Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Witam się ;) Wpadam i zaglądam, ale sesja się zbliża i czasu na pisanie brak..
  2. [quote name='Majkowska']Dzisiaj idziemy przez osiedle i ja trzymam starszą kundlicę znajomej, a ona prowadzi mojego Waldka. Babka z drugiej strony ulicy wrzeszczy " jesus, jaki piekny pies! Ma pani pięknego psa!" itd itd. No cóż, ukłoniłam się , podziękowałam i spojrzałam czulę na parówkowaty kłębek na końcu mojej smyczy i szepnęłam do niej " suniu, podobasz się" :evil_lol: Babka wyraźnie zmieszała się i zrobiła drugie podejście akcentując już że chodzi o tego dużego :lol:[/QUOTE] Ojj, mogła już się nie poprawiać, na pewno suni zrobiło się przykro :evil_lol: Ja miałam trochę mrożącą krew w żyłach sytuację wczoraj... Jak rzadko. Byłam na terenie starej kopalni wapienia z moimi psami. Tam biega ogrom zwierzyny, od dzików i saren po lisy, kuny, zające itd, bo to zarośnięte tereny, krzaki, stojące długo kałuże, brak myśliwych. Raj, jednym słowem ;) Dlatego psy miałam na smyczy ciągle. Zrobiliśmy kółko wokół wapienników i wychodzimy już, jeszcze wśród krzaków... Nagle widzę coś przede mną. Nie byłam pewna czy to sarna, dzik, pies? Nagle coś pędzi w moją stronę. Z krzaków wypada drugie coś i też pędzi. Z dzikim szczekaniem. Dwa pędzące z rykiem bydlęta. Serce mi zamarło, zaczęłam wrzeszczeć "WOOOON!!!!", bo kurna z jednym dam sobie radę, ale z dwoma? :roll: Trochę przystopowały. Gdzieś w oddali zamajaczył mi ludzki, beztroski zupełnie kształt z parasolem :loveu: Kundle, które okazały się weimarami, obskakują mnie ze wszystkich stron i drą japę, powstrzymuje je trochę moje "WON, WON!", na szczęście poczuły suki i się podnieciły zamiast wkurzać. Ludzki kształt okazał się facetem zajętym rozmową przez komórkę. Wrzeszczę, żeby zapiął psy. Podszedł, nie umiał ich złapać, oczywiście weimary w kolczatkach. W końcu sam jednego złapał, a ja drugiego :roll: Sama akcja to jeszcze nic... Późniejsza rozmowa. Bo zaczęłam rozmawiać, jego psy porzuciły mordercze zamiary, a ja wolę w nich mieć przyjaciół niż wrogów, często tam chodzę. Nooo to tak :evil_lol: -Pan ma te psy od dwóch miesięcy i ich nie zna jeszcze, jeszcze (!) go nie słuchają. -Puszczał je od trzeciego dnia, jak je miał, bo pies musi się wybiegać. -Nie, nie ma problemu z sarnami. Pogonią, nie ma ich pół godziny, potem wracają. TAKI pies musi przecież biegać, rozumiesz! Raz zająca pogoniły to myślał, że nie wrócą, ale wróciły. -Łagodne są jak baranki, żonie się tylko raz wyrwały i pogryzły z nowofundlandami. -Żona sobie radzi, pan też, tylko że ona ich nie utrzymuje, bo ledwo chodzi. On jeździ tirem, zwykle to ona bierze je na spacer. -Pan ma te weimary "z internetów", wcześniej miał dobka, potem nie chciał psa, a potem wziął dwa, bo to bracia i nie wolno rozdzielać. -Są grzeczne i lubią inne psy, tylko czasem jeden się drugiemu rzuca do gardła, ale to psy, psy tak mają. ...I tak dalej, w ten deseń. Ja tylko kiwałam głową. Podejrzewam "porządną" pseudohodowlę, bo kto, znając poglądy tego człowieka, sprzedałby mu wyżła :roll: Psiaki piękne, jak to weimary, ale to już kolejny raz, kiedy mam z tą rasą złe doświadczenia. A to puszczanie ich we dwójkę za sarnami... Pracujące psy, taa, ganiają dziko po kopalni za zwierzyną, "bo pies nie da rady złapać". A się zdziwi, jak mu kiedyś w mordach przyniosą młodą sarenkę :shake:
  3. [quote name='4Łapki']Fikulina ma jeszcze fioletową. Mam kategoryczny zakaz ubierania psa w obrożę, bo mama jest wyznawczynią szelek. A mi się tyle obróżek marzy ;) Dobra, na szelkach nauczyłyśmy ją nie ciągnąć, ale pies od dawna tego nie robi i nawet dowód w postaci wspólnego spaceru z obrożą mamy nie przekonał. A to ponoć mój pies :diabloti: A propos ludzkich odchodów, na naszej trasie spacerowej ktoś ładnie nasrał na rozłożone chusteczki (talerzyka z porcelany najwidoczniej pod ręką nie było), co najlepsze, w miejscu z doskonałym widokiem z ruchliwej 24h ulicy :mdleje: Następnym razem zamiast garściami jeść węgiel i gnać na złamanie karku do domu, będę srać na środku ulicy, przysięgam :diabloti:[/QUOTE] :evil_lol: U nas to niestety nic nowego, średnio dwa razy na tydzień na ścieżce w parku, przy placu zabaw dla dzieci (najczęściej) albo na chodniku znajduję ludzkie goo...:roll: A raczej nie ja...:diabloti: Ostatnio miałam taki komentarz, że zupełnie nie wiem o co chodziło, może wpadniecie ;) Idę z TZem, prowadzę Fro i Herę, Piotrek prowadzi rower. Widzę nauczyciela z matmy mojej mamy, mocno starszego już pana. Mówię: dzień dobry. On: Dzień dobry! Daj mu te psy, a weź rower, lepiej na tym wyjdziesz! Ja: Niee, wolę psy. On: No mówię, daj mu te psy, a bierz rower! Ja: Nie, nie, mi to odpowiada. On (poirytowany): Daj mu te kundle, przynajmniej go wiary nauczą! :-o:cool3: Kumacie o co mogło mu chodzić?
  4. Kotki2 za niedługo chyba będą musiały się rozbudować...:diabloti: Nie, żebym coś sugerowała :siara: A tej psiej plaży nie widziałam, a szliśmy od Grzybowa do Kołobrzegu, tylko że bardziej laskiem, chyba ją ominęliśmy. Kurczę, tak dobrze wspominam te wakacje w Grzybowie, że aż mi się chce jeszcze w tym roku... Ale teraz to chyba wybieramy Czechy, jeśli się uda ;)
  5. Urocze foty :loveu: Ten piaskownico-basenik to fajny pomysł, widziałam, że w opolskim schronisku też taką piaskownicę stosują jako psią wannę i zabawkę :p Ja bym się może i skusiła, gdybym wiedziała, że kundle się zainteresują... Na razie straciłam mnóstwo kasy na tor przeszkód z Biedronki :cool3: [URL]https://lh3.googleusercontent.com/-iUfcI0585D4/U4DjJ-7XxbI/AAAAAAAAAyg/kTdKm_Q0H8s/s512/DSC_2126.JPG[/URL] Po ubraniu dziecięcia widać, że mama psiara :evil_lol: [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-R9ZxgSTUoow/U4DjOt69kpI/AAAAAAAAAzI/VlI-nbqf-IY/s640/DSC_2143.JPG[/URL] Biedna Shina, nie może się dostać do łupu :evil_lol:;)
  6. [quote name='Victoria']albo możliwość dodania sygnaturki dopieor po iluś postach :P[/QUOTE] O, to brzmi idealnie! ;) I to mówię serio, może trzeba by napisać do adminów? :P Po 20 postach możesz wstawić coś w sygnaturę. Nie chciałoby im się tyle pisać na pewno ;)
  7. [quote name='margherita']sorki ale co to jest -agresja smyczowa? pierwszy raz spotykam sie z takim terminem :roll:[/QUOTE] Pies na smyczy czuje, że nie może uciec czy obronić się przed innym psem i prewencyjnie rzuca się na zbliżające się inne psy w celu ich odstraszenia. Niektórzy behawioryści czy szkoleniowcy nie uznają czegoś takiego jak "agresja smyczowa" i wyśmiewają lub lekceważą ten problem. Ja uważam, że taki problem istnieje, jest sporo psów, które luzem wykazują pełną gamę sygnałów uspakajających i potrafią się ładnie bawić z psami, a na smyczy zmieniają się nie do poznania. Wynika to też z tego, że właściciel źle obsługuje smycz, traktując ją jako narzędzie kontroli (zamiast komendy i posłuszeństwa) i zwierzę się uczy, że smycz = szarpanie i ciągnięcie przez właściciela = podenerwowanie = rzucanie się na psy...
  8. A wiecie, że dzieci nieraz są lepiej wychowane niż dorośli? :diabloti: Sytuacja z przedwczoraj. Idę z suczkami wąskim chodnikiem, obok ruchliwa ulica. Siłą rzeczy zajmujemy cały chodnik, szczególnie, że obok krzaki i nijak nie da się nikogo przepuścić. Za mną idzie starsza pani i jedzie dziewczynka (ok 6 lat) na rowerku. Dziewczynka dogania nas, zwalnia, dogania, zwalnia, ja przyspieszam, żeby dojść do szerszej części chodnika i ją przepuścić. Mała chyba to zauważyła, bo zatrzymała się. Jej babcia na to: "Czemu stajesz?!! No jedź dalej!", na co dziewczynka: "Bo nie chcę przejechać piesków". Urocza kobiecina odpowiedziała: "Jak wjedziesz w psa, to odskoczy" :loveu: Gdzie odskoczy, na ulicę, gdzie pędzą auta? Nie mówiąc o tym, że wjechanie w psa nieraz równa się ugryzienie, przecież nie zna moich zwierząt :roll: Posłałam jej najbardziej mordercze spojrzenie z mojego repertuaru, poszłam dalej i jak się tylko dało, przepuściłam dziecko. Jak to dobrze, że młode pokolenie ma więcej oleju w głowie niż to "wychowane i mądrzejsze" starsze :diabloti:
  9. [quote name='evel']A ja uważam, że ludzie, którzy się tu rejestrują tylko po to, żeby reklamować w podpisie jakieś gówno, powinni być bezdyskusyjnie banowani w cholerę.[/QUOTE] Ale nawet jak są banowani, to co z tego? Oni tylko raz wchodzą, zareklamują się i nawet jak jest ban, to nikogo to nie obchodzi. Musiałyby być jakieś inne regulacje, nie wiem jakie - może podawanie numeru telefonu przy rejestracji i potwierdzenie rejestracji SMSem? Wtedy takie osoby (a pewnie jedna osoba, zatrudniona po to, żeby reklamować różne firmy) miałyby jakiegoś bata nad sobą...
  10. Zależy od psów ;) Moje akurat są pozytywnie lub obojętnie nastawione do obcych psów i nie mam problemu ze znajomymi psami, które pakują nam się na podwórko czy do domu :) Nieraz siedzę u siebie, przychodzi jakiś pies, głaszczę go - patrzę, a to nie Hera tylko pies znajomej mamy :D Moje psy nawet nie dadzą znać, bo to norma dla nich ;) Pewnie to przez tymczasy, przyzwyczaiły się już do stada psów w domu ;) U mnie akurat psy bardziej po wspólnych ćwiczeniach zaczęły tolerować siebie nawzajem i także dotykanie się, ale znam psy, które całe życie żyją razem i nigdy się nie tkną ;) A są takie, które od początku bez problemu ze sobą leżą, przytulają się jak śpią itd. Fajnie to wygląda ;) U mnie się nie zdarza, by psy celowo się obok siebie położyły, czasem przypadkiem tylko koło siebie leżą i wygląda to słodko :loveu: [B]Ty$ka[/B] najpierw niech na studia idzie, na drugiego psa przyjdzie czas :diabloti:
  11. Odnośnie ras... Wczoraj idziemy na spacer z psiakami. Z klatki wychodzi sąsiadka. Sąsiadka: Fajne te psy. To rasowe czy jakieś dzikie? Mama: Dzikie, noo, zwyczajne, kundle. Sąsiadka: A, to te... Dusiłyśmy się ze śmiechu przez 5 minut i do teraz nie wiadomo o jakie "te dzikie" psy chodziło :evil_lol:
  12. Ja nie mam zamiaru mówić dzieciom, że moje psy mogą ugryźć. Głównie ze względu na ich rodziców - wtedy jest panika, jak takie psy mogą chodzić bez kagańca!!! Wyobraźcie sobie sytuację, że idę z 4 psami, podbiega dziecko i mówię: "mogą ugryźć!". Czyli prowadzę cztery bestie, które mogą potencjalnie zaatakować dziecko. Nieraz puszczam psy luzem, czasem 2 psy, a dwa są na smyczy itd. Podbiega dziecko i ja mówię, że psy mogą ugryźć :evil_lol: To dlaczego w ogóle je puszczam w miejscu, gdzie bywają dzieci? Dlaczego nie mają kagańca? Iiii tak dalej ;) Poza tym wieści się roznoszą i potem idę z psami i słyszę za plecami "to te psy, które gryzą, ta pani tak mówiła". Jak na festynie wystąpiłam z psami to non stop słyszałam "to te psy co tak ćwiczą!". Jak w parku poćwiczę sztuczki to zaraz jest "ooo to te psy, takie wychowane". Tym bardziej zapamiętaliby fakt gryzienia, bo ono jest na tyle rzadkim zjawiskiem, że dzieci i ich rodzice zapamiętaliby dobrze, że "ta z 4 psami" jest niebezpieczna :roll: Pamiętam panikę rodziców, jak powiedziałam, gdy szli z dzieckiem "głaskać pieska", że mogą ich obszczekać. Usłyszałam za plecami "chodź stąd, są agresywne" :shake: Poza tym, oprócz tego, że "psy mają zęby" i zawsze mogą ugryźć, moje psy do gryzienia skore nie są... Zwykle jak mówię "nie" to działa, nie muszę straszyć dzieci. Czasem tylko takie 4latki mają tak zawiedzione pyszczki, że mi ich szkoda :evil_lol: Stąd moje pytanie. Ale zostanę chyba przy "Nie, bo ich za dużo" czy "Nie, bo się spieszymy" ;)
  13. [quote name='chounapa']Moja córa też od małego uczona że trzeba zapytać. A teraz dodatkowo uczy się, że należy zapytać zanim się podejdzie z pieskiem, by się poznały ;). Choć dziś pierwszy raz usłyszałam "lepiej nie", u nas zdecydowana większość psów chce się bawić lub chociaż zapoznać.[/QUOTE] A powiedzcie, jak najlepiej odmówić dziecku, żeby mu nie było przykro? U mnie jest tak, że Hera jest niepewna, a Chibi panicznie się boi dzieci. Fro i Luka dadzą się głaskać. Jak idę z czwórką to raczej nie lubię, żeby dzieci głaskały psy, bo jednak stado to stado, a dzieciom ciężko przetłumaczyć, że "tego mogą, tego nie mogą", bo zwykle nie słuchają :diabloti: Głaszczą Frotka, są podekscytowane, zapominają co mówiłam i sruuu łapki do Chibi, a ta panikuje. Zwykle mówię "spieszymy się", "za dużo ich" albo coś takiego. Nie chcę straszyć psami, ale kontaktu w takiej sytuacji chcę uniknąć ;) Jak najlepiej odmówić?
  14. [quote name='agutka']mi moja behawiorystka tłumaczyła że każda podnieta działa podobnie jak stres , czyli przyspieszony rytm serca i takie tam ;)[/QUOTE] Ale tak na logikę, z biologicznego punktu widzenia, to jest dokładnie to samo ;) Każde większe emocje to stres. Jak za godzinę jedziesz na wyjazd np nad morze, który Cię bardzo cieszy, to też czujesz mrowienie, niepokój, trudno się na czymś skupić itd ;) To jest stres, ale nikt normalny nie powie, że nie wolno wyjeżdżać, bo stres szkodzi :diabloti: W sumie hormony przy negatywnym i pozytywnym stresie są takie same. Adrenalina daje kopa czy uciekamy przed czymś strasznym czy jedziemy szaleńczo rowerem dla przyjemności :cool3: Tak mi się wydaje, że tego nie da się uniknąć, można robić wszystko, by pies się nie ekscytował, bo na pewno wtedy nie ma takich skoków nastrojów - może to i zdrowsze, ale przecież właśnie ten stres jest tutaj przyjemny :eviltong: Tak mi się co do stresu przypomniało: [URL]http://www.ted.com/talks/kelly_mcgonigal_how_to_make_stress_your_friend[/URL] Są napisy polskie ;)
  15. U mnie zawsze wygrywają względy praktyczne - im ciemniej, tym lepiej, mniej widać brud :evil_lol: Szczególnie przy psich rzeczach to się sprawdza :diabloti: Także róż, biel, żółty i tym podobne odpadają :diabloti:
  16. [quote name='porast']Szykuję wprawkę dla psa i chciałbym się dowiedzieć, jaka adresówka byłaby dla niego najlepsza, mógłby mi ktoś coś doradzić? Jedynym warunkiem jest to, by była wytrzymała, wygląd się nie liczy (ale nie śmiertelnik, źle nam się z dziewczyną kojarzy i jakoś nam się to nie podoba).[/QUOTE] Moim zdaniem najbardziej wytrzymałe są adresówki ze szkła akrylowego, ale napis jest niezbyt widoczny... Jeśli pies jest przyjazny wobec obcych, to go złapią i przeczytają i wtedy sprawdzi się świetnie. Ale jeśli pies jest nieufny i numer trzeba spisać z daleka, to nie ma szans. W takim przypadku polecam laminat z wzmocnionym oczkiem, najlepiej widoczne są czarne litery na żółtym tle (wypróbowane) ;) Jeśli pies ma tendencje do zwiewania, to dodatkowo napisałabym jeszcze numer telefonu na obroży. No i zamawiając adresówki, kup od razu 2-3, żeby mieć na wymianę w razie czego. Ja ostatnio złapałam psiaka, który na szczęście miał adresówkę. Tylko że miał dłuuugie kudły i ją zasłaniały, a kiedy próbowałam go złapać i spisać numer, to pies usiłował mnie chapnąć :roll: Ja się tym na szczęście nie przejęłam i jakoś udało mi się go ogarnąć ;) Uciekł właścicielce z ogródka, przebył jakieś 10 km :roll: Jednak jakby trafił na kogoś bardziej lękliwego to by błąkał się do teraz... Dlatego zwracam uwagę na charakter psa, im bardziej jest "trudny", tym bardziej widoczna musi być adresówka. No i polecam obcinanie kudłów :diabloti:
  17. [quote name='*Monia*']My chwilowo mamy słońce :cool3: Świetne zdjęcia całej gromadki, podziwiam ich ładne ustawienie zawsze bo moje nie chcą się dotykać :roll:[/QUOTE] Moje też nie lubią się dotykać, ale je tego nauczyłam ;) Frotek i Hera opierają się o siebie, mniejsze suczki przechodzą pod brzuchami większych Fro i Hery, skaczą nad sobą itd. Czasami robię tak, że ustawiam psy w rzędzie na "siad" co około 1,5 m. Potem biorę psa z brzegu i robi slalom między pozostałymi siedzącymi. Na koniec siada, nagroda i kolejny pies z brzegu to samo, aż zrobią wszystkie. Albo ustawiam je na waruj w "przeszkody" i skaczą przez siebie ;) To bardzo zwiększyło ich zaufanie do siebie nawzajem, jeżeli chodzi o wszelkie ćwiczenia ;) [B]magdabroy[/B] - pięknie pachną, ale są skrajnie trujące, więc raczej unikam :evil_lol:
  18. [quote name='magdabroy']Wiesz co, gdyby nie miał jak się dostać do swojej kuwety, to może bym mu wybaczyła ;) Ale drzwi otwarte na szeroko do domu. Kot wychodzi Z DOMU, wchodzi do piaskownicy i zaczyna lać :mad: Akurat wieszałam pranie, więc nie skończył, bo go skutecznie z piaskownicy wypędziłam :diabloti:[/QUOTE] A nie macie takiej zamykanej piaskownicy? ;) Z pokrywą?
  19. [quote name='Koszmaria']wiecie co,ja podejrzewam,że z psami jest i tak małe miki,w porównaniu do tego jak niektórzy traktują cudze dzieci. ja byłam dzieckiem z kasztanowymi włoskami[nie rudymi właśnie],kokardki,ładne ciuszki-wiecie ile ja jako dziecko zaliczyłam starych bab które musiały mnie dotknąć?a potem matka się dziwiła,czemu ja wolę siedzieć w domu i przedszkolu:roll: co gorsza,matki zwykle nie bronią swoich dzieci przed takimi napaściami[jak inaczej nazwać taki totalny brak poszanowania dla czyjejś przestrzeni osobistej?],tylko się cieszą,że dzieciak zbiera komplementy.[/QUOTE] A widzisz, trzeba było zrobić jak bratanek mojego TZa - nieśmiały 3 latek, szedł z mamą. Spotkali koleżankę mamy. Ona do niego dziamgoli, pieje, głaszcze po głowie, gapi się na niego, on się odwraca, usiłuje schować... Mama nie reaguje. Mały nie wytrzymał i babkę zaczął kopać z furią :evil_lol: (Swoją drogą, gdybym widziała, że moje dziecko się czuje niekomfortowo w takiej sytuacji, to bym w ogóle do tego nie dopuściła, tak samo jak z psem :roll:). Pamiętam, jak szłam kiedyś z Frotkiem i mijała nas pani z córeczką. Dziewczynka zaczęła wołać "mama, mama, ja chcę tego pieska prowadzić na smyczy!" :evil_lol: Mama nieco zakłopotana zaczęła jej tłumaczyć, że to przecież nie ich piesek ;)
  20. http://i1169.photobucket.com/albums/r520/magdabroy/Album/album2/DSC_7403_zps8fb0bea1.jpg Cudo :loveu: Aż żal, że nie mam kota :diabloti:
  21. Jakaś mania szkolenia, no... Ja w sumie problemów z psami nie mam, ale może też ulegnę? Jest u nas taki pan, który ma stado jamników, leje je kijem, podstawia innym psom pod pyski (bo to "szok psychologiczny"), w poczekalni u weta próbuje milanować wszystkie psy... Oraz ogłasza się jako hotel i szkoleniowiec :evil_lol: Może pójdę do niego :loveu: Ciekawe, po ilu minutach miałby rękę do szycia dzięki Herze? :diabloti: Jak dotąd z moją dziewczynką byłam na szkoleniu na seminarium z OBI i było blisko :roll: [URL="https://lh3.googleusercontent.com/-njjWXFwAluY/U3EHLLyZiqI/AAAAAAAAYmw/9hg6UM9mDZI/s512/obroza%20028.jpg"]https://lh3.googleusercontent.com/-njjWXFwAluY/U3EHLLyZiqI/AAAAAAAAYmw/9hg6UM9mDZI/s512/obroza%20028.jpg[/URL] Majkowska, Ty chyba dzięki Waldkowi masz non stop dobry humor? :evil_lol: Jeszcze mi się nie zdarzyło patrzeć na jego fotki i nie parsknąć śmiechem, ma tak wyrazistą i genialną mimikę :loveu:
  22. Baner zarąbisty, zobaczyłam go na innym wątku i od razu zwróciłam uwagę ;) [B]Majkowska [/B]- szacun :loveu: A co do TD i reszty, to powiem tylko tyle, że powtórzyłam za Bradshawem ;) Więc naprawdę bardzo wam "Zrozumieć psa" polecam, jest oparta tylko i wyłącznie na badaniach naukowych, więc w sumie to najbardziej aktualna i obiektywna wiedza na temat psów. Trochę, że tak powiem, niszczy tą "psią otoczkę", którą lubimy, mit o mega inteligentnych i rozumiejących wszystko psach... Ale po pierwsze, lepiej znać prawdę niż się łudzić, po drugie - w sumie nie wszystko jest jeszcze odkryte i nie ma co się przejmować ;) A że nieogar właściciela bardzo psuje psa to niestety fakt niezaprzeczalny, widywałam już psy, które w rękach jednego z właścicieli były posłuszne i opanowane, a drugi właściciel tylko brał smycz w rękę, a pies dostawał szajby :diabloti: Zresztą, sam mój Frocisław tak robi, jak go TZ bierze - wyglądamy zabawnie, ja prowadzę 3 suczki, Piotrek Frotka, na horyzoncie pies: Frotek wie, że można sobie pofolgować przy panu... Ja go koryguję głosem, daję równaj, prowadzę z jednej strony 3 psy, a z drugiej Frotek na smyczy u Piotrka gapi się mi w twarz i równa :evil_lol: Ale do wszystkiego da się dojść, tylko nad sobą trzeba panować ;)
  23. [quote name='Koszmaria']ja bym powiedziała:"jesu,jaka paskudna dziewucha!pieski,nie ruszcie,bo na pewno chora" kilka lat miałam szczury,z którymi chodziłam na spacerki[one były na moim ramieniu],nauczyłam się bronić moich zwierzaków;-)[dla mnie są najpiękniejsze] raz miałam super sytuację,idę sobie z moim albinoskiem parkiem,podchodzi laska i już myślę:"oho,zaraz walnie głupim tekstem",a ona:"jaki on jest ślicznyyy!ja mam kapturka!",pogadałyśmy trochę o szczurkach:)[/QUOTE] Haha, to ktoś na dogomanii opowiadał, że był nad wodą z kotami bodajże i mama/babcia podeszła, że mają wziąć te zwierzęta, bo tu dzieci, a tu różne choroby i inne paskudztwa... Dziewczyna zawołała do TZa, że ma zabierać zwierzaki z wody, bo pani mówi, że te dzieci są chore :evil_lol: Wiesz, mi to lotto, co ktoś myśli o moich psach, ale fakt - nie jest to miłe ;) Przecież jak idę ulicą to nie mówię głośno: ale brzydkie buty! Paskudna kurtka! Fatalny rower! Okropne dziecko! :evil_lol: Nie rozumiem, dlaczego ludzie dają sobie prawo komentować (i dotykać, cmokać, głaskać) obce psy, jakby to była własność publiczna. Dzisiaj też miałam sytuację z cyklu "boję się psów, więc stoję i się na nie gapię" - czekam na mamę przed sklepem z psami (na smyczy) na brzegu chodnika. Wychodzi z tego sklepu babka z naręczem ciast. Staje jak wryta i mówi z pretensją w głosie "ja się boję psów". Nie do końca wiem, o co jej chodziło - miałam zniknąć, wyparować, skopać psy, bo ona się boi? Odpowiedziałam tylko "no to niech pani idzie". No i poszła :diabloti: To jest u mnie standard, gdy przyjeżdżają ludzie ze wsi, chyba dlatego, że są nieprzyzwyczajeni do psów na ulicach i dodatkowo nie mają oporów, żeby się odezwać i opieprzyć kogoś za samo istnienie ;) Kiedyś szłam z psami koło targowiska i usłyszałam "k..., ta tutaj z cholernymi kundlami się pcha!"... Oj, jak mnie to wnerwiło - stanęłam i zapytałam: "jak pani może się tak odzywać? Jak pani nie wstyd tak mówić?" itd. Pani miała piękną minę, patrzyła to w niebo, to na swoje buty, wszyscy się na nią gapili :diabloti: Też się nauczyłam bronić swoich zwierząt, co innego bać się psów, a co innego jawnie je dyskryminować.
×
×
  • Create New...