Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='Mary&Shena']Jak ja byłam mała, to próbowałam ludziom sprzedawać ulotki ze sklepu. Brali, udawali, że płacą niewidzialnymi pieniędzmi, a ja zła byłam, bo sprzedawałam [I][U]naprawdę[/U][/I] :lol: Moja Miłka jest w typie collie, nie ma okazałej sierści, jest w miarę niska, ale zawsze jak z nią idę, to słyszę komentarze w stylu: [I]Obcy: To jest ten Lessie ? Ja: Collie. O: A, to pewnie młody ? J: Nie, 7 lat ma. O: Oooooo.... ALBO O: To dlaczego taki mały ? [/I]Czasem sięzdarza jeszcze: [I]-Co to za rasa ? Collie ? Taki mały ? [/I] Potem tłumaczę, że suki są (a przynajmniej powinny być) mniej okazałe niż samce, bo samce mają obfitszy włos i są większe, a collie to średnia rasa. Niestety, większość osób zna collie z filmu, gdzie grają dość wyrośnięte psy, albo internetowe "amerykańskie collie" z Google Grafiki. A ostatnio też miałam fajny komentarzi sytuację, przechodziłam obok placu zabaw i mówiłam do Miłki coś w stylu "spokojnie, Misiu, chodź, Misiu, co, Misiaku", a jakaś dziewczynka do koleżanki:"[I]Ej,pies"[/I], a druga na to : "[I]Nie, to miś[/I]". Innym razem dzieci bardzo chciały collaka pogłaskać, ale suka nie przepada za dziećmi w tym wieku, więc powiedziałam im, że może pozwolę im, gdy będę miała kaganiec. Raczej tak nie będzie, zresztą rzadziej ostatnio chodzę z Miłką na plac zabaw, ale jak przechodzę, to rzucają się do siatki i krzyczą "[B][I]Kiedy będziesz miała kaganiec ??![/I][/B]", a najlepszy jest wzrok innych ludzi w tym momencie, szczególnie jak idę bez psa i nie wiadomo, o co chodzi.[/QUOTE] Haha, domyślam się miny przechodniów, jak dzieci pytają Cię, kiedy będziesz miała kaganiec :lol: Widać agresywna jesteś...:diabloti: Ja jak byłam mała to sprzedawałam wszystko: figurki, obrazki, stare książki. Z dzieciakami robiliśmy stragany z różnymi małymi rzeczami ;) Ludzie czasem byli tak rozbawieni, że kupowali coś za 50 gr ;) A 50 gr w tamtych czasach starczało na oranżadkę w proszku :loveu: Kiedyś ksiądz za darmo nam obrazki ze świętymi dał, jak chcieliśmy mu coś opchnąć... Obrazki też przehandlowaliśmy :evil_lol: Do tematu :) Mijam często panią z pseudo-yorkiem, który szczeko-charczy na nasz widok i rzuca się moim psom do łap. Mimo wielu podbramkowych sytuacji pani z uporem maniaka puszcza go luzem na ulicy, a jak nas widzi to rzuca się łapać psa, rycząc "nie! duże, duże! nie, duże!" - no tak, małe mógłby pogryźć :loveu: Ostatnio pani siedziała z inną panią, idę z psami, york przepuszcza atak. Pani pędzi za nim, wołając swoje nieśmiertelne "duże!". Druga pani mówi: ojjj, nie wiedziałam, że on tak psów nie lubi. Na to pani od yorka (głośno, żebym usłyszała): on nic nie robi! On tylko atakuje! :loveu:
  2. Dużo tu osób z różnych organizacji czy z doświadczeniem w tym temacie, może mi podpowiecie co robić...:cool3: Zgłosiła się do nas babka. Znana ogólnie z tego, że nie jest zbyt normalna, ani mąż, ani dzieci. Mieli swego czasu co chwilę szczenięta, które "znikały", kiedy trochę podrosły. Ostatnio był spokój, ale teraz się zgłosili, że mamy "natychmiast zabrać ich psa", bo "zrobił się agresywny". Podobno ugryzł jakieś dziecko w palec. Pies sznaucerowaty, na spacery chodzi wokół bloku i jest fiźnięty. No ok. Chcę pomóc psu, ale jak to ugryźć? Na pewno nie "zabiorę natychmiast" psa, bo to byłoby wspieranie osób skrajnie nieodpowiedzialnych. Mogę mu szukać domu, ale prawdopodobnie (także z zeznań innych świadków) jest nieco... nieogarnięty. A może nawet bardzo. U nas żadnych behawiorystów/psich psychologów nie ma, a nawet gdyby - to ci ludzie nie chcą tego psa i nie chcą nad nim panować (co nie dziwi, zważywszy na ich dziwaczną przeszłość). Schronisko psa, który ma właściciela, nie przyjmie, a jeśli spróbujemy to załatwić poprzez gminę, to właściciele musieliby zapłacić tyle, ile gmina płaci (1300 zł bodajże). To byłoby najlepsze wyjście chyba, ale... Oni tyle za kundla nie dadzą. I tak koło się toczy. Jakiś pomysł? PS. Takich akcji mamy 1-2 tygodniowo... "Weźcie psa, bo jestem chory", "zabierzcie go, bo mnie gryzie" itd. Szczytem był facet, któremu się nie chciało dojeżdżać do sąsiedniej wsi do dwóch wielkich psów, które miał na drugiej posesji i kazał nam "je zabrać, bo on je wypuści w las" :loveu: Takim ludziom masz ochotę powiedzieć, żeby s...padali. Ale potem myślisz o tych zwierzętach i się żołądek na drugą stronę wywraca :roll:
  3. Witamy się :) Brrr, już mi o facebooku nie mówcie, zaczynam go nie znosić. Pomogliśmy psu z pola (zostawiony, aby "pilnować buraków przed dzikami", karmiony co kilka dni), a na fb posypały się na nas gromy. Bo zabrakło spektakularnej akcji z odebraniem pieska, kwiatkami i zdjęciami z kanapy. A że psa nie można odebrać, bo ma właściciela i ukraść go nie możemy, to nieważne...:shake:
  4. To może zmień sygnał? Odejdź krok do tyłu, zawołaj "wstań", wabiąc smakołykiem i rzuć jej czy podaj, jak wstanie, żeby podejść? Widocznie ma tak silnie zakorzenione lęki, że nie jest w stanie ich przezwyciężyć - na razie. Ja bym na Twoim miejscu próbowała uczyć sztuczek z użyciem klikera, bo on pozwala na kształtowanie zachowania krok po kroku, powolutku. Poza tym zauważyłam, że psy się uspokajają, gdy się używa klikera, bo to jest bardzo jasny sygnał (klik = jedzenie czyli klik = robię dobrze) i pies nie musi się trudzić z odczytywaniem naszych emocji i zamiarów ;) Wpisz sobie na youtube "szkolenie kliker" albo "szkolenie z klikerem", jest pełno filmików :) A kliker to wydatek rzędu 5 zł :cool3:
  5. [quote name='Maron86']Byłby taki że przy większym strachu (petardy, burza, trzaskające drzewa) nawiałaby i zgubiła się, aczkolwiek ja również twierdzę że powinna trafić do domu z ogrodem bo tak dla niej będzie najlepiej. Wtedy będzie psem bezproblemowym, w ogrodzie szalejemy, jemy, pijemy, w domu odpoczywamy ;) Jednak na chwilę obecną nikt się nią nie zainteresował, dosłownie jeden telefon był z małymi dziećmi...[/QUOTE] Zaczyna się zastój w adopcjach - wakacje :roll: U nas w pewnym momencie było 11 psów do adopcji, teraz to spadło do 7... Ale mimo to, dużo :shake:
  6. Ja zazdroszczę ludziom nerwów na wodzy :) Skoro masz wychowanego psa, kupujesz bilet i działasz zgodnie z przepisami - nikt nie ma prawa mieć pretensji. Ale komentarze są i ja np. chętnie zrezygnuję z jazdy autobusem, jeżeli mam się nasłuchać. A to nie fair przecież ;) Najlepiej faktycznie robić swoje, nie przejmować się i olewać zaściankową mentalność. Trzeba cierpliwie czekać, aż ludzie się przyzwyczają, obędą w świecie i nauczą, że pies w pociągu/autobusie to norma i nie ma czym się ekscytować. No, ale ja się przejmuję, niestety ;)
  7. [quote name='Pani Profesor']paskudne realia, nie ma co ukrywać, gdyby nie Wy, to takie przypadki (a nawet gorsze) nigdy w życiu by nie wyszły na światło dzienne..[/QUOTE] A coś Ty, dowiedziałam się, że nie umiemy nic zrobić i powinniśmy zająć się czymś innym, a nie psom pomagać :loveu:
  8. magdabroy, Pani Profesor - dziękuję Wam bardzo za zainteresowanie i pomoc :) Byliśmy dziś na interwencji, chociaż dowiedzenie się, czyje to pole i czyj pies to była akcja detektywistyczna... No koniec zostałam zrypana na facebooku i szczerze mówiąc, odechciewa mi się już totalnie pomagać psom. Gdyby odrzeć pomaganie psom z tej warstwy współczucia i empatii, pozostałby czysty masochizm. W każdym razie pies został zabrany na posesję właściciela. Wzięty ze schroniska, kiedyś był kanapowy (stąd jego przyjazność), a teraz na łańcuchu :( Właściciel najpierw miał ochotę nas pobić. Miał interwencję policji przez tego psa, no to postawił go głębiej w polu ;) Policja zresztą się nie przejęła, dostali zgłoszenie to pojechali, ale zasadniczo olali sprawę. A tak na facebooku wrzeszczeli, że jak my możemy psa zostawić, trzeba to zgłosić policji! No, tak policja reaguje właśnie na sprawy dot. psów. Ale co my tam wiemy :) Pies jest biedny i będzie biedny na tym łańcuchu nadal, ale przynajmniej bezpieczny. Tak naprawdę połowę wsi powinniśmy obskoczyć z interwencjami, tak tam wygląda - półtorametrowe łańcuchy przy budzie, a ogród wielki i ogrodzony. Psy dostają resztki z obiadu, a właściciele jeżdżą wypasionymi autami. Wsi sielska, wsi wesoła.
  9. [quote name='Pani Profesor']bydlaki - nie wiem, co tacy ludzie mają we łbach, że niby co ten pies tam ma robić cały dzień? szczekać? co to za pilnowanie, przecież teoretycznie ma przeganiać, ale jak on cokolwiek przegoni na tym łańcuchu? jak masz właściciela, to połowa sukcesu - ja bym optowała za odebraniem psa, o ile macie gdzie, a właściciela nastraszyć solidnie grzywnami, karami (tego się ludzie bardziej boją, niż grania na emocjach pt. "piesek cierpi", nie dotrzesz) i dać do zrozumienia, że "ktoś będzie miał oko" czy następny pies nie siedzi w ten sposób, choć wiem, że to niewykonalne w praktyce, ale właściciel nie musi wiedzieć.. jednego znaleźli, to znajdą drugiego...[/QUOTE] No tak, odebrać - ale gdzie? Nie mamy DT. Nie mamy DS. Schronisko go nie weźmie, bo ma właściciela. Zresztą, my nie możemy odebrać psa tak sobie - musi być nakaz inspektora weterynarii. A oni tak łatwo tych nakazów nie dają - próbowaliśmy u psa w naprawdę złych warunkach i... były "dobre". Pies we własnych gównach, karmiony przez sąsiadów, ale właściciel obiecał poprawę :loveu: I pies został... Chyba że rolnik sam się tego psa zrzeknie. Może tak być. Ale wtedy nadal nie wiadomo, co dalej. A psa sobie kolejnego weźmie, bo w tych okolicach wiecznie mnóstwo szczeniąt jest. Dlatego proszę o DT.. Akcję na fb obejrzało ponad 4 tysiące osób, ale żadnej oferty DT nie ma :(
  10. [quote name='Berek']Przetrzymają je też po operacji...? Parę dni? Tydzień? Bo najczęściej o to się rzecz rozbija. Jeśli chodzi o dorosłe koty wolnożyjące, to oczywiście że jestem przeciw akcjom "adopcje". Co innego kociaki, młode koty - wtedy można próbować, ale raczej tak, żeby kot z podwórka od razu trafił do DS. Najczęściej "adopcja" dorosłych dziczków się źle kończy bo nawet jak się uda znaleźć "domek", to przeżywa on niejaki wstrząs odkrywając że to nie milunia kiciunia co się łasi. I kot zestresowany, i ludzie. BTW ciekawe czy wiecie, jak wyglądają domy tymczasowe tych różnych dobrych pań wolontariuszek. Panie wciskają sobie te zwierzaki i upychają piętrowo, ale oczy wydrapią jak się wspomni coś o zbieractwie... albo zakwestionuje stan powszechnej, różowej szczęśliwości panującej w niedużym mieszkaniu wypełnionym kotami - zwierzętami skrajnie terytorialnymi. Tylko czemuś na kocich forach pełno ich opowieści o tym jak to ten czy ów kot sika po kątach, jak trzeba leczyć ropnie po podrapaniach, a nowy - kolejny - kotek "przyjęty na DT" czemuś dwa miesiące siedzi rozpłaszczony pod szafą. "Wycofany" taki. [/COLOR]:angryy: No i czemuś te kotecki ciągle chorują, biedaki. Ale, w sumie, wtedy można ogłosić zbiórkę "na leczenie". Tyż dobrze. [COLOR=#000000]Peem tak: żeby pomagać, byłoby dobrze trochę znać podstawowe cechy gatunku. I jego behawior [I]dlanaprzykładu[/I]. [/COLOR][/QUOTE] Zgodzę się, niestety.. Zbieractwo to powszechna mania "kociar". Takie koty na pewno nie są szczęśliwe, jak ich jest w dwupokojowym mieszkaniu 8-10 :roll: Z drugiej strony, dostają nieraz zgłoszenie: pani zabierze tego kota, albo ja go zabiję. No i co teraz? Wiecie, nie wiem dokładnie jak jest ze wszystkimi organizacjami. Obawiam się, że jak w grę wchodzą duże pieniądze to zaczyna się dybanie na koryto. U nas rocznie jest 5-6 tysięcy zł maksymalnie. Nie ma nawet o co walczyć. Mała organizacja, nie ma schroniska czy azylu, w sumie nawet nie ma gdzie robić przekrętów. Dostajemy zarzuty, że nie zabieramy psów. Ludzie ogólnie oczekują od nas zbieractwa. Zgłaszają psa i mówią: proszę zabrać tego psa. Mówię: w schronisku go uśpią, możemy mu zrobić ogłoszenia, niech go pani przetrzyma. Dowiadujemy się, jaką to w ogóle organizacją jesteśmy! Chyba jesteśmy chorzy, tylko kasę ciągniemy z podatków (:roll:), ona tego kundla trzymać nie będzie, wyrzuci go na ulicę. I tak dalej. Ja mam 4 psy i sąsiedzi mnie nie znoszą. Ale jak znajdą psa, to do kogo myślicie idą? "Weźcie tego psa". A potem wam obrobimy tyłek, że tyle kundli macie.
  11. [quote name='Baski_Kropka']Nie ma czasu na nauke! Za wiele ciekawego i absorbującego się na świecie dzieje, żeby ślęczeć z nosem w książkach cały czas... :P[/QUOTE] Wolałabym się uczyć non stop niż biegać po polach za psami i użerać się z rolnikami... Mamy teraz 11 psów do adopcji, już dziennie dostajemy dwa zgłoszenia o błąkających się psach :placz: Liczba porzuconych zwierząt rośnie wykładniczo ..
  12. To przypnie sobie następnego... Weźmie od sąsiadów. Psów u nad od groma, my sami teraz mamy 11 psów do adopcji, a na wsiach tego się pałęta mnóstwo. Ustaliłam właściciela, teraz tylko pytanie, jak to ugryźć, żeby pies nie "zniknął". Czy zrobić interwencję z policją od razu, czy najpierw sprawę załatwić polubownie. Czy odbierać psa (ale weźmie następnego) czy nakazać wzięcie go (ale wtedy u niego na posesji będzie przy budzie na łańcuchu i tyle). Nic nie jest proste...
  13. Serce mi pęka :placz: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/253774-Pies-zostawiony-sam-na-polu%21-Pilnie-potrzebne-DT-DS-lub-inna-pomoc-Strzelce-Op?p=22226392"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/253774-Pies-zostawiony-sam-na-polu%21-Pilnie-potrzebne-DT-DS-lub-inna-pomoc-Strzelce-Op?p=22226392[/URL] Jak zawsze, egzaminy i sesja - MUSI się coś zdarzyć, jakiś pies w pilnej potrzebie, żebym przypadkiem nie mogła się uczyć..:shake: Takie biedne stworzonko :(
  14. Hm, wiecie, ja też mam oczywiście ustalone preferencje wobec psów - np. nie lubię ozdóbek, nie lubię psów długowłosych, ślinię się na widok psów w typie owczarka użytkowego... No, ogólnie zawsze też mnie łapią za serce psy podobne do moich :cool3: I to, że ktoś chce psa w określonym typie, to mnie nie dziwi. Problem w tym, że u nas jest popyt na psa w typie rasy, bo... Jest rasowy. Ta sama osoba ustawi się w kolejce po shih tzu, a potem po beagle'a, yorka, sznupa... Bo jest w typie rasy. Dla ludzi to "okazja" - rasowiec za darmo, wow, trzeba brać. Jak promocja w sklepie. Ja nie potępiam zupełnie kupowania psa z rodowodem do sportu lub ogólnie - bo chce się określonego psa. Albo jak się idzie do schroniska, to wiadomo, że się wybiera, a że się średnio zna te psy - wybiera z wyglądu. Problem zaczyna się wtedy, kiedy to wygląd decyduje o wszystkim, szuka się psa jak najbardziej "urasowionego", nie zważając na jego problemy. Mieliśmy beagle'a z ogromnymi problemami do adopcji (uciekał ciągle i jak tylko nadarzyła się okazja) - zgłosiło się chyba 4 chętnych, zero pojęcia o psach, o szkoleniu, o behawiorze, na tłumaczenie o problemach psa machali ręką. No ale to beagle, trzeba brać, a potem najwyżej się go będzie prowadzić naokoło bloku na krótkiej smyczy :shake: Fakt, że ja ani jednego mojego psa nie wybrałam sama. Wszystkie się trafiły. Chibi adoptowałam z dogo, ale to też dlatego, że była jednym z 15 szczeniąt na działkach, w największej potrzebie, a moja rodzina chciała szczeniaka - wybrałam najbardziej potrzebującą sunię. Się odwdzięczyła mi za to diablica nieraz :evil_lol: Może dlatego nie rozumiem tego wybrzydzania.. Teraz właśnie mamy taką sznaucerowatą czekoladkę, państwo się zgłosili i ją chcą, ale ciągle coś nie tak: a bo ma łysy placek, a bo to, bo tamto. Widzieli ją na żywo, jeśli się nie zakochali od razu, to teraz takie wybrzydzanie już nic nie zmienia :roll: Lepiej powiedzieć, że się psa nie chce od razu..
  15. To jedna z ofiar rolników - pies sezonowy :roll: Ma "pilnować" pola - jakimś cudem, mimo że w ogóle nie szczeka. Młody psiak, samiec, bardzo przytulaśny i przyjazny dla ludzi. Obcych psów się boi i zaczepiony - broni się. Jest w polu między Strzelcami Opolskimi a Szymiszowem. Na razie tam został, przy tej budzie, bo nie ma dla niego nigdzie miejsca.. To psiak podwórkowy, jak najbardziej nadawałby się do kojca z możliwością codziennego biegania luzem. Ma około 15 kg, jest niewielki, tak do kolan. Próbujemy ustalić właściciela pola. Obawiam się jednak, że oprócz ukarania go, dla psa niewiele w ten sposób można zrobić - stanie się balastem, skoro nie może stać w polu.. To albo wyleci do lasu albo dostanie w łeb :-( Obawiam się o jego los. Prędzej czy później stanie się zbędny. Dzisiaj na pewno nikt nie był go nakarmić, może przyjeżdżają co dwa dni? Ciężko koczować w polu cały dzień, aby "złapać" właścicieli psa :shake: Pilnie potrzebna pomoc! Jeżeli ktoś uczestniczył w interwencji czy sprawie takiego "sezonowego psa", proszę o wszelkie rady. Jak to ugryźć ze strony prawnej i jak to załatwić, aby pies nie został skrzywdzony. Gdyby znalazł się DT, a później DS, dla psiaka - byłoby dla niego cudownie. Chociaż wiem, jak bardzo o to ciężko :shake: Czy ktoś ma jakieś pomysły?.. Oto ten psiak: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/P6170342_zps7f7911ea.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/P6170345_zpsbaa96c22.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/P6170349_zps6297af92.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/P6170353_zps67ff957c.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/P6170354_zps971590c9.jpg[/IMG]
  16. Ja już chyba w ogóle nie wierzę w ludzi... U mnie naiwność i optymizm wobec naszego gatunku zabiło ostatecznie dogo. Nie miałam wcześniej pojęcia o skali problemów z psami, o tym, jak są traktowane itd. A potem tu weszłam, bo miałam problemy wychowawcze z Luką... Tydzień nie umiałam się pozbierać :roll: Z czasem powinnam się uodpornić, ale to jakoś nie następuje... Byłam dzisiaj u tego psa z pola. Wzięłam go na spacer, przeszliśmy się po domach, no kurdę nie da się dowiedzieć, czyje to pole, bo jest wynajęte. Nie wiadomo czyj jest pies, dziś nikt nie przyjechał go nakarmić. Jak go zostawiliśmy, to tak płakał za nami :placz: Wzięłabym go po prostu, ukradła i tyle, ale nie ma DT dla niego... I tak kwitnie teraz sam, w tą noc, na tym pieprzonym polu :-( No i tak wygląda moja sesja, zamiast zakuwać do egzaminów - siedzę i rozmyślam, jak pomóc psu, do kogo się odezwać, co zrobić, kiedy już jestem całkiem bezsilna. Problem w tym, że jak dotrzemy do właściciela tego psa, to wcale może nie być lepiej - będzie chciał się pozbyć problemu, to psa do lasu wyrzuci. Bo rolnicy biorą nieraz psy tylko na czas upraw, a potem albo je wywalają albo zabijają...:shake: Dlatego jak słyszę o takiej akcji, o jakiej piszesz z tym shih tzu, [B]4Łapki, [/B]to mi się odechciewa... Jak ktoś wybrzydza, że musi być rasowy, musi być kudłaty, albo w kropki, ale ten to nie, bo ma uszka klapnięte, a ja chcę ze stojącymi... Słyszysz to i myślisz o tych konających psach, które nie mają szczęścia, bo nie mają łatek albo ogonek nie taki :shake:
  17. [quote name='Maron86']Jak wleci mi na wyro to sika jeśli ja podejdę, mama może ją spokojnie za fraki ściągnąć :roll:. W domu trochę się opanowała, chociaż widzę że zdarza jej się nie wiadomo czemu i dlaczego. W żaden sposób nie zachowuję się inaczej, zazwyczaj pracuję przy laptopie i naglę czuję ... mokrą nogę :angryy:. Jak nie 'uległość' to zaczyna mi lizać syrę (czego tez nie cierpie :evil_lol:). Na podwórku jest super fajna, biega sobie na 3m flexi, cieszy, bawi, zaczepia - taki typowy psi dzieciak jeszcze), w domu o 180* i jest wielki lęk... Je oczywiście w nocy i z samiutkiego rana, w dzień nic nie zje - chyba że jest posypane cukrem :-o[/QUOTE] To ciekawy egzemplarz Ci się trafił, szczególnie z tym cukrem :evil_lol: Ona nigdy nie była w mieszkaniu chyba... Może potrzebuje dużo więcej czasu, żeby się przyzwyczaić do wnętrza? A jak Ci na łóżko wejdzie, a Ty ją wołasz i próbujesz przywabić czymś fajnym to też się zleje? Obawiam się, że lizanie to akurat sprawa ciężka do "wyleczenia" - moja starsza suka liże każde "gołe" miejsce, jakie znajdzie :evil_lol:
  18. [quote name='Maron86']Pani Profesor albo nigdy nie trafiłam na takich patałachów albo u nas za małe zadupie i by nie przeszło :eviltong:... zmierzchnica ja wszystko rozumiem. Zdaję sobie sprawę że kij ma dwa końce, że jedne organizacje pomagają przy czym inne wolą zbierać kasę. Pech chce że jeśli ktoś trafi na tą drugą 'wersję organizacji' to jasny szlag go trafia, a najgorzej jak trafi jeszcze raz w podobne bagno wtedy to już niema zmiłuj. Swoje opinie opieramy na swoich własnych przeżyciach, na przeżyciach bliskich ludzi, znajomych, rodziny itp... Ja znam organizację od strony: nie mamy miejsca (bo pies brzydki, mały - jednak na psa w typie rasy większego miejsce było tego samego dnia), weź se sam do domu, w dupie mamy bezdomne psy (przy czym jeśli ktoś 'ważny' zgłosi to jest wielki esej o znieczulicy ludzi, nie ważne że TEN pies był im zgłaszany przez jakąś mało istotną osobę), dajcie fanty na bazarek, dajcie kasy na leczenie, dajcie kasy na samochód (tu im nie wypaliło, chyba ludzie mają ich powoli dość), dajcie DT (przy czym wszystko trzeba 'wyrywać z gardła', a o zdjęciach czy ogłoszeniach można zapomnieć....). Zgłoszenia interwencyjne? Jakie zgłoszenia, jeśli o psa to mają gdzieś, jeśli o kota to lecą niczym po redbull :angryy:, rozmnażanie co cieczkę psów guzik ich obchodzi bo to 'pańskie psy', wykupywanie psów z nowego schroniska (czyste, zadbane, szkoleniowiec pomaga przy psach, są wybiegi, osobne boksy). Oj mogłabym pisać całą noc i nie wiem czy by mi czasu nie zabrakło :roll: Sama osobiście wkopałam przyjaciela w bycie DT dla ich kota, do dziś żałuję że takich problemów mu ściągnęłam na głowę. On za to pomimo czasu i chęci nie odważy się nigdy więcej wziąć zwierzaka na DT. Żarcie, żwir dostawał jak się zgłosił, cała reszta? Ogłoszenia nie bo niema zdjęć, zdjęć nie bo nie mają czasu ale te jego są be, fe i w ogóle. Kot chorował na chroniczne sraczki? Co z tego żaden wet chyba że chce sam zapłacić, przecież można dać smektę (którą sam miał kupić). Sterylka? Jaka sterylka, to dobiero nowy właściciel no chyba że sam opłaci i nie ważne że ma 2 kocie samce. Na koniec wielka awantura że jak to przecież się godził... Byłam przy tej rozmowie, kot miał mieć: żarcie, żwir, weta, sterylkę przed rują, zdjęcia, ogłoszenia - to wszystko mieli oni zapewnić. I to jest tylko jedna z wielu historii :lol: jednak ta mnie najbardziej wytrąciła z równowagi, może dlatego że ja namówiłam przyjaciela. Jak później mając do czynienia z takimi akcjami człowiek ma ufać organizacją...[/QUOTE] No tak, rozumiem Twój punkt widzenia i jak najbardziej się zgadzam :) Moja znajoma też była DT dla kota w ramach jakiejś organizacji, potem właściciel z mieszkania ją wywalił i musiała kota oddać do innego DT - ojjj co się nasłuchała... Może lepiej by było, żeby wywaliła kota na ulicę i powiedziała, że uciekł/zdechł? :diabloti: Z tym, że czasem się o DT nie można doprosić, a czasem się znajduje od razu to też różnie bywa - czasem ktoś z wolontariuszy albo znajomych wolontariuszy nie chce być DT, ale zobaczy tego określonego psa i go bierze do siebie mimo przeciwności. Ja tak mam, bo ogólnie DT nie jestem, ale bywają bardzo określone sytuacje, gdzie pies trafia do mnie (i się męczę z 5 psami). Faktycznie, także na DT szybciej pójdą ładne i w typie rasy psy, a brzydsze i starsze idą do schronu, co mnie akurat denerwuje :shake: Z pseudorasowymi to w ogóle jest jakaś zabawna sprawa, zastój w domach, 8 psów kundli do adopcji i kilka miesięcy zero chętnych... Nagle znajdujemy psa w typie goldena/beagle/shih tzu - pomyśleć, ile ludzi nagle na gwałt potrzebuje psa :evil_lol: A jak proponujemy te kundelkowe - e, no wie pani, jednak nie mam warunków...:diabloti: Może dlatego organizacje chętniej na DT biorą w typie ras, bo wiadomo, że takie psy są 2 tygodnie i od razu fruną do domu. My mamy takie psy, które są na DT i przez pół roku tylko ze względu na przeciętną urodę... I np. ja na coś takiego się nie piszę, bo przez 6 miesięcy nie dam rady z tak wielkim stadem psów. Chociaż starego i połamanego paskudnika Maksia wzięłam na DT i po 2 miesiącach dom znalazł, co było dla mnie szokiem :evil_lol: Do psów rozmnażanych co cieczkę nie da się przyczepić, jeżeli szczyle są rozdawane (albo oficjalnie rozdawane, a pod stołem - kasa :roll:) - można zaproponować sterylkę, opłacić sterylkę, namawiać. Ale jeśli właściciel macha ręką i nie chce to nic się nie da zrobić :shake: Tutaj nasze prawo kuleje. Ech, temat rzeka. Fakt, że ja jak biorę psa na DT to się nawet nie spodziewam jakiejś wielkiej pomocy. Często zawiezienie do nowego domu opłacam sama, obróżkę i karmę mam od swoich psów lub kupuję, ogłoszenia robię sama. Jak byliśmy TOZem to mieliśmy kilka tysięcy zł na rok, więc nawet nie próbowałam walczyć o zwrot kosztów, było wiadomo, że przyjdą ważniejsze wydatki: operacje, leczenie, sterylki, karma itd... Ale to już jest kwestia małych organizacji, zrzeszających mniej niż 10 osób, te dobrze dofinansowane powinny lepiej dbać o swoich wolontariuszy.
  19. A z sikaniem nadal to samo? ;) Czy już powoli się oswaja i mniej pokazuje swoją uległość?
  20. Ja staram się działać w organizacji, ale to jest orka po ugorze :shake: Najgorsze, że nawet jeśli chcesz coś zrobić i masz jakąś wizję, to szybko zostaniesz sprowadzona do parteru. Organizacje (znam prozwierzęce, ale pewnie inne też) jak miód osy przyciągają ludzi niestablinych, nie mogących zrealizować się zawodowo i towarzysko.. Także przychodzą "prezesi" i "szefowie", mający nadzieję, że będą zarządzać innymi. Przychodzą "żądni opowieści", którzy nic nie robią, ale wszystko chcą wiedzieć (najlepiej kto z kim i za co) itd. Osoby nieraz zgorzkniałe, pełne złości i goryczy, które pod pretekstem pomocy zwierzętom chcą się wyżywać na ludziach. Mogłabym esej psychologiczny napisać na ten temat! :evil_lol: Z drugiej strony, słucham takich opowieści "negatywnych" o organizacjach i myślę o tych godzinach ganiania za psami, robienia interwencji, szukania domu, nocy spędzonej na ogłaszaniu psów, długich godzin u weterynarzy... I jakoś mi przykro, że tego się nie docenia, że uważa się, że organizacja to na pewno defrauduje kasę, nic nie robi, tylko na facebooku ogłasza swoje sukcesy ;) Teraz mam takie zgłoszenie, babka z odległego miasta nagabuje, że pies jest - ludzie się wyprowadzili, starego psa zostawili samego na posesji, sąsiedzi karmią. Akurat ta gmina ma umowę ze schronem-umieralnią. No to piszę kobiecinie - albo zgłaszamy to do gminy i oni zabiorą psa do umieralni, gdzie uśpią go albo zginie, albo wspomagamy sąsiadów karmą i robimy ogłoszenia, szukamy domu. Więc tak: do schroniska bee, nie można tego robić psu. Ale sąsiedzi nie chcą się angażować, bo "się boją" (nie dostałam odpowiedzi na pytanie: czego, skoro właściciele wyjechali?). Wydźwięk jest prosty: zabierzcie tego psa. Ale gdzie? Nie mamy schroniska, nie mamy DT, pies jest stary i zdziczały, więc nie pójdzie szybko do domu, a sąsiedzi nie chcą nawet dać nr telefonu. Jestem w kropce, bo chcę pomóc, ale każda oferowana pomoc jest beee :roll: I taka pani na pewno będzie opowiadać, jak to jej organizacja nie chciała pomóc... A teraz nowa sprawa: znowu "psy sezonowe". Zostawione w polu, czasem przy budzie, czasem nie, mają "odganiać dziki". Dotarcie do rolnika, do którego należy pole, to jakaś makabra jest :shake: Teraz mam takiego jednego, czarny podpalany misiek, nawet znam numer geodezyjny działki, ale co dalej z tym robić to nie wiem... Można by tego psa po prostu zabrać i już, ale wtedy sobie wezmą następnego i przytroczą do tej budy :roll: Także łatwo nie jest nigdy, a każdy kij ma dwa końce :roll:
  21. Świetna relacja :loveu: Ja w deszczu też pomykam chętnie, ale moje kundle nie lubią... Raz jak poszłam biegać na boisko i zaczęło padać, to psy się pod daszkiem schowały i oglądały jak robię kółeczka wokół boiska :evil_lol: Bullki to moja miłość :loveu: Ale ze względu na częste podróżowanie pociągiem sobie odpuściłam, nie chciałoby mi się ciągle denerwować, że świnia, że morderca, że zabić, uśpić i wypchać :roll:
  22. Gratulacje! Nie dziwię się, bo Waldek wyjątkowo urodziwy jest :) A jak się zakopał w śpiworek - mega :loveu: Waldziu to duże dziecko ;)
  23. Mina Chibi mówi wszystko ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070266_zps5d75b389.jpg[/IMG] Sprawdzanie socjalizacji.. [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070278_zpsf3e28550.jpg[/IMG] Pierwsze miejsce dla Hery :) I jej wyraz pyska: [I]skończ waść, wstydu oszczędź... [/I][IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070281_zps5c35b351.jpg[/IMG] Koniec! Czyli znikam na dwa tygodnie i mam nadzieję, że uda mi się nie wchodzić i zakuwać :evil_lol:
  24. [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070245_zps8f3fe5e8.jpg[/IMG] Czas na Hercię :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070246_zps343c36bb.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070247_zps7721b521.jpg[/IMG] Razem :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070251_zps65e9a824.jpg[/IMG] PS. Na końcu miały się przyprowadzać na smyczy wzajemnie... Hera chciała przyprowadzić kabel z głośników :evil_lol: Wybory najlepszego kundelka, na które wrednie zapisałam mamę z suczkami :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070259_zpsb80a5884.jpg[/IMG]
  25. Ok, to festyn psi organizowany przez NatiiMar i klub sportowy OBIland :) No i nasze miasto ;) Taka miła sceneria: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070204_zpse202b4b9.jpg[/IMG] Zainteresowanie :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070223_zps2460057d.jpg[/IMG] Pokaz IPO :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070232_zps93c0b9ac.jpg[/IMG] No i nasze sztuczki :evil_lol: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070239_zpsad9aa0d4.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P6070240_zps5c89b0d9.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...