-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Poczwarkowo-gordonkowa galeria czyli Kudłata Dama Tina i Merida Waleczna
zmierzchnica replied to Talia's topic in Galeria
[quote name='Talia']Idź za mnie jutro na egzamin z mikrobiologii :loveu:[/QUOTE] Miałam! Nawet 4 dostałam ;) Jeden z gorszych egzaminów, gorsza była chyba tylko zoologia bezkręgowców i podstawy biotechnologii :diabloti: Ogólnie u nas jest tak, że wydział biologii się nie lubi z wydziałem biotechnologii i nasz biotechnolodzy dręczyli ciężkimi egzaminami i kołami... -
Jaaa, aż mi się chce nad wodę.. Czemu muszę się uczyć :placz: Ale foty świetne :)
-
Ja bym po pierwsze pomyślała o czymś lekkim na uspokojenie (ziołowym np), żeby sunia umiała lepiej nad sobą panować. A po drugie - klatka (kojec domowy, zwał jak zwał). Bardzo możliwe, że gdyby miała miejsce tylko dla siebie i nauczyła się, że tam jest bezpieczna, a Ciebie skojarzyła z wypuszczaniem z klatki to by się unormowała trochę. Miałam u siebie Maksa: staruszka-sikacza, psa kojcowego, który nigdy nie mieszkał w domu - niesamowite, jak szybko z użyciem klatki nauczył się wszystkich zasad życia w domu. I dobrze mnie kojarzył mimo początkowej nieufności, bo moje podejście = wypuszczenie psa. Akurat miałam łatwo, bo on był łasy na jedzenie i wystarczyło coś do klatki wrzucić do memłania, żeby cały szczęśliwy wskakiwał... Ogólnie, tak mi się wydaje, na psy bardzo dobrze działają jasne zasady i stała rutyna. Jak wprowadziłam określone zasady Maksiowi - rano wypuszczenie, spacer, po spacerze klatka, po odpoczynku wypuszczenie i spacer itd., zawsze tak samo - to bardzo szybko zrobił się spokojny, sam już leciał o określonej porze do klatki, o godzinie wypuszczenia kręcił się, żeby go wypuścić. To w sumie nie musi być klatka, ale mi akurat tak było najłatwiej ;) Nie wiem, czy to Ci coś pomoże... Moja suka Chibi jest takim lękliwcem i niestety, normalna nie jest, mimo ciężkiej pracy :roll: Trzeba znaleźć takiemu psu kogoś, kto nie oczekuje za wiele, a chce mieć pieska po prostu..
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Haha, jaka ona słodka :loveu: Ja też o wodzie marzę, ale sesja i egzaminy, błe :roll: Oby się pogoda zepsuła to mi się przynajmniej coś zachce :diabloti: -
Ech, niestety, z psami nigdy nie jest tak łatwo ;) Najgorsze uczucie to właśnie cofnięcie się do punktu wyjścia, gdy już się udało coś zrobić... Pamiętam, jak już wyciągnęłam Fro z agresji w 80%, a potem zaatakowały nas psy: nawrót agresji, cyrk, szał na widok psów :roll: Wtedy miałam straszną załamkę. Niestety, wychowanie i szkolenie to kawał ciężkiej pracy :roll: Moje psy też są zżyte i to mnie trochę martwi... Chociaż ten pies zabrany gdzieś jest ok, szczególnie Hera lubi wyjazdy :) Jak zabieram Herę bez Frotka to on przeżywa strasznie, miauczy, piszczy, chce uciec za za nami. Jak jedzie sam/z nami to jest ok ;) Suczki są typowo domowe, spacer-dom, jak się im to zaburzy to są bardzo zestresowane... Ale jak znowu zabiorę Frotka i Herę to Chibi jest biedna, czeka na nich, leży przy drzwiach. Luka ma wyrąbane na wszystkich. No, ale przyjdzie dzień wyprowadzki to Chibi będzie biedna, martwię się o nią :roll: Ona taka autystyczna jest, każda zmiana ją dobija. Pewnie w końcu się dostosuje, ale będzie ciężko.
-
Pozowanie z wiankiem ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250107_zps1b5dc517.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250109_zps114019c1.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250115_zps965c9038.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250129_zps2e775e84.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250132_zps19682f8b.jpg[/IMG] I tyle na razie, chociaż kolejne już czekają :diabloti:
-
Puć :loveu: (taa, wiem, że krzywo poprzeczka) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250090_zpsc768e9a1.jpg[/IMG] Szczęśliwe pieski :loveu: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250092_zpsbc80444a.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250093_zps47c99597.jpg[/IMG] Lusia we właściwej ramce... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250095_zpsa5206aa3.jpg[/IMG] I prawie-jak-hawańczyk :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250102_zps4df4e6e2.jpg[/IMG]
-
Tina jest podobna do Chibi z charakteru :) Tylko że przy Chibi taki szczeniaczek to by chyba nie przeżył...:cool3: Wybaczcie, że zaniedbuję i Wasze i swoją galerię, ale dużo się dzieje... Ciągle jakieś psie akcje ;) Albo interwencje u psów w złych warunkach (nie chce ktoś pięknego, czarnego mixa labka z onkiem? :loveu:) albo znowu szukam właściciela znalezionych psów (teraz gończego polskiego z tatuażem... btw. dzięki[B] Talia[/B] za pomoc :p pan, jak pytałam, czemu gończaka nie szukał, powiedział: bo joł myśloł, że go mi myśliwi buchnęli :diabloti:) albo robię z siebie głupka na psich festynach... Albo się uczę :evil_lol: I zbieram opr od promotora :roll: Zdjęć mam mnóóóstwo i powoli będę nadrabiać zaległości ;) Tutaj jeszcze fotki z maja - kupiłam ten tor z Biedrony z mamą na spółę :evil_lol: Jest ok, łatwo się rozkłada i jest lekki. Skaczemy :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250058_zps0b07aa41.jpg[/IMG] Slalom :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250057_zps641cb06b.jpg[/IMG] Pies nie wytrzymał presji... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250067_zpse01ff8b2.jpg[/IMG] ...Hera postanowiła go dobić :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250068_zps35a4327f.jpg[/IMG] [I] Ok, ten tunel jest obrzydliwy, ale wejdę, może coś dostanę... [/I][IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5250083_zpsc30dd86a.jpg[/IMG]
-
Poczwarkowo-gordonkowa galeria czyli Kudłata Dama Tina i Merida Waleczna
zmierzchnica replied to Talia's topic in Galeria
[quote name='Talia']Polecam biotechnologie, czasem płakać się chce bo jest tyle do zrobienia, ale naprawdę dużo się dzieje. I in vitro sobie zrobię i roślinkę stranformuje :lol: Jeśli jeszcze gdzieś są to szukaj zamawianych przez unie - jest dużo fajnych dodatkowych kursów :) Z tego co wiem z rankingów biotechu najlepiej wypada Kraków i Toruń - tu właśnie przez projekty unijne.[/QUOTE] Biotechnolodzy nie są normalni, potwierdzam :diabloti: Mam na magisterskich kumpla, który przyszedł do nas po licencjacie z biotechnologii i wszystko o nim można powiedzieć, tylko nie to, że jest normalny... Ale on akurat ma hopla na punkcie mikroskopów, jest w tym niesamowity, naprawia nawet profesorom mikroskopy ;) A ja prosta biolożka jestem, roślinki, zwierzątka, pasożyty... takie tam :cool3: -
A na moje psy nic nie działa :( Hera się kąpnie, jak jest gorąco, przepłynie kółeczko i koniec. Na Frotka nie ma mocnych, ani aport, ani pańcia w wodzie, ani pływający psi kumple... A umie pływać doskonale! Jak go wzięłam na ręce, weszłam do wody i puściłam to niesamowicie sprawnie płynął. Ale tak samemu to neee :shake: Suczek nawet nie próbuję, bo by poszły na dno :diabloti: No, na fotki czekamy! :)
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
zmierzchnica replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Haha, wy sobie tu tylko dzieńdobrujecie i dobranocujecie ;) To ja nie będę gorsza, też dobranocnę i trzymam kciuki, żeby jutrzejszy dzień był chłodniejszy... Bo się roztopię w końcu :diabloti: -
Haha, uroki posiadania stada, nie? :diabloti: U mnie Luka sama jest super, ona w ogóle się bardzo cieszy jak jest sama, moja pierwszaczka :loveu: Chibi to makabra, jak jest sama to się zamyka, działa jak robot albo autystyk, musi być z nią inny pies, żeby się otworzyła... A znowu z całym stadem broi niesamowicie, jest prowodyrką wszelkich idiotycznych akcji w stylu "obszczekajmy kogoś, kto idzie 100 metrów od nas!" :mad: Ona mi najwięcej problemów sprawia, bo samej nie idzie jej wybiegać, a ze stadem jest nieznośna. Potem Frotek - jak jest sam to jest pobudzony jak na prochach :diabloti: Wolę go z Herą. I Hercia sama jest ok, bardziej się na mnie skupia, ale to chyba kwestia tego, że chodziłam z nią długo na szkolenie, a potem brała udział sama w szkoleniach jako demodog ;) A czemu Sonia sama jest straszna? ;)
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
Powodzenia na kajakach, fajnie się pływa, na pewno warto spróbować :) -
Jaki padnięty piesek :loveu: Ja bym baaardzo chciała kota, ale nie mogę przez moje psy :( Nie są zupełnie nauczone życia z innym gatunkiem... Tzn jak byliśmy u znajomej, która ma kota lubiacego psy, to Frotek i Hera były zainteresowane bardzo, ale kot je olewał i one też odpuściły. Gdyby zaczął zwiewać, to by goniły na pewno. Chibi to koci maniak, niestety - znalazłam kiedyś kociaka i go zamknęłam w łazience. Chibi leżała tam równo godzinę, węsząc w szparze w drzwiach i kłapiąc zębami :roll: Za to Luka była wychowana ze świnką morską i ona dałaby radę żyć z kotem spokojnie... Najgorzej, jak całe stado jest razem, wtedy wystarczy sygnał jednego psa, aby ruszyć w pogoń :shake: Osobno może być cud-miód, ale stado odbiera psom rozum... Zresztą, to nie tylko moje psy, widzę to po psach znajomych, które do nas się podłączają - nagle i im udziela się "mentalność stadna" i są mniej karne :diabloti:
-
[quote name='LadyS']Jasne. Ale jeśli nie ma miejsca, w które mogą Cię przesadzić, albo pies zagraża współpasażerom bądź utrudnia podróżowanie - mogą Cię wyprosić. Wtedy dostajesz adnotację na bilecie i możesz ubiegać się o zwrot części kwoty.[/QUOTE] W jaki sposób? Nie wyobrażam sobie, że jadę do Kołobrzegu i mnie wypraszają w jakimś Szczecinku na totalnym zadoopiu i nie mam jak dotrzeć ani domu ani na miejsce. Ok, jak pies zagraża pasażerom, ale jeśli nie ma mnie gdzie przesadzić? Albo bo mam dużego psa? Dla mnie to chore...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Kurczę, dziewczyny, mnie to dobija, co piszecie :( U nas tak nie działa, fakt - nieraz ociągamy się z interwencjami. To wina tego, że jest w samej organizacji (był toz, ale zakłada się nowe stowarzyszenie niezależne) niewiele osób, a osób z samochodem - dwie. No i wtedy każda interwencja w nawet bliskiej wsi to akcja logistyczna...:roll: Ale ja powtarzam i będę powtarzać jak mantrę:[B] zgłaszajcie fakt zaniedbania psa do gmin, sołtysów, wójtów! [/B]Nie zliczę, ile mieliśmy interwencji na polecenie gminy lub prośbę jakiegoś urzędnika. A tego się nie ignoruje. Wysyłajcie oficjalne pisma na papierze z prośbą o interwencję. I czasem bądźcie upierdliwe, czasem powiedzcie, że chcecie zainteresować tym media: wtedy przyspieszą. Ale akurat mało ludzi do roboty to fakt niezaprzeczalny. Przyznam, że i mnie doprowadza do szału zgłoszenie: biedny pies wyje, chyba go nie karmią, chyba jest zamknięty, proszę o interwencję - wioska 50 km od mojego miasta. Odpisuję: proszę popytać sąsiadów o stan faktyczny psa i zgłosić sprawę ewentualnie do sołtysa, jeżeli będzie bardzo źle, przyjedziemy. Odpowiedź: ale ja nie mogę, ja mam dziecko/ale nie mogę, bo jadę do rodziny/nie mogę, pracuję... I tak dalej. Ale my też pracujemy, studiujemy, wyjeżdżamy, niektóre osoby mają dzieci albo stado psów/kotów :roll: Ktoś pisze na kogoś anonim i czuje się dobrze, że pomógł. Tylko dla organizacji to jest robota po robocie, kilka interwencji w tygodniu to zawalony egzamin, terminy w robocie, zaniedbana rodzina...:shake: Także znam sprawę od dwóch stron i wiem, że wcale nie jest łatwo. A do interwencji nikt się nie pali, bo to bardzo nieprzyjemna robota... -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
zmierzchnica replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Haha, u nas małe podwórko, wszyscy wiedzieli, że to my, więc domofonów rzadko używaliśmy... Najczęściej karty telefoniczne do budki, bo budkę nam postawili tuż przy bloku :evil_lol: "Dzień dobry, czy jest pani Ręka?" "Nie, pomyłka" "A czym pani trzyma słuchawkę?" itd :cool3: Ech, chamskie akcje, ale za to ile śmiechu było.. Mama nawet nie próbowała mnie stroić nigdy, raz w spódnicy wyskoczyłam, to akurat w ten dzień koleżance padł chomik, wzięłam szpadel z szopy i go zakopałyśmy... Nie muszę dodawać, jak wyglądałam po wczuciu się w rolę grabarza? :diabloti: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Kurczę, próbować trzeba, a nuż się uda.[B] gojka,[/B] poszukaj w necie organizacji, zgłoś, prosząc o anonimowość. Jak my robimy interwencje, to patrzą na nas jak na wariatów - ale zaczynamy gadkę od innej strony. "Taki ładny ogród pan ma, a ten pies na łańcuchu, jak to paskudnie wygląda... Chodzimy do biednych ludzi i psy ładnie mają, a tutaj u pana śliczna altana, kwiatki, a pies okropnie, straszny ten kojec, miski brudne, jakby pies zaniedbany był" - to baaardzo działa na ego gospodarzy! Ostatnio facet po kilkunastu (!) latach psu z łańcucha świetny kojec wybudował, ładną budę postawił. Jak mówimy, że "ale ten pies odżył, inaczej mu z oczu patrzy, jest radosny!" to koleś nic nie mówi, tylko kręci głową - on ma to w doopie, że pies ma się lepiej. Jednak nadepnęliśmy mu na odcisk - zarzuciliśmy zaniedbanie gospodarstwa - i to go ubodło, psu warunki poprawił. Czasem trzeba wyczuć ludzi, może i z Twoją teściową się uda. -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
zmierzchnica replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
[quote name='*Monia*']Moi rodzice są zdania że ja jestem dzieckiem bezstresowo wychowanym i to był wg nich błąd :evil_lol:. Chciała bym żeby moja córa miała choć w połowie tak udane dzieciństwo jak ja, mimo że w zupełnie innych realiach będzie dorastała - ja w blokach wśród znajomych a ona w domu wśród zupełnie obcych ludzi wokół, jedynie rodzinę mamy za płotem :roll:. Nie było internetu, tylu gier komputerowych, większość czasu się biegało po krzakach, bawiło w chowanego, budowało 'bazy' czy grało w piłkę. Ja jeszcze latałam za każdym bezdomnym psem ku niezadowoleniu rodziców :lol:. Szkoda że to już minęło.. Przez Was mnie wzięło na wspomnienia ;)[/QUOTE] Ooo właśnie ;) Ja od 22 lat mieszkam w tym samym miejscu, tu się wychowałam i pamiętam chmary dzieciaków na podwórku.. Budowanie baz, bieganie po piwnicach, dzwonienie do sąsiadów przez domofon, szukanie kart do budek telefonicznych i dzwonienie do ludzi, latanie do sąsiada po jabłka :diabloti: Niegrzeczne dzieciaki z nas były :evil_lol: No, ale ratowaliśmy wszystko, co się ruszało, psy, koty, ptaki, gryzonie, owady. Koło mnie zawsze się kręcił jakiś pies-włóczęga, bo dorastałam w okresie, gdzie nikt nic nie mówił na wałęsające się psy. Jak suki u sąsiadów miały cieczkę to bywało u nas i z 10 adoratorów - byłam zachwycona :loveu: Czasem jak jestem w Opolu i patrzę na te blokowiska, z jednej strony chodni, z drugiej parking... To się zastanawiam, jak te dzieci mogą tam żyć i budować jakieś społeczne relacje. Nie dziwota, że kolejne pokolenia są aspołeczne :diabloti: My zawsze byliśmy podzieleni na obozy, ci z jednego podwórka i ci z drugiego podwórka... Graliśmy ze sobą w nogę, tłukliśmy się, robiliśmy wojny na lany poniedziałek :cool3: Oj, nie zamieniłabym mojego brudnego, trzepakowego dzieciństwa na nic w świecie :p -
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
[quote name='*Monia*']Powiem Wam że Shina przechodziła samą siebie jak byłam w ciąży, była tak upierdliwie nierozłączna ze mną że momentami miałam ochotę ją po dachu na podwórko wypchnąć :mad: (mam daszek od tarasu za oknem). Było do tego stopnia źle że jak mój tata chciał ją zabrać na podwórko to chowała się w klatce i nie chciała z niej wyjść. Musiałam wstawać specjalnie żeby z nią przejść do połowy schodów i kazać wyjść na podwórko. Uciążliwe to było, bo pod koniec zasypiałam dopiero około 2 w nocy i miałam ochotę czasem pospać dłużej niż do 7 (psy tak mniej więcej jeść dostają, bez sensu było rano oddzielnie karmić i rozwalać "porządek"). [SIZE=1]Muszę dodawać że o mojej ciąży Shina wiedziała jako pierwsza? :diabloti:[/SIZE] Hexa dzisiaj zachowała się jak totalnie bezmyślny przygłup i jest poobijana :mdleje:. A wszystko przez to że koniecznie chciała przywitać się z listonoszem którego lubi a zapomniała że jakieś 2 miesiące temu tata zmienił ogrodzenie ogródka na takie chyba półtora metrowe, nie wymierzyła skoku, łapki się poplątały i zaliczyła upadek :shake:. W rezultacie z ogródka nie udało jej się wyskoczyć (wlazła z drugiej strony, ale to przecież za daleko od furtki), a łapka tylna tak bolała że piesek poległ pod drzewkiem i stamtąd majtała ogonkiem. Pan listonosz orzekł że widać że Hexolina ma adhd i życzył żeby to nie było nic poważnego. Momentami nie mam siły do tego czarnego wariata, 10 lat ma a w główce nadal dziwne pomysły :roll:. Z weselszych rzeczy - Hexolina przedwczoraj wypiła połowę zupy pomidorowej, a jak ją przyłapałam z ryjem w garnku to udawała że ona tylko przypadkiem przechodziła i jakaś tajemna siła jej łeb tam wepchnęła wbrew jej woli, a tak poza tym to ona już musi iść się położyć na kanapie bo łapki ją rozbolały :evil_lol:[/QUOTE] Haha, u was to zawsze ciekawie się dzieje :evil_lol: Biedna Hexa, szalone psy zwykle są bardziej poobijane... Shina z opowieści wydaje się przeurocza :loveu: -
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
Witamy się w te upały okropne ;) -
Popuszczanie moczu to może zapalenie pęcherza być ;) Warto iść do weta, bo potem z tym jest tylko gorzej.
-
Poczwarkowo-gordonkowa galeria czyli Kudłata Dama Tina i Merida Waleczna
zmierzchnica replied to Talia's topic in Galeria
Ale słodki dzieciaczek :loveu: -
Kiepsko... Ja bym naprawdę próbowała do władz miasta, gminy czy sołtysa. Nie wiem, jak jest u was, ale u mnie się zajmują takimi rzeczami, nawet sekretarz gminy potrafi pojechać i zajrzeć czy wszystko jest ok, pogadać z właścicielem. Jak zgłaszam do gminy coś, to często gmina dzwoni do sołtysa czy wójta, żeby porozmawiać z właścicielem takiego psa. Pies może być w kojcu, jeżeli jest wypuszczany, nie może być na stałe w za małej klatce :shake: Ale póki nikt się nie dowali na poważnie to będą sobie tak gadać..
-
[quote name='Beatrx']najgorsze jest to, że on ma rację... akurat w przypadku tego psa, o którym mówię nikt nie musiałby wchodzić na podwórko i go oglądać, bo kawałkiem klatki, tym krótszym, jest ogrodzenie od strony drogi, więc psa świetnie widać z ulicy. ja się z jednej strony nie dziwię, że organizacje nie podejmują działań, bo to czas i pieniądze, a skoro nie jest to prawnie zabronione to tak czy tak nic nie można z tym zrobić. ale chyba z nowej ustawie coś na ten temat ma być wspomniane? chociaż to też nic nie da, bo psy na metrowych łańcuchach jak stały tak stoją...[/QUOTE] Wiesz, jeśli warunki są nieodpowiednie, to można zadziałać mimo nieprecyzyjnej ustawy. My mieliśmy taką sytuację, pies w kojcu brudnym, ale dość dużym. Facet wyjeżdżał co jakiś czas na tydzień i pies zdychał z pragnienia. Zgłosiliśmy sprawę na policję, wolontariusze pojechali tam do tego psa z policjantami. Sprawa została ogarnięta, potem zebrała się komisja w postaci lekarza weterynarii z inspektoratu i jeszcze kogoś. Orzekli, że nie ma podstaw do zabrania psa :roll: Ale nakazali poprawę warunków. Tylko z tego co mówisz, u was nikt tej interwencji nie przeprowadził :shake: Pisałaś do organizacji tylko raz? Czasem trzeba się dobijać, być upierdliwym, najlepiej wysłać oficjalne pismo, bo wtedy tego się nie da olać.. Maile często się olewa. A z tymi łańcuchami to też nie jest tak, bo ustawa daje podstawę prawną do interwencji. Wiadomo, że żaden właściciel o mentalności totalnego buraka się nie rzuci teraz i nie zacznie psom poprawiać warunków, jeśli nie będzie stała organizacja z batem. Ale jeśli ludzie zgłaszają, że pies na metrowym łańcuchu się męczy to organizacja może (powinna) przeprowadzić interwencję i całkowicie zgodnie z prawem zagrozić policją. Sprawę można zgłosić do sołtysa czy wójta, a z nimi się liczą... Są różne drogi dotarcia do takich dręczycieli.