi się poprzytulać, cała trójka to raczej niedotykalskie psiaki, pogłaskać i owszem, ale potem dać im spokój - bo odpoczywają :cool3: Mara też tak wcześnie wstaje? Hera ostatnio robi rekordy - śpi do 5.30 albo 6, a nie do 4-5, ale i tak wcześnie nas budzi ;) No i uwielbia wodę, tapla się, biega po strumyczkach, wyciąga patyki z wody...:lol: [B]panbazyl[/B] - blee, ja cały czas na psach znajduję, kupuję w poniedziałek Fiprex, bo boję się babeszjozy i innego dziadostwa :roll: Sterylka będzie po 1 cieczce, Zmorę też trzeba będzie ciachnąć, muszę się umówić z właścicielką na pogawędkę :evil_lol: Wiesz, gdyby te moje psy były całkiem do rzeczy, to nie byłoby gadania, nie martwiłabym się o Herę. A jednak moje stadko to dzikusy, szczególnie Chibi, która boi się każdego trzasku i wariat Frotek. Ale tak czy siak na Herę chętnych nie ma, więc za bardzo wyboru nie mam... Ja co do winogron, a szczególnie rodzynek, słyszałam, że zawierają jakiś sacharyd, który jest dla psów bardzo szkodliwy. Wg niektórych stron 2 winogrona na 1 kg masy ciała to dawka śmiertelna. Czyli jak pies waży te 15 kg, to 30 winogron jest w stanie go zabić - uszkadza nerki. No i oczywiście czekolada, zawiera teobrominę, która jest dla psów toksyczna, oraz cebula, powoduje anemię. [INDENT][/INDENT]
-
Ależ zaniedbałam wątek :oops: [B] NatiiMar[/B] - dzięki bardzo za wpadanie i zdjęcia :loveu: Hera się pilnie uczy, ale wchodzi w okres buntu i niektóre rzeczy z trudem przyswaja, a inne próbuje jakoś ominąć... Kombinatorka [B]:diabloti: [/B][B]panbazyl [/B]- planuję zakup większej ilości Fiprexu ze spryskiwaczem, bo ilość kleszczy jest porażająca, a myślałam, że mroźna zima je wytłukła... niedoczekanie :shake: [B]Paula1508[/B] - a wszystko ok, po staremu :) Hera rośnie i włazi Frotkowi na głowę, Luka Herę uwielbia, bo się z nią bawi, nawet Chibi ładnie młodą wita i zdarza się jej z nią pobawić (co u niej rzadkie) i o wiele mniej ją ustawia. Stado się dociera, nikt chętny nie dzwoni, a wszyscy, co mieli się odezwać - nawet nie raczyli dać znać, że się rozmyślili :roll: Także bez przekonania szukamy nadal domu Herze. Z mlekiem trzeba uważać o tyle, że psy często nie tolerują laktozy - jeśli Mara miała jakieś biegunki ostatnio, to pewnie przez mleko ;) Lepiej psu podawać kefir albo maślankę, no i oczywiście twaróg (za to ostatnie Hera dałaby się pokroić), na jogurt też należy uważać, bo ma szczepy bakterii dobre dla ludzi - ale nie dla psówa ;) Ale oczywiście wszystko w umiarkowanych ilościach, jeśli nie powoduje sensacji, jest ok :p Widzę, że siostry są podobne - Hera także do psów jest wspaniała i cudowna, ale nieufna do ludzi. Tzn. nie mam z nią problemu, akceptuje obecność każdego, ale nie spoufala się z obcymi. Mojego brata nie uznaje, mimo że jej daje smakołyki - po prostu ją zraził do siebie nerwowością, zdarzało mu się na nią huknąć czy ją przestraszyć i takie są efekty... Herze dużo daje obecność moich psów, które są dobrze nastawione do ludzi. Mała widzi, że psy się garną, dają głaskać itd, więc sama się uspokaja i ludzie nie wydają jej się straszni ;) Może "wynajmijcie" psiego kumpla, który lubi ludzi, przejdźcie się razem po mieście, żeby Mara zobaczyła, że dwunogi też mogą być fajne, albo chociaż niegroźne? Co tam jeszcze... Cóż, jak dla mnie Hera jest psem-ideałem ;) Ale ja lubię psy o mocnym, w sumie dość trudnym charakterze, nakręcone na pracę, ale skupione tylko na jednym człowieku. Jest szczekliwa i ma okropny ton głosu - wwierca się w uszy, to jej spora wada. No i nadaktywna jak diabli, potrafi spać 5-6 godzin na dobę i wcale nie wydaje się zmęczona :evil_lol: Nie jest psem, który się sam oswaja, nie dąży do kontaktu z innymi, na pewno wzięta gdzieś na podwórko zdziczałaby zupełnie i wcale nie byłoby tak, że po dwóch miesiącach zaczęłaby ufać nowym właścicielom. Raczej myślę, że jeśli ktoś nie będzie zabiegał o jej uwagę i zaufanie, to ona sama nim nikogo nie obdarzy. Taka z niej zołza :diabloti: Oczywiście wszystkie pieski uwielbia, ludzi ignoruje. Jest okropną przylepą, rano budzi mnie trącaniem pyszczka, łapy, włazi do łóżka, kładzie się na nogach i pełza aż do twarzy, wylizuje ją, turla się... Przy tym często śpiewa i tańczy :diabloti: Nie wiem co robić z tym małym świrkiem, zakochana w niej jestem po uszy. W sumie i tak jak na razie dużego wyboru nie mam - nikt się po nią nie zgłasza. Dzięki za wpadanie na wątek, jeszcze na razie wciąż Hera jest do wzięcia, a nuż znajdzie się jakiś lepszy dom od mojego ;)
-
Ebola & Luśka -czyli staffikowo kundelkowa ferajna
zmierzchnica replied to Sylwia K's topic in Foto Blogi
Cuuudo z tej małej stafficzki :) Gratuluję nowego domownika, niech się dobrze chowa. Lusława oczywiście także przepiękna :) Ja szczerze mówiąc wolę dorosłe psy - szczylki to takie kluchy, słodkie, ale nieporadne toto ;) Planujecie Ebolę wystawiać? -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='badmasi']Filodendron-prowadzącego już nie było, cała grupa się rozeszła a zostali tylko młodzi ludzie z wilczakami, też jestem ciekawa co on na to. Choć nie mam pewności może tam stał i obserwował, trudno stwierdzić-były dwa psy i kilka osób. Zawsze liczę na rozsądek ludzi biorących udział w szkoleniach i ufam, że także bez trenera zachowają się odpowiednio-jak widać mylę się bardzo. Evel-te psy nie zaatakowały tylko w jakimś amoku wbiegły na nas i zaczęły gonić starszą sukę uwiązaną na krótkiej smyczy i na nią wskakiwać-ona bardzo tego nie lubi i może upomnieć młokosa-wtedy by było że mój pies pogryzł. Upominanie w jej wykonaniu to przytrzymanie nachalnego młodziaka przy glebie co zazwyczaj kończy się przerażającym skowytem przygniecionego. Agresywna była tylko właścicielka i jej kumpel-to im miałam ochotę zrobić prysznic z gazu a nie psom. Pewno wcześniej widzieli, że rzucam psom dyski i piłki-wtedy moje psy były luzem. Ich psy były cały czas na smyczy (wlokły się za nimi) z tą różnicą że drugi koniec tych smyczy nie był w ręce człowieka:p Wilczaki to fantastyczne psy, budzące respekt i piękne ale w rękach nieodpowiednich ludzi to jakaś porażka. Niektórzy traktują psa jak dopełnienie do stroju i fryzury.Myślę, że na forum wilczakowym nie będzie tej opowieści-raczej nie ma się czym chwalić.[/QUOTE] Ja właśnie chodzę do "parkowej" szkoły - tj. przyglądam się szkoleniom i się uczę. I u nas sytuacja odwrotna - ludzie stają ze swoimi dziamającymi psami i się gapią (ale to jeszcze jest ok - ćwiczenia przy rozproszeniach są przydatne), dzieci podbiegają łapać pieski (to mi się już nie podoba - psy na smyczach, skupione, no ale takie szkolenie to wielkie halo dla gromadek znudzonych dzieciaków), no i najgorsze - pieseczki luzem, które wpadają, dezorganizują szkolenie, a właściciele - nic na to, tylko patrzą jak te szkolone psy sobie poradzą, bardzo to przecież zabawne. Zauważyłam ostatnio, że mnie to nawet już nie denerwuje ;) Traktuję to jako element każdego spaceru, wyjścia, szkolenia. Pieski luzem, upierdliwi właściciele, podbiegające i dziamające jorczki... (Tylko raz straciłam nerwy - babcia nawet nie raczyła ruszyć tyłka z ławki, żeby jorkopodobnego Kubusia wziąć na smycz, tylko wołała bez przekonania. Powiedziałam, że łatwiej by było, jakby pies był na smyczy, bo moje to tylko chaps - i po piesku. Nagle można było wstać i zapiąć szczekacza, choć zostałam porażona wściekłym spojrzeniem ;) na szczęście, moje psy akurat mają yorki gdzieś.) Prawda jest taka, że jest nadmiar psów... Wiele ludzi ma psy tylko po to, żeby mieć, w ogóle na nie nie zwracają uwagi, zajęci rozmową przez komórkę. Czasami nie wiem, po co im zwierzęta w ogóle? Chyba tylko dlatego, że są dostępne, łatwo szczyla kupić od znajomego za setkę czy dwie - no to biorą te wszelkie biglo i labopodobne, bo to w sumie słodkie... A potem ani się nie chce wychowywać, ani prowadzić na smyczy. I mamy park zapełniony znudzonymi, szukającymi przygód pieskami. -
[URL]http://i892.photobucket.com/albums/ac129/mike18pl/Obraz078-6.jpg[/URL] Cuda! Po której wylince? I gdzie kupiłaś, na allegro? ;)